Log in
    

Spotkania z filmem górskim. Eksplozja mocy

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

filmgorskiGdybym nie był współorganizatorem VI Spotkań z Filmem Górskim, napisałbym, że była to zjawiskowa, niesamowita górska impreza. Napisałbym, że wszystkie punkty wypaliły znakomicie – zarówno organizacyjnie, jak i merytorycznie. Napisałbym, że to wielkie szczęście, że przez 4 festiwalowe dni udało się zgromadzić w kultowym miejscu, jakim jest budynek Dworca Tatrzańskiego, tak różnorodną elitę górską.

Himalaiści, alpiniści, taternicy wymieszani z bracią turystyczną, która zjechała się z całej Polski, oraz przewodnicy, podróżnicy, freeriderzy i filmowcy bawili się zgodnie przez cały czas w wypełnionych po brzegi salach. Gdyby mi tylko wypadało, tak bym to opisał swoimi słowami, ale chowam się za zasłoną iluzji i spróbuję obiektywnie opisać to, co się działo podczas festiwalu.

Full wypas

Rozpoczęcie festiwalu to zawsze trudny moment. I to mogłoby się wydawać regułą, ale o dziwo czwartkowy, pierwszy dzień Spotkań zaskoczył idealnie. Pokazy filmów konkursowych, otwarcie wystawy fotografii tatrzańskiej Ryszarda Ziemaka, następnie prezentacja przewodników wysokogórskich której dokonał Marcin Kacperek – prezes stowarzyszenia PSPW w Polsce, okazały się genialnym „entree” festiwalu. Historyczny i arcyciekawy wykład Maćka Pinkwarta pt. „Pałac przy Krupówkach” zgromadził rzesze publiczności.

Spotkania z filmem górskim
Stary dworzec Tatrzański. Miejsce festiwalu. fot. Tygodnik Podhalański

Potem trudny temat o partyzantach z Gorców, którymi dowodził major Józef Kuraś „Ogień”, został podjęty przez dra Macieja Korkucia, a reżyser Tadeusz Pawlicki przy pełnej sali zaprezentował film „My, ogniowe dzieci”. Pokaz archiwalnego filmu Arnolda Fancka z 1930 roku „Burze nad Mont Blanc”, który był poprzedzony wystąpieniem Mathiasa Fancka – wnuka Arnolda zgromadził amatorów dobrego górskiego kina. W nawiązaniu do opowieści Macieja Pinkwarta o szalonych tanecznych „reunionach” w dawnym Dworze Tatrzańskim DJ Kravietz rozkręcił kameralną i klimatyczną imprezę retro.

Ta perć jest najhonorniejsza, której nie ma wcale

W kolejnym dniu – oprócz pokazów filmów konkursowych odbył się w Miejskiej Galerii Sztuki wernisaż fotografii jaskiniowej autorstwa Kasi Biernackiej i Marcina Gali pt. „Underground”. Panel dyskusyjny dra Miłosza Jodłowskiego z dyrektorem TPN Pawłem Skawińskim pt: „Taternictwo w TPN a ochrona przyrody” wywołał gorącą dyskusje na sali.


Po ważnych debatach nastąpiła zmiana klimatu i bracia Michał i Szymon Jasieńscy ze swadą i ogromnym poczuciem humoru zaprezentowali zdjęcia z ich podróży lądem z Polski do Indii przez kraje Bliskiego Wschodu. Na Spotkania z Filmem Górskim składa się także konkurs fotograficzny „Przestrzeń Życia”, którego wernisaż odbył się w Spichlerzu na terenie Zespołu Dworsko-Pałacowego w Kuźnicach. Zwycięzcami zostali: 1 miejsce- Adam Kokot za „Powrót”, 2 miejsce- Sebastian Pająk za „Formy”, 3 miejsce- Jakub Połomski za „Na krawędzi 3”. Te oraz inne wyróżnione zdjęcia zostaną we wrześniu zaprezentowane w spichlerzu na terenie zespołu dworsko- pałacowego w Kuźnicach.


