Log in
    

Zamarła Turnia / Mu-mu-mu VII+/VIII-

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Za oknami polska złota jesień, co w Tatrach często oznacza najlepsze możliwe "letnie" warunki wspinaczkowe.  Jest sucho, ciepło, na niebie nie ma żadnej chmurki... i wieje wiatr. :) Mu-mu-mu VII+/VIII- to częściowo nowa droga na Zamarłej Turni. Pięć wyciągów w tym dwa nowe.  Wytyczona w 1998 roku przez Macieja Tertelisa i Pawła Federaka. Zapraszam na krótką relację ze wspinaczki w Dolince Pustej autorstwa Piotra Urbaniaka.

Wycena: VII+/VIII-

Asekuracja: RS1

Długość:  160 m(5 wyciągów)

Czas przejścia: 3 godziny

Lokalizacja: Dolina Pięciu Stawów Polskich / Dolinka Pusta / Zamarła Turnia

Uroda: 4/5

Wystawa: Południowa

Charakter: płyty / przewieszki

Pierwsze przejście: 1998, 22 czerwca - Paweł Federak, Maciej Tertelis. RP

Pierwsze przejście zimowe: ?

Dojście

Podchodzimy z schroniska w Dolinie Pięciu Stawów do Dolinki Pustej. Stamtąd żółtym szlakiem w stronę Koziej Przełęczy. Idziemy ścieżką pod lewą stronę ściany. Patrz: Zamarła Turnia.

Opis

Umawiamy się z Pawłem na wyjazd pod koniec tygodnia. Pierwszego dnia po dotarciu pod ścianę robimy Prawych Wrześniaków, żeby się trochę rozruszać. Chcę też sprawdzić jak moje ciało reaguje na wspinanie po nie tak dawnej kontuzji - słabo.

Na szczycie spotykamy znajome, Kasia i Basia częstują mnie rozgrzewającym trunkiem, to było pokrzepiające przy huraganowym wietrze, który ograniczał możliwość pogawędek. Jeden zjazd, dziewczyny użyczają nam przygotowanej już do niego liny. Szybko schodzimy do Koziej Przełęczy gdzie żegnamy kobiecy team, który oddala się na północ w zalodzony, zimowy już krajobraz. Szybkim tempem schodzimy pod ścianę, posiłek, nawodnienie. Ja jestem wykończony, ciężki plecak na podejściu i nie najlepsza kondycja zabierają mnie w objęcia Morfeusza, czuję jakbym zapadał w długi zimowy sen. Paweł coś do mnie jeszcze mówi, ale dobiegają tylko pojedyńcze słowa...

Nowy dzień, sobota, zimny poranek, ale na ścianie szybko pojawiają się pierwsze promienie słońca, po godzinie dziewiątej, naszą drogę zalewa już ciepło. Tego dnia czuję się dużo lepiej, za to Paweł po nocy trochę zmarkotniał. Pocieszam go, że po pierwszym trudniejszym wyciągu, wróci do siebie;) Pod ścianą spotykamy kolejnych znajomych, miło chwilę pogawędzić z Paulą i jej tajemniczym towarzyszem. Wszyscy przygotowywują się do swoich dróg. I zaczynamy.

Początek drogi. Fot. Paulina Gaura

Pierwszy wyciąg (IV, 30m) Paweł prowadzi ten wyciąg zaczynający się przy charakterystycznym spękanym kanciku. Z dołu widać pierwszego ringa, tuż przed nim jest czujne miejsce. Przez chwilę droga trzyma się kantu, po czym ucieka w prawo łatwą płytką, na której jest jeszcze jeden ring, stan z daleka widać bo "świeci" w nim czerwona taśma. Można dołożyć po drodze małe kostki.

Paweł podchodzi pod kluczowe trudności drogi.


