Log in
    

Buczynowa Strażnica / Komin Pokutników V+

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Komin Pokutników V+ na Buczynowej Strażnicy to droga znana wielu, ale niewielu ją robiło ;-). Myślę, że trochę demonizowana plus wszyscy czekają na "warun" na tej drodze. Po naszym przejściu z początku stycznia 2020 to mogę powiedzieć, że droga jest do zrobienia w każdych warunkach, ale zdecydowanie polecamy jak będzie poniżej zera :). Mam nadzieję, że ten opis ją trochę spopularyzuje i trochę więcej osób będzie się wspinało w Dolinie Pięciu Stawów zimą.

Komin Pokutników. Fot. Krzysztof Sobiecki

Wycena: V lub V+ w zależności od wariantu. Zimą obstawiałbym M5+

Asekuracja: R1/2

Długość:  200 m trudności (5 wyciągów) + 200 metrów do szczytu (lotna)

Czas przejścia: 3-5 godzin.

Lokalizacja: Dolina Pięciu Stawów Polskich / Buczynowa Dolinka / Buczynowa Strażnica

Uroda: Sam oceń. Jeśli zrobiłeś to zaznacz ilość gwiazdek (Od 1 do 5), tak aby inni wiedzieli na co warto iść ;)

Wystawa: NW

Charakter: Kominy, zacięcia, żleby, płyty

Zagrożenia obiektywne: lawiny na podejściu i w wyższych partiach

Pierwsze przejście: 1951, 8 września - Karol Jakubowski i Tadeusz Nowicki

Pierwsze przejście zimowe: 1959, 19 marca - Maciej Baranowski, Ryszard Berbeka, Jan Długosz i Zdzisław Jakubowski

Droga nr 425 (przewodnik Kozie Wierchy, Jana Kiełkowskiego)

Dojście

Najdogodniej z schroniska w Pięciu Stawach. Należy szczególnie uważać na lawiny na trawersie do Buczynowej Dolinki. Podcięte stoki nie dają nam wiele szans na wyjście cało z lawiny.

Być może sensowniejsze jest podejście tak jak wyrysowałem na zdjęciu, choć nie wiem, czy kwalifikuje się to do "wybierania najbardziej bezpiecznej trasy podejścia wobec zagrożenia lawinowego". Interpretacja będzie zależeć pewnie od pracowników TPN.

Potencjalne podejście z Doliny Roztoki. 

Opis

Pierwszy wyciąg Komina Pokutników

1. wyciąg V (25 m)to wspinanie kominem do pierwszej przewieszki gdzie zakładamy stanowisko. Podczas naszego przejścia lała się trochę woda, ale po za tym było sporo skały fragmenty lodowe i na deser nawis śnieżny, który trzeba było wyciąć :-). "Prawdziwą" zimą ten wyciąg może być nieźle wylodzony i być może śruby będą przydatne. Nam wystarczył jeden buldog.

Tomek Olszewski na końcówce pierwszego wyciągu

2. wyciąg III (25 m) to trawers w lewo po połogiej płycie, która podczas naszego przejścia była podsypana śniegiem, więc bez większych problemów - inaczej podobno ma trudności V. Po przejściu trawersu idziemy do góry polem śnieżnym i zakładamy stanowisko pod żółtymi przewieszkami.

Trawers na drugim wyciągu z przyjemnie podsypanym śniegiem :). Fot. Tomek Olszewski

Końcówka drugiego wyciągu

3. wyciąg V+ (30 m) to całkiem ciekawe i niebanalne wspinanie. Obniżamy się lekko i wbijamy się żeberko. Następnie idziemy trawersem w prawo do odpękniętych bloków. Następnie uderzamy ścianką do góry, kierując się do wylotu komina. Pokonujemy mały prożek z zaklinowanym głazem i wychodzimy na śnieżną półkę pod drugą przewieszką.

Widok na trzeci wyciąg. Fot. Tomek Olszewski

Ostatni prożek na końcówce wyciągu

W miarę sensowne stanowisko będzie u podstawy komina. My założyliśmy stanowisko z prawej strony na ściance (knify i jedynka), bo z przewieszki srogo się lało. Aha jak ktoś odzyska czarnego knifa CT to mój ;).

4. wyciąg można pokonać na dwa sposoby: 

Wprost przewieszką do góry (V), tak jak jest opisane w Kominie Pokutników Jana Długosza.
Ta opcja może być ciekawa jak będzie wylodzona ta druga przewieszka. Nam nie była dana, aczkolwiek druga opcja też była ciekawa.

My szliśmy ścianką z lewej strony przewieszki, za przełamanie. Następnie w lewo wznosimy się i docieramy do trawiastego stopnia (Można też od razu pójść skośnie rysą do góry.
Stąd idziemy kilka metrów do góry i następnie odbijamy w prawo do żlebu.

Stanowisko zakładamy po wejściu do żlebu.

Tomek na końcówce płyty na 4 wyciągu

5. wyciąg IV+ to podejście żlebem do rozdwojenia kominów. Wybieramy prawe odgałęzienie i po kilku metrach przechodzimy na żeberko i wbijamy się do lewego komina. Śniegiem do przełączki i pod nią zakładamy stanowisko.

Kominek z prawej zapewne będzie łatwiejszy :)

Urokliwe wyjście z komina

Z tego miejsca teren staje się łatwiejszy i można już iść na lotnej dłuższy czas (nawet do szczytu). Według topo Bodzia, z którego korzystaliśmy to idzie się polami śnieżnymi do szczytu. My przeszliśmy jeszcze na lotnej jeden prożek (trudności ok. III), by później odbić w prawo i przejść systemem żlebów do Żlebu z drogi nr....????. Nim na szczyt.

Podobnie jest na fototopo na szlakiidrogi.
Z kolei w przewodniku Kiełkowskiego trzeba iść mocno do góry i w górnych partiac można spodziewać się miejsc czwórkowych.

Wrzucam również opis Maćka Ciesielskiego, który robił 1-2 tygodnie po nas:

Krótki opis:
1. 2 pierwsze wyciągi zrobiliśmy na jeden, na pierwszym przyjemny lodzik(użyłem krótkiej śruby). Drugi to spacer z "dłubaniem w nosie" po śniegu, z tego co słyszałem w złych warunkach, może być to wyciąg wspinaczkowy.
2. nasz drugi wyciąg, przewodnikowy trzeci, jest "krzywym" V+, które lepiej pokonać bez dziab, trzymając sie obłych chwytów rękoma
3. 3 wyciąg, (przewodnikowy 4 i 1/3 piątego), to super wspinanie po cienkich polewach/nalewach:-)? lodowych, myślę, że jeszcze chwila, a da się go przejść na wprost po lodzie, ja poszedłem ciut w lewo tak jak pokazuje schemat, a potem po założeniu przelotu, cienką ryską w kierunku góry komina, gdzie znajdował się super firn na wyjściu, po przejściu "poletka firnu", wbiłem się w prawy komin(wspin jak w alpach) i po wspięciu się około 15 metrów przeszedłem w lewo w śnieżny żleb(tutaj było miejsce na stan z camów, wyciąg ten ma z 45m?). Jeszcze moment i zamiast iść łatwo po śniegu lewym żlebem, będzie można sie jeszcze powspinać przez 45 m prawym kominem do końca po alpejskim lodzie.
W tym miejscu, po trudnościach komina byliśmy w 1h45 minut:-)
Poźniej po śladach Damiana i Tomka poszliśmy do góry, niestety poszli oni zbyt stromo do góry, zaliczając jeden trudniejszy prożek, a potem my sami, idąc ciągle zbyt prosto do góry dodaliśmy wyciąg za minimum 4. Można to wszystko obejść od prawej.
Sprawiło to, że na szczycie - na szlaku:-) zameldowaliśmy się po 3h45 minutach. Notabene ponieważ nigdy tam wcześniej nie byłem, nawet latem, a w jednej minucie przyszła strasznie zaladzająca wszystko mgła, to bardzo mocno sie ucieszyłem na ten widok oznaczenia szlaku:-)
Zejście:-) z przewodnickiego punktu wiedzenia to dopiero tutaj zaczęła się zabawa. Bardzo stromy i twardy trawers skosem do szlaku na Kozi wierch. nie wyobrażam sobie tego zejścia przy złych(lawinistych) śniegach.
Polecam wszystkim miłośnikom Tatr i taternictwa!!!
Ciagle moim zdaniem warun jest przedni, a w kominie może być nawet jeszcze lepszy!

Zejście

Zejście z Buczynowej Strażnicy wiedzie polami śnieżnymi bez trudności. Oczywiście technicznych, bo w złych warunkach lawinowych nie będzie tam za ciekawie... My zostawiliśmy narty pod drogą, więc trawersowaliśmy zbocza Buczynowej Strażnicy i zeszliśmy stromym żlebem po narty.

Sprzęt

Sprzęt zestaw standardowy na zimę. chyba, że wylodzi to można wziąć kilka śrub.

Historia zdobywania

Nikt jeszcze nie dodał historii. Wrzuć w komentarzach!

Ciekawostki

Droga jest znana z opowiadania Komin Pokutników, Jana Długosza. Pomimo kojarzenia jej niemal przez każdego, to jest to bardzo rzadko odwiedzana dróżka. 

Cytaty

Znasz wypowiedzi ludzi o tej drodze? Podziel się nimi

Topo

Schemat autorstwa Bogusława Kowalskiego, po przejściu zimowym

Schemat Komina Pokutników
Komin Pokutników V+ / Buczynowa Strażnica

Zdjęcia

Komin Pokutników zimą (styczeń, 2014). Fot. Krzysiek Sobiecki

Masz zdjęcia? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Filmy

Wyszperałeś w sieci filmy o tej drodze? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Jeśli zauważyłeś nieścisłości w tym opracowaniu, lub chciałbyś coś dodać od siebie, to możesz to zrobić przez nasz system komentarzy :-)