Log in
    

Niebezpieczeństwa drytoolingu

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W niedzielę 18 października 2020r. miałem małą kontuzję na drytoolingu, spowodowaną złamaniem czekana. Ponieważ zauważyłem, że sporo osób zaczęło już sezon, więc może czas na nieco obszerniejszy artykuł na temat rzeczy, które mogą Was spotkać jak azerujecie kilofami ;-) Zresztą jak czasem podczas kursów widzę, co dzieje się na Zakrzówku, to może ten artykuł kogoś uchroni przed wypadkiem.

Warto na wstępie przypomnieć, że drytooling jest to wspinanie sportowe z rakami i czekanami. Właściwie zagrożenia ze wspinania sportowego występują te same, a do tego musimy się liczyć z tym, że wspinamy się z ostrymi narzędziami.

W ramach uzupełnienia polecam rzucić sobie okiem na ten wpis: „Prowadzenie na drogach sportowych – różne niebezpieczeństwa”.

Kruszyzna, niepewne punkty i spadające sople

Rejony drytoolowe to zazwyczaj byłe kamieniołomy i wyrobiska. Skała jest tam naruszona i niebezpieczeństwo oderwania się dużych skalnych fragmentów jest realne. Nie pomagają do tego czekany i raki, które lubią „podważać” kruche kamienie. Sprzęt też potrafi spaść, ale o tym w dalszej części artykułu.

Co ważne, punkty asekuracyjne mogą być różnej jakości w takich miejscach. Musimy wziąć pod uwagę, że nieprzypadkowo właśnie tam odbywa się drytooling :). Pewnie latem jest tam mokro, brzydko czy zimno, więc żaden poważny wspinacz nie chciał tego obijać. Tak jest np. w Zimnym Dole pod Krakowem. Punkty mogą szybciej korodować, a do tego skała jest bardziej krucha, więc istnieje szansa, że podczas lotu możemy taki przelot wyrwać wraz z blokiem skalnym. Jeszcze nie słyszałem o takim przypadku (na drytoolu), ale biorąc pod uwagę powyższe uwarunkowania, z czasem takie wypadki są nieuniknione.

Na trudniejszych drogach mogą występować wiszące sople. Dla formalności dodam, że lubią one spaść gdy wisi na nich jakiś kaskader, a czasem same z siebie ;). Były przypadki, że wspinacz odpadł z takim soplem, doznając obrażeń. Zdarzało się też, że to asekurant oberwał.

Niebezpieczne mogą być również małe sopelki, które zrzucamy podczas wspinania. Strącając je możemy sobie uszkodzić oko. Miałem znajomego, który podczas wspinania lodowego popatrzył do góry i dostał soplem w oko. Na szczęście miał zapasowe...

Kilka zgrabnych szwów

Warunki na drodze

Podczas sportowego drytoolingu, w rejonach gdzie jest tylko skała raczej nie ma większych problemów z warunkami umożliwiającymi przejściami danej drogi. Natomiast mikstowe drogi potrafią być nie do przejścia, bo nie ma np. sopla lub kolumny lodowej – zamiast tego potrafi być wodospad. Nam się zdarzyło wspinać w Kanadzie na jednej drodze, gdzie normalnie jest lodospad za WI4. Jako, że było sucho, to musiałem wziąć cały sprzęt do własnej i wybrać się tam z nastawieniem, że będzie bitka o żywot – na szczęście asekuracja była lepsza niż myślałem.

Wracając do sportowych dróg, to uważałbym w rejonach, które są wapienne i do tego mokre. Wapień jest bardziej podatny na ułamanie, a do tego wszelkie rysy/pęknięcia (zazwyczaj zabrudzone) mogą być podatne na wyrywanie. Zdecydowanie bezpieczniej jest jeśli mróz skuje wszystko.

Lawiny

Niektóre sektory potrafią mieć podejście bardziej wymagające, gdzie grożą nam lawiny. Jeśli myślisz bardziej o krajach alpejskich to masz rację, ale… ;-). Tatry też posiadają parę takich rejonów, gdzie grożą nam lawiny na podejściu. Np. Sektor Bartka, Wieczny Deszcz, albo Biała Woda (był tam wypadek, że jeden zespół zgarnęła lawina na podejściu pod Kaskady).

Jeśli wybieramy się w rejon zagrożony lawinami można zmniejszyć ryzyko ich wystąpienia, poprzez podejście na skiturach i oczywiście posiadanie umiejętności lawinoznawstwa. Ewentualnie po prostu wybierzmy inny rejon.

Wyjeżdżające dziaby

Zwłaszcza na początku naszej przygody nie mamy odpowiedniego wyczucia dziabek i mogą zdarzać się niespodziewane odpadnięcia spowodowane niezbyt dokładnym ułożeniem dziabki. Szczególnie niebezpieczne jest to przy ruchu do góry, gdy mamy dziabkę na wysokości twarzy. Aby uniknąć wizyty u stomatologa, jeśli w takiej sytuacji „wyjedzie” nam dziabka, po prostu pochylmy głowę do przodu, aby uderzenie głowicy czekana przyjąć na kask. 

Wyjeżdzający czekan i jego skutki

Zalecam też dbać mocno o „trzy punkty podparcia” i sprawdzanie miejsc osadzania dziaby. Jeśli podczas takiej czynności wyjedzie nam dziabka, to jest większa szansa na utrzymanie się na miejscu, jeśli druga jest precyzyjnie osadzona.

Na czas drytoolingu najlepiej zdjąć wszelkie młotki i łopatki z czekanów. Jeśli nasze dziabki tego nie umożliwiają, to można założyć na nie miękkie osłony - np. piłeczki tenisowe :). Ja osobiście polecam kupno takich dziabek, żeby nie posiadały młotka lub łopatki lub można było je demontować (to lepsza opcja jeśli myślimy o wspinaniu mikstowym w górach).

Loty

Tak jak zaznaczyłem na początku artykułu, trzeba wziąć pod uwagę to, że jeśli polecimy podczas drytoolingu, to mamy lot w trakcie, którego uzbrojeni jesteśmy w dziaby i raki. Jak wiadomo, są to ostre narzędzia, które mogą uszkodzić nas, asekuranta lub linę.

Ogólnie raczej starajmy się wspinać czujnie, a jeśli już spadamy to nie puszczajmy dziabek.

Najlepiej latać w przewieszeniu, bo wtedy mamy mniejsze szanse na zahaczenie o rzeźbę.

Może wystąpić kilka sytuacji – poniżej opisuję związane z nimi zagrożenia.

Dziabki wyjadą nam

Szczególnie na początku przygody z drytoolingiem jest to częsta sytuacja. Najczęściej dochodzi do niej kiedy wychodzimy z chwytu, przy pomocy jednego czekana – w terenie połogim lub pionowym. 

Górną częścią ciała lecimy do tyłu, a raki zostają nam na stopniach. Grozi nam wtedy uderzenie plecami, potylicą o skałę, co może skończyć się tragicznie. W niektórych przypadkach możemy też uszkodzić sobie kostki.

Powyższy schemat może również wystąpić wtedy, gdy ukruszymy chwyt.

Uderzenie łopatki czekana pod oko

Wyjadą nam nogi

Stopnie też potrafią się ukruszyć, ale częściej to źle ustawione raki wyjeżdżają ze stopni. Zawisamy wtedy na dziabach i może skończyć się tak, że zbułowana ręka puści i polecimy. W wersji optymistycznej dziaba zostanie w chwycie. W pesymistycznej spadnie i może nas uszkodzić (zdarzały się wbicia w kask).

Trzymanie dziabek podczas wpinki

Podczas robienia wpinki, zazwyczaj musimy gdzieś odłożyć dziabkę. Są różne opcje: na kciuka, ramię lub w zęby. Pamiętajcie, że podczas lotu, taka dziaba może nam o wiele łatwiej wypaść - szczególnie, że jest to lot z wybraną liną. Nie znam konkretnych przypadków, lecz wydaje mi się, że jak mamy dziabkę w zębach to może nam uszkodzić zęby (szczególnie jak zahaczy o linę). Z kolei jak odwieszamy na ramię to po wpince lina może nam haczyć o rękojeść, jak wtedy odpadniemy to robi się dźwignia i może nam w plecy wbić ostrze - nie słyszałem/widziałem takiej akcji, więc to moje domniemania. Ktoś, coś może?

Zahaczymy rakami lub dziabą o linę

Dość niebezpieczna sytuacja, bo może dojść do uszkodzenia oplotu liny. Mało prawdopodobne zerwanie liny, ale możemy sobie np. uszkodzić kostkę, gdy raki zakleszczą się na linie lub wpadną do ekspresa…

Urwie się chwyt

Dość częsty przypadek. Niestety może to być bardzo niekontrolowana opcja. Przykładowo w dachu zdarzają się loty głową w dół. Względnie bezpieczne, jeśli strop jaskini jest wysoko...

Lonże do dziabek

Jeśli na czwartym, piątym wyciągu drogi mikstowej, czy lodospadu spadnie nam czekan do podstawy ściany, to może to wywołać pewien dyskomfort ;). Aby zapobiec takim przypadkom stosuje się lonże do dziabek. Dawniej używano pętli nadgarstkowych, ale ograniczały mocno ruchy oraz były przyczyną kontuzji przy wyjechaniu nóg (np. wypadnięcie barku).

Czekan dopięty do lonży, który wbił się w kask podczas lotu

Lonże dają nam względną swobodę ruchów, ale trzeba pamiętać, że przy odpadnięciu lonża może się naciągnąć i w naszą stronę może polecieć pocisk jak z procy. Były przypadki, że taki czekan wbił się w kask i czaszkę wspinacza.
Była też akcja, że karabinek z takiej lonży połamał jednemu wspinaczowi palec u ręki.

Nowoczesne lonże zrywają się przy sile ~2 kN, więc na szczęście nie powinno być problemu z uszkodzeniem kręgosłupa przy locie.

Przy sportowym drytoolingu na jednowyciągowym drogach zalecam NIE używanie lonż. Bardziej przeszkadzają niż poprawiają bezpieczeństwo.

Spotowanie i asekuracja

W drytoolingu na wędkę najlepiej ustawić się daleko od ściany (tak aby była możliwa bezpieczna asekuracja na wędkę). Dodatkowo dobrze nie stać w linii spadku wspinacza (spadające kamienie i dziaby) – weźmy też pod uwagę innych wspinaczy.

Na prowadzeniu sytuacja trochę się komplikuje. W przeciwieństwie do wspinania sportowego unikamy spotowania, bo mogą wystąpić dwa trupy, zamiast jednego. Jeśli czujemy się niepewnie do pierwszej wpinki, to dobrze zrobić sobie pierwszą bezpieczną (np. z kija).

Asekurujemy stojąc z boku, tak aby raki partnera podczas lotu nie odbiły się nam na twarzy. Z drugiej strony, nie możemy stać za daleko, aby nie dobiło nas do ściany (ew. partnera). Tutaj dla własnego bezpieczeństwa można robić kontrę, stosować Ohma lub dobrać się wagowo z partnerem.

Uważajmy też na innych wspinaczy.

Uszkodzenia sprzętu

Podczas wspinania klasycznego sprzęt raczej nie zużywa się szybko i ciężko go uszkodzić. W drytoolu jednak narzędzia poddawane są większym obciążeniom i w przeciągu dekady mojego wspinania widziałem różne sytuacje. Pękające styliska czekanów, częściej łamiące się ostrza lub zęby (a nawet kute części) raków.

Kupując nowy lub używany sprzęt dowiedzcie się, czy nie jest jakimś modelem, gdzie zdarzają się różne uszkodzenia.

Trzeba dodać, że sprzęt nie jest niezniszczalny i mogą wystąpić takie wypadki. Inspiracją do napisania tego artykułu było właśnie złamanie przeze mnie czekana Nomic (starszy model, z feralną dziurką w stylisku. Znany przypadek). Stylisko złamało się w połowie, a ja miałem lot, podczas którego wbiłem sobie ułamane stylisko lub drugi czekan w łydkę – nic poważnego, ale jednak przez 1-2 tygodnie nie wyskoczę na wspin.

Z kolei w nowym Nomicu, wspornik urywa się, przy 1,5 kN, więc może to wystąpić przy odpadnięciu i zawiśnięciu na lonży.

Miałem też akcję, że rak CT Hyper Spike pękł mi na łączeniu śruby.

Pęknięty rak. Fot. DG

Lekkie kaski są bardziej podatne na przebicie przez spadającą dziabkę. Starsze – bardziej pancerne – domniemywam, że mogą być odporniejsze w takich sytuacjach.

 

Podsumowując uważajcie na siebie :-). Zimowe wspinanie, jest obarczone większym ryzykiem i dobrze jeśli zdajecie sobie sprawę z potencjalnych zagrożeń. Jeśli znacie ciekawe przypadki to piszcie proszę w komentarzach. Może dzięki Wam, ktoś inny uniknie wypadku/kontuzji.

Winter is coming!

 

Warto również zapoznać się z podobnymi artykułami:

Prowadzenie na drogach sportowych - różne niebezpieczeństwa i triki

Zaczynamy sezon na dziaby!

Co to jest drytooling?

Jak zacząć drytooling?

10 porad drytoolowych dla początkujących (do M6)

10 porad drytoolowych dla średniozaawansowanych (od M6+ do M8)

10 porad drytoolowych dla zaawansowanych (od M8 wzwyż)