Log in
    

Wyprawa We Khan do it!

Wyprawa ma na celu zdobycie szczytu Khan Tengri położonego w paśmie górskim Tien – Szan w północno wschodniej części Kirgistanu. Kwestia jego wysokości jest dyskusyjna - 6995/7010 m, choć umownie wszyscy zaliczają go do siedmiotysięczników. Dodatkowo zdobycie szczytu to warunek otrzymania rosyjskiego wyróżnienia alpinistycznego – Śnieżnej Pantery. Przyznawane jest ono zdobywcom pięciu szczytów siedmiotysięcznych leżących w granicach byłego ZSRR. Wyprawa odbędzie się na przełomie lipca i sierpnia 2014 roku.

Organizatorami przedsięwzięcia są przyjaciele z Lublina działający w ramach Uczelnianego Klubu Turystycznego Mimochodek przy Uniwersytecie Marii Curie – Skłodowskiej w Lublinie.

Wyprawa „We Khan do it” ma specyficzny charakter ze względu na preferowany przez nas styl podróżowania oraz ograniczone możliwości finansowe. Całością organizacji zajmujemy się samodzielnie i nie korzystamy z komercyjnych ofert agencji turystycznych. Przygotowania przed wyprawą obejmują wiele obszarów, począwszy od przejścia niezbędnych szczepień, otrzymania stosownych pozwoleń, planowania tras dojazdowych i ustalenia środków transportu, a skończywszy na takich detalach jak rozplanowanie żywności, z uwzględnieniem jej bilansu kalorycznego i wagi.

Przy organizacji przedsięwzięcia korzystamy zarówno z własnego doświadczenia zdobytego podczas licznych wypraw górskich w Alpy, na Kaukaz czy ubiegłorocznej wyprawy na Pik Lenin jak i z rad zaprzyjaźnionych Ludzi Gór. Dodatkowo ogromną pomocą są dla nas Ludzie Dobrej Woli powiązani z Kirgistanem, których poznaliśmy podczas ostatniego wyjazdu.

Działalność górską w ramach projektu rozpoczniemy od trekkingu przez drugi pod względem długości lodowiec na świecie, świadomie rezygnując z możliwości przelotu helikopterem. Da to nam możliwość zminimalizowania kosztów oraz zapewni możliwość stopniowego aklimatyzowania się. Wejście na szczyt drogą klasyczną niesie ze sobą ryzyko w postaci wysokiego zagrożenia lawinowego, zmiennego uszczelnienia lodowca, trudności technicznych w partiach szczytowych oraz częstych załamań pogodowych.

Z tego miejsca chcielibyśmy podziękować serdecznie wszystkim, którzy umożliwili nam realizacji ubiegłorocznego projektu „Pik Lenin 2013” oraz wierzą w nas ponownie w tym roku. Zapraszamy do odwiedzania naszego fanpage’u na facebooku oraz bloga dokumentującego przygotowania do wyprawy. Wszelkie wsparcie będzie dla nas dodatkowym impulsem do wytężonej, zespołowej pracy. Razem damy radę! We Khan do it ! :)

Media wyprawy:

  • Blog wyprawy: http://wekhandoit.blogspot.com/

  • Fanpage na FB: https://www.facebook.com/pages/We-Khan-do-it/284072081759102?fref=ts

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Anna Figura wyrusza na Pik Lenina

Ambasadorka marki DYNAFIT w Polsce, Anna Figura przygotowuje się do wyprawy w pasmo Pamiru. Celem będzie nie tylko zdobycie jednej z najwyższych gór regionu, ale również dokonanie szybkiego zjazdu z jej szczytu.

Anna Figura podczas Mistrzostw Polski (fot. Lukasz Kosut)

Anna Figura to jedna z najbardziej utytułowanych Polek w dziedzinie ski-alpinizmu, osiągająca dobre rezultaty również na arenie międzynarodowej. Wśród jej ostatnich sukcesów znaleźć można m.in. Mistrzostwo Polski w ramach Memoriału im. Piotra Malinowskiego, 1. m-ce w zawodach Bokami Západných Tatier oraz 13 m-ce Mistrzostw Europy w biegu indywidualnym. Na początku lipca zakopianka pokazała, że znakomicie radzi sobie również bez nart deklasując pozostałe zawodniczki w rozgrywanym nocą biegu Südtirol Ultra Skyrace na dystansie 66 km.

Tym razem, Ania staje przed możliwością realizacji kolejnego celu postawionego sobie na ten sezon. Jest nim położony w górach Pamiru Pik Lenina (7134 m). Przedsięwzięcie będzie miało charakter wspinaczkowo-narciarski, jako że zawodniczka DYNAFIT oprócz zdobycia siedmiotysięcznika planuje również zjazd z jego szczytu.

Wyprawa potrwa trzy tygodnie i przeprowadzona zostanie w stylu alpejskim bez pomocy tragarzy. Wyjazd już w najbliższy weekend! Następnie, Anię zobaczyć można będzie na starcie słynnego Elbrus Race – rozgrywanego od 1989 roku skyrunningowego biegu na najwyższy szczyt Kaukazu, który w tym roku odbędzie się w dniach 6-12 września
 

***

Pik Lenina (7134 m n.p.m.) – zwany również szczytem Awicenny, jeden z najwyższych szczytów Pamiru, położony na granicy między Tadżykistanem i Kirgistanem; zdobyty po raz pierwszy przez wyprawę niemiecką w składzie Karl Wien, Eugene Allwein i Erwin Schneider w 1928 roku. Obok chińskiej Muztagh Aty, najbardziej popularny siedmiotysięcznik w historii alpinizmu. Jeden z pięciu szczytów, których zdobycie wymagane jest dla uzyskania Śnieżnej Pantery – rosyjskiego wyróżnienia alpinistycznego.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Pik Kosmos. Odważ się być sobą

"Niemożliwe to nie fakt. To jedynie opinia. Niemożliwe to nie deklaracja. To wyzwanie. Niemożliwe to potencjał możliwości. Niemożliwe jest chwilowe. NIEMOŻLIWE NIE ISTNIEJE.”

Monika Sawicka Siedem kolorów tęczy

Boimy się. Obcych miejsc, obcych ludzi, obcej kultury, ostrej krytyki, która sprawiedliwie lub nie, potrafi  głęboko przeniknąć do naszego serca. Boimy się potężnych gór, ciemności nocy. Boimy się rzeczy nieznanych, i boimy się poznawać. Bo to, co nieznane, obarczone jest ryzykiem, a ryzyko może przynieść sytuację gorszą od obecnej. Dlatego trzymamy się kurczowo znanych nam miejsc i z wielkim oporem przekraczamy granicę „poznanego”.

We wspinaczce jest coś takiego, co nazwamy syndromem dobrej półki. Może nie wszyscy dobrze to znają, niektórzy wcale, ale ja aż za dobrze. Gdy wspinam się na trudnej drodze, gdy docieram do wygodnego i „bezpiecznego miejsca”, od którego należy ruszyć dalej „w trudności”, opanowuje mnie paraliż decyzyjny. To taki moment, w którym wykonanie kolejnego ruchu przychodzi mi z niezwykłym oporem. I chociaż wiem, że nie mogę tutaj stać w nieskończoność, chociaż wiem, że nawet w łatwym miejscu tracę siły, i zabraknie mi ich potem do pokonania kluczowych trudności, to jednak jakoś ruszyć się nie mogę. Bo lęk przed czymś nowym, z pozycji względnego komfortu, potrafi nadąć się do niebotycznych rozmiarów, i sparaliżować.

Podobnie jest w życiu. Tkwimy na tych „samych półkach”, na tych samych szlakach, z domu do pracy, z pracy do supermarketu,  potem wygodny fotel, ciepłe łóżko, a jednocześnie z tęsknotą spoglądamy na wielką ścianę. Wiemy, że na jej wierzchołku jest słońce, którego tak bardzo potrzebujemy, ale skrępowani lękiem boimy się wykonać ruch nad przepaścią. Nieracjonalne powody przekuwamy w racjonalną wymówkę, a racjonalną wymówkę, która może mieć uzasadnienie, tak mocno podkreślamy, że przestaje nas stać na cokolwiek więcej. I dalej patrzymy z tęsknotą.

Czy się boisz? Padają pytania. Boję się jak cholera, ale chyba bardziej od gór i wspinania boję się przeczucia, że bierność to najgorszy z możliwych lęków. Czego będę bardziej żałował? Tego, co zrobiłem, czy tego, co nie zrobiłem stojąc nad przepaścią? Ta przepaść jest moja, osobista, głeboko osadzona we wnętrzu duszy, i nie każdy musi mieć taką jak ja, ale każdy jakąś ma, i powinien chociaż raz spróbować ją przeskoczyć. Po swojemu.

W górach wysokich nie ma heroizmu. Nie biegamy w czerwonych pelerynach i majtkach naciągniętych na spodnie, szaleńczo przy tym młócąc czekanami. W górach są tylko góry i strach, bo góry są wielkie i zimne, a my mali i ludzcy. I tak sobie myślę z perspektywy czasu, że zorganizowanie wyprawy wysokogórskiej jest raczej łatwe. Wystarczy mieć cel. Bo cel jest początkiem wszystkiego. Cel wyznacza kierunki zmian, a zmiany wprowadzają „życie” w nasze życie. Zmiany również niosą ze sobą lęk i strach, ale chyba najgorszy z tego wszystkiego jest lęk, bo jest irracjonalny. Nie wynika on z aktualnego zagrożenia, ale ze stanu umysłu. Umysł generuje lęki, które mogą nam towarzyszyć przez całe życie, a strach pojawia się tylko na chwilę, i zaraz znika. Strach jest tylko odpowiedzią na realne zagrożenie! Nic więcej.

Pewni mistycy ze wschodu uważają, że lęk nie istnieje, a słowo fear jest tylko skrótem od „False Evidence Acting Real”, który oznacza „fałszywy dowód udający prawdziwy”. Fałsz. Mydlana bańka. Właśnie tym jest lęk, który sprawia, że boimy się poznawać. Dlatego na pytanie o „heroizm wyprawowy” zawsze przebijam tą mydlaną bańkę. Każdy może zorganizować wyprawę. Każdy! Wystarczy pozbyć się lęku, bo strach i tak przyjdzie, ale pojawi się tylko w ścianie. A gdy już pokonamy ścianę, prawdziwą lub tą wewnętrzną, na wierzchołku będzie czekać na nas słońce. To namacalne, które wypełnia duszę, i które zawsze z nas emanuje, gdy szczęśliwie wracamy do domu.

„Czasem łatwiej o bohaterstwo w godzinie próby, niż w codziennym życiu. Być sobą, walczyć o swoje prawa - to dopiero odwaga. Odwaga naszych czasów”. A godziną próby nie jest wspinaczka, której towarzyszy strach, ale podjęcie wyzwania w domu, na przekór silnym lękom, które są i zawsze będą.

Napisał: Piotr Picheta

Post scriptum

W wyprawę Pik Kosmos 2014 zaangażowana jest marka odzieżowa Dare2b, która tworzy odzież dla ludzi aktywnych, a więc dla ludzi, którzy "szukają samych siebie" i sposobów na realizację swoich pasji. Oficjalne hasło Dare2b brzmi „odważ się być sobą i odkryj swoje góry – takie góry, jakie czujesz i chcesz, żeby były”, i ten slogan chyba idealnie wpisuje się w klimat naszej kosmicznej wyprawy. Wszak Kosmos to bardzo surowe środowisko i chyba nie ma lepszego miejsca, żeby spróbować "być" i do tego jeszcze przeżyć :)

Oficjalna strona marki

Strona dystrybutora

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Ku nowym terenom wysokogórskim

Klub Wysokogórski Kraków w latach 1960–77 odegrał przodującą rolę w eksploracji gór wysokich, wówczas jeszcze prawie nieznanych. Wokół Klubu Wysokogórskiego i z niego rozrosło się krakowskie środowisko ludzi, którzy poprzez różne stowarzyszenia w Krakowie i w województwie inicjowali i realizowali wyprawy określane wówczas jako egzotyczne. W same tylko góry Hindukusz na 76 polskich wypraw, środowisko krakowskie przeprowadziło 23, w tym sam Klub Wysokogórski Kraków 7 dużych wypraw. Sukcesy odniesione w eksploracji  alpinistycznej sportowej, poznawczej i na polu dokumentowania tej działalności, postawiły nas w czołówce, szczególnie w odniesieniu do Hindukuszu Wysokiego, grupy górskiej Hindukusz Munjan w Hidukuszu Środkowym, gór Kohe Wakhan należących do Pamiru i gór Elburs w Iranie.

Względy polityczne po roku 1978 wyłączyły Hindukusz z dalszego pola zainteresowania, a przeniosły go na Himalaje i Karakorum na najwyższe wzniesienia tych gór. Wyprawy takie stały jednak poza możliwościami krakowskiego środowiska. Czołówka krakowskich taterników mogła włączać się w centralnie organizowane wyprawy Klubu Wysokogórskiego a potem Polskiego Związku Alpinizmu. Także w wyprawy organizowane przez stowarzyszenia i kluby o dużych możliwościach finansowych. Brakło więc silnej motywacji do organizacji własnych wypraw. Wielki postęp w technice wspinaczkowej a za tym idąca realizacja ekstremalnych celów wspinaczkowych na najwyższych urwiskach Himalajów, Karakorum i w innych jeszcze do niedawna odległych, egzotycznych obszarach jak np. Antarktyda czy Grenlandia, stworzyło przekonanie, że dla adeptów alpinizmu i osób bez wysokich aspiracji wspinaczkowych, nie ma już godnych celów w wysokich górach poza trekkingiem. Musiał więc minąć pewien okres czasu, by dopiero na początku XXI wieku młode pokolenie taterników skierowało swoją uwagę na niższe góry, ale jeszcze mało poznane, z wieloma „dziewiczymi” szczytami, owiane pewną tajemniczością, mimo ogromnego postępu w satelitarnym obrazowaniu Ziemi, w tym terenów wysokogórskich.

Uprzytomniło to młodym, że zdobywanie tych niższych dziewiczych szczytów może tak jak dawniej, dawać dużą satysfakcje zdobywcom i mieć znaczenie dla Klubów Wysokogórskich, mimo braku boiskowego charakteru ogarniającego obecnie też sport wspinaczkowy. Przytoczę tu wypowiedź Mariana Bały: „Cieszy mnie szczególnie jako miłośnika gór wysokich, odległych, mało poznanych, pojawienie się w Klubie Wysokogórskim – Kraków grupy młodych wspinaczy, którzy zainteresowali się wyprawami. Naprawdę wspaniałe jest to odkrywanie nowych terenów wspinaczkowych”. Wymienię tu kilka takich celów zrealizowanych przez samodzielne grupy taterników skupionych w Klubie Wysokogórskim Kraków.

Honboro Peak, źródło: wspinanie.pl

Wyprawa Łukasza Depty, Wojciecha Kozuba i Andrzeja Głuszka w 2007 roku uwieńczona bardzo śmiałym i trudnym technicznie wejściem na SW wierzchołek (6430 m) do tego czasu nietkniętego, wybitnego masywu Honboro Peak (6459 m), oraz dodatkowo na dwa inne szczyty z pogranicza grup górskich Shigar Mountains i Honboro Mountains. Był to teren Karakorum zupełnie jeszcze nie eksplorowany przez alpinistów.

Podjęta przez Łukasza Deptę z Piotrem Sztabą i Andrzejem Głuszkiem w 2010 roku próba wejścia na wybitną, monolityczną turnię Changi Tower (c.6500 m). Nazwa nadana przez Austriaków w 1970 roku podczas ich pierwszego wejścia na pobliski K6 (7281 m). Przez bardzo wiele lat turnia ta wznosząca się nad Lodowcem Lachit była zupełnie niedostępna, a jej nazwa przeniesiona została na inną turnie nad Dolina Nangmah. Wyprawa krakowska choć bez sukcesu, postawiła „milowy krok” w rozpoznaniu drogi dostępu do tej turni i przybliżyła ją środowiskom alpinistycznym.

Changi Tower, źródło: wspinanie.pl

W 2011 roku Klub Wysokogórski Kraków w składzie Maciej Chmielecki, Jakub Gałka, Piotr Picheta i Mikołaj Pudo podejmuje eksplorację otoczenia lodowca Sath Marau Glacier w Zachodnim Karakorum. Lecz nie tylko góry Karakorum stały się celem krakowskich taterników. Jeszcze w 2010 roku zostaje przeprowadzona wyprawa KW Kraków w góry Tien Shan, w mało wyeksplorowaną  a przy tym bardzo ciekawą grupę górską Kokshaal Too. Oktawian Cież, Jakub Gałka, Piotr Picheta, Tomasz Owerko, Mariusz Norwecki i Jakub Wrona dokonują w otoczeniu dotąd nieodwiedzanego Lodowca Dzhirnagaktu 12 wejść szczytowych o wysokościach od 4300 do 5370 metrów.

alt

fot. Jakub Gałka - nasz obóz na lodowcu u podnóża Koti Chok

źródło: Batura Muztagh Pakistan 2011

Zapadnyj Koksaal Tau według atlasu: „The World Atlas” Second Edition, Moscow 1967, a Western Kokshaal – Too  według mapy AMG wydanej przez American Alpine Journal w skali 1:150 000, swoim alpejskim, półpustynnym krajobrazem, surowym klimatem i znaczna dzikością i dużą ilością szczytów nietkniętych stopą ludzką, skłonił krakowskich taterników do ponownego przeprowadzenia tam wyprawy w 2014 roku. Tym razem obierając za cel Pik Kosmos (5942 m) drugi najwyższy szczyt w tej grupie górskiej. Wprawdzie w Rosji komisja badająca wypadek wyprawy rosyjskiej na ten szczyt w 1998 roku, uznała próbę wejścia za pełny sukces, to jednak pozostaje faktem, że wycofującemu się zespołowi pozostało około 100 do 150 m łatwego dość terenu do wejścia na sam szczyt.

Zdjęcie z wyprawy z 2010 roku. Źródło: Pik Kosmos 2014

Wejście na sam wierzchołek jak i rozległość masywu z wieloma możliwościami rozwiązań alpinistycznych na nim, stanowi na pewno bardzo interesujący cel alpinistyczny, wymagający dużego doświadczenia, rozsądku i dojrzałości u uczestników podejmujących takie poważne zadania. Inicjatywa przeprowadzenia tej wyprawy przez członków Klubu Wysokogórskiego Kraków jest bez wątpienia godna uznania i wsparcia przez sponsorów z Regionu Małopolska.

Dla członków wyprawy Pik Kosmos 2014, Jerzy Wala, instruktor alpinizmu – senior.

------------------------------------------------------

Słów kilka o wyprawie

Termin wyprawy

Wyprawa rusza 27.07.2014 i będzie trwać do 01.09.2014.

Cel wyprawy

Pik Kosmos (5940 m), zwany również Pikiem Schmidta, to drugi najwyższy po Piku Dankova szczyt w zachodnim Kokszał Tau. Zlokalizowany jest on w grani głównej pasma, i z uwagi na znaczne trudności w dotarciu do jego podstawy, stanowi poważny cel alpinistyczny. Trudności potęgują również: surowy klimat, brak okolicznych mieszkańców, silne zlodowacenie oraz północna wystawa ściany, którą prawdopodobnie prowadzona będzie akcja górska.

  • Celem wyprawy Kosmos 2014 jest pierwsze wejście w ogóle oraz pierwsze polskie wejście na drugi pod względem wysokości szczyt (w paśmie Zachodniego Kokszał Tau), o nazwie Pik Kosmos (również zwany jako Pik Schmidta; 5942 m).

  • Eksploracja i wspinaczka na dziewicze pięciotysięczniki w grani głównej Kokszał Tau, które z racji potężnego sąsiada (Pik Dankova), i zarazem znacznego od niego oddalenia, prawdopodobnie nie były celem poprzednich wypraw (również celem aklimatyzacyjnym).

  • Sporządzenie dokumentacji zdjęciowej i nakręcenie materiału filmowego.

Uczestnicy i organizatorzy

Wyprawa organizowana jest przez markę odzieżową Climbe (www.climbe.pl) oraz Klub Wysokogórski Kraków (www.kw.krakow.pl). W skład wyprawy wchodzą: Wojciech Anzel, Jakub Gałka, Katarzyna Kowalska, Hubert Lipczyński, Bogumił Pawlak, Piotr Picheta, Radosław Robak.

Strona www wyprawy: www.kosmos2014.kw.krakow.pl

Fan Page wyprawy: https://www.facebook.com/WyprawaKosmos201

Strona wyprawy na google+ :

https://plus.google.com/u/0/b/110794372679972327536/110794372679972327536/posts

Partnerzy wyprawy

  • Jerzy Wala i Piotr Picheta
Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Kinti Polish Expedition Peru 2014

24 czerwca 2014 startuje wyprawa wysokogórska Kinti Polish Expedition Peru 2014. Dwóch alpinistów z Klubu Wysokogórskiego w Toruniu Jurek Czerniec i Piotr Waloszczyk przez miesiąc będą działać w rejonie Białej Kordyliery w Peru. Celem wyprawy jest zdobycie 5 gór w miesiąc.

Fot. arch. wyprawy

Kolejno alpiniści będą starali się zdobyć: Wallunarahu 5686 m, Artesonraju 6025 m, Alpamayo 5947m, Quitaraju 6036 m drogami o trudnościach od PD (peu difficile – dość trudno, UIAA od II) do D + (difficile – bardzo trudno +, UIAA od IV). Głównym celem wyprawy jest dokonanie pierwszego polskiego przejścia drogi El Escudo ( hiszp. tarcza) o trudności D+ (difficile – bardzo trudno) prowadzącą na najwyższy szczyt Peru –Huascarana nazywanym też Tronem Bogów.

Ponad 40 lat temu w rejonie Cordiliera Blanca działali alpiniści z KW Toruń. Dokonali oni wtedy, między innymi, pierwszego wejścia na dziewiczy pięciotysięcznik nazywając go: Nevado Toruń. Obecnie alpiniści chcą podtrzymać wspaniałe tradycje wspinaczkowe swoich starszych kolegów.

Od początku wyprawy towarzyszyć im będzie Kinti (w jęz. Quechua koliber), który symbolizuje niekończącą się radość oraz nektar życia. To symbol osiągania tego, co wydaje się niemożliwe. Zapraszamy do śledzenia losów wyprawy na facebookowym profilu wyprawy: Kinti Polish Expedition Peru 2014.

  • Jurek Czerniec
Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Wyprawa We Khan do it !

Wyprawa ma na celu zdobycie szczytu Khan Tengri położonego w paśmie górskim Tien – Szan w północno wschodniej części Kirgistanu. Kwestia jego wysokości jest dyskusyjna - 6995/7010 m, choć umownie wszyscy zaliczają go do siedmiotysięczników. Dodatkowo zdobycie szczytu to warunek otrzymania rosyjskiego wyróżnienia alpinistycznego – Śnieżnej Pantery. Przyznawane jest ono zdobywcom pięciu szczytów siedmiotysięcznych leżących w granicach byłego ZSRR. Wyprawa odbędzie się na przełomie lipca i sierpnia 2014 roku.

Organizatorami przedsięwzięcia są przyjaciele z Lublina działający w ramach Uczelnianego Klubu Turystycznego Mimochodek przy Uniwersytecie Marii Curie – Skłodowskiej w Lublinie.

Wyprawa „We Khan do it” ma specyficzny charakter ze względu na preferowany przez nas styl podróżowania oraz ograniczone możliwości finansowe. Całością organizacji zajmujemy się samodzielnie i nie korzystamy z komercyjnych ofert agencji turystycznych. Przygotowania przed wyprawą obejmują wiele obszarów, począwszy od przejścia niezbędnych szczepień, otrzymania stosownych pozwoleń, planowania tras dojazdowych i ustalenia środków transportu, a skończywszy na takich detalach jak rozplanowanie żywności, z uwzględnieniem jej bilansu kalorycznego i wagi.

Przy organizacji przedsięwzięcia korzystamy zarówno z własnego doświadczenia zdobytego podczas licznych wypraw górskich w Alpy, na Kaukaz czy ubiegłorocznej wyprawy na Pik Lenin jak i z rad zaprzyjaźnionych Ludzi Gór. Dodatkowo ogromną pomocą są dla nas Ludzie Dobrej Woli powiązani z Kirgistanem, których poznaliśmy podczas ostatniego wyjazdu.

Działalność górską w ramach projektu rozpoczniemy od trekkingu przez drugi pod względem długości lodowiec na świecie, świadomie rezygnując z możliwości przelotu helikopterem. Da to nam możliwość zminimalizowania kosztów oraz zapewni możliwość stopniowego aklimatyzowania się. Wejście na szczyt drogą klasyczną niesie ze sobą ryzyko w postaci wysokiego zagrożenia lawinowego, zmiennego uszczelnienia lodowca, trudności technicznych w partiach szczytowych oraz częstych załamań pogodowych.

Z tego miejsca chcielibyśmy podziękować serdecznie wszystkim, którzy umożliwili nam realizacji ubiegłorocznego projektu „Pik Lenin 2013” oraz wierzą w nas ponownie w tym roku. Zapraszamy do odwiedzania naszego fanpage’u na facebooku oraz bloga dokumentującego przygotowania do wyprawy. Wszelkie wsparcie będzie dla nas dodatkowym impulsem do wytężonej, zespołowej pracy. Razem damy radę! We Khan do it ! :)

Blog wyprawy

Fanpage na FB
 

Napisz komentarz (0 Komentarzy)