Log in
    

Kinga Baranowska jedzie na Lhotse

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Kinga Baranowska nasza czołowa himalaistka wybiera się na Lhoste w terminie kwiecień-maj 2012. Jak szły jej przygotowania i co sądzi o górze dowiecie sie z tego krótkiego artykułu.

alt

Kinga Baranowska. Fot. arch. Kinga Baranowska

Wróciłam do mej dawnej miłości, czyli.... LHOTSE. Cieszę się bardzo. Oglądałam tę górę wiele razy, wspinając się na Pumori. Pumori leży dokładnie naprzeciwko Lhotse, Nuptse i Everestu i jest to jeden z najlepszych punktów widokowych na na te trzy góry. Pamiętam to jak dziś, właśnie to najbardziej „ukryte” Lhotse zrobiło na mnie największe wrażenie. Kiedy się ogląda tę górę z 6 tys. metrów i z pewnego oddalenia, to zupełnie inaczej, niż z pod ściany z bazy, gdzie nie widać zbyt wiele.

Przygotowania

Czas przygotowań do wyprawy na ośmiotysięcznik trwa. HARMONIA, chciałoby się rzec – upragniona, to jak słowo wytrych. Ale jak to zrobić? Jak być przygotowanym zarówno kondycyjnie, technicznie, logistycznie, mentalnie i generelanie pod każdym kątem do wyprawy na ośmiotysięcznik? Czyli również na milion niespodzianek po drodze? Kiedy osiąga się sukces w jednym, drugie się wywala. Dam Wam przykład.

Przez parę miesięcy przygotowywałam się do wspinaczki na południową ścianę Shisha Pangma, a tu sytuacja polityczna w Tybecie pokrzyżowała moje plany. Tak więc nie lubię odpowiadać na pytania: jaki następny cel, dopóki nie wsiądę w samolot i nie będę miała wizy w ręku.

No bo co tu odpowiedzieć: że Mnisi Tybetańscy demonstrują łącznie z samospaleniem, a Chińczycy znów zamknęli granice? Niestety, to bolesna rzeczywistość w tamtej części świata. To wręcz temat na oddzielny post, po moich kilku pobytach w Tybecie. A że moją „areną” nie jest boisko, ani inna wyznaczona trasa, tylko żywa natura z ludźmi tam na miejscu, to słowo „flexible” nabiera w mojej głowie szczególnego znaczenia. Aż trzeszczy w kościach i zwojach mózgowych od tej ciągłej gimnastyki i wpasowywania się w sytuacje.

Z jednej strony ta nieprzewidywalność jest pociągająca (na nudę w swoim życiu nie narzekam), z drugiej strony – to ciągłe posiadanie w głowie wariantu numer 2, 3 i następnego, sieje zamęt. No bo trening mentalny pt. wizualizacja celu bierze w łeb. Techika pt. „Dobra, nie trać energii, zrób krok w tył, a najlepiej stań z boku siebie, a rozwiązanie przyjdzie”, też czasem zawodzi, choć myślałam, że osiągnęłam w niej mistrzostwo. Jest jeszcze jedna metoda, która na szczęście działa zawsze: robić swoje. Tak więc pakuję plecak na trening i wychodzę. To zawsze robi dobrze i na fizys i na psyche. A „oświecenie” mam nadzieje wkrótce nadejdzie, czyli rozwiązanie.

everest i lhotse

Mount Everest i Lhotse, Fot. wondrouspics.com

Lhotse (8516 m n.p.m.)

To czwarty co do wysokości szczyt świata, wznoszący się w Himalajach Wysokich, na granicy Nepalu i Chin; jest zaliczany jest do tzw. wysokich ośmiotysięczników.
Szczyt po raz pierwszy został zdobyty 15 maja 1956 roku przez ekspedycję szwajcarską. Pierwsze polskie wejście miało miejsce w 1979 roku (Jurek Kukuczka, Andrzej Czok, Andrzej Heinrich i Janusz Skorek), zaś pierwszego wejścia zimowego dokonał Krzysztof Wielicki w 1988 roku.

W 1989 roku, podczas wspinaczki na południowej ścianie Lhotse, zginął wybitny polski himalaista - Jerzy Kukuczka. Ściana południowa, wysoka na 3300 metrów, uważana jest za jedną z najtrudniejeszych na świecie. Do tej pory na szczycie stanęło 15-stu Polaków, wszystkie wejścia miały miejsce drogą klasyczną na ścianie zachodniej.

Partnerzy wyprawy

                                              

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież