Log in
    

Dwójka Brytyjczyków zjechała na nartach z Manaslu

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

ManasluMiniEkspert od Everestu, Kenton Cool, podjął się nie lada wyzwania: wejść na Manaslu i z niego zjechać.

Manaslu jest ósmą, co do wysokości górą świata mierząc dokładnie 8156 m.n.p.m. Jest to także trzeci ośmiotysięcznik w karierze Kentona, a jego partnera Andyego- pierwszy. Kenton został także pierwszym Brytyjczykiem, który zjechał z ośmiotysięcznika.

Kenton pisze z Nepalu:

„Uwielbiam pisać takie wiadomości. Ekspedycja została zwieńczona wspaniałym sukcesem, nie tylko dzięki zdobyciu szczytu przeze mnie i Andyego, ale także dzięki temu, że udało nam się z niego zjechać!

Atak szczytowy rozpoczęliśmy od prognozy pogody, która wskazywała, że wiatry na szczycie będą raczej niewielkie. Temperatury za to były niskie, a wiatr według prognoz Ralpha z Instytutu Meteorologicznego w Brnie, ustalał temperaturę odczuwalną ok. -40OC. Wspinaliśmy się spokojnie używając obozów, które rozstawiliśmy wcześniej. Pole śnieżne między C1 a C2 okazało się dłuższe i mozolniejsze niż nam się wcześniej zdawało. Andy ciągle musiał wnosić swoje narty do C2 i ten dodatkowy ciężar niemal go pokonał. Wyglądał na bardzo zmęczonego, gdy dotarł w końcu do obozu. Wspinaczka do C3 była szybka i dosyć łatwa. Wykorzystaliśmy czas by wypocząć i się nawodnić, wiedząc, że następne 48 godzin będzie decydujące dla całej ekspedycji.

Obóz 4 na wysokości 7400m dał nam nieźle w kość. Siedzieliśmy w swoich namiotach i trzymaliśmy ich materiał, by silne wiatry nie zwiały nas z góry. Duże plecaki i ciężar nart spowodowały, że śpiwory zostawiliśmy w C3, planując tylko kilkugodzinny pobyt w C4. Planowany czas wyjścia o drugiej w nocy nadszedł, ale z powodu mocnego wiatru wciąż opóźnialiśmy wymarsz, modląc się jedynie by nie poodmarzały nam stopy. W końcu, ok. 7.00 wiatr zelżał i rozpaliliśmy kuchenkę.

Wyszliśmy o 8.10 i wolno zaczęliśmy się wspinać na szczyt. Okazało się, że niesienie ciężkich plecaków i nart powyżej 8000m. jest szalenie wyczerpujące! Po sześciu godzinach ciężkiej wspinaczki znaleźliśmy się pod szczytem. Śnieg był zwiewny utrudniając każdy krok, i co gorsza, czyniąc zjazd niemal niemożliwym. W końcu o 14.30, 30 września, Andy i ja stanęliśmy na szczycie Manaslu, ósmej, co do wielkości góry świata. Zaporęczowałem ostatnie 30m podejścia i byliśmy tym samym, pierwszymi na szczycie w tym roku.

 

Na szczycie, przed zjazdem

Na szczycie, przed zjazdem (fot. Dream Guides)

 

Po zdjęciach i gratulacjach przyszedł czas na zapięcie nart i zjechanie z tej góry. Początkowo zjazd okazał się niespodziewanie łatwy i udało się wykonać parę ładnych zakrętów. Później, w miarę posuwania się w dół, mocny wiatr utrudniał jazdę, a sprawne łączenie zakrętów stało się niemożliwe. Powoli i spokojnie dojechaliśmy do C4, gdzie z powodu późnej pory, musieliśmy zostać.

Kolejna zimna, wietrzna noc spędzona na rozgrzewaniu palców u nóg i trzymaniu namiotu. Poranek był spokojny i natychmiast zaczęliśmy zjazd do wyższych temperatur. Zjazd do C3 i C2 odbył się bez przygód. Zapakowaliśmy cały ekwipunek i obładowani dotarliśmy do obozu bazowego tuż przed zmrokiem. Pochłaniając pierwszy prawdziwy posiłek od niemal tygodnia zdaliśmy sobie sprawę, jak niesamowitą przygodę przeżyliśmy”.

 


 

Kenton Cool

Kenton Cool pod Manaslu (fot. Dream Guides)


Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież