Log in
    

Pierwsze wrażenia z używania TNF Summit Series L3 50/50

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Końcem listopada otrzymałem do testów kurtkę puchową The North Face Summit Series L3 50/50. Amerykański producent zastosował w niej nowy patent na umieszczenie komór puchowych, które zapewniają lepszą oddychalność. Poniżej kilka moich wrażeń po miesiącu używania.

Kurtkę miałem okazję testować w grudniu. Było to parę dni przy halnym wietrze (temperatura w okolicach zera), wspinaniu zimowym (temperatura w okolicach zera i zakładanie jej na stanowiskach), a do tego doszło jeszcze kilka dni szkolenia (głównie stanie w niskich temperaturach).
Wypełniona jest puchem ProDown™ 800 cui, więc jest to dobrej jakości izolacja. Może nie jest to puch 860 cui, ale całkiem blisko.

Nie można odmówić TNF nieszablonowego podejścia do projektowania kurtki. Nie spotkałem się do tej pory z rozwiązaniem, w którym kurtki puchowe mają skumulowany w poziomych paskach puch, pomiędzy które wstawione są paski tylko z samego materiału. Całość ma zapewniać lepszą oddychalność podczas ruchu.

Byłem dość sceptyczny co do tej nowinki technicznej, ale po kilkunastu dniach działalności w niej muszę stwierdzić, że jest to całkiem ok :).
Moje obawy wynikały z tego, że kurtka będzie szybko tracić ciepło przez te mostki materiałowe - szczególnie na wietrze. Trochę tak jest. Jak miałem do czynienia z silnym wiatrem (halny) to czuć było przewiewanie na stanowiskach. W porównaniu do kurtki Yeti Wave nieco gorzej izolowała.

Wydaje mi się, że taka kurtka może dobrze spisywać się w bardzo niskich temperaturach, gdy założymy na siebie warstwy izolacyjne, a całość przykrywamy softshellem. W takim układzie kurtka będzie dobrze izolowała, a do tego będzie faktycznie lepiej oddychała.
Przy wyższych temperaturach, powinno obejść się bez softshella (przynajmniej przy działalności typu chodzenie, skitury). Podczas testów zwróciłem uwagę na to, że ten parametr uzależniony jest od tego jak komory się układają - przy dobrym ułożeniu izolacja jest na odpowiednim poziomie.

Co do kroju kurtki to nie mam zastrzeżeń. Można spokojnie założyć kask, uprząż i nie krępuje ruchów. Wyposażono ją w jeden ściągacz dolny i w kapturze (dopasowanie do kasku).
Dwie kieszenie zamykane zewnętrzne. Dodatkowo w środku mamy nie zamykane kieszenie, gdzie w razie czego możemy schować do suszenia np. rękawice.
Rękawy obszerne, więc spokojnie można założyć je, gdy mamy na sobie rękawice lub gips ;).
Dostępne dwa zestawy kolorów: czerwono/czarny i żółto/czarny.
W zestawie mały pokrowiec, do którego możemy schować kurtkę. Ma pętelkę, więc prowadzący może dopiąć ją do uprzęży.

Podsumowując jest to kurtka puchowa godna uwagi. Może być świetnym rozwiązaniem, tam gdzie zależy nam na ultralekkim ekwipunku, a do tego na odprowadzaniu wilgoci podczas wysiłku.
Do moich ostatecznych wniosków brakuje mi kilkunastu dni działalności - co pewnie zmieni się w lutym, gdy zacznę szkolić na kursach taternickich zimowych. Póki co podczas stania na stanowisku lub pod ścianą to izoluje całkiem nieźle. Gorzej sprawuje się na wietrze.

Jej cena to 2199 zł. Dostępna jest np. na thenorthface.pl.