Log in
    

Stefan Glowacz, wspinacz i eskplorator, celebruje 50 urodziny

Stefan Glowacz to wspinacz wybitny i niezwykle wszechstronny. W latach 80. i 90. odnosił sukcesy w zawodach wspinaczki sportowej. Jest autorem trudnych przejść skalnych – droga Nowe szaty cesarza uznawana jest za jedną z najtrudniejszych w Alpach. Ostatnie lata to eksploracyjne wyprawy w trudno dostępne rejony. Od 12 lat współpracuje z firmą Marmot, przyczyniając się do udoskalania sprzętu, technologii i tkanin stosowanych przez tę markę. 22 marca 2015 roku Stefan Glowacz skończył 50 lat.

Stefan Glowacz. Fot. arch. S. Glowacz

Przez niektórych uważany jest za najprzystojniejszego wspinacza wszech czasów. Jak na podziwianą gwiazdę przystało, miał także epizod aktorski. W 1991 roku zagrał główną rolę w filmie „Krzyk kamienia” w reżyserii Wernera Herzoga. Obraz kręcony był w przepięknych plenerach argentyńskiej Patagonii. „Tak mi się ta praca podobała, że zastanawiałem się nawet, czy nie zarzucić kariery wspinacza na rzecz aktorstwa” – żartuje Glowacz. Jest także autorem kilku książek, w tym autobiografii W skale i lodzie. Życie na czubkach palców, opublikowanej w Polsce przez Wydawnictwo Dolnośląskie. Książka ukazuje koleje życia Glowacza, zwłaszcza zaś poszczególne etapy formowania się sportowca, zawodowego wyczynowca i poszukiwacza przygód, oraz zawiera relacje z różnych ekspedycji. „Kiedy byłem dzieckiem, potrafiłem się wspinać, praktycznie zanim zacząłem chodzić. W góry zabierali mnie rodzice” – wspomina początki fascynacji formacjami wypukłymi. Jako piętnastolatek ukończył kurs wspinaczkowy. Mimo że próbował sobie układać życie zawodowe inaczej, szybko okazało się, że wspinaczka jest nie tylko jego pasją, lecz także sposobem na życie.

Po zakończeniu kariery sportowej, uwieńczonej tytułem wicemistrza świata w Innsbrucku w 1993 roku, skupił się na ekstremalnie trudnej wspinaczce wielkościanowej. Słynne jest skompletowanie przez niego tzw. alpejskiej trylogii, w której skład wchodzą trzy drogi: Des Kaisers neue Kleider, Silbergeier oraz End of silence.

Wspinanie jest dla niego czymś więcej niż tylko sportem. Glowacz ujawnił się jako filozof i piewca piękna gór: „Piękna, wymagająca fizycznie droga nie jest jedyną rzeczą, która jest we wspinaniu istotna. Równie ważne są inne czynniki, na przykład kluczowa jest harmonia pomiędzy wspinaczem i skałą.” Obecnie jako inicjator wypraw w dziewicze rejony, stara się docierać do celu o własnych siłach, bez wykorzystywania współczesnych środków transportu. „Nie interesują mnie Himalaje, tam jest mnóstwo ludzi i bardzo łatwy dostęp” – zwierza się. Ciągnie go do miejsc pierwotnych. Uwielbia tereny dzikie, gdzie można dostać się jedynie łodzią, samochodem terenowym, czy przedzierając się pieszo przez dżunglę. W ten sposób działał m.in. na Ziemii Baffina, w Wenezueli, Patagonii, Antarktyce i na Grenlandii.

Mimo sukcesów, także medialnych, jest niezwykle skromny. „Nie chcę sprzedawać sukcesów, zanim ich dokonam. Oczywiście jeśli gdzieś jadę, to biorę ze sobą aparat i po wyprawie pracuję trochę nad publicity, ale nie oznacza to, że będę robić szum przed faktem. Uważam, że nie licuje to zwłaszcza ze wspinaniem alpejskim” – dzieli się swoimi przemyśleniami.

Stefan Glowacz odwiedził Polskę dwukrotnie, biorąc udział w Marmot Tour Poland w 2006 i 2009 roku. Opowiadał wtedy o swoich wyprawach. Od 2003 roku jest ambasadorem marki Marmot, dla której testuje sprzęt w najtrudniejszych warunkach. Jako doradca techniczny współpracuje także z firmą Gore. Wyniesioną z ekspedycji wiedzę przekazuje fachowcom w tych firmach, którzy nie byliby w stanie skutecznie sprawdzić sprzętu w dostępnych im jedynie warunkach laboratoryjnych. Prowadzi firmę Red Chili, która zajmuje się produkcją butów wspinaczkowych i akcesoriów dla wspinaczy. Najważniejsze w jego życiu są jednak wertykalne formy skalne.

Z okazji 50 urodzin życzymy Stefanowi Glowaczowi dalszych sukcesów w górach.

Więcej informacji o Stefanie Glowaczu: http://www.glowacz.de

  • Kamila Gruszka / Informacja prasowa
Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Jerzy Surdel

Jerzy Surdel polski taternik i alpinista, podróżnik. Zawodowo zajmuje się filmem. Jest reżyserem, operatorem filmowym i telewizyjnym. Specjalizuje się w filmie dokumentalnym. Reżyser Tryptyku tatrzańskiego (Dwóch, Odwrót, Akcja).

jerzy surdel

Fot. Explorers festival

Data i miejsce urodzenia: 1935, 10 sierpnia, Kraków

Biografia

Pracował w TV Katowice (od 1957) i TV Kraków (1974), w 1962-65 wykładał realizację telewizyjną w Inst. Filmowo-Telewizjyn w Algierze, w 1982-90 zrealizował 26 filmów i reportaży dla TV Szwajcarii Romańskiej. Z racji zainteresowań znaczna część jego działalności filmowej i telewizyjnej jest związana z górami.

Wspinał się w Tatrach od 1951, przechodząc nowe drogi, na pn. ścianie Wołowej Turni i in., dokonując też pierwszych przejść zimowych. W Alpach wspinał się od 1956. Nakręcił liczne filmy tatrzańskie: instruktażowe, reportażowe i fabularne, m.in. trylogię o tematyce taternickiej: Dwóch(1967), Odwrót (1968) i Akcja (1972), a także Okupienie Każdy ratuje samego siebie (wg scenariuszy Michała Jagiełły). Film Odwrót uzyskał nagrody na międzynarodowych festiwalach filmów górskich, m.in. Złotą Gencjanę w Trydencie (1969).

Jako filmowiec i alpinista brał udział w polskich i międzynarodowych wyprawach alpinistycznych i jaskiniowych do Etiopii (1968), na Mount Everest (1971) i Lhotse zimą (1974), do Wenezueli (1976), Nowej Gwinei (1979) i Meksyku (1980), na Aconcagua (1982).

Podczas międzynarodowej wyprawy na Mount Everest w 1971 roku zajmował się filmowaniem. Niejako "przy okazji" zdobył polski rekord wysokości oraz był pierwszym Polakiem wspinającym się na Mount Everest.

Dokonania górskie

Tatry

nowa droga na północnej ścianie Wołowej Turni

Alpy

Dent du Requin

Himalaje i Karakorum

Inne

Wiesz o przejściach danej osoby? Podziel się swoją wiedzą z nami. Dodaj przejście na dole w komentarzu!

Wyprawy

Ciekawostki

Podczas wyprawy na Lhotse w 1974 roku udało mu się sfotografować i sfilmować ślady Yeti. Niestety materiały filmowe zostały zgubione w siedzibie telewizji (sic!) i film nie ujrzał światła dziennego.

Znasz ciekawostki o tej osobie? Podziel się z nami nimi ;)

Cytaty

Dorzuć cytaty tej osoby w komentarzach ;)

Zdjęcia

Podrzuć linki do zdjęć tej osoby, a z chęcią zamieścimy

Filmy

Nie ma jeszcze filmów o tej osobie. Możesz dorzucić linki w komentarzach, a zamieścimy!

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Sir Chris Bonington otrzyma Złoty Czekan

Tegoroczne nagrody Złotych Czekanów, będą świętować 150 lecie początku "Złotego wieku alpinizmu". Będzie miało to odpowiedni oddźwięk na uroczystość, która odbędzie się w terminie 9-12 kwietnia 2015 roku. 

Nagrodę "Piolet d'Or Cereer" w tym roku otrzyma Chris Bonington. Do tej pory tą nagrodę otrzymali: Walter Bonatti, Reinhold Messner, Doug Scott, Robert Paragot, Kurt Diemberger, John Roskelley.

8 lutego pojawi się lista wszystkich nominowanych zespołów.

Sir Christian Bonington jest wybitnym wspinaczem brytyjskim. Profesjonalny wspinacz i autor siedemnastu książek górskich. Ma na koncie takie przejścia jak: wejście na dziewiczy Baintha Brakk, drugie wejście na Nuptse, I brytyjskie przejście północnej ściany Eigeru, I wejście na Changabang, Mount Everest.

Ch. Bonington

Chris Bonington. Fot. Nigel Millard

Data i miejsce urodzenia: 1934, 6 sierpnia, Hampstead

Biografia

1934 – Początki

Chris Bonington urodził się w 1934 roku w Hampstead. Ukończył University College School w Hampstead. Zaczął się wspinać w 1951 roku, jeszcze w trakcie nauki. Podczas wakacji przemierzał góry Szkocji, wspinając się z przygodnie napotkanymi wspinaczami.

Skończył college w 1952 roku i wstąpił do RAFu. Niestety oblał egzaminy pilotażu i przeniósł się do Royal Military Academy Sandhurst. W trakcie tego okresu wspinał się dużo na wyspach brytyjskich, oraz zaczął wytyczać własne realizacje, zazwyczaj w Avon Gorge.

Został przydzielony do Royal Tank Regiment w 1956 roku i spędził kolejne trzy lata w północnych Niemczech, a następnie dwa lata w Army Qoutward Bound School, gdzie był instruktorem wspinaczki.

1958-1961: Alpy i Himalaje

W 1958 roku rozpoczął wspinaczki w Alpach, gdzie szybko przeszedł m.in. Drogę Bonattiego na południowo-zachodnim Filarze Dru, a później Hasse-Brandler na północnej ścianie Cima Grande w Dolomitach.

W 1960 roku jako uczestnik brytyjsko-indyjskiej ekspedycji staje na wierzchołku Annapurna II (7937 metrów). W zespole z Kapitanem Dickiem Grantem i Szerpą Ang Nyima.

 

W 1961 opuszcza armię, aby dołączyć do cywilnej ekspedycji na Nuptse. Wyprawie udaje się przejść jej ogromną południową ścianę. W tym czasie była to jedna z najwybitniejszych wspinaczek w Himalajach.

Chris wraca do Chamonix, gdzie wraz z Done Whillanse spędzają większość lata pod północną ścianą Eigeru, marząc o dobrych warunkach do ataku. Pod koniec sierpnia przenoszą się do Chamonix i atakują jeden z „ostatnich” największych problemów Alp. Mowa tu o Centralny Filarze Freneya. Panowie łączą siły z Ian'em Cloughiem i Janem Długoszem i po kilkudniowych bojach przechodzą skrajnie trudny filar.

1962 – rok który zmienił jego życie

W 1962 spotyka Wendy, która szybko staje się jego żoną.

Dostaje zaproszenie na ekspedycję na do Patagonii. Celem BędzieCentralna Wieża w masywie Torres del Paine. Jego szef w firmie Unilever dał mu wybór. Kariera w firmie, albo wspinaczka. Chris wybiera wspinaczkę.

Już w lipcu jest w Alpach, gdzie dokonuje wraz z Ian'em Cloughiem pierwszego brytyjskiego przejścia Północnej ściany Eigeru.

W październiku wyrusza do Chile. Udaje im się dokonać pierwszego wejścia na Centralną wieżę, na przekór huraganowym wiatrom i włoskiej ekspedycji, która również atakowała powyższy cel.

1963-1968: Życie ze wspinania

Wraca do Anglii w 1963 i wraz z Wendy osiadają w Lake District. Chris zaszywa się i pisze swoją pierwszą książkę „I Chose to Climb”, opowiadającą o jego wspinaczce na Eiger.

Lato 1965 roku spędza na wspinaczce w Alpach. Przechodzi m.in. Prawe ramie Filara Brouillard na południowej stronie Mont Blanc

W 1966 wraca do Wielkiej Brytanii, gdzie przechodzi jako pierwszy The Old Mand of Hoy, wraz z Tomem Patey i Rusty'm Baillie. Dodatkowo bierze udział w programie „na żywo” o wspinaczce.

W 1964 Chrisowi i Wendy rodzi się pierwsze dziecko – Conrad – które niestety ginie w wypadku w 1966 roku. Mają jeszcze później dwójkę dzieci. Daniel (1967) i Ruper (1969).

Szybko rozwija się jego kariera jako fotografa. Najpierw kontrakt z Daily Telegraph Magazine, a później egzotyczne wyjazdy mające na celu fotografowanie np. aktywnych wulkanów w Ekwadorze, czy polowanie na Karibu na wyspach Baffina.

Apogeum jego kariery jako dziennikarza przypada na rok 1968, kiedy bierze udział w wyprawie Kapitana Johna Blashford-Snella, w spływie Nile od jeziora Tana na front Sudański. Nie obyło się bez strzelanin, krokodyli i postrzałów. Lecz wszystko to mijało się z aktywnością którą kochał....

Dalszą część biografi przeczytacie na stronie Chrisa.

Źródło: bonington.com

Dokonania górskie

Alpy

  • 1958 - Droga Bonattiego na południowo-zachodnim filarze Petit Dru w Alpach. Pierwsze brytyjskie przejście.
  • 1961, 27-29 sierpnia - Mont Blanc. I wejście środkowym Filarem Freney. Zespół: Chris Bonington, Jan Długosz, Ian Clough, Don Whillans
  • 1961 – pierwsze brytyjskie przejście północnej ściany Eigeru. Zespół: Chris Bonington, Ian Clough.
  • 1965 - Prawe ramie Filara Brouillard na południowej stronie Mont Blanc.

HImalaje i Karakorum

  • 1960 – Annapurna II. Pierwsze wejście w składzie łączonej ekspedycji Brytyjsko-Nepalsko-Indyjskiej. Zespół: Chris Bonington, Dick Grant, Ang Nyima.
  • 1961 – drugie wejście na Nuptse.
  • 1974, 4 czerwca - Pierwsze wejście na Changabang. Zespół: Chris Bonington, Dougal Haston, Doug Scott, Martin Boysen, Balwant Singh Sandhu, Chwang Tashi
  • 1977 - Baintha Brakk (The Ogre). Podczas zejścia Doug złamał obie nogi w kolanach, przez co ich schodzenie nabrało epickiego wymiaru (Więcej o wypadku znajdziesz tutaj: Baintha Brakk). Zespół: Chris Bonnington, Doug Scott.
  • 1983 – Shivling (6501 m n.p.m.). Pierwsze wejście.Styl alpejski.
  • 1985 – Mount Everest, w wieku 50 lat.

Inne

  • 1959 - Hasse-Brandler na północnej ścianie Cima Grande
  • 1961, 16 stycznia – pierwsze wejście na Centralną Wieżę w masywie Torres del Paine w Patagonii. Zespół: Chris Bonington, Don Whillans.
  • 1973 – pierwsze wejście na Brammah (6411 m n.p.m.) w Kaszmirze.
  • 1980 - Kongur Thag. Pierwsze wejście na szczyt. Zespół: Chris Bonington, Peter Boardman, Ale Rous, Joe Tasker.
  • 1983 – pierwsze brytyjskie wejście na Masyw Vinsona - solo.
  • 1988 – kierownik wyprawy "Greenland the hard way" (Grenlandia trudniej !) która popłynęła na Grenlandię i próbowała zdobyć szczyt The Catherdral;
  • Elbrus
  • Uszba. Północno-wschodnim filarem.