Punktem kulminacyjnym tego dnia były wieczorne pokazy filmów na taśmie 35 mm w kinie „Giewont”. Pierwszym filmem była „Zamarła Turnia” z 1962 r., a drugim „rodzynek” z dawna oczekiwany – „Deklaracja Nieśmiertelności” Marcina Koszałki. Nie pamiętam, kiedy sala projekcyjna tak pękała w szwach. Film wywołał żywe reakcje. Pokaz został nagrodzony burzą oklasków. W kuluarach prowadzono dyskusje nad merytoryczną częścią obrazu. Bo jeśli chodzi o plastykę ujęć, to została ona po mistrzowsku przedstawiona przez Marcina Koszałkę, nagrodzonego m.in. na festiwalu Camerimage.


Po pokazach w kinie, publiczność przeniosła się ponownie do sal w Dworcu Tatrzańskim, by obejrzeć archiwalne filmy w bloku „Górskie Kino Nocne”. Filmy prezentowane już kolejny raz w Zakopanem pochodzą z archiwum Trento Film Festival we Włoszech i są laureatami Złotych Gencjan z lat 70. Wśród prezentowanych obrazów można było zobaczyć film „Solo” (USA) autorstwa Mike’a Hoovera z 1973 roku, który jest poetycką opowieścią o zmaganiach człowieka podczas samotnej wspinaczki drogą prowadzącą wilgotnym kanionem na szczyt pokrytej śniegiem i smaganej wiatrem góry. Reżyserem i bohaterem filmu jest Mike Hoover.


Film był nominowany do Oscara. Drugi, wzruszający obraz w reżyserii Jaquesa Ertaud (Francja) z 1975 r. to opowieść o próbie przejścia zachodniej ściany Dru przez doświadczonego przewodnika Michela Servoza i Patryka Falviera, młodego aspiranta. Podczas wspinaczki, podjętej 2 razy na tej samej drodze, dochodzi do dwóch tragedii. Ostatnim prezentowanym obrazem był film z 1978 r. pt. „El Capitan”. Jego reżyserem jest Fred Padula ze Stanów Zjednoczonych. W opisie filmu czytamy: „Ten wybitny film opowiada o jednym z pierwszych przejść drogi „The Nose” na El Capitanie w Yosemitach. Podążamy za 4 wspinaczami 900-metrową ścianą – pokonanie ściany zajęło im 3 dni, spędzili w ścianie 2 noce. Wielkość El Capitana oddają słowa wspinaczy: błękitne niebo, a na jego tle nieskończona ściana z pozłacanego granitu. Jeżeli jest zrobiona ze złota, to każdy wspinacz jest królem”.


Płynnym „bitem” ponownie DJ Kravietz wprowadził w stan lekkiej nieważkości wszystkich gości tego wieczoru. Puszczany w wersji niemej film z 1930 r. „Burze nad Mont Blanc” w reżyserii Arnolda Fancka, pokazywany za konsoletą didżeja, genialnie komponował się z

ogólnym klimatem wieczornej imprezy.

Rosyjski film „Nyarma” zdobywa Grand Prix i Nagrodę TPN

Sobotnie zmagania festiwalowe to już „totalna jazda bez trzymanki”. W bloku filmów konkursowych można było obejrzeć np. film syna Jerzego Kukuczki – Wojtka pt. „Lhotse – pokerowa rozgrywka” czy piękny obraz „Ponad szczytami”, opowiadający o stylu życia jednej z legend światowego wspinania, przewodniczki z Chamonix – Catherine Destivelle. Film ten został nagrodzony Nagrodą Naczelnika TOPR, której kryterium jest „pokazanie człowieka w ekstremalnych sytuacjach oraz kręconego w najbardziej ekstremalnych sytuacjach”. Z imprez towarzyszących tego dnia można było w spotkać się z autorem „Encyklopedii schronisk tatrzańskich” Januszem Konieczniakiem oraz włączyć się do akcji „Oddaj krew w sercu Tatr”.


Oczywiście Spotkania są zawsze otwarte na młodego widza. Tym razem artystka Ania Schumacher poprowadziła w Miejskiej Galerii Sztuki w sobotę i niedzielę warsztaty plastyczne dla dzieci pt. „Razem rysujemy, góry przeniesiemy”. Pokłosiem warsztatów jest ok. 50 prac, które czekają na swoją wystawę (poinformujemy o niej w następnym TP).


Wracając do tzw. „hitów festiwalu”, to sobota w nie obfitowała. Po pierwsze dotarli na pokaz „Deklaracji Nieśmiertelności” jego reżyser Marcin Koszałka i bohaterzy Piotrek Korczak „Szalony” oraz Andrzej Marcisz. Marcin Koszałka powiedział, że nie zależy mu na tym, by przełamywać jakieś stereotypy czy łamać zasady kina górskiego. – Zrobiłem film dla szerokiej publiczności, a nie tylko dla ludzi gór. Nie chcę uprawiać zwyczajnej pornografii wspinaczkowej. Interesuje mnie jakiś problem, konflikt. Deklaracja powstała na bazie konfliktu mojego i Korczaka.


Z jednej strony przyciąganie, a z drugiej odpychanie. To korelacja między uczniem a mistrzem. Bo kiedyś Korczak był moim mistrzem, mentorem górskim – ponieważ sam byłem zafascynowany wspinaniem sportowym. Ale w pewnym momencie życia zostawiłem to na rzecz sztuki filmowej. Ten film to taki mój powrót do dawnych czasów, do starych przyjaźni – opowiada Koszałka. Jego film uzyskał w Zakopanem Specjalną Nagrodę Jury oraz Nagrodę Publiczności (notabene podczas premiery na 50. Krakowskim Festiwalu Filmowym film m.in. otrzymał także Nagrodę Publiczności). Natomiast Korczak podczas spotkania stwierdził: – Cieszę, że taki utytułowany twórca, jak Marcin, zrobił ten film. Choć z drugiej strony ten film podoba mi się i nie podoba. Na pytanie Koszałki, dlaczego zgodził się na ten film, odpowiedział, że z przyjaźni i po chwili dodał: – Bo dajesz mi możliwość stania się w pewien sposób nieśmiertelnym poprzez zapisanie tej historii na taśmie filmowej.


Kolejnym „hitem” był projekt „Base Camp”, który został wypełniony fantastycznymi opowieściami występujących po sobie kolejno gwiazd polskiego himalaizmu: Krzysztofa Wielickiego, który opowiedział o południowej ścianie Lhotse, Artura Hajzera, który przybliżył plany akcji Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015 oraz zaprezentował swój film z zakończonej sukcesem tegorocznej wyprawy na Nanga Parbat. Ostatnim prelegentem był „świeżo upieczony” zdobywca Korony Himalajów Piotr Pustelnik z arcyciekawą opowieścią o swojej ostatniej wyprawie na Annapurnę. Słuchacze, którzy wypełnili po brzegi sale Dworca Tatrzańskiego, gromkimi brawami nagradzali po kolei wszystkich himalaistów.


Uroczysta Gala rozpoczęła się o godz. 21. Międzynarodowe Jury Konkursu Filmowego w składzie: Peter Atanasow (przewodniczący) z Bułgarii, Mathias Fanck z Niemiec oraz Maciej Wojak, Krzysztof Kokoryn, Szymon Kapeniak, zaprezentowało swoje wybory, przyznając jednocześnie następujące nagrody: Grand Prix dla rosyjskiego filmu „Nyarma”, ukazującego surowe życie pasterzy w tundrze, których los zależny jest od migracji stad reniferów. Uzasadniając swój wybór, Peter Atanasow powiedział: – Poruszające zdjęcia filmu przenoszą nas w świat rosyjskich pasterzy reniferów.


