Log in
    

Kocioł Kazalnicy Mięguszowieckiej / Welcome to Jamaica M8

Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Welcome to Jamaica M8 to kombinacja kilku dróg na Kotle. Wytyczona od razu klasycznie - docelowo zespół chciał zrobić Polaka w Kosmosie, ale nieco zboczyli z niego :). Sporo “Kotłowej Roboty”: czujne wspinanie, mocne dogięcia, wymagające trawersy, sporo kęp trawy i kilka przerys :). Asekuracja całkiem niezła (są gorsze momenty). Kluczowy wyciąg ma niewiele przejść, więc jest dość brudny z małą ilością gruzu. Bardzo dobre fototopo opracował Maciej Bedrejczuk.

Wycena: M8

Asekuracja: R2

Długość: 250 m (6-7 wyciągów)

Czas przejścia: 7-9 godzin

Lokalizacja: Morskie Oko / Kazalnica / Kocioł Kazalnicy Mięguszowieckiej

Uroda: oceń gwiazdkami jeśli przeszedłeś

Wystawa: NE

Charakter: przewieszenie, trawersy, zacięcia, kominy, przerysy (łatwe), płyty

Zagrożenia obiektywne: lawiny na podejściu

Pierwsze przejście zimowe (klasyczne): 2012, 1 marca. OS. Zespół: Maciej Bedrejczuk, Wawrzyniec Kozłowski i Tomasz Ostasz.

Dojście

Ze schroniska w Morskim Oku podchodzimy czerwonym szlakiem na próg Czarnego Stawu, skąd idziemy w prawdo pod ścianę Kotła. Czas podejścia to około 1 godzina.

Opis

1. wyciąg (20m, M4+) to łatwe dojście na śnieżną półkę. Stanowisko zakładamy z jej lewej strony.

Michał Makowski na pierwszym trudnym wyciągu

2. wyciąg (40m, M8-) to jeden z fajniejszych wyciągów ósemkowych, które miałem okazję robić w Tatrach. Wspinanie momentami czujne, ciekawe ruchy i estetyczna skośna rysa wyjściowa. Asekuracja jest na nim dobra. Swego czasu  oceniałem go na M8-. Porównując go z ostatnim wyciągiem Welcome to Jamaica, to wydaje mi się, że jest o “oczko” łatwiejszy.

Tomasz Ostasz na końcówce drugiego wyciągu. Fot. arch. Maciej Bedrejczuk


3. wyciąg (~30m, M5) to wspólny z Sprężyną pasaż po ciekawych zacięciach i na końcu po trawkach. Stanowisko zakładamy na trawiastej półeczce z lewej strony przewieszenia (kilka haków i rep).

Wawrzyniec Kozłowski na początku drugiego wyciągu (wspólny z Sprężyną). Fot. arch. Maciej Bedrejczuk

4. wyciąg (~30m, M5+). Tutaj popełniliśmy błąd i poszedłem dalej Sprężyną, zamiast od razu pójść w prawo (delikatnie położone zacięcie). które wyprowadza nas pod jeden z wyciągów Hobrzańskiego.
Ja po ok. 15-20 metrach odbiłem w prawo trawiastą półką (trudności około M4+) i napotkałem stare stanowisko, gdzie coś dołożyłem.

5. wyciąg (~30m, M6+). Dość konkretne wspinanie. Mamy zacięcie, a następnie przewinięcie w prawo na czujny trawers. Należy wysilić się, aby asekuracja była dobra. Po jego przejściu wychodzimy na półkę i możemy założyć stanowisko. My tak zrobiliśmy, ale wydaje mi się, że lepiej byłoby wygrzać przerysą za przełamanie ściany i tam założyć stanowisko.

Trudny wyciąg z Hobrzańskiego. Idziemy lewym zacięciem, a później trawers w prawo, pod przewieszki

Mamy tam szeroką przerysę. Na szczęście są dobre chwyty, więc trudności są około M5. Wychodzimy na połogą półkę i możemy tam założyć stanowisko w rysie.

6. wyciąg (~25m, M6). Estetyczny trawers po płycie, do zacięcia którym około 15 metrów. Jak rysa zaczęła robić się podejrzanie trudna to odbiłem w lewo z myślą, że będzie tam łatwiej i po trawach wyjdę wyżej do stanowiska. Okazało się, że stanowisko (od Sprężyny) jest znacznie niże (i w lewo)j niż myślałem.

Doszedłem tam i ściągnąłem Michała. Później okazało się, że jest jeszcze jedno stanowisko wyżej pod zacięciem. Z drugiej strony sporo kamieni się sypało z zacięcia, więc może lepiej założyć je nieco niżej, tak aby nie dostać kamieniem.

7. wyciąg (45 m, M8) Zdecydowanie najtrudniejszy na drodze i dość kompleksowy (czytaj sporo crossfitu). Rozwiązuje wyjście terenem przewieszonym, który autorzy Sprężyny odpuścili i wykonali oryginalny zjazd (by z prawej wyjść ładnym zacięciem). Jeśli startujemy z niższego stanu to mamy z 10 metrów wspinania (przewinięcie się przez filarek i dojście do zacięcia (mijamy stanowisko).

Zacięciem (M6) do góry około 10 metrów. Momentami czujne wspinanie po kępkach trawy. Następnie wchodzimy w przewieszony fragment drogi (ciekawa płetwa) i później wejście komino-rysę. Dość ciekawe giełganie i klinowanie dziabek. Na deser mamy jeszcze pionową rysę z wyjściem w kępy traw. 10 metrów wyżej z lewej strony mamy zostawione stanowisko (autorów przejścia). 

Zejście

Jednym zjazdem, dojeżdżamy do końcowego stanowiska Sprężyny i później zjazdy Polakiem w Kosmosie.

Sprzęt

Zestaw standardowy.

Warto mieć dwa buldogi i duble średnich i małych friendów (my mieliśmy zielony, fioletowy, szary, niebieski dodatkowo).

Historia zdobywania

Nikt jeszcze nie dodał historii. Wrzuć w komentarzach!

Ciekawostki

Jak pisze Maciek Bedrejczuk:

Nazwa drogi pochodzi od tego żartu:

„his fellow was so deeply in love that just before he was married, he had his bride's name tattooed on his love muscle. Normally, only the first and last letters were visible, although when he was aroused, the tattoo spelled out W-E-N-D-Y. Now they're on their honeymoon at a resort in Montego Bay. One night, in the men's room, this fellow finds himself standing next to a tall Jamaican at the urinal.
To his amazement, he notices that this man, too, has the letters W-Y tattooed on his penis. "Excuse me," he says, "but I couldn't help noticing your tattoo. Do you have a girlfriend named Wendy?" "No way, mon, I work for the Tourist board. Mine reads, "Welcome to Jamaica, mon. We have great beaches, great ladies, and great sun, mon! Have a nice day.'"

Znasz ciekawostki o tej drodze? Podziel się nimi.

Topo

Opracowanie fototopo: Maciej Bedrejczuk, Fot. Jan Żurawski

Masz topo? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Zdjęcia

Masz zdjęcia? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Filmy

Wyszperałeś w sieci filmy o tej drodze? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!