Log in
    

Slang wspinaczkowy

Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Slang wspinaczkowy, żargon taternicki ewoluował od bardzo dawna. Sprawdź czy znasz wszystkie słowa w poniższym leksykonie... Dodaliśmy nowe hasła z żargonu taternickiego! Zapraszamy serdecznie do lektury! Polecam również słownik terminów górskich, a jeśli natrafiliście na dziwne angielskie wyrażenie, to być może znajdziecie je tutaj: Climbing dictionary.

Panoramka na południe z wschodniego wierzchołka MSW. Fot. dg

Absorber energii - taka taśma, która prując się pochłania energię lotu i pozwala twoim czterem literom ujść w miarę cało... powtarzamy "w miarę".

Alpinista - Osoba dostająca orgazmu na widok ściany. (też łojant).

Asekuracja - Ogół czynności jakie wykonuje łojant w celu ratowania sobie skóry (często gdy jest już za późno) - czyli takie motanie liną i innym szpejem aby łojenie było bezpieczne.

Asekurant - Nie jest to określenie postawy nagannej moralnie, ale kogoś, kto asekuruje part­nera.

Antychryst - Robisz krzyż, ale nogami.

Auto - Najczęściej słyszany w górach okrzyk - wprowadzający partnera w stan nieopisanej radości.

Azerować – Łapanie się haków, ringów na drodze, co w zamierzeniu łojanta ma powstrzymać przed nieuchronnym lotem (u tych ambitniejszych), lub po prostu w celu szybszego przejścia drogi (u tych pseudo łojantów). Spójrzmy prawdzie w oczy, droga ich przerosła i nie dali rady.

Bambus - Kij bambusowy, do którego dawniej ratownicy górscy przywiązywali worek z ciałem ofiary wypadku. Trafić na bambus - zginąć w górach.

Bania – Na co dzień stan po spożyciu, lecz we wspinie zamiennie używany z określeniem strzał, choć chyba węższy znaczeniowo.

Betony - Bardzo twardy śnieg, w który ledwo wbijają się przednie zęby raków. Ich występowanie jest witane z radością - ułatwiają podejście pod drogę i wspinanie.

Betony po jaja - Określenie przepełnione gory­czą i rozczarowaniem, co do jakości betonów.

Biała odwaga – Magnezja. Biały proszek trzy­many w małym woreczku, wyścielonym futerkiem i przytroczonym do uprzęży. W czasach kryzysu używano różnych substytutów, takich jak kalafonia, kreda czy biała farba sufitowa (dobrze trzymała w przewieszeniu). Zapobiega ślizganiu się spoconych rąk na chwytach i chwycikach. Efektownie jest sięgnąć do woreczka, wisząc na jednej ręce w przewieszeniu, robimy w ten sposób wrażenie na widzach, rozładowujemy napięcie i mamy chwilę czasu na zastanowienie się co dalej. Sięganie do woreczka staje się właściwie bezwiedne, wchodzi w nawyk i robi się to niezależnie od tego, czy jest to konieczne, czy nie.

Boulder - (ang.) Duży głaz po którym można się wspinać

Bouldering - Wspinanie się po skalnych głazach w celach treningowych, lub jako sztuka dla sztuki, jak też ćwiczenie określonych przechwytów, lub trawersów na małym fragmencie ściany tuż nad ziemią. W pewnym momencie próbowano lansować słowiański i przaśny termin "głaźnictwo", ale się nie przyjął.

Boulderowiec - Ktoś uprawiający bouldering i często na tym poprzestający.

Buła - Mięsień lub jego siła - czyli przykładowo: ile razy ktoś da ze szmaty.

Bularz - Łojant u którego nastąpił ucisk buły na przysadkę mózgową.

Ceper - Dla górali: pogardliwe określenie każdego, kto przybył z nizin i na kim się zarabia. Dla wspinaczy: ktoś, kto przebywa w górach nie wiadomo po co, bo przecież się nie wspina.

Ceprostrada - najpierw nazywano tak szlak z Morskiego Oka przez Szpiglasową Przełęcz do Pięciu Stawów. Potem mianem tym zaczęto określać wygodnie i masowo uczęszczane szlaki tatrzańskie, np. przez Boczań na Hale Gąsienicową czy nad Czarny Staw.

Chłam - splątany i nieuporządkowany sprzęt, na ogół po wspinaczce.

Cienias i rzadziak - autorem tych określeń jest niejaki Gielas, który na wieść o tym, że jego instruktorem będzie Jan Wolf, powiedział: "Dobra, tylko żeby mi to nie był jakiś cienias i rzadziak!".