Roczny cykl ich życia jest uzależniony od okresowych wędrówek zwierząt i trudnych warunków tundry, która jest ich arktyczną ojczyzną. Mimo że sposób ich życia wykracza często poza nasze wyobrażenia, to obawy i nadzieje, o których opowiadają, są dla nas zrozumiałe dzięki pracy reżysera Edgara Barteneva. Film „Nyarma” zdobył także Nagrodę Dyrektora TPN ze względu na ukazanie piękna i surowości rosyjskiej tundry. Nagroda Publiczności powędrowała do wspomnianej już „Deklaracji Nieśmiertelności”. Głównym sponsorem tej nagrody była w tym roku firma Salewa wraz z przedstawicielem tej marki na Polskę Jackiem Grzędzielskim.


Również szeroko pojęte Biuro Organizacyjne tegorocznych Spotkań wyposażone było w najwyższej jakości ubrania firmy Salewa, serii Alpine Extrem. Nagrodę Burmistrza Zakopanego otrzymał film „Śnieżny pustelnik” w reżyserii Norwega Fridtjofa Kjaerenga. Ten film również doceniło Jury Młodzieżowe, którego przewodnicząca Noemi Słama uzasadniło wybór: Film jest niezwykłą opowieścią o żyjącym w norweskiej dziczy odludku. Jurorzy Międzynarodowego Konkursu Filmowego w uzasadnieniu powiedzieli również – Filozofia jego życia, a także niezwykłe spojrzenie na świat dotyka czegoś, co tkwi w każdym z nas – zewu wolności. Reżyserowi Fridtjofowi Kjaringowi należą się podziękowania za wyzwolenie w nas samych zapomnianych już dawno odczuć. Wcale nie dziwi, że jury młodzieżowe także uległo czarowi tego filmu. Wcześniej wymieniony już film o Catherinne Destivelle autorstwa Remyego Tezier został uhonorowany Nagrodą TOPR. – Film przedstawia portret niezwykłej kobiety jednej z najważniejszych wspinających się kobiet naszych czasów – czytamy m.in. w uzasadnieniu.


Z przyczyn technicznych nagrody zostaną wręczone ich reżyserom w przyszłym roku, na VII Spotkaniach z Filmem Górskim. Oprócz tego organizatorzy zapowiedzieli ze sceny, że dołożą wszelkich starań, aby gościem następnych Spotkań była Catherinne Destivelle. Sobotnia impreza integracyjna w rytmach muzyki sączonej przez DJ Novickyego była zjawiskowa i niepowtarzalna. Goście bawili się od godz. 22 do 6 rano, a fizyka już na samym wstępie ustąpiła miejsca swojej starszej siostrze – metafizyce.

W klimacie retro

Publiczność uczestnicząca w niedzielnych wydarzeniach nie chciała rozstać się z festiwalem. Pokazy nagrodzonych filmów i filmów pozakonkursowych, górska wycieczka w stylu retro czy premiera polskiego filmu „The Emotions” w reżyserii Michała Trzebuni wciąż utrzymywały imprezę na wysokich obrotach i sale musiały wytrzymać napór rzeki ludzi. Ci, którzy chcieli zakosztować nieco ruchu, mogli w przylegającym do Dworca Tatrzańskiego parku pobalansować na taśmach, tzw. „slackach”, oraz zobaczyć, jakie ekwilibrystyczne figury wykonują znakomici slackerzy, skupieni wokół firmy Gibbon – producenta zestawów do uprawiania slackliningu, który swoimi korzeniami sięga lat 70. XX wieku, kiedy to wspinacze w Yosemite, w bazie pod El Capitanem, spędzali czas na chodzeniu po rozwieszonych klinach między sekwojami, trenując koncentrację i balans ciała.

ciąg dalszy artykułu na stronie www.tygodnikpodhalanski.pl

Jakub Brzosko

filmgorski

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież