Log in
    

"Nasze Skały" w roku 2010 - przełom czy "przełom"?

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Inicjatywa Środowisk Wspinaczkowych "Nasze Skały" ma już prawie trzy lata. Skończył się rok kalendarzowy, a więc pora na tradycyjne podsumowanie, które wzorem ubiegłych lat napisałem po raz trzeci.

Włodek Porębski, dyrektor operacyjny "Naszych Skał", podczas wizji lokalnej

w rezerwacie "Sokole Góry" (fot. Damian Czechowski)

Zacznę też tradycyjnie, od osób działających na rzecz "Naszych Skał". W przeciwieństwie do małych przetasowań personalnych w latach 2008 i 2009, tym razem pracująca społecznie Rada Inicjatywy działała bez zmian przez cały rok, przypomnę więc, że składa się ona z reprezentantów wszystkich organizatorów "Naszych Skał" (dwóch instytucji środowiskowych, dwóch czasopism i portalu internetowego) oraz stratega i naukowca, specjalizującego się w sprawach ochrony przyrody. Dla porządku przypomnę, że Fundację im. Jerzego Kukuczki reprezentuje w Radzie Jurek Natkański (Dyrektor Fundacji), Polski Związek Alpinizmu - Piotr Xięski (wiceprezes PZA), magazyn GÓRY - Piotr Drożdż (wydawca), Magazyn Górski - Jacek Trzemżalski (wydawca), portal wspinanie.pl - Wojciech Słowakiewicz (wydawca), a w Radzie zasiadają dodatkowo dr Miłosz Jodłowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz ja, jako pomysłodawca Inicjatywy, pełniący również rolę jej stratega i marketingowca.

Dodatkowo postanowiliśmy przez część roku zatrudnić Michała Kajcę, jako fundraisera, czyli poszukiwacza funduszy dla Inicjatywy wśród potencjalnych instytucjonalnych darczyńców i mecenasów, a Marek i Emilia Karneccy pomogli nam (odpłatnie) skończyć nową wersję strony internetowej Inicjatywy, która powstawała siłami społecznymi przez ponad rok, lecz nie mogła się narodzić. Ostatecznie witryna "Naszych Skał" działa w nowej wersji od początku grudnia 2010 r. i mamy nadzieję, że stanie się zarówno największą bazą informacji na temat statusu dostępowego wszystkich polskich rejonów wspinaczkowych, jak i miejscem, w którym mecenasi Inicjatywy uzyskają satysfakcjonujące ich otoczenie promocyjne.

W tym roku kampanię "Naszych Skał" także wesprze Adam Pustelnik

Jeśli o promocji mowa, nie mogę pominąć bezprecedensowej kampanii reklamowej, którą zrealizowaliśmy w ubiegłym roku i zamierzamy powtórzyć w nadchodzącym. Dzięki zaangażowaniu Wojtka Kurtyki, Edyty Ropek, Adama Pustelnika, Kingi Baranowskiej i Łukasza Dudka, których świetnie sportretował Łukasz Warzecha, mogliście przekonać się, jak ważne dla naszych gwiazd pierwszej wielkości, i to we wszystkich dyscyplinach wspinaczkowych, są rejony, o które walczą "Nasze Skały". Bowiem nawet dla światowej rangi himalaistów czy mistrzów we wspinaczce na czas ulubione skały są kolebką osobistej pasji, a także matecznikiem, do którego okresowo wracają, aby podładować akumulatory. "Żałobno-hospicyjna" forma reklam prasowych, plakatów czy ulotek, przez część osób skomentowana jako szokująca, nie była przypadkowa - kiedy powstawała ta kampania, z powodu braku wsparcia finansowego ze strony większości środowiska wspinaczkowego, "Nasze Skały" znalazły się w stanie przedagonalnym. Obecnie jest nieco lepiej, ale tylko nieco, stąd decyzja o powtórzeniu kampanii w niezmienionym kształcie.

Pora zatem podsumować finansową część przedsięwzięcia. Na zakończenie zeszłego roku, kiedy okazało się, że łączna suma odpisów 1% od podatku PIT wyniosła tylko 22 044 zł, a darowizn 2 585 zł, wieszczyłem, że może to być ostatni rok działalności "Naszych Skał", skoro takie jest rzeczywiste, mierzone gotówką, poparcie dla idei i działalności Inicjatywy. W roku 2010 suma wpłat na 1% wzrosła prawie dwukrotnie - do 42 381 zł, a darowizn od darczyńców indywidualnych - ponad sześciokrotnie, do prawie 16 000 zł (gdy piszę te słowa dysponuję danymi finansowymi z połowy grudnia).

Ponadto, szczególnie w okresie bezpośrednio następującym po moim wystąpieniu na Krakowskim Festiwalu Górskim w grudniu 2009 roku, podczas którego ujawniłem dramatyczną sytuację finansową "Naszych Skał", nastąpiło pospolite ruszenie klubów zrzeszonych w PZA (i kilku podmiotów niezrzeszonych w PZA). Podczas kwest z okazji klubowych spotkań wigilijnych, zawodów wspinaczkowych czy po prostu decyzjami swoich zarządów kluby te przekazały darowizny, które do połowy grudnia 2010 roku wyniosły w sumie 22 566 zł. Jak możecie się przekonać na podstronie "Partnerzy" naszego serwisu internetowego, podmiotów, które wsparły Inicjatywę finansowo jest obecnie 29, a dodatkowo prowadzimy zaawansowane negocjacje z kilkoma firmami, które chcą się stać mecenasami "Naszych Skał" w roku 2011.

Czy w związku z tym nastąpił finansowy przełom? Napiszę tak - pozyskane w roku 2010 środki oddaliły groźbę rozwiązania "Naszych Skał" z powodów finansowych, ale na obecnym poziomie wystarczą raczej na przetrwanie. Na inwestycję w infrastrukturę wspinaczkową (stałe przeloty, zatoczki parkingowe, toalety, wzmocnione ścieżki podejściowe, a nawet relatywnie tanie tablice informacyjne), które miały być ważnym obszarem działalności "Naszych Skał", są to kwoty o co najmniej rząd wielkości zbyt małe.

Aby to zmienić, bardzo dużo czasu i dużo pieniędzy w 2010 roku poświęciliśmy na przygotowanie dokumentacji do konkursów, w których takie środki mieliśmy nadzieję zdobyć. Wystartowaliśmy (pod formalnym szyldem PZA) w czterech takich konkursach i zgłosiliśmy wnioski:

  • "Zarządzanie ruchem wspinaczkowym na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej";
  • "Ochrona muraw kserotermicznych wapiennych ścian skalnych i jaskiń na obszarze Ostoi Kroczyckiej, Ostoi Środkowojurajskiej i Dolinek Jurajskich";
  • "Kanalizacja ruchu wspinaczkowego w celu ochrony przyrody na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej";
  • "Ochrona siedlisk na obszarze Ostoi Kroczyckiej, Ostoi Środkowojurajskiej i Dolinek Jurajskich".

Wnioski opiewały łącznie na imponującą kwotę 3 120 000 zł, niestety w przypadku pierwszego wniosku konkurs został odwołany z powodu braku środków, w przypadku drugiego wniosek nie trafił na listę rankingową, ponieważ w jednym z kryteriów przyznano nam zero punktów z powodu braku inwentaryzacji przyrodniczej, w przypadku trzeciego konkursu wniosek trafił na listę rezerwową, ponieważ inne wnioski (np. zgłoszone przez parki narodowe), wyżej ocenione, wyczerpały alokację, a czwarty wniosek, najlepiej rokujący, obecnie znajduje się na etapie protestu, z powodu nie wydania opinii w wymaganym przez przepisy czasie przez jeden z urzędów, dla którego byliśmy bezpośrednią konkurencją w tym konkursie.

Płynie z tego smutna konkluzja, że zmieniające Polskę infrastrukturalne fundusze UE nie zmienią raczej polskiej infrastruktury wspinaczkowej. Dzieje się to w tym samym czasie, kiedy za podobne środki, będące w dyspozycji gmin, powstają parkingi-widma, z których nikt nie korzysta, bo wiąże się to z ryzykiem uszkodzenia zawieszenia samochodu, stawiane są paskudne wiaty, pozbawione jakiejkolwiek funkcjonalności czy też pojawiają się w sąsiedztwie skał kosze na śmieci, których nikt nigdy nie opróżnia, bo nie można do nich dojechać, by ograniczyć się tylko do narzucających się przykładów z okolic Krakowa. Całe szczęście, że udało się chociaż zrealizować projekt firmowany przez Klub Sportów Ekstremalnych "Jura" pt. "Skalne Miasto Podzamcza", choć tu akurat wykorzystano tzw. Fundusze Norweskie.

O ile brak sukcesu w ubieganiu się o fundusze publiczne muszę uznać za największą porażkę "Naszych Skał" w minionym roku, to na szczęście nie spełniła się moja największa zeszłoroczna obawa, związana z masowym i pochopnym uchwalaniem 20-letnich planów ochrony przyrody, które powinny być teoretycznie gotowe w terminie do dnia 31.12.2008 roku. Przypominam, że zgodnie z polską Ustawą o Ochronie Przyrody wspinanie na terenach chronionych jest dozwolone wyłącznie w wyznaczonych w planach (co do skały, a nawet ściany) miejscach, a brak takich zapisów powoduje, że wspinanie jest całkowicie zabronione. Przez cały rok cierpliwie uczestniczyliśmy w spotkaniach, konsultacjach i wizjach lokalnych, które już spowodowały lub w najbliższym czasie zaowocują wprowadzeniem do odpowiednich planów zezwolenia na wspinanie w eksplorowanych przez nas w przeszłości rejonach na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego, Parku Narodowego Gór Stołowych czy Zamku Bolczów w Sudetach, a na Jurze - w rezerwatach "Sokole Góry", "Parkowe" i "Ostrężnik". Z kolei na należącym do prywatnego inwestora Zakrzówku pozornie nic się nie dzieje, ale to właśnie ciągłej aktywności "Naszych Skał" i Klubu Wysokogórskiego Kraków zawdzięczacie, że tak popularny choćby w teraz, w zimie sektor drytoolowy nadal nie jest otoczony ogrodzeniem, z dostępem limitowanym przez ochroniarzy.

Sprzątanie Zakrzówka

Miniony rok był popisem aktywności różnych lokalnych środowisk związanych z szeroko pojętą misją "Naszych Skał". Czy to jeśli chodzi o edukację i zbieranie funduszy (np. "Dokarmianie Naszych Skał" przez KW Zakopane, Maraton Wspinaczkowy "Big Wall w Sokołach" zorganizowany przez Wrocławski KW), sprzątanie rejonów (Zakrzówek i KW Kraków, Szczeliniec Wielki i Łódzki KW) czy zapowiedź objęcia kompleksową opieką poszczególnych rejonów, włącznie z inwestycjami infrastrukturalnymi (Okiennik Wielki i KW Katowice), czy wreszcie pomoc w negocjowaniu porozumień (Zakrzówek i KW Kraków, rejony podkieleckie i ŚKA oraz Speloklub Świętokrzyski, rejony północnojurajskie i KW Częstochowa, rejony sudeckie i Wrocławski oraz Sudecki KW).

Ale moim zdaniem aktywność ta powinna sukcesywnie wzrastać i objąć wszystkie środowiska i rejony, w ten sposób, aby w przyszłości każdy rejon miał swojego "gospodarza". Jest ku temu co najmniej kilka powodów.

Po pierwsze - mimo chęci, Włodek Porębski i członkowie Rady nie mogą być w dowolnej chwili w każdym z kilkudziesięciu rejonów, gdzie dzieje się coś ważnego - skoro się powiedziało A, rozpoczynając negocjacje na temat dostępu, trzeba się liczyć z tym, że nastąpi B, jeśli służby ochrony przyrody czy właściciele działek zechcą podjąć z nami dialog.

Po drugie to lokalni "gospodarze" będą najszybciej reagowali na sytuacje kryzysowe - czy zdajecie sobie sprawę, że wspinanie w Mirowie dwa razy wisiało na włosku tylko podczas ostatniego roku i błyskawicznej interwencji Włodka zawdzięczacie to, że nawet nie musieliśmy o kryzysie informować?

Po trzecie - tak właśnie działa nasz wzór - amerykański Access Fund - będący koordynatorem i doradcą dla setek lokalnych stowarzyszeń i grup, opiekujących się poszczególnymi rejonami w USA.

I po czwarte - liczę, że przełoży się to w końcu na solidne i trwałe podstawy finansowania Inicjatywy, wszak łatwiej wspierać to, przy czym się samemu działa, a nie tylko zna ze słyszenia. Marzy mi się taka sytuacja, jaka obecnie jest udziałem akcji "Śmigło dla Tatr" - mimo, że finansowanie śmigłowca TOPR jest od dawna uregulowane systemowo, tylko za ubiegły rok wpłaty na ten cel z odliczenia podatku 1% wyniosły ponad 160 tys. zł.

Oby się udało, bo dalsze istnienie "Naszych Skał", choć bardziej pewne niż w zeszłym roku, wcale nie jest przesądzone bez Waszego wsparcia, i to nie tylko tego materialnego. A dostęp nawet do części z prawie 200 rejonów, w których wspinamy się od ponad 100 lat, szkoda byłoby utracić.

Mariusz "bieDruń" Biedrzycki
Przewodniczący Rady Inicjatywy
Środowisk Wspinaczkowych "Nasze Skały"

Darowizny:

    Polski Związek Alpinizmu
    ul. Noakowskiego 10/12
    00-666 Warszawa
    Kredyt Bank SA, nr konta: 40 1500 1126 1211 2009 3922 0000
    Koniecznie należy wpisać w tytule przelewu: "Darowizna na cele statutowe -
    Nasze Skały".

Wpłaty 1% PIT:

    Fundacja Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki
    ul. Noakowskiego 10/12
    00-666 Warszawa
    KRS nr 0000084062

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież