Log in
    

Wywiad z Emily Harrington po zdobyciu Everestu

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Emily Harrington, przeprowadzonego przez redakcję portalu PlanetMountain.com  po zdobyciu przez nią Everestu 25. maja 2012 roku (orginalny wywiad).

alt

Emily Harrington na szczycie Everestu 25. maja 2012. Fot. Emily Harrington

Emily Harrington, jest utalentowaną 25 letnią amerykańską wspinaczką. Ma za sobą liczne sukcesy w międzynarodowych zawodach takich jak Rock Master w Arco, 2005 Lead World Championship w Monachium, Mistrzostwa Świata w Lecco (2011), jak również jest wielokrotną mistrzynią Ameryki we wspinaczce sportowej. Na Evereście stanęła 25. maja w ramach ekspedycji prowadzonej przez Conrada Ankera.

alt

Emily Harrington na zawodach 2006 Arco Rock Master. Fot. Giulio Malfer

Emily, jak to się stało, że wspinacz taki jak Ty, doświadczony raczej we wspinaczce sportowej, nagle staje na szczycie najwyższej góry świata?

Ostatnimi laty zaczęłam rozwijać się w innych kierunkach, nauczyłam się wspinaczki mikstowej/lodoowej, jak również wspinam się coraz więcej w skałach, zamiast treningu na panelu i uczestnictwa w zawodach. Straciłam pasję do tego drugiego, lecz nadal kocham wspinaczkę i chciałam poznać ją w jej różnych formach.

Everest, czy to było spełnienie marzeń?

Tak naprawdę zdobycie Everestu nigdy nie było moim marzeniem pomimo, że głównych założeniem naszej wyprawy było wejście na szczyt, to mieliśmy również kilka mniejszych celów. Uczestniczyliśmy w badaniach medycznych przeprowadzonych dla kliniki Mayo, mających pomóc lekarzom lepiej zrozumieć jaki wpływ na ludzki organizm ma wysokość oraz jak ona wiąże się z chorobą sercowo-naczyniową. Nasz zespół tworzyli również geologowie z Uniwersytetu Stanowego w Montanie

Jak oceniasz wejście na szczyt?

Wejście na Everest bardzo różni się od zdobywania innych gór, ze względu na komercyjny charakter góry na całej drodze rozciągnięte są liny poręczowe. Było to niesamowite przeżycie, lecz niewątpliwie znacznie więcej nauczyłabym się zdobywając jakiś niższy, bardziej techniczny szczyt. Koniec końców nie chodziło tylko i wyłącznie o wejście na szczyt, lecz o to czego mogłam się nauczyć od bardziej doświadczonych członków naszego zespołu. Przebywanie w górach wysokich przez tak długi okres czasu, pokazuje człowieka takim jakim jest, nie można niczego ukryć, dzięki temu nauczyłam się bardzo wiele o sobie. Szczególnie na temat własnych sił zarówno tych fizycznych jak i mentalnych. Za to jestem najbardziej wdzięczna.

Mówiąc o sile, jak to jest zdobywać górę w towarzystwie wspaniałego Conrada Ankera?

Tak naprawdę obecność Conrada był powodem, który zdecydował o mojej obecności na tej wyprawie. Jest on wspaniałym mentorem i niesamowicie mocnym alpinistą. Przez ostatnie lata nauczyłam się bardzo wiele od niego, i jestem mu niezmiernie wdzięczna za wszystko co dla mnie zrobił.

Emily Harrington - w Base Campie, w obozie 2, w obozie 3 i w obozie 4

Emily Harrington odpowiednio w Base Campie, w obozie 2, w obozie 3 i w obozie 4. Fot. Emily Harrington

Możesz podać jakieś techniczne szczegóły z wejścia na szczyt?

Obóz czwarty opuściliśmy 24. maja  o godz. 9:30 wieczorem, na szczycie stanęliśmy 25. maja o godz. 6:30 rano. W obozie trzecim spałam z tlenem, do obozu czwartego weszłam z jedną butlą (1.5 l), natomiast na wejście na szczyt  i z powrotem zużyłam 2 litry tlenu.

Ostatnie pytanie: teraz po kilku dniach od wejścia, jakie są Twoje wrażenia z tej przygody?

Było to przytłaczające doświadczenie na wiele sposobów. Nadal próbuję to wszystko zrozumieć. Jednego jestem pewna, ta wyprawa zmieniła mnie pod wieloma względami.

Emily Harrington

Emily Harrington Fot. Heiko Wilhelm

źródło: PlanetMountain.com

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież