Log in
    

Pointe Adolphe Rey - opis kilku klasyków

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Pointe Adolphe Rey - to jedna z moich ulubionych alpejskich "ścianek". Pisze tak celowo, bo ze swoimi maksymalnie 250 metrami wspinania, nie jest zbyt imponującym urwiskiem - zwłaszcza w zestawieniu z sąsiadującym z nią monolitem Grande Capucina. Wśród naszych wspinaczy, nie jest ona zbyt popularna, natomiast dla włoskich wspinaczy, jest to absolutny klasyk klasyków. Włoska południowa ściana Midi:-), z schroniska Torino to plus minus godzina podejścia, a w praktyce zejścia:-). Poza granitem najwyższej klasy, mamy w nagrodę wyśmienitą kawę w moim ulubionym schronisku w masywie Mont Blanc, czyli w wspomnianym wyżej Torino.

  • Maciek Ciesielski
Michał Dorocicz na północnej ścianie Eigeru

Eiger / Droga Heckmaira ED2

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Są drogi w Alpach, których przejście jest marzeniem większości wspinaczy zimowych i alpinistów. Jednym z takich klasyków jest Droga Heckmaira na północnej ścianie Eigeru. Linia z historią, której zdobycie zostało okupione śmiercią kilku osób. Z czasem stała się trudnym klasykiem, a jej sława urosła jeszcze bardziej za sprawą niesamowicie szybkich przejść Ueli Stecka i Dani’ego Arnolda. 

  • Damian Granowski

Mongejura / Costa Brava 7, A2

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

W dniach 19-20 sierpnia Małgorzata Jurewicz i Józef Soszyński pokonali drogę Costa Brava 7, A2, 1000 m na południowej ścianie Mongejury (Dolina Romsdal, Norwegia).

costa brava gosia wyciag7a2

Małgorzata Jurewicz na wyciągu 7 A2. Fot. Józef Soszyński

Pierwszego dnia zrobiliśmy 9 wyciągów, drugiego 4 kolejne i doszliśmy w połowie ściany do połączenia Costy z łatwiejszą drogą Południowy Filar. Niestety po przewinięciu na prawą stronę filara, pomimo znajomości dalszej wspinaczki z przejścia 3 lata temu i mniejszym trudnościom na dojściu do wierzchołka, nie byliśmy w stanie kontynuować akcji ze względu na nieprawdopodobny upał panujący w ścianie. Skała dosłownie parzyła dłonie, w ustach pustynia, w plecaku puste butelki po wodzie. Zjechaliśmy linią drogi do podstawy ściany co jest na tym wariancie często stosowane, ponieważ wiele zespołów nie planuje przejścia przez szczyt. Niektórzy w dolnej części holują wory co nie sprzyja ich dźwiganiu w górnej łatwej partii.

Droga ma poważny charakter, ciągowe trudności klasyczne w okolicach siódemki i sporo całkiem masywnej hakówki, wymagającej czyszczenia przelotów od razu spod siebie, o ile nie taszczymy tony friendów na szpejarce. Jeden z wyciągów wyceniony na 6+, A1 przeszliśmy klasycznie za 7. Wszystkie trudności klasyczne OS. Było to prawdopodobnie pierwsze polskie przejście tej linii.

Dzięki uprzejmości Józka zamieszczam opis drogi. Schemat w przewodniku Klatring i Romsdal do kupienia w Norwegii. 

Costa Brava - południowa ściana Mongejury

Podejście 45 min

W dolinie Romsdalen z parkingu przy kościółku z cmentarzem ścieżką w kierunku ściany, kiedy ścieżka zanika, nie zbliżamy się od razu w pobliże filara, tylko staramy się trzymać w odległości około 100 m od ściany, żeby nie władować się w połogie slaby u podnóża góry. Kierujemy się nieco na lewo od ostrogi filara i dochodzimy pod ścianę w miejscu, gdzie bezpośrednio opada ona do lasu, nieco poniżej linii wielkich czarnych zacieków w zacięciu. Odnajdujemy spit oznaczający początek drogi (30 m na lewo od wejścia w Filar Południowy).