Drugi wyciąg (VII+/VIII-, 30m) To najtrudniejszy wyciąg na drodze, mamy przed sobą piękne zacięcie zakończone sporym okapem. Biorę się za prowadzenie, puszcza mnie na zmianę, raz kancikiem, po czym chwila w zacięciu, szybko dostaję się pod okap. To miejsca sprawia mi główne trudności w rozczytaniu wspinaczkowej sekwencji. Udaje mi się znaleźć właściwą, i po chwili jestem już na wyjściu z przewieszki... no i tutaj nie potrafię znaleźć właściwego patentu, motam się trzymając jakiś odciągów, nie mam stopni, próbuję ostatkiem sił zawalczyć, stan jest już prawie w zasięgu ręki, ostatnia próba jakiegoś przestrzału i spadam pod okap. Po chwili odczytuję sekwencję rodem przeniesioną z boulderowni, przy znajomości ruchów ten fragment wydaje się dużo łatwiejszy. Paweł opuszcza mnie do stanowiska. Teraz jego próba, sprawnie przechodzi ten wyciąg flashem. Znowu moja kolej, w miarę gładko przechodzę ten wyciąg w stylu RP. Paweł szybko dochodzi do mnie. Jesteśmy na eksponowanym stanowisku. Wzmaga się huraganowy wiatr.

Eksponowane stanowisko nad okapem. Fot. Tomasz Szopa


Trzeci wyciąg (VII, około 40m) To piękne płytowe wspinanie, zaczynam piątkowym przyjemnym terenem, potem chwilę łatwo, cały czas trzymam się płytki pozostawiając kant po lewej, w pewnym momencie ringi wyprowadzają w prawo na gładką płytę, i tutaj się dzieje, piękna czujna sekwencja, z której jakimś cudem nie spadam, szóstkowym terenem dochodzę do małego okapiku który, stwarza głównie problemy koncepcyjne, chwilę tu główkuję, nie daję się nabrać na brak stopni i boulderową sekwencją przechodzę to miejsce, trzeba jeszcze chwilę wytrzymać do stanu i jest... To w moim odczuciu był najbardziej wymagający wyciąg tej drogi. Wiatr się wzmaga, kurtka została w plecaku razem z Pawłem poniżej. Zanim do mnie dochodzi jestem już trochę wyziębiony i mam dość. Po krótkiej wymianie zdań i chwili ogrzania się ruszam dalej.

Piotrek prowadzi czujną płytkę na trzecim wyciągu Fot. Tomasz Szopa

Widok na mały okapik przed stanowiskiem.

Czwarty wyciąg (VII-, 20m) Jedno trudniejsze miejsce na początku wyprowadza na kant i dalej już gładko do stanowiska.

Paweł w trudnościach ostatniego wyciągu. Fot. Monika Bury

Piąty wyciąg (VII-, 35m) To już ostatni wyciąg, trzyma klasę drogi i startuje czujnym trawersem w prawo, trzeba jeszcze stać i trzymać, nie jest za darmo, w miarę sprawnie przedzieram się przez to miejsce i dalej już do grani niebanalnym szóstkowo, piątkowym terenem. Wiatr wieje tak mocno na tym wyciągu, że czuję jak podnosi mi powieki do góry :) Ściągam Pawła do siebie, i ku mojemu zdziwieniu wystarczy przesunąć się pół metra od tej potężnej dmuchawy i wiatr prawie ucicha. Co za ulga. Kompan sprawnie dochodzi do stanu i mamy to. Gratulujemy sobie skończonej drogi. Zjeżdżamy i idziemy na piwo do schroniska :)

Ostatnie metry, w tle Zmarzłe Czuby i Mały Kozi Wierch. Fot. Wadim Jabłoński

"Mu-mu-mu" to piękna, lita droga przedzierająca się przez gładkie płyty i przewieszki. Jest na niej sporo wspinania, pomimo, że nie najdłuższa, to bardzo treściwa. Do asekuracji w moim odczuciu oprócz zainstalowanych starych ringów w zupełności wystarczy pęczek małych kości, ewentualnie kilka małych camów - miałem, ale nie użyłem.

Zejście

Patrz: Zamarła Turnia.

Sprzęt

Małe kostki i friendy. Droga ubezpieczona ringami (25 sztuk). Stanowiska 2, 3, 4, 5 wyposażone są w ringi zjazdowe i spity.