Wiesz o przejściach danej osoby? Podziel się swoją wiedzą z nami. Dodaj przejście na dole w komentarzu!

Wyprawy

  • 1970 – kierownik zakończonej sukcesem wyprawy na południową ścianę Annapurny. Dougal Haston i Don Whillans weszli na szczyt.
  • 1975 – kierownik brytyjskiej wyprawy na Mount Everest, podczas której Dougal Haston i Doug Scott weszli na szczyt ścianą południowo-zachodnią.
  • 1975 – kierownik brytyjskiej wyprawy na zachodnią ścianę K2.
  • 1988 – kierownik brytyjsko-amerykańskiej wyprawy, która dokonała pierwszego wejścia na zachodni wierzchołek Melungtse (7023 m n.p.m.).
  • 2002 - prowadził wyprawę która próbowała zdobyć dziewiczy szczyt Sepu Kangri w Tybecie.

Ciekawostki

  • Zwany jest czasem Mr Alpinism
  • Ukończył University College School w Hampstead, a później Royal Military Academy Sandhurst
  • W 1956 skierowano go do służby w Royal Tank Regiment, w RFN. Po trzech latach przeniesiono go do Army Outward Bound School (Armijna Szkoła Przetrwania) jako instruktora wspinaczki.
  • Od 1961 porzucił pracę w wojsku, by na stałe zająć się alpinizmem, pisarstwem górskim oraz fotografią.
  • W 1986 odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego (C.B.E.), a w 1996 wyróżniony przez Królową Angielską tytułem szlacheckim za wybitne osiągnięcia w górach całego świata.
  • Laureat wielu nagród, w tym medalu Royal Geographical Society w 1974 r.
  • Autor kilkunastu książek i realizacji filmowych o górach i wspinaniu.
  • Jest żonaty, ma dwóch synów.

Znasz ciekawostki o tej osobie? Podziel się z nami nimi ;)

Cytaty

Dorzuć cytaty tej osoby w komentarzach ;)

Zdjęcia

Podrzuć linki do zdjęć tej osoby, a z chęcią zamieścimy

Filmy

Nie ma jeszcze filmów o tej osobie. Możesz dorzucić linki w komentarzach, a zamieścimy!

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Stanisław Motyka - mój przyjaciel granit...

Stanisław Motyka spośród polskich skoczków i olimpijczyków wyróżnia się tym, że oprócz sportu narciarskiego uprawiał taternictwo. Granit był jego przyjacielem. Niemym, choć pewnie przychylnym świadkiem jego największych sukcesów taternickich. Chodził po Tatrach zwinnie jak kot, wspinał się szybko, elegancko przechodząc trudne partie skalne lekko, jakby nie sprawiały mu trudności. Był też pierwszym nie - góralem, który otrzymał blachę przewodnicką i autorem słynnego w kręgach taternickich lat 30. trawersu w poprzek Zamarłej Turni. Bohaterem tego tekstu jest Stanisław Motyka - esteta skały, który zostawił po sobie około pięćdziesięciu pięknych i trudnych dróg taternickich.

Fot. watra.pl

Pierwszy śnieg

Ubieliły się dziś w nocy szczyty Tatr,

Powiał na nie od północy chłodny wiatr,

Przyniósł śniegu masę całą, biały szron

Przyozdobił w szatę białą górski tron

Przyszła zima, nieskończonych pełna kras,

Schylił przed nią swe korony świerków las.

Wszystkie szczyty pochyliły dumną skroń,

Górskie stawy pomarszczyły modrą toń.

Żleby, skały, turnie, szczyty, wszystko, hen !

w jakiś twardy, nie przebyty wpadło sen

I spowite w brylantową śniegu jaśń

Cudną zda się i tęczową śni się baśń.

Stanisław Motyka. Fot. z arch. Paryskich

Urodził się 6 maja 1906 r. w Zakopanem. Nie był góralem, jego matka Karolina z domu Golonka, pochodziła z Młynnego z powiatu Limanowa, a ojciec Jan był stelmachem, a później także kierowcą samochodowym i pochodził z Dymitrowa Dużego pow. Tarnobrzeg. Jak podaje towarzysz jego pierwszych wspinaczek i autor „Wielkiej Encyklopedii Tatrzańskiej” - Witold Paryski, na pierwszej trudnej wspinaczce Motyka był w roku 1923, miał więc wtedy 17 lat i od tego czasu stale uprawiał taternictwo letnie (zimowe sporadycznie). Jego towarzyszami na linie w tym okresie byli: Witold Paryski, Jan Sawicki, Bronisław Czech, Jan Gnojek i inni. W tym też okresie swojej działalności górskiej przechodzi: I raz Filarem Leporowskiego na Kozi Wierch i wprost żlebem na Kozią Przełęcz Wyżnią. Witold Paryski tak wspomina te wspinaczki:

„Z Motyką chodziliśmy do jednej klasy w gimnazjum. Był najlepszym uczniem tzw. prymusem. W gimnazjum poszliśmy z Motyką niby na wycieczkę turystyczną na Halę Gąsienicową, to skończyło się na wspinaniu, oczywiście bez liny. Poszliśmy na Granaty od Czarnego Stawu, Staszek szedł dużo szybciej ode mnie i nie mogłem za nim nadążyć, więc co jakiś czas wołałem za nim : Staszek, może chcesz cukierka? a on „łapał” cukierka i znowu „rwał” do przodu. Doszliśmy na Granaty i poszliśmy potem w stronę Koziego Wierchy, Czarne Ściany ładnie obeszliśmy Orlą Percią i doszliśmy na Przełęcz nad Doliną Buczynową, gdzie Orla Perć obchodzi grań, która jest przepaścista. My poszliśmy właśnie granią, bez liny. Pamiętam, że w jednym miejscu był taki koń skalny, ścięty na dwie strony, Staszek przeszedł go „śpiewająco”, na stojąco, bez użycia rąk, a ja siadłem na konia i tak przebyłem ten odcinek grani. To była jedna z pierwszych naszych wspinaczek. Wspinaliśmy się potem dużo na Hali Gąsienicowej, nocowaliśmy w starym schronisku Bustryckich i stamtąd chodziliśmy w góry razem z Jasiem Sawickim. Zrobiliśmy wtedy tak wspaniałe drogi jak: Filarem Leporowskiego na Kozi Wierch (I wejście, 1929 rok), przy tym wejściu znaleźliśmy przewodnik taternicki, który wypadł z kieszeni Leporowskiemu w czasie jego ostatniej wspinaczki (Leporowski zginął na Filarze podczas samotnej wspinaczki w dniu 20 lipca 1928 r.). Przewodnik leżał dość wysoko w ścianie, był otwarty. To była piękna i trudna droga i niektórzy mówili, że Filar jest trudniejszy od Zamarłej. Teraz po przejściu południowej ściany Zamarłej myślę. że jednak jest troszkę łatwiejszy. Dwa dni potem zrobiliśmy I wejście na Kozią Przełęcz Wyżnią z Dolinki Koziej - to był problem atakowany kilka razy między innymi przez braci Sokołowskich, ale im nie udało się dojść do najtrudniejszego miejsca. Było tam bardzo krucho i Jaś Sawicki w tym miejscu stał chyba dwie godziny. To było spiętrzenie w żlebie, po skale spływała woda, a skała była tak krucha, że co się wzięło w rękę to wypadało. Wreszcie Sawicki „dobrał” się do czegoś mocniejszego i przeszedł tą drogę. Ale kończyliśmy ją już po ciemku, tak że własnej ręki nie było widać. Nasze drogi w tym czasie uchodziły za jedne z najlepszych. Potem wspinałem się jeszcze z Motyką, ale nasze drogi się rozeszły, bo on wspinał się coraz więcej na Słowacji”. Raz nawet Motykę Pogotowie ściągało w początkowym okresie jego działalności taternickiej ze ściany Zamarłej Turni, bo się tam zatkał (tak samo było ze Stanisławskim), ale nawet ten fakt nie zatrzymał jego „szturmu” na tatrzańskie ściany.

Witold Paryski mówił, że Motyka wspinał się niezwykle elegancko. „Motyka znany był z tego, że wspinał się bardzo lekko i można powiedzieć, że elegancko. Jak przechodził odcinek bardzo trudny, to nie było widać po nim że to jest takie trudne. Bo byli tacy taternicy, którzy wspinali się w trudnych miejscach z wysiłkiem, który było po nich widać, a Motyka nie, leciutko, elegancko.

Sukcesy odnosił także w narciarstwie. Był olimpijczykiem i wziął udział w Zimowych Igrzyskach w Saint Moritz (1928) w kombinacji norweskiej i w biegu do kombinacji w którym zwyciężył wyśmienity Norweg – Groettumsbraaten, Motyka był 25., w konkursie skoków był, a ostatecznie w kombinacji zajął 24. miejsce Potem miał ciężki upadek na Wielkiej Krokwi i przy upadku nartą skaleczył się w głowę, miał potem puste miejsce wśród włosów i od tego, że to była jakby tonzura, koledzy przezwali go „Klerykiem”. Po tym upadku porzucił narciarstwo wyczynowe. - Uprawiał za to narciarstwo turystyczne, miał na koncie długie rajdy narciarskie w świetnym tempie – wspomina Witold H. Paryski. Rzeczywiście Motyka był świetnym narciarzem turystą i między innymi przeszedł w ciągu 16 godzina trasę: Pięć Stawów Polskich – Opalone – Morskie Oko – Wrota Chałubińskiego – Ciemne Smreczyny – Wielka Kopa Koprowa – Cicha Dolina – Tomanowa Przełęcz – Czerwone Wierchy - Zakopane. Tę „wycieczkę”, a raczej wyrypęnarciarską odbył z bratem Julianem w dniu 7 kwietnia 1926 r. Jak wspominał Jan Sawicki Motyka miał też na koncie trudny zjazd narciarski z Przełęczy Waga do Doliny Ciężkiej – był więc prekursorem popularnego w Tatrach i Alpach ski-alpinizmu. Pisał też świetne aforyzmy górskie, kilka poświęconych narciarzom, w tym jeden... narciarskim patałachom.

Kiedy narciarz byle jaki

To nie wina nart,

Choć znajduje w nich wciąż braki

Każdy narciarz byle jaki.

Czy „fadeny” czy „bujaki”

Jemu licha wart.

Kiedy narciarz byle jaki

To nie wina nart.

Często widać patałacha

Jak szusuje z Liliowego,

Ledwo ruszy – kozły macha

Po tym poznasz patałacha.

Porządnego on ma stracha

Nim wygrzebie się z pod śniegu.

Często widać patałacha

Jak szusuje z Liliowego

Gdy chcesz poznać patałacha

Zapytaj o smary

Z pięć gatunków najmniej tacha –

Po tym poznać patałacha.

Ten językiem lepiej macha

Niźli narciarz stary.

Gdy chcesz poznać patałacha

Zapytaj o smary.

„Kleryk” i „Ischias”

W 1930 r. zaczął się wspinać w jednym z najpiękniejszych rejonie Tatr - Dolinie Kaczej, nad którą wznoszą się dumne urwiska Żłobistego, Rumanowego i Ganku. Wspinał się tu razem z Gnojkiem i Sawickim. W tym też okresie, obok nazwisk największych asów taternickich: Stanisławskiego, Birkenmajera, pojawia się coraz częściej nazwisko Motyki. Prowadzi na coraz trudniejszych drogach, które przechodzi z S. Siedleckim i Sawickim, są to: nowa droga na południowo-wschodniej ścianie Żłobistego Szczytu, północna ściana Batyżowieckiego, dwie drogi na Śnieżnej Kopie, Szarpane Turnie od południowego-zachodu, Rumanową Przełęcz od północy, południowo-zachodnią ścianę Ganku i taką samą ścianę Małego Ganku z Siedleckim, Zachodnie Żelazne Wrota od północy, południową ścianę Litworowego Szczytu, Basztową Przełęcz Wyżnią od wschodu, północny filar Staroleśnego Szczytu, północną ścianę Zadniej Nowoleśnej Turni, południowo zachodnią ścianę Ostrego Szczytu, nową drogę od południa na Mały Lodowy, nie licząc dziesiątek powtórzeń. O Motyce zaczęto mówić z coraz większym podziwem, a on był nadal taki jak przedtem - skromny, bo górskie przejścia najlepiej świadczyły o klasie „Kleryka”.

Fot. watra.pl

W latach 1930 - 1932 z Janem Sawickim dokonał wielu wybitnych pierwszych przejść: środkiem południowej ściany Małego Lodowego Szczytu (w 1932 r.), zachodnią ścianą Łomnicy wprost przez tzw. „żółte plamy” (w 1932 r.) i jedna z jego najciekawszych dróg taternickich - w poprzek południowej ściany Zamarłej Turni (w 1932 r.) od Przełęczy Zmarzłej do Koziej. Od 1931 r. zaczął się wspinać także z taternikami spiskimi: Zoltanem Brullem, Stefanem Zamkovskym, Wojciechem Hudymą i innymi, przez co pomógł dźwignąć taternictwo po południowej stronie Tatr na wyższy poziom. W tym okresie przeszedł znowu wiele pięknych dróg jako pierwszy; jak między innymi południowo-wschodnim uskokiem Zadniego Mnicha (w 1934 r.), południowym filarem Ostrego Szczytu (w 1934 r.), drogą którą uważał za jedną ze swoich najważniejszych - południową ścianę Wschodniego Szczytu Żelaznych Wrót (w 1935 r.), południową ścianą Wschodniego Szczytu Wideł (w 1936 r.), wschodnią ścianą Wysokiej (w 1936 r.), zachodnią ścianą Kozich Czub (w 1936 r.), południową ścianą Małego Kołowego Szczytu (w 1938 r.), południowo-wschodnią ścianą Zamarłej Turni (w 1938 r.) Kominem Świerza w zachodniej ścianie Kościelca (w 1939 r.) i wiele innych.

Fot. watra.pl

Bierzcie narty

Bierzcie narty, przyjaciele,

Śniegu wiele, słońca wiele,

Każdej chwili tracić szkoda,

Każda chwila sił nam doda.

Polecimy lotem strzały

Poprzez śnieżny całun biały,

Zdobędziemy w wielkim pędzie

strome zbocza, gór krawędzie

Skroś dostojną, górską ciszę

Wiatr nam będzie towarzyszem,

Bieg upoi niby wino,

Smutne myśli w dal odpłyną.

A gdy od tych wszystkich cudów,

Od tych blasków i od trudów

W głowie nam się już zakręci,

Powrócimy – uśmiechnięci...

Pierwszy przewodnik - nie - góral

Witold H. Paryski tak wspomina okres górskiej działalności Motyki:

Motyka dość wcześnie zaczął uprawiać górach fach przewodnicki, ale bez oficjalnych uprawnień. To były czasy, kiedy przewodnikami byli tylko górale. Prywatnie Motyka prowadził za pieniądze (podobno za Zamarłą brał 50 złotych), chcąc siedzieć dużo w górach musiał zarobić i miał stałych gości, których wodził nawet na Zamarłą Turnię południową ścianą. Potem dużo czasu spędzał w Wysokich Tatrach słowackich, przeważnie w Dolinie Staroleśnej w „Trupiarni” (tak nazywano schronisko). Schroniska w tej części Tatr prowadzili jego przyjaciele, Zamkovski i inni. Ale potem po jakimś czasie chciał zdać egzamin przewodnicki, by być w porządku. I wtedy była kwestia, czy górale dopuszczą go do egzaminu. Komisja przewodnicka składała się ze starszych górali-przewodników takich jak: Jędrzej Marusarz, Stanisław Gąsienica-Byrcyn i z kilku nie - górali: prezesa zakopiańskiego Oddziału TT (Towarzystwa Tatrzańskiego) - Zwolińskiego Tadeusza, Józefa Oppenheima i mnie z ramienia klubu Wysokogórskiego. Już jak było wiadomo, że Motyka chce zdawać na przewodnika, to nie od razu odbył się egzamin, ponieważ górale się sprzeciwiali. Dyskutowano tą sprawę także wśród innych przewodników i taterników. Na komisji najpierw była rozmowa bez Motyki, czy go dopuścić, więc górale się temu ostro sprzeciwiali. Twierdzili, że Motyka nie może znać wystarczająco dobrze topografii Tatr. Ja ich przekonałem: Mówicie, że o n nie może znać dobrze Tatr, to dopuśćcie do egzaminu i oblejecie go i już!. W każdym razie dopuszczono Motykę do egzaminu. Przewodnicy robili co mogli, ale nie udało im się dać ani jednego pytania na które Motyka nie umiałby odpowiedzieć, za wyjątkiem jednego, gdy spytali: jaki jest kolor jednego szlaku w Tatrach?. A przecież to nie było ważne, a jeśli chodzi o teren, to nie potrafili go „złapać” na niczym. Ja też dałem mu pytanie, myślałem, że nietrudne, a tu okazało się, że z okolicy, którą znał słabiej, z grani Baszt. Coś „kręcił”, to ja też szybko „zmieniłem” temat i Motyka zdał ten egzamin. Regulamin był taki, że po pierwszym egzaminie można było dostać najwyżej tytuł przewodnika II klasy i Motyka został przewodnikiem II klasy. A po jakimś czasie najwyższej, pierwszej klasy.

Fot. watra.pl

W epoce rozwoju polskiego taternictwa Motyka był pionierem nowego rodzaju wspinania - w poprzek ściany najtrudniejszego urwiska tatrzańskiego - Zamarłej Turni. Było to czymś zupełnie nowym i wywołało w środowisku zagorzałe dyskusje. W roku 1932, kiedy przeszedł „trawers Zamarłej” problemy taternickie w Tatrach zaczynały się powoli wyczerpywać, jego droga była próbą zmiany wspinaczki z orientacji „dół - góra” ściany na „w poprzek”. Jak wspomina St. Motyka pomysł takiego przejścia zrodził się w.. Dworcu Tatrzańskim, w restauracji Zofii Krzeptowskiej „Kapuchy” podczas rozmowy z „Wujkiem” Zdzisławem Ritterschildem. Ten podsunął Motyce pomysł „trawersu”. Po oglądnięciu problemu ze Zmarzłej Przełęczy, „Ischias” i „Kleryk” zaczęli swoje skalne dzieło. Prowadził Jan Sawicki. Tak trudności wspinaczki opisał Stanisław Motyka: „Półka przewieszona w dalszej partii zaczęła łamać kości „Ischiasowi”. Zamieniła tango na drgawkową rumbę i krzesanego. „To nie żarty - „Kopaczka”. Uspokoił przyspieszony oddech na dwucentymetrowym „wygodnym” stopieńku. Jeszcze 10 metrów „aussera” i zwycięstwo nasze - mruczy...Kończ prędzej, bo się zmęczysz - krzyczę. - Ostatnie dwa haki wbiłem do mchu w półeczce - wykrztusił Jasiek. - To nic, nie polecisz wprost z góry, tylko wahadłem i - „co ma wisieć nie utonie”. Zadyndamy na silnym haku. Znowu kleryk buja - mruczy „Ischias” i zaczyna „kończyć”...Niedługo to trwało, ale te minuty dały całą głębię wrażeń, jakie się tylko w takich sytuacjach przeżywa. Dały te krótkie chwile wspomnienie silniejsze niż granit, gdy napięcie nerwów osiągnęło swój szczyt. Jeszcze ja tylko miałem „pogłaskać” ową zaklętą półeczkę i zatańczyć na posadzce z granitu, ale w nastroju już przesądzonym zwycięstwem...Niezrównana była chwila, gdy wreszcie obaj dobiliśmy do Koziej Przełęczy, przeszedłszy w poprzek osławioną ścianę”. W schronisku w Pięciu Stawach wspinacze spotkali tego samego dnia „Wujka” Ritterschilda, który zachęcił ich kilka dni wcześniej do rozwiązania „problemu”. Następne lata (1934-1936) to okres najbliższej współpracy Stanisława Motyki z taternikami po południowej stronie Tatr, a zwłaszcza ze Stefanem Zamkovskim, Zoltanem Brullem i innymi. Najczęściej wykorzystywaną i ulubioną bazą dla Motyki było schronisko w Dolinie Staroleśnej, zwane „Trupiarnią”. Motyka działał na tym terenie niezwykle prężnie i przyczynił się do podwyższenia klasy i unowocześnienia zawodowego przewodnictwa po południowej stronie Tatr i chyba żaden z polskich taterników okresu międzywojnia nie był tak ceniony w tym rejonie jak on. Do zorganizowanego taternictwa polskiego wszedł, co jest ciekawe, bardzo późno, bowiem w 1936 r. został członkiem zakopiańskiego Klubu Wysokogórskiego, a w listopadzie tego samego roku został członkiem Zarządu Koła Zakopiańskiego. Jeśli chodzi o jego charakter to Ryszard Schramm wspominał: „W jego przygotowaniach i przeprowadzeniu wspinaczki nie było nic z gorączkowego pośpiechu i atmosfery „koszenia”. Ze schroniska wychodził nieznacznie, jakby ukradkiem. Zawsze, a tym bardziej w czasie wspinaczki, był bardzo spokojny i opanowany. Nigdy nawet w najtrudniejszych i najbardziej dramatycznych momentach nie klął, nie niecierpliwił się i ni gniewał. To jego opanowanie i grzeczność wyrobiły mu u towarzyszy przezwisko „Kleryka”. Słowacy nazywali go „kamzikiem” (czyli: kozicą, może temu, że wspinał się tak pewnie i lekko jak kozica) lub „kopaczką”. Był trochę „dziwny” dla otoczenia, na ogół bardzo małomówny, zamyślający się, daleki. Znane były powiedzenia o nim: „on jest na siódmej stacji”, „on się śmieje dopiero jutro” i inne. Ale ci z którymi poczuł - czasami nawet po krótkiej znajomości specyficznyrezonans - pamiętają jak stawał się rozmowny i odsłaniał swoje oryginalne i ciekawe wnętrze”. To wszystko prawda. W zbiorach Witolda Paryskiego natrafiłem na zdjęcie pokazujące Motykę już po wspinaczce. Siedzi na jednym z wierchów tatrzańskich, w białej czapeczce, jakby nieobecny, zapatrzony w dal, jakby go nie było w tym miejscu i stał się cząstką tej skalnej ziemi po której z wrodzoną sobie hardością i odwagą się wspinał. Był chyba w głębi duszy wielkim romantykiem Tatr. Dla ludzi których lubił, odsłaniaj swoje prawdziwe „ja”, wtedy był inny. Lubił śpiewać w czasie wspinaczki, miał też poczucie humoru. Kiedyś, jak wspomina Witold Paryski, na Zawratowej Turni zaskoczył towarzyszy, a głównie Pana Witolda tym, że asekurował ich przez ołówek, zatknięty w szczelinę skalną. Oczywiście obok ołówka był mocno wbity w skałę hak taternicki, ale ten przykład oddaje, że Motyka wcale nie był, jak mawiano, taternikiem-ascetą, ale chłopem z krwi i kości. Mało było osób w środowisku zakopiańskich wspinaczy, którzy by mieli tylu krytyków - ale doczekał się sprawiedliwej oceny doskonałego wspinacza poprzez swoje wyniki: 50 pierwszych dróg w Tatrach. Dunin-Borkowski pisał, że towarzyszył włoskim alpinistom, gdy ci w 1938 r. odwiedzili Tatry. Stwierdzili wtedy, że polscy wspinacze są „milczący i rzetelni, śmiali i poważni”, a ich modelem był Motyka.

Wykonywał też piękne zdjęcia ze wspinaczek, a także świetne rysunki, karykatury między innymi znanych postaci zakopiańskich, taterników z którymi się wspinał i przygodnie napotkanych turystów.. Szkoda, że ocalała tylko ich część, a wiele pozostało w „Trupiarni”. Warto wspomnieć, że w zamian za karykaturę wykonaną przez Motykę „Witkacy” zrobił mu portret. Pisał też ciekawe moim zdaniem wiersze, parę z nich prezentuję w niniejszym tekście. Pisał też „Aforyzmy górskie” w których opisał niezwykła atmosferę schroniska Bustryckich na Hali Gąsienicowej.

Wielką zasługą Motyki był jego udział we wprowadzeniu w Tatry wielu młodych ludzi, z których część została potem dobrymi wspinaczami. Wymieńmy chociaż kilku: W. Doruckiego, W. Gosławskiego, Andrzeja Marusarza juniora, W. Konarzewskiego i wielu wspinaczy na Słowacji. Prowadził na najtrudniejsze drogi między innymi według Schramma ma 26 udokumentowanych przejść południowej ściany Zamarłej Turni i ok. 60 przejść wschodniej Kościelca. Większość z jego pięćdziesięciu dróg w Tatrach to wspinaczki nadzwyczaj trudne, które do dzisiaj nie straciły nic z elegancji i trudności, mimo postępu w sprzęcie itd. Sam ze swoich dróg Motyka cenił najbardziej przejście południowo-zachodniej ściany wschodniego Szczytu Żelaznych Wrót i południową ścianę Małego Kołowego Szczytu.

„Szklana Góra” - południowa ściana Małego Kołowego

Jedną z najpiękniejszych dróg Motyki w Tatrach Wysokich była południowa ściana Małego Kołowego Szczytu, zdobyta przez Motykę, Wacława Konarzewskiego, Andrzeja Marusarza i Rudolfa Dameca w dniu 9 sierpnia 1938 roku. O trudności drogi decydowały przewieszki, które z dużym trudem pokonali wspinacze, a cała droga zajęła im 12 godzin wspinaczki. Było bardzo krucho i w pewnym momencie spod ręki Motyki spadł w dół sporej wielkości głaz. Nie było by w tym nic groźnego, gdyby nie poleciał wprost na drugiego na linie Konarzewskiego, na szczęście minął go, raniąc tylko w rękę. Motyka nawet wtedy nie stracił humoru i zawołał do towarzysza: „Ale masz szczęście, Wacek, że nosisz okulary, bo ten „kilku kilowy” głaz mógłby ci oko zaprószyć”. Kluczowe trudności zaczęły się około200 metrach ściany, gdy wspinacze musieli dokonać trawersu w poprzek. Po trawersie pokonali jeszcze stromy komin (5 długości liny), kazalnicę i osiągnęli szczyt, już w promieniach zachodzącego słońca.

Fot. watra.pl

Przed wojną udało się Motyce jeszcze dokonać I zimowego wyjścia na Zamarła Turnię. Dziesięć lat swojej błyskotliwej kariery wspinacza zamknął Motyka atakiem na komin Świerza w zachodniej ścianie Kościelca - to była jego ostatnia wspinaczka przed wybuchem wojny. To było dziesięć lat ze swojego życia, które wykorzystał w stu procentach.

Potem wybuchła II wojna światowa. Nie zastanawiał się i włączył do ruchu oporu. W pierwszym okresie wojny zaczął od akcji kurierskich (był łącznikiem) i przeprowadzania rodaków przez Tatry do Budapesztu, częściowo na własną rękę. Kto, jak nie on znał Tatry Wysokie jak własną kieszeń i mógł prowadzić ludzi w ciemno. Dlatego dosyć wcześnie był poszukiwany przez gestapo i ukrywał się przez jakiś czas. Potem przeszedł przez Tatry na południe. Dłużej zatrzymał się u Kirchnera pod Preszowem. Potem przebywał w polskim obozie w Leanyfalu. Tam też Stanisław Motyka utopił się podczas kąpieli (przypadkowy skurcz?) w Dunaju w dniu 7 lipca 1941 roku w Leanyfalu. Widzieli to zdarzenie Bronisława i Stanisław Lankoszowie, Tadeusz Jach i Stanisław Wrześniak. Jego ciało znaleziono po 5 dniach. Jest pochowany ok. 30 kmna północ od Budapesztu, w „górę” Dunaju, nieopodal miejscowości Leanyfalu, na cmentarzu w Pocsmegyer. Na grób swojego przyjaciela Józef Krzeptowski, kurier tatrzański, przyniósł skałę z grani Czerwonych Wierchów. Obecnie grób Stanisława Motyki został przekopany. Tak z dala od Tatr dokonało się młode życie Stanisława Motyki, olimpijczyka, niezrównanego wspinacza w skale i ciekawego człowieka, dla którego góry były życiem, a życie górami. Spoczął na nizinnej węgierskiej ziemi, z dala od Tatr, które tak mocno ukochał, w których pozostało około 50 jego dróg skalnych.

Staszek lubi skały,

One lubią Staszka

Afekt to jest stały.

Staszek lubi skały.

Szczyt duży, czy mały,

Dla niego igraszka,

Staszek lubi skały

Skały lubią Staszka.

Milczący, jak Motyka

To w górach zwrot nie nowy,

Gdy ludzi ktoś unika

I milczy jak Motyka.

Stąd wcale nie wynika,

Że nie jest człek morowy,

Kto milczy jak Motyka -

Zna wartość własnej mowy.

Prześniłbym w górach życie,

Nie tęskniąc do nich wcale,

W cichości i zachwycie

Prześniłbym w górach życie.

Bo kto stał raz na szczycie,

Ten do gór tęskni stale

Prześniłbym w górach życie

Nie tęskniąc do nich wcale....

Nie zawsze taternikiem

Jest ten co ścianę zrobił,

Kto z dobrym wciąż wynikiem

Rekordy wszystkie pobił.

Nie w wejściach i trawersach

Ni w ścianie, co się kruszy -

Tu treści szukać trzeba

W tajnikach ludzkiej duszy


[1] Wykorzystano materiały ze zbiorów Pani Ewy Handwerker, córki St. Motyki, materiały i zdjęcia ze zbiorów Witolda H. Paryskiego i fragmenty wywiadu z Witoldem H. Paryskim z dnia 13 września 1999 r., wywiad przeprowadził Wojciech Szatkowski.

Tekst pochodzi ze strony watra.pl, zamieszczony za zgodą Wojtka Szatkowskiego

  • Wojciech Szatkowski
Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Maciej Popko

Maciej Popko był wybitnym alpinistą i naukowcem w jednej osobie. Wybitny orientalista, hetytolog (specjalista od pisma klinowego). Jako wspinacz ma na koncie wspinaczki (i nowe drogi, lub świetne powtórzenia) w takich górach Tatry, Alpy, Kaukaz.

Zbigniew Jurkowski (z lewej) i Maciej Popko na biwaku podczas I zimowego przejścia drogi prawą częścią wschodniej ściany Mięguszowieckiego Szczytu (1963). Fot. Janusz Kurczab

Data i miejsce urodzenia: 1936

Data i miejsce śmierci: 2014, 22 listopada. Warszawa

Biografia

Maciej Popko urodził się w 1936 roku, a wspinać się zaczął w 1953 roku, zarówno latem jak i zimą. Pierwszym jego znanym przejściem, o którym wspomina się to pierwsze wejście do Kotła Kazalnicy 17 lipca wraz z Janem Długoszem. W 1962 roku wraz z Józefem Nyką udało mu się pokonać w całości Sprężynę na wschodniej ścianie Mnicha. Dodatkowo był współautorem takich dróg jak: Direttissima Mniszka, nowa droga na Orlej Ścianie. Zimą m. in. pierwsze przejście ściany Małego Młynarza, Drogi Kurczaba na MSW, paru pierwszych przejść zimowych na Żabim Wyżnim.

Z inicjatywy Macieja Popki na wiosnę 1963 roku powstała Sekcja Wysokogórska przy Komisji Turystyki Rady Uczelnianej Zrzeszenia Studentów Polskich Uniwersytetu Warszawskiego (później stała się znanym dzisiaj Uniwersyteckim Klubem Alpinistycznym (UKA).  Sekcja skupiła 15 osób i jej pierwszym prezesem został Maciej Popko.

W Alpach Francuskich przeszedł wraz z Ryszardem Zawadzkim północną ścianę Aiguille de Triolet. Było to pierwsze polskie przejście, do tego jednodniowe.

Miał okazję brać udział w pierwszym polskim powojennym wyjeździe w Dolomity, gdzie wraz z Ryszardem Zawadzkim pokonał Drogę Soldy na Marmoladzie. Dwa tygodnie później ponownie z Zawadzkim pokonują Drogę Comiciego na Cima Grande. 13 września pada Wschodni Filar Cima Ovest.

Polacy w Dolomitach w 1962 roku. Od lewej: Lucjan Saduś, Ryszard Zawadzki, Maciej Popko, Jerzy Sawicki ("Szmaciarz"), Zygmunt A. Heinrich i Adam Szurek. Fot. Józef Nyka

Popko kierował również wyprawami. Najsłynniejsze to dwie wyprawy w góry Cilo Dagh (czyt. Drzilo Dag.) w Turcji (1967, 1968), oraz wyprawa SKT w góry Wachanu.

W 1968 podroż autostopem do Turcji nie pozwoliła na zabranie większej ilości sprzętu wspinaczkowego, co oczywiście limitowało plany zdobywcze. Po dotarciu nad jezioro Van, w dniu 9 lipca 1968 grupa dokonała wejścia na zachodni wierzchołek wulkanu Suphan Dagh (4400m), następnie przeniosła się w głąb Kurdystanu Tureckiego w Cilo. Dokonano ogółem sześciu pierwszych wejść i spenetrowano dolinę Telgui Savi. K. Wieteska i M. Fijałkowski dokonali I przejścia filara na północno-wschodniej ścianie Go Dagh (3460m) oraz wejścia północną ścianą Esmertepe (3900m); T. Werner i K. Wieteska – I wejścia na Maunsell Pk. (3860m); T. Janiszewski i K. Wieteska – I wejścia północno – zachodnią granią na Zumruttepe (3100m); M. Popko i J. Tuszyński – I wejścia lewym filarem na Geniskaya (3770m); Maciej Popko i K. Wieteska – I wejścia wschodnim żebrem na Keskin Tepe (4050m.)

W Afganistanie udało im się zdobyć oba najwyższe dziewicze szczyty w otoczeniu doliny Purwakszan (szczyt bez nazwy 6110 m i Kohe Purwakszan, 6080 m), z udziałem Popki, który ponadto samotnie zdobył dziewiczy szczyt 5950 m.

Z zawodu hetytolog (od pisma klinowego), autor kilku obcojęzycznych książek z tej dziedziny (dwie wydane w Niemczech), prof. zwyczajny w Instytucie Orientalistycznym UW i przez kilknaście lat przewodniczący jego Rady Naukowej.

Pierwsze rzędy. Maciej Popko, Danuta Wach, Jerzy Tillak i Ryszard Kowalewski. Fot. Bogdan Jankowski

Dokonania górskie

Tatry

1958, 17 lipiec - I przejście drogi Długosz-Popko, Kazalnica Mięguszowiecka. Zespół: Jan Długosz, Maciej Popko.

1960, zima - I przejście ściany Małego Młynarza (Kominem Korosadowicza)

1962, lato - I przejście całości Sprężyny, Mnich. Zespół: Józef Nyka, Maciej Popko

1962, lato - Direttissima Mniszka. Zespół: Józef Nyka, Maciej Popko

1963 - nowa droga na Orlej Ścianie

1963 - zimowe przejście Drogi Kurczaba na MSW

Alpy

1962, 27 sierpnia – Marmolada, południowo-zachodnią ścianą, Drogą Conforto-Soldà (VI+). Zespół: Maciej Popko i Ryszard Zawadzki, 29-30 sierpnia Józef Nyka i Adam Szurek

1962, 9 września – Cima Grande di Lavaredo, północną ścianą Drogą Comiciego VI. Zespół: Maciej Popko i Ryszard Zawadzki

1962, 13 września – Cima Ovest di Lavaredo, północno wschodnim filarem V. Zespół: Andrzej Heinrich i Ryszard Zawadzki, drugi zespół: Maciej Popko i Lucjan Saduś

1965, 28 lipca - Aiguille de Triolet (Masyw Mont Blanc) północną ścianą, drogą Greloz-Roch: Maciej Popko i Ryszard Zawadzki

Prof. Maciej Popko i długoletni "rektor" "Betlejemki", Bogumił Słama. Fot. Bogdan Jankowski

Inne

1961, 13 sierpnia - Nakra-tau (4277 m) - środkowym filarem północno-wschodniej ściany (4B). Zespół: Marian Bała, Henryk Furmanik i Maciej Popko.

Kierował pionierskimi wyprawami w góry Cilo w Turcji (1967, 1968) oraz wyprawą SKT w zakazane góry Wachanu (1975, to ten "worek" w Afganistanie na pograniczu Pamiru i Hindukuszu - pozwolenie chłopcy samowolnie rozszerzyli i opili to z wojskowymi). Ta ostatnia wyprawa zdobyła oba najwyższe dziewicze szczyty w otoczeniu doliny Purwakszan (szczyt bez nazwy 6110 m i Kohe Purwakszan, 6080 m), z udziałem Popki, który ponadto samotnie zdobył dziewiczy szczyt 5950 m.

Wiesz o przejściach danej osoby? Podziel się swoją wiedzą z nami. Dodaj przejście na dole w komentarzu!

Ciekawostki

Pod jego redakcją wyszedł słynny podręcznik "Alpinizm", który przez wiele lat był jedyną taką pozycją w Polsce.

Wraz z takimi osobami jak Kazimierz Kościelecki, Krzysztof Piechocki i Zbigniew Biernacki, był prekursorem wspinaczki na Bibliotece w Podlesicach. Otworzyli takie linie jak Ambona VI+, Trzy Okapy VI.1 i Dwa Okapy VI+.

Jest członkiem honorowym KW Warszawa

Maciej Popko został kiedyś obcesowo zagadnięty przez niezbyt zorientowanego młodzieńca: Ty Maciek, kto ci dał tę durną ksywke "profesor"? Profesor uprzejmie i z godnością odpowiedział: Rada Państwa (przyp. red. dziś Prezydent RP nadaje tytuły profesorskie).

Podczas pierwszego polskiego przejścia pn. ściany Aiguille de Triolet Popko i Zawadzki mieli tylko 3 śruby lodowe typu korkociąg - co wywołało zdziwnienie samego Lionela Terraya.

Miał też wkład w taternictwo nizinne, zarówno w wersji z Lasku Bielańskiego czyli dębinizm (m.in z Cz. Momatiukiem, Nyką, Paczkowskim, Szurkiem), jak i był jednym z kilku odkrywców bunkrów dla wspinania (w Czosnowie ściana na Małych Bunkrach po prawej to tzw. Popki, za jego czasów zwana Eigerem).

Jest ekspertem w zakresie pisowni i pochodzenia nazw w górach Azji. Redaktor i współuator najlepszego polskiego podręcznika wspinaczki "Alpinizm" (1971 i 1974), autor książki o górach Turcji "Góry pod półksiężycem" (1974) i rozdziałów w albumach KazimierzaSaysse-Tobiczyka oraz treściwych artykułów i notatek w "Taterniku".

Znasz ciekawostki o tej osobie? Podziel się z nami nimi ;)

Cytaty

Dorzuć cytaty tej osoby w komentarzach ;)

Zdjęcia

Podrzuć linki do zdjęć tej osoby, a z chęcią zamieścimy

Filmy

Nie ma jeszcze filmów o tej osobie. Możesz dorzucić linki w komentarzach, a zamieścimy!

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Alex Huber gościem 12. KFG

W sobotni wieczór, 6 grudnia 2013 roku na scenie 12. Krakowskiego Festiwalu Górskiego wystąpi jeden z najwybitniejszych wspinaczy na świecie – Alexander Huber. Będzie to jego druga wizyta w Krakowie, na KFG gościł równo 10 lat temu.

Alexander Huber na solówce na Dent du Géant. Fot. huberbuam.de

Rocznik 1968, urodzony w Trostbergu w Bawarii, z wykształcenia fizyk, z zawodu profesjonalny wspinacz. Pasją wspinania zarażony od najmłodszych lat, podobnie jak dwa lata starszy brat Thomas. A wspinaczkowego bakcyla zaszczepili w synach rodzice, zwłaszcza ojciec, znany z szybkich przejść alpejskich, między innymi jednodniowego przejścia północnej ściany Les Droites.

Alexander Huber to z pewnością jeden z najwybitniejszych naszych czasów. Gdziekolwiek nie spojrzeć – krótkie drogi sportowe, wielowyciągowe ekstremy, niesamowite solówki, bicie rekordów czasowych w Yosemite, pierwsze klasyczne przejścia wielkich dróg na El Capitanie, ekspedycje górskie – tam z pewnością znajdziemy ślad działalności Hubera. Do tego charyzma, perfekcjonizm w planowaniu celów, niesamowita wytrwałość i konsekwencja w ich realizowaniu, no i nietuzinkowa osobowość. Szukanie granic możliwości fizycznych i psychicznych, a przy tym świadomość ceny ryzyka i nieprzekraczanie pewnych barier.

Alex Huber na „Open Air” 9a+. Fot. huberbuam.de

Dorobek Niemca jest imponujący. Jeszcze w latach 90. wytycza serię skalnych ekstremów, do dziś rzadko chodzonych. Wycenia je ostrożnie, część z nich doczeka się później awansu w drabince trudności. Najsłynniejsza jest Open Air w Schleierwasserfall. Pierwotnie oceniona przez Alexa na 9a, później podniesiona przez Adama Ondrę na 9a+. Tym samym powstaje prawdopodobnie pierwsza 9a+ na świecie.

Osobny rozdział to niesamowite przejścia free solo, na czele z 500-metrową Hasse-Brandler na Cima Grande (VIII+), którą Huber przesolował w 2002 roku. W górach Niemiec soluje później jeszcze m.in. południową ścianę Dent du Géant (2006) i Drogą Szwajcarską na Grand Capucin (2008).

Wiele rzeczy dzieje się u Hubera równolegle. Już w latach 90. gra pierwsze skrzypce w Dolinie Yosemite. Zaczyna od uklasycznienia Salathé Wall (5.13b) w 1995 roku, potem jest Freerider (5.12d) – 1998, dalej  Golden Gate (5.13a) – 2000 i Zodiac (5.13d) – 2003.

Do Doliny Huber z bratem Thomasem wraca wielokrotnie, nie tylko po przejścia klasyczne, ale także po rekordy czasowe. W roku 2004 przebiegają Zodiaca w 1h 51 min i 34 sek. W 2007 roku pokonują legendarne The Nose w 2h 45 min i 45 sek, pobijając o 3 minuty rekord Yuji Hirayamy i Hansa Florine’a z jesieni 2002 roku.

Kolejny rozdział – „Góry”. Znów cofamy się do lat 90. Rok 1997 to pierwsze wejście zachodnią ścianą na Latok II (7108 m) – drogą Tsering mosong (VII+ A3+) w zespole z Thomasem Huberem, Tonim Gutschem i Conradem Ankerem (jest to zarazem drugie w ogóle wejście na szczyt). Rok 1998 wejście na ośmiotysięcznik Cho Oyu (8201 m) drogą normalną, rok 2002 ekspedycje patagońskie – Fitz Roy, Cerro Torre i Cerro Standhardt.

Alex Huber w trakcie wyprawy na Latok II. Fot. huberbuam.de

W 2006 roku Alexander Huber ze Stephanem Siegristem wytyczają nową drogę na Aguja Desmochada (2650 m) w Patagonii. Dwa lata później Alex i Thomas Huberowie wspólnie z Siegristem dokonują szeregu wejść na szczyty Ziemi Królowej Maud na Antarktydzie, w tym pierwszego wejścia zachodnią ścianą Holtanna. Rok później jadą na Nameless Trango Tower w Karakorum uklasycznić Eternal Flame.

W roku 2012, tym razem z Mario Walderem wyruszają na Ziemię Baffina, by jako pierwsi przejść klasycznie Bavarian Direct (VII A3), drogę wytyczoną w 1996 roku na południowej wieży Mount Asgard przez ich bawarskich  przyjaciół – Christiana Schlesenera, Mani Reichelta, Toniego Grada, Lucka Guscelliego i Markusa Bruckbauera. Wyprawa kończy się sukcesem, powstaje Bavarian Direct-Belgarian 5.13b/8a+.

Do historii przeszły wielkie drogi wielowyciągowe Hubera, głównie te w Dolomitach. Zimą 1999 roku Niemiec wytycza samotnie Bellavistę (7b A4) na północnej ścianie Cima Ovest, dwa lata później uklasycznia linię wyceniając jej kluczowy wyciąg na 8c. Sześć lat później Tre Cime di Lavaredo, a dokładnie Cima Ovest, znów staje się areną klasycznego przejścia. Huber pokonuje „Dach Świata”. Powstaje Pan Aroma 8c (stara hakowa linia Szwajcarów Gerda Baura oraz braci Waltera i Ericha Rudolphów z 1968 roku). Zaledwie rok wcześniej, w 2005 roku, Niemiec odhacza 420-metrową Drogę Petita 8b na wschodniej ścianie Grand Capucin (1997 rok, Arnaud Petit, Stéphanie Bodet).

Kolejne lata to seria wielowyciągowych ekstremów, otwieranych od dołu[!] z bardzo oszczędną asekuracją, co jest zresztą znakiem firmowym Hubera. W 2010 roku powstaje między innymi Donnervogel 8b na wschodniej ścianie Grubhörndls w Sonnwendwand, wytyczona wspólnie z Guido Unterwurzacherem. Ale tą najcenniejszą dla Niemca okaże się poprowadzona we wrześniu 2012 roku Nirvana 8c+.

Najnowszą wielowyciągową drogą Hubera jest Wetterbock 8c na Wetterbockwand w Alpach Berchtesgadeńskich. Wytyczona przez Niemca samotnie jesienią 2013 roku, pokonana przez niego klasycznie 18 września br. (w zespole z Michim Althammerem).

Dorota Dubicka/KFG

***

Więcej informacji o festiwalu znajduje się na stronie: www.kfg.pl.

Na 12. Krakowski Festiwal Górski zapraszają: wspinanie.pl, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, TKN Wagabunda oraz magazyn Góry.

  • Dorota Dubicka/KFG
Napisz komentarz (0 Komentarzy)