Wspinanie 12-18 godzin do połączenia z Filarem Południowym + 5 godzin do wierzchołka

1. 50 m Od spita w górę na półkę z krzakiem lV+, trawers z obniżeniem w prawo, do zacięcia. Zacięciem (Vll) w górę, na wyjściu przewinięcie w prawo do stanowiska z 2 kości.

costa brava zaciecie 7

Zacięcie za 7. Fot. Józef Soszyński

2. 55 m dalej w górę, najpierw nieco w lewo V, potem wznoszącym się trawersem w prawo pod duże, regularne zacięcie.

3. 30 m zacięciem w górę (Vll) na półkę.

4. 50 m mały trawers półką w prawo a następnie w górę w zacięcia i rysy (Vll albo Vl,C1), na kancie filarka przewinięcie na lewo a potem powrót w prawo przez przewieszkę na płytę i rysą w płycie (Vll-) do wiszącego stanowiska ze spitów. 

5. 20 m wahadło na półkę poniżej i nią trawers w prawo do zacięcia (V+), drugi robi pająka na jednej żyle.

6. 50 m zacięciem w górę (Vl, C1) do spita, wahadło na prawo do rysy, nią w górę do stanowiska.

7. 55 m filarkiem w górę, potem nieco w lewo i powrót nieco w prawo, w górę nieewidentnym terenem do drzewka (Vl).

8. 55 m od drzewka na płytę z hakiem i rysą (Vl ryzykownie), do rysy offwidth (Vl+, C1), wyjście z rysy na prawo do wiszącego stanowiska.

9. 15 m pod przewieszkę nieco w prawo a następnie rysą w górę pod kolejną przewieszkę na dość wygodną półkę (Vll, C2 - jedyny krótki wyciąg na drodze. Dobiliśmy tu logiczne stanowisko z 2 haków, ponieważ przy pojedynczych rozmiarach i pierwotnej długości wyciągu 60 metrów, jest bardzo trudno zarządzać szpejem)

10. 45 m przez przewieszkę do rysy i nią mozolnie do wiszącego stanowiska (Vll, C2 wyciąg wymaga czyszczenia przelotów od razu spod siebie, ewentualnie zjazdów z wyższych punktów w celu odzyskania szpeju)

11. 45 m dalej rysą (Vl C2) aż teren się położy, lekko w lewo a potem w prawo do kominka, nim na trawiastą półę. Tu zasadniczo koniec trudności. Dalsza wspinaczka mniej ciągowa. Stąd możliwe komfortowe zjazdy do podstawy ściany. W dolnej części kilka logicznych, łatwych do znalezienia stanowisk zjazdowych na płytach na prawo od linii drogi.

12. 15 m przeniesienie stanowiska na prawy skraj póły (0)

13. 60 m przewinięcie przez kant (V+) potem w górę i nieco w lewo a następnie diagonalnie w prawo na rampę

14. 50 m diagonalnie w prawo do połączenia z Filarem Południowym (V+) wraz z Filarem na wierzchołek (1 wyciąg Vll- potem teren piątkowy z miejscami Vl)

Zejście 3-5 godzin

Łatwym terenem wzdłuż grani w prawo, obniżając się do kotła ze stawem. Dalej wzdłuż potoku wypływającego ze stawu. Na prawym brzegu potoczka (patrząc w dolinę) wypatrujemy ścieżki. Nią w dolinę (miejscami czujnie).

Droga ma charakter poważny i ciągowy. Miejscami trzeba być przygotowanym na spore runouty i nie zawsze komfortową asekurację. Należy rozsądnie gospodarować szpejem, na szczęście wszystkie stanowiska są przygotowane. Skała generalnie dobrej jakości. Jeżeli planujemy przejście przez wierzchołek raczej nie obędzie się bez biwaku - po 7. i po 11. wyciągu znajdziemy komfortowe póły. Sprzęt: komplet kości, camy od micro 000 do rozmiaru 5, 16 ekspresów w tym 8 górskich, przedłużanych, pętle, 1 ława i 2 kontrfifki albo 2 ławy (w zależności od upodobań), sprzęt do pałowania. Haki zbędne. Jeżeli jest ciepło należy zabrać sporo picia - zwłaszcza w górnej części będziemy wystawieni na mocne słońce.