Cimowanie - Napieranie po gniotach.

Crux - Najbardziej przeje... znaczy się najtrudniejsze miejsce na drodze. Tudzież wyciągu.

Cwangla, cwangli się - mgła, zamgliło się.

Czołówka - nie chodzi tu o przodowników pracy. Tak nazywamy latarkę umieszczaną na czole, lub kasku. W dawnych czasach, kiedy nie każdego stać było na Petzla, noszono na czołach różne wytrwory patenciarskiej myśli technicznej zamocowane np. na gumce od majtek, czy stanika (dobre zapięcia), baterie natomiast umieszczano z tyłu głowy, w mydelniczce.

Mianem Czołówka określa się również ścianę czołową filara Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego.

Dach – Wejście w niego wyznacza kąt tworzony pomiędzy plecami łojanta, a powierzchnią tylną worka z magnezją, winien mieć wówczas 90 stopni (+/-). Generalnie odcinek poziomego sufitu w którym dane jest nam napierać.

Dać dupy, dać ciała - skompromitować się, ponieść porażkę. Również oddać się komuś w celach rozrywkowych lub prokreacyjnych.

Dać z buły - użyć dużej siły mięśni.

Daisy - Nie jest to dziewczyna Kaczora Donalda, ale długa taśma, pozszywana w taki sposób, że tworzy mnóstwo "oczek", w które wpinasz swój szpej.

Darcie na łapach - sposób wspinania stosowany na ogół przez osoby posiadające rzeźbę i masę, lecz nie posiadające techniki.

Deska - Rodzaj lawiny; obsuwa się jedynie wierzchnia, zmrożona warstwa śniegu w postaci tafli. Można spaść z deską. Na wieść o tym, że w ten sposób ktoś właśnie spadł, pewien kursant zapytał: "A kto tę deskę tam położył?".

Direta - skrót od diretissima. Droga poprowadzona w linii spadku wierzchołka.

Dojrzewanie - Proces w wyniku którego łojant nieuchronnie dąży do odpadnięcia, a w jego następstwie do lotu. W trakcie dojrzewania często występuje telegraf.

Dolna - dolna asekuracja. O wspinaniu się z dolną w skałkach powstało powiedzenie: "Chodził z dolną, aż pierdolnął" - ułożone przez kogoś, kto wspinanie się z dolną w skałkach uważał chyba za niepotrzebną brawurę.

Drytooling – Wspinanie się w największe mrozy w skałach z mnóstwem ostrego szpeju typu: dziaby, raki. Jakby nie było nic lepszego do roboty. Możecie spotkać się z różnym spolszczonym nazewnictwem typu: drajtul, drajtuling, itp.

Drajtulowiec – Łojant, któremu nie straszna zima (przynajmniej przed sezonem, bo w trakcie długiego, zimnego dnia w skałach, często zmienia zdanie). Noga rasowego tulowca, nie przekracza drzwi pakerni, zimową porą...

Dupnięcie - Gwałtowne załamanie pogody - takie że z nieba płynie rzeka wody, potem zaczyna ciepać żabami, glonami i wodorostami.

Dupowsporek, dupowspór, dupnik (czasem majtki)uprząż wspinaczkowa dolna.

Dupozjazd - zjazd na siedzeniu po śniegu w celu przyspieszenia powrotu do domu. Zjeżdżać trzeba umieć, bowiem w czasie zjazdu czeka na zjazdowca wiele niebezpieczeństw; można zahaczyć rakiem o śnieg i odwrócić się głową w dół (teoretycznie nie należy zjeżdżać w rakach), ortalionowe spodenki mogą ponieść i osiąga się prędkość zbliżoną do prędkości światła. Zawsze jest szansa uderzenia w kamień lub odniesienia obrażeń z powodu nieudolnego manewrowania czekanem - wbicie go sobie w jakąś część ciała, lub złamanie nogi (czekan jako dźwignia).

Dupówa - zła pogoda. Dupówę na ogół należy przeczekać. Są na to różne sposoby; można nie wychodzić z namiotu i przesypiać, można czytać (ale nie każdy lubi i umie), można spożywać (to umie każdy, ale nie każdy może), można wspominać czasy dawnej świetności i opowiadać anegdoty. Można też jeść.

Kiedyś wykazywano większą inwencję w spędzaniu deszczowych dni; odbywano przejażdżki wozem z szambem, łapano jelenia na lasso (Riko Malczyk), nawiązywano bliższe kontakty z personelem schronisk (kredensem) i wyławiano ze stawów pieniądze wrzucane przez ufnych turystów (łyżka lub durszlak przytwierdzone do kija). Obecnie młodzi ludzie w czasie przerwy w ładnej pogodzie wyskakują na niziny coś pomalować, podpisać jakąś umowę lub coś sprzedać. Za pomocą komórki dowiadują się, czy już przestało padać i wracają prosto pod ścianę, tak więc sztuka przeczekiwania upada.

Dykta - sztuczna ścianka, pogardliwie.

Dymek - Puszczanie dymka - moment w którym koń dochodzi do wniosku iż dalej już nim nie będzie, nawet jeśli do pokonania zostało 20 metrów szlaku. Powszechną oznaką zewnętrzną tej decyzji jest wywiercenie otworu w śniegu i uwicie w tymże dziupli pozwalającej na ochronienie się od wszechobecnego wiatru. Nazwa wzięła się od charakterystycznego dymku unoszącego się nad dziuplą.

Dziaba - Przedmiot kultu łojanta. W średniowieczu zwana czekanem, w czasach współczesnych rzadko używana w pierwotnym celu. Dzisiaj para zakrzywionych dziab jest nieodłącznym atrybutem zimowego łojanta, umożliwiającym mu napieranie do oporu w ścianie, lodzie, mikście. Jest ona również najdroższym otwieraczem do piwa. Turyści często mówią na to "kołczan", lub "kaczan".

Dziabanie – (patrz. Drytooling).

Dziabka dobrze siada - czeka dobrze wbija się w lód lub w trawkę. Gorzej z wyjęciem. Polscy tłumacze literatury górskiej twierdzą, że czekan wbija się również w skałę. Pewnie, czemu nie?

Dziurki - formacja skalna charakterystyczna dla skałek wapiennych wymagających silnych palców. Patrz: faker.

Dziwka - Szczur wykorzystywany po raz drugi , trzeci itd …

Dziadek – Łojant mający więcej niż 30 lat.

Dżem - We własnym mniemaniu największy taternik świata którego największym osiągnięciem dotychczas było zaliczenie Wielkiej Grani Krupówek. Z nieznanych powodów oraz wbrew zdrowemu rozsądkowi dociera dżem czasami w adidasach do "dzikiego serca Tatr" zwanego przez łojantów schronem. Pojawienie się łojanta wśród dżemów powoduje u tych ostatnich dziwny grymas na twarzy oznaczający poziom najwyższego zdumienia istnieniem "tego takiego" połączony z odruchem wymiotnym (i wzajemnie).

Ekstremalista - Łojant mający na celu zrobienie możliwie trudnej (niemożliwej do zrobienia dla innych ekstremalistów) drogi. Szanujący się ekstremalista powinien dawać ze szmaty i mieć dużą bułę.

FA - z inglisza First Ascent. Skrót dodający + 1 do szpanu, gdy zamieszczamy nasze przejście na 8a.nu. Przypisuje nam łatkę pierwszego zdobywcy danego problemu wspinaczkowego.

Faker – Najbardziej środkowy z Twoich palców, antropolodzy ponoć twierdzą, że w swej obecnej formie ukształtowany został w zgodzie z anatomią dziurek wszelkiej maści.

FB - oznaczenie skali boulderowej z Fontainebleau - oznaczenie w jakiej skali jest wycena np. 7A Fb  w odróżnieniu od np skali Verm (V6) 

Filanc - Po prostu strażnik. A gdzie? Jeżeli pytacie łojanta to chyba łatwo się domyślić.

Friend – Nieodłączny towarzysz wspinu na własnej, niestety nijak nie chce siadać w dziurkach.

Garnek - Zobacz kapelusz (ale już pewnie domyśliłeś się o co chodzi).

Garściówa - Klama.

Glebowanie - Jedno z możliwych (aczkolwiek bardzo niepożądanych) zakończeń lotu, powodujące nieprzyjemne mlaśnięcie łojantem o glebę.

Gniot - (również: piciok, chrupek) Mały chwycik z którego zadanie może nastręczyć wielu problemów, a paluszki trochę bolą. Na gniotach łatwo złapać kontuzję.

Gore – Wierzchnie odzienie łojanta, tudzież , dysponującego większą ilością gotówki. Koniecznie z dopiskiem tex, oraz mnóstwem logotypów znanych marek wspinaczkowych

Ci biedniejsi których nie stać na gore, maja swoje powiedzenie: „Gore jest dla pedałów...Prawdziwy facet moknie, a potem schnie”.

Haczywo - haki. Fałki, rynny, bongi, listki, jedynki, skyhooki, rarpy, marwy, diagonale, płytówki, tytany, CVM-y, simondy, łyżki - nie są to postacie z "Gwiezdnych wojen", ale nazwy różnych typów haków występujących w przyrodzie.

Hakówka - droga wspinaczkowa, która pokonać można tylko przy użyciu ławeczeak wieszanych na hakach lub kostkach (patrz: ławy). Można też używać haków i pętli jako stopni i chwytów. Na hakówkach się haczy i hakówki się odhacza, czyli stara się przejść drogę klasycznie, bez żadnych ułatwień.

Halowiec, wspinacz halowy - nie jest to ktoś, kto wspina się w hali, ale ktoś, kto ogranicza swoją działalność jedynie do Hali Gąsienicowej.

Heks – Jeden z tych sprzętów do asekuracji, które mają ratować łojanta przed sosnowym piórnikiem. Heksagonalna kostka, która nijak nie chce się klinować, gdy najbardziej jest to potrzebne.

Herbata - Mieszanina w skład której wchodzą: woda (H2O), herbata właściwa (skład zmienny) oraz koncentrat energetyczny umożliwiający dokonanie próby ognia herbaty.

Horolezka - mały plecak wspinaczkowy. W dawnych czasach człowieka gór poznawało się po tym, że nosił horolezkę w mieście. Nazywało się to chyba "szpanowanie". Teraz o żadnym szpanie nie ma mowy, horolezkę można kupić w każdym kiosku ruchu.

Iść na konia - wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi dobrowolne wybranie życia konia.

Jajarz - wspinacz, który na wspinaczce jajarzy, czyli stara się powrócić do domu pod byle pretekstem, zostawia w ścianie haki i kostki, myli drogę zapomina szturmżarcia i opisu drogi, błądzi na podejściu. Wachlarz możliwości jajarza jest niezwykle szeroki. Jajarzenie ma wiele wspólnego z łozowaniem.

Jebadełko - Wbrew mylącej nazwie jebadełko nie służy do j..... ale do wyciągania zaklinowanych w skale szpejów, aczkolwiek dla pełnych fantazji łojantów wszystko stoi otworem ... "Jebadełkiem, tatusiu, jebadełkiem!" - tak zakrzyknął Maciej Tertelis do swojego ojca na Zamarłej Turni.

Jura - skałki na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej

Kaczucha - mięśnie przedramienia naprężone seksownie, na ogół w obecności dam.

Kapelusz - Urocze nakrycie głowy każdego szanującego swoje zdrówko łojanta - kask.

Kapliczka straceńców - określenie ukute przez prasę na grupę międzywojennych taterników, wśród których śmiertelność, hmm jakby to powiedzieć... była nieco większa. Taternicy mimo to robili swoje.

Kibel - Nie lubiany, ale spotykany w taternictwie element "ciężkiego życia alpinisty" polegający na nieplanowanym biwaku w górach (ma się rozumieć bez sprzętu biwakowego). Biwakowanie nawet nieprzewidziane jest sztuką. Są tacy, którzy łapią kible, gdy tylko oddalają się od schroniska, szczególnie gdy są w towarzystwie pań. Są tacy, którzy uwielbiają łapać kible - gdy tylko zapada zmierzch, moszczą się wygodnie, gotują herbatkę i okazuje się, że nie był to wcale kibel nieprzewidziany. Byli tacy, którzy kiblowani sto metrów od schroniska, a i tacy, dla których kibel skończył się tragicznie.

Klama - Bardzo wygodny i duży chwyt - o którym marzy każdy łojant podczas wspinania.

Klamy po łokcie - teoretycznie bardzo duże i bardzo wygodne chwyty, choć dla skałkowca klamami po łokcie mogą być małe brzytewki, a dla kogoś mniej wytrawnego nawet chwyt wielkości kociego łba może okazać się nie wystarczający.

Klucz, zjazd w kluczu - sposób zjazdu na linie bez używania przyrządów. Archaiczny, ale na wszelki wypadek trzeba znać.

Koń - Ekstremalista przyjmujący zasadę iż musi być tym, który pierwszy przetrze szlak w śniegu po pas, albo lepiej uniemożliwiającym wszystko inne oprócz puszczania dymka. Działalność koni w porze zimowej jest mile widziana przez pozostałych łojantów, którzy ponad ekstremalizm cenią sobie zdrowy rozsądek.

Korba - patrz przypak; ważny jest stosunek korby do torby

Kostki, kości - metaloew formy różnych rozmiarów zamocowