Log in
    

Nośniki pamięci, które przegrały z kretesem

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Nowoczesne technologie wiążą się dziś zarówno z wielkimi hitami, jak i porażkami. Skorzystały na tym choćby kasyna oferujące darmowa ruletka, mające z pewnością o wiele lepsze warunki niż salony do gry. Tylko w ostatnich 2 dekadach producenci elektroniki wprowadzili na rynku sporo nośników pamięci. Część z nich jak choćby Blu-Ray, microSD czy SSD okazały się ogromnymi sukcesami. Inne zaś stały się jedynie porażkami i przyniosły twórcom nawet spore straty. Postanowiliśmy zatem sprawdzić największe klapy.

DVD-Audio
W latach 80. ubiegłego wieku na rynku zaczęły królować płyty CD. Były one wykorzystywane zarówno do muzyki, jak i gier komputerowych. W przeciwieństwie do wcześniejszych rozwiązań, płyty CD zapewniały audiofilom czysty dźwięk, który pozbawiony był szumów, mechanicznych trzasków. Większości osobom nowy format przypadł do gustu, czego dowodem jest to, że do dziś większość albumów ukazuje się na płytach CD. Jednak miłośnicy analogowych dźwięków potrzebowali czegoś więcej. Tak też narodziło się DVD-Audio. Stanowiło ono kontynuację płyty CD, jednak wprowadzono w nim również modulację impulsową PCM. Nowy format zapewniał nam skok z częstotliwość próbkowania w CD 44 100 Hz na 196 000 Hz, rozdzielczości z 16 na 24 bity i poziomów wyjściowych z 65 536 do aż 16 777 216. Jak zatem widać, pod względem jakości skok technologiczny był całkiem spory. Dlaczego zatem DVD-Audio okazało się porażką? Przede wszystkim sam nośnik był droższy niż CD, więc zarówno wytwórnie, muzycy czy zwykli słuchacze woleli CD. Do tego zdecydowana większość społeczeństwa i tak nie dostrzegała różnic między nośnikami. Na domiar złego, DVD-Audio wprowadzone zostało na rynek wraz z odtwarzaczami DVD Video, które nie były w stanie odtwarzać nowego formatu. Klienci zatem musieliby zamieniać nowy sprzęt. To wszystko doprowadziło do wyparcia z rynku i podświadomości klientów opisywanego nośnika pamięci.

MMC
Tym razem może nie mówimy o całkowitej porażce, jednak bezpośredni pojedynek MMC w wersji micro przegrało z dzisiejszymi microSD. Ten standard pojawił się na rynku w 1997 roku, a za jego opracowanie odpowiada firma SanDisk, która współpracowała z Siemensem. W owym czasie jako karta pamięci typu flash konkurowała z klasycznym SD. Początkowo karty te stosowane były głównie w urządzeniach marki Nokia. W 2004 roku SanDisk poszło o krok dalej i stworzyło RS-MMC, czyli mniejsze wersje standardowych nośników, które miały wymiary 24 na 18 i 1,4 mm. Na pierwszy rzut oka modele te wyglądały jak przerośnięte microSD. Co ciekawe, te drugie pojawiły się dopiero rok później. Jednak od razu wzbudziły większy podziw i zachwyt, gdyż ich wymiary to tylko 11 na 15 na 1 mm, przez co są znacznie mniejsze niż RS-MMC. Z miejsca zatem karty microSD stały się dominującym formatem, o wiele lepiej dostosowanym do trendów miniaturyzacji. Dziś można kupić je w różnych klasach szybkości, jak i do 2 TB. Co się stało z MMC? Nie do końca zniknął z rynku, gdyż pod postacią eMMC obecny jest on w niektórych tanich smartfonach, tabletach, notebookach i chromebookach.

ExpressCard
Na koniec ExpressCard, czyli port i format, który miał pełnić różne formy. Mógł bowiem pełnić funkcję złącza firewire, modułu internetowego, ethernetu czy USB. Wykorzystywano go także poprzez ExpressCard SSD jako nośnik pamięci. Z jednej strony zapewniał bardzo szybki transfer danych. Z drugiej jednak strony dostępny był tylko na wąską część urządzeń. Konieczne zatem było kupienie odpowiedniej przejściówki, co dla wielu osób mijało się z celem. Ponadto karty te były stosunkowo drogie, a przy tym dostępne w mniejszych rozmiarach. Z czasem zaczęto coraz bardziej rezygnować z tych portów, co zakończyło żywot ExpressCard.