Lina 2x60m

Drogę bardzo polecam

Józek Soszyński

  • Józek Soszyński

Filar Trolli 7 w Norwegii

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

W dniach 22-23 sierpnia Małgorzata Jurewicz, Przemysław Cholewa i Józef Soszyński pokonali Filar Trolli (7, 3000 m długości i 1500 m deniwelacji) wariantem angielskim w stylu OS. Całość zajęła im 22 godziny wspinania neto + biwak). Filar Trolli to najdłuższa niegraniowa droga wspinaczkowa Europy. Warto wspomnieć, że 2 dni wcześniej Gosia i Józek pokonali Costa Brava 7, A2.

Poniżej dzięki uprzejmości Józka zamieszczam opis drogi.

Podejście 1,5 godziny

Z parkingu pod zachodnią ścianą Hornaksli na drugą stronę rzeki Rauma przez most kolejowy. Zaraz za mostem w prawo, niewyraźną ścieżką przez las wzdłuż rzeki, po zaniknięciu ścieżki skosem w lewo pod filar, wzdłuż podstawy filara w górę, do płata śniegu. W zależności od warunków przez płat śniegu, wyrąbując stopnie kamieniem lub od razu w szczelinę brzeżną pomiędzy śniegiem i ścianą.

filar trolli

Filar Trolli z wyrysowaną linią drogi. Fot. arch. Józef Soszyński

Wspinaczka 15-25 godzin

Wejście w ścianę skalnymi progami po prawej stronie mokrego zacięcia (V-), lito, dobra asekuracja po 30 m stanowisko z zaklinowanego głazu. Trawers z obniżeniem w lewo przez mokre zacięcie lito, bez asekuracji (V-), po przekroczeniu zacięcia robimy stanowisko i przebieramy się w podejściówki. Kontynuujemy trawers na lotnej najpierw bez trudności około 150 m poziomo potem nieco się wznosząc, przekraczamy prożki (lll-lV) około 150 m aż ściana zacznie stromieć. Stanowisko z głazu, ubieramy buty wspinaczkowe.

pierwszy trawers

Pierwszy trawers. Fot. arch. Józef Soszyński

W lewo rampą przez prożki (lV) do stanowiska z drzewka. Trawersem w lewo pod przewieszone zacięcie (Vl+), zacięciem w górę, następnie rampą w prawo nad poprzednie stanowisko (lV) i dalej do komina, stanowisko z głazu. Kominem w górę (V) na trawiaste prożki, następnie prożkami skosem w lewo pod barierę skalną. Kontynuujemy na lotnej, wznoszącym się trawersem aż charakterystycznej ogromnej skalnej Szafy, kominem na szczyt Szafy (lV+), dalej wznoszącym trawersem około 100 m do szerokiej rysy offwidth w barierze po prawej ręce. Rysą a potem serią progów skalnych w górę (V-). Na przemian wznosząc się i trawersując 150 m (2 miejsca V) na najwyższą z trawiastych półek (wg. przewodnika tuż za Szafą jest możliwość wcześniejszego trawersu w prawo w łatwy teren i wejście na górne półki w okolicach Małej Dziury).

trawers w okolicach dziury

Trawers w okolicach dziury. Fot. arch. Józef Soszyński

Dalej, trawersując w prawo, około 300 m, na lotnej staramy się utrzymać możliwie wysoko, przy barierze skalnej (ll). Mijamy najpierw Małą Dziurę, potem Wielką Dziurę (charakterystyczne portale skalne). Tuż za Wielką Dziurą trawersem lekko w górę a potem w poziomie do miejsca, gdzie dalsze trawersowanie jest wreszcie niemożliwe. Stamtąd w górę (lV) pod crux drogi, połogie, lite zacięcie z zarośniętą rysą. Zacięciem (Vll) w górę do przewinięcia w prawo na półkę - stanowisko z głazu.

kluczowe zaciecie

Kluczowe Zacięcie.Fot. arch. Józef Soszyński

Z półki obniżającym się trawersem pod kolejne zacięcie, zacięciem (Vl+, haki) w górę do sporej trawiastej półki. Półką trawers w prawo pod jeszcze jedno ładne zacięcie (Vl-) - nim w górę, stanowisko pod płytą. Płytą w górę (V, słaba asekuracja) a potem w prawo skos do błotnistego, pionowego zacięcia. Zacięciem (Vl-) i serią prożków nieco w prawo na ogromną półę (wygodny biwak). Z póły kominkiem (5) w górę a następnie zacięciem w łatwiejszy teren. Lekki trawers w prawo w komino-zacięcie.

wielki komin

Wspinanie w Wielkim Kominie. Fot. arch. Józef Soszyński

rysa offwidth wielki komin

Rysa offwidth w Wielkim Kominie. Fot. arch. Józef Soszyński

Kilka wyciągów w górę, serią zacięć, komino-zacięć, depresji, kuluarków, jak puszcza (lll-lV, warto iść w butach podejściowych ze względu na śliski i piarżysty teren) aż do kociołka pod headwallem. Na lewą grzędę kociołka (lll) potem w górę, skalnym kuluarkiem (lV miejsca V) aż do podstawy gigantycznego komina. Lewą ścianą komina (V) do zacięcia (Vl+), a następnie 6-8 wyciągów logicznym terenem, cały czas utrzymując się w pobliżu środkowego zacięcia w wielkim kominie, po drodze kilka zacięć, rysa offwidth, przewinięcia pod przewieszkami (lV-V, miejsca Vl) aż na skraj kotła podszczytowego. Tu można się rozwiązać. Trawersujemy kocioł na drugą stronę w kierunku charakterystycznej turni podobnej do Żabiej Lalki, przewijamy się na przeciwną, południową stronę grani pod Lalką. Łatwym terenem na wierzchołek Trolla.

wierzcholek filara trolli

Na wierzchołku. Fot. arch. Józef Soszyński

Zejście: oznaczoną ścieżką około 2 godziny do parkingu na przełęczy Trollstigen

Sprzęt: 12 przedłużanych ekspresów, pętle, komplet kości, camy od micro 000 do rozmiaru 4, dodatkowe jebadełko dla prowadzącego do czyszczenia szczelin, lina podwójna 60 m. Haki i młotek niekonieczne. Sprzętem należy gospodarować rozważnie, ponieważ większość stanowisk jest z własnych punktów, więc dochodząc do stanu,warto jeszcze co nieco przy sobie mieć.

haki nie wzbudzajace zaufania

Haki nie wzbudzające zaufania. Fot. arch. Józef Soszyński

Na drodze znajdziemy trochę haków jednak często nie budzących zaufania. Wiele wyciągów jest długich, a niektóre przekraczają 60 metrów więc trzeba być przygotowanym na podchodzenie fragmentów na lotnej w piątkowych trudnościach ewentualnie już po trzydziestu metrach trzeba rozglądać się za możliwością zbudowania stanowiska (co spowolni nasz pochód). W kluczowym zacięciu jest prawie całkowicie zarośnięta rysa. Można ją częściowo oczyścić co bardzo ułatwiłoby wspinaczkę, obecnie trzeba się nieźle nagimnastykować i jest to jeden z najładniejszych technicznych pasaży jakie robiłem w dużej ścianie. Wspinaczka w Wielkim Kominie jest zagrożona spadającymi kamieniami. Ewentualny wycof skomplikowany i kosztowny.

Alpejska Megaprzygoda. Polecam.

Józek Soszyński

  • Józef Soszyński

La Belle Helene na Grandes Jorasses dla KW Trójmiasto

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Drogę La Belle Helene (TD+, WI5, M5 800 m) na Grandes Jorasses otworzył solo w 1999 roku słynny Andy Parkin. Kluczowy wyciąg WI5 w słabych warunkach (brak lodu) jest wyceniany wg różnych źródeł na A1-A2. Rzadko powtarzana, choć w przewodniku opisana jako nowoczesna, logiczna linia. Do ogólnej wyceny dodano znaczek X, widniejący również przy wielu innych propozycjach Grandes Jorasses – śmiertelnie niebezpieczna. Jak mieliśmy się przekonać – zasłużenie.

zachód słońca w scianie grandes jorasses

Zachód słońca w ścianie Grandes Jorasses

Obserwacja masywu Grandes Jorasses ze schroniska Leschaux potwierdziła nasze wcześniejsze przypuszczenia, że po zimnej, deszczowej wiośnie, warunki lodowe na tym północnym urwisku mogą być dość dobre i pozwolą nam wkosić Piękną Helenę w miarę komfortowo.

Przebieg drogi La Belle Helene

 

Przebieg La Belle Helene (TD+, WI5, M5 800m) na Grandes Jorasses

Wyruszyliśmy o 2:30 w nocy, obserwując (ze zdziwieniem – o tej porze roku Ściana Ścian zazwyczaj jest pusta) światełka czołówek innego zespołu, który już zbliżał się do szczeliny brzeżnej i zaatakował Kuluar Centralny (Colton-McIntyre) 3 godziny przed nami.

Podejście pod prawą część Jorassów wymagało wyszukania drogi pomiędzy szczelinami i torowania w stromym stożku śniegu, usypanego pod wejściem w drogę, o rozmiarach przekraczających zdrowy rozsądek i wszelki umiar.

poczatek kuluaru lodowego la belle helene grandes jorasses

Początek kuluaru lodowego

O 7 zaczęliśmy się wspinać. Rozległy kuluar o nachyleniu wg przewodnika 60-65 st. miejscami 70, którym posuwaliśmy się na lotnej asekuracji, wypełniał gruby, solidny i twardy lód. Asekuracja ze śrub wyśmienita, natomiast raki, opierając się jedynie na przednim zębie, zmuszały nasze łydki do katorżniczego wysiłku. W połączeniu z monotonnym waleniem dziabami w tę hartowaną taflę i wyrywaniem ich po chwili tylko po to, aby wrąbać je wyżej, nasza praca przypominała syberyjski łagier. Po 8 śrubach co 15 metrów, stanowisko z 2 pozostałych, zmiana na prowadzeniu i tak w kółko kilka razy. 500 m w górę, czyli jakieś 600 wspinaczki. Zaraz na początku przez nieuwagę upuściłem moją ulubioną kurtkę primaloft, więc ewentualny biwak zapowiadał się na chłodny.

O 15 zaczęliśmy robić w kopule szczytowej pierwszy wyciąg na sztywno. W przewodniku opisany jako „thin ice 80 st.” był pięknie, grubo wylany i dawał nadzieję na dobre warunki lodowe w końcówce. Następny – „niewidoczna z dołu, wywieszona rampa 80 m –  cienki lód lub slaby” zastaliśmy w takim stanie, że można było wkręcić śrubę 22 cm. Wyszliśmy dodatkowo na słoneczko, nabraliśmy świetnego humoru i nadziei na szybkie dokończenie drogi jeszcze przed nocą. Zostało raptem 5 wyciągów.

Tymczasem M5, który zaatakowałem, okazał się kruchy, mokry i słabo asekurowalny. Bryły lodu i kamienie regularnie latały spod dziab w kuluar pod nami (dobrze, że poprzednie stanowisko założyliśmy po małym trawersie), a na koniec miałem problem z solidnym stanem. „Pancernie osadzone” dziaby odegrały tutaj jedną z głównych ról i tak już miało pozostać do końca. Na wyciągu znalazłem 2 haki pamiętające pierwsze przejście; jeden wypadł całkiem z kruszyzny i leżał w głębi szczeliny, a drugiego nawet nie próbowałem użyć.

Kolejne M4 jeszcze gorsze; solidnie dobiłem znaleziony stary hak, który trzymał się w rysce na słowo honoru, wytrawersowałem 5 m z linii drogi w prawo, gdzie znalazłem jako takie rysy na 2 friendy i to by było na tyle jeśli chodzi o asekurację w kruszynie i mokrym śniegu tego wyciągu. Tymczasem na miejsce naszego poprzedniego stanowiska ze ściany po prawej z wysokości około 50 m runęła jedna z kurtyn lodowych.

trawers grandes jorasses

Trawers w kierunku rampy

No dobra ale zostały tylko 3 wyciągi. Po łatwym podejściu (70 st. cienki lód bez asekuracji) przede mną kolejne spiętrzenie. Na stanowisku 3 krótkie słabe śruby i „pancerne” dziaby, rękawice mokre, kurtyna lodowa na wprost cieknie, a tymczasem słoneczko właśnie chowa się za grań. Od razu wionęło chłodem północnej ściany. Gosia 20 metrów niżej:

– Co robimy, masz jakąś półkę?
– Popatrz po twojej lewej ręce.
– To?
– To.
– Chyba jaja sobie robisz!

Zjechaliśmy ze stanowiska te 20 metrów i wisząc w uprzężach oparliśmy tyłki o wybrzuszenie w ścianie. Uratował nas dwuosobowy śpiwór ze zintegrowaną w swojej konstrukcji karimatą. O spaniu nie było mowy, ale jakoś dotrwaliśmy do rana. Pomimo dziwnego bólu kolan, o świcie Gosia zaatakowała lekko z prawej system lodowych półeczek ze zwisającymi soplami. Okazało się jednak, że lód jest słabo związany, a pod spodem kruszyzna – ani wspinania ani asekuracji. Zupełnie po lewej znajdowało się dość głębokie komino-zacięcie z nitką lodu, którym wiodła nasza droga, ale uznaliśmy je przez pomyłkę za końcówkę Polskich Wariantów, a chcieliśmy kontynuować naszą linię.

Spróbowałem środkiem uskoku. Po czujnym starcie doszedłem do pionującego się lodowego smarku. Odspojona polewa nie dawała żadnych szans na utrzymanie ciężaru ciała, więc używając czekana w charakterze kilofa, zacząłem ją pracowicie skuwać, dokopując się do parchu pod spodem. Przy okazji wysyłałem do podstawy ściany wiadra lodu i skały. Dramatycznie długo przedzierałem się przez te kilka metrów pionu, podhaczając na dziabach, tudzież różnej jakości przelotach. Kontrfifki zabrane „na wszelki wypadek” okazały się bezcenne. Wreszcie wszedłem w cienki ale solidny i połogi lód.  Późniejsza analiza zdjęć z innych przejść ujawniła, że w ten sposób prawdopodobnie zostaliśmy autorami nowego, 2-wyciągowego wariantu, osiągając grań Grandes Jorasses po prawej stronie wybitnego pipanta skalnego, podczas gdy oryginalnie droga kończy się po jego lewej. Mała rzecz, a cieszy.

Gosia dokończyła drogę łatwiejszym, ale równie ryzykownym terenem i znaleźliśmy się w innym, słonecznym świecie – po południowej stronie grani. Trawersem i pięcioma zjazdami ze skalnych pipantów dostaliśmy się na rozmiękły lodowiec. Na szczęście zespół z Coltona zszedł przed nami, więc poruszając się po jego śladach mieliśmy większą szansę uniknąć wpadnięcia do licznych szczelin.

na grani szczytowej grandes jorasses

Na grani szczytowej

Po kilku godzinach zejścia, które na szczęście znaliśmy z poprzedniej wspinaczki Kuluarem Centralnym, znaleźliśmy się w schronisku Boccalate. Tutaj okazało się, że ból kolan mojej partnerki jest spowodowany odmrożeniami. Odpoczywając na stanowiskach w dolnej części drogi, opierała je o lód. Następnego dnia rano zdecydowaliśmy się wezwać śmigłowiec. W dolinę prowadzi co prawda turystyczna ścieżka, ale obawialiśmy się pogorszenia stanu stawów kolanowych i uznaliśmy dalsze schodzenie za niepotrzebne kozakowanie, które może się źle skończyć dla zdrowia Małgosi.

Podsumowując: w dniach 25-26 czerwca przeszliśmy na Grandes Jorasses drogę La Belle Helene TD+, M5, A1+, X, 800 m, wytyczając prawdopodobnie nowy, 100-metrowy wariant na końcówce. Wspinanie zajęło nam około 16 godzin netto, warunki w dolnej części drogi były dobre, natomiast w górnej słabe i ryzykowne, co zmusiło nas do biwaku niedaleko grani. Było to prawdopodobnie 1. polskie przejście tej drogi.

Józek Soszyński
Gosia Jurewicz

  • Gosia Jurewicz i Józek Szoszyński