Log in
    

Austria: polski alpinista nie żyje, trwa akcja ratunkowa

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

grossglockner-miniNie żyje jeden z trzech Polaków, uwięzionych na zboczu lodowca Grossglockner w austriackim Tyrolu. W ścianie lodowca znajdują się nadal dwaj alpiniści z Polski. Akcja ratunkowa zostanie wznowiona dzisiaj.

1 listopada na najwyższym szczycie Austrii Grossglockner zawieszono po południu poszukiwania dwóch zaginionych polskich alpinistów; akcja ratunkowa zostanie wznowiona we wtorek - poinformowano w poniedziałek na konferencji prasowej policji i służb ratowniczych w miejscowości Kals.

W niedzielę wieczorem austriaccy ratownicy górscy znaleźli na Kleinglockner (3770 m) zwłoki 53-letniego Polaka. Nie udało im się wydobyć ciała. Polak należał do pięcioosobowej grupy alpinistów, która wyruszyła z Kals na Grossglockner (3798 m n.p.m) w sobotę mimo fatalnej pogody i złych prognoz.

Dwóch Polaków zdołało się uratować, nie odnieśli ran i przebywają w Lienz pod opieką ratowników. Dwóch kolejnych pozostaje zaginionych.

Poszukiwawczy lot podjęty w poniedziałek podczas chwilowej poprawy pogody nie przyniósł rezultatów.

grossglockner

Grossglockner (Fot. Grossglockner.at)

W niedzielą wieczorem akcję ratowniczą przerwano z powodu fatalnych warunków atmosferycznych. W nocy na poniedziałek spadło około pół metra śniegu, ogłoszono 4. stopień zagrożenia lawinowego, prędkość wiatru dochodziła w porywach do 100 km/h.

W okolicy, w której zaginęli alpiniści, nadal utrzymuje się zła pogoda i huraganowe wiatry. Akcja ratunkowa zostanie wznowiona we wtorek, kiedy spodziewana jest poprawa warunków atmosferycznych. Jak podaje austriacka agencja APA, ratownicy stoją w pełnej gotowości i podejmą akcję przy najbliższej możliwej okazji.

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Kals policja poinformowała, że członkowie polskiej grupy pochodzą z Tatr i są doświadczonymi alpinistami, weszli też już wcześniej na Grossglockner.

Do Kals 53-letni zmarły alpinista przybył z dwoma synami i dwoma przyjaciółmi. Grupa, z którą wyruszył na Grossglockner, podzieliła się na dwa zespoły.

Podczas gdy 21-letni syn zmarłego i jego 22-letni przyjaciel dotarli na szczyt, pozostała trójka najwyraźniej popadła w tarapaty. Dopiero po zejściu w niedzielę do schroniska Adlersruhe na wysokości 3454 Polacy z dwuosobowego zespołu wszczęli alarm; podjęto akcję ratowniczą.

W niedzielę wieczorem ratownicy w rejonie Kleinglocker (3770 m) znaleźli nieżyjącego już 53-letniego Polaka; był przewiązany nieuszkodzoną liną, więc - jak pisze APA - wyklucza się, że spadł. Prawdopodobnie zamarzł. Nie znaleziono natomiast dwóch mężczyzn z trzyosobowej grupy, w wieku 24 i 25 lat.

Policja i ratownicy górscy nie chcą wypowiadać się na temat szans przeżycia dwóch poszukiwanych alpinistów.

W operacji ratunkowej uczestniczy 18 ratowników górskich i czterech funkcjonariuszy policji alpejskiej.(PAP)

Źródło: Money.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież