Log in
    

Grudniowe przejście Innominaty

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

29 grudnia zespół w składzie Maciej Bedrejczuk, Józef Soszyński, Tomasz Ostasz  pokonał drogę Innominata M8 na Kotle Kazalnicy. Czas to 11 godzin 16 minut. Według autorów styl OS „nieczysty”:

„Po wcześniejszej znajomości 4 pierwszych wyciągów, wtedy poszły w OS teraz też jeśli można tak napisać. Dalsze wyciągi padły OS czyli pewnie powinno być RP +OS”.

Tą informację zamieściliśmy niejako w posumowaniu grudniowych przejść tatrzańskich, poniżej zamieszczamy relację z bloga Maćka Bedrejczuka:

Innominata_Bedrejczuk

Pierwszy wyciąg, zabawne miejsce gdzie należy wejść na wielkiego skalnego kutasa a następnie wykonać kluczową sekwencję. Fot. arch. Maciek Bedrejczuk

Wyjazd zaczął się od koszmarnych 6 godzin spędzonych na zakopiance. Podczas których przećwiczyłem wszystkie możliwe pozycje prowadzenia auta. Włącznie z siadem tureckim. Po drodze zakupiłem jeszcze sanki zgodnie ze słuszną sugestią Tomka. Przynajmniej droga do schroniska przebiegła szybciej niż gdybym miałbym wszystko dźwigać na plecach.

W schronie spotkałem Tomka który brylował opowiadając jakieś straszne historie tak, że już zza zamkniętych drzwi było go słychać. Pojawił się również Józek z którym Tomek się w ten dzień wspinał. Zaproponował na wstępie, "no to co jutro Innominata?". Propozycja jak pod moje ucho więc od razu przystałem. Mając na uwadze wieczorną balangę w drogę wystartowaliśmy o 8 rano.

Innominata_stanowisko

Pierwszy stan, wspólny dla sąsiedniego Długosza i Innominaty. Fot. arch. Maciek Bedrejczuk

Widok ze stanu Innominaty

Widok ze stanu nr 3. Przed nami Gośka  teamu na Długoszu. Fot. arch. Maciek Bedrejczuk

 Dziewczyna klęła równo. My jesteśmy jakieś 15 metrów z prawej. Na trawersie nie założyłem asekuracji bo nie było z czego. Józef doszedł do trawersu i krzyczy "co jest, ja nie idę" zerknął na Tomka który już przeszedł trudności "Tomek to przeszedł bez asekuracji?, to ja też muszę" no i przeszedł.

Wspinaczka na Innominacie

Fot. arch. Maciek Bedrejczuk

Przed ostatni kluczowy odcinek pokonuję o zmierzchu. Chłopaki jak do mnie doszli z małpy to wyglądali na co najmniej równie zmęczonych jak nie bardziej.
Z uwagi na pozostawiony pod ścianą depozyt z drogi wycofaliśmy się zjazdami.

O poranku dnia następnego nie mogąc wstać po delikatnej imprezie zrozumiałem jak wielkim poświęceniem był dla chłopaków ten dzień. Dali radę, dali.
Polak na bani/kacu nie tylko auta prowadzić potrafi.

Innominata_schemat_topo

Schemat Innominaty. Topo. Artur Paszczak / KW Warszawa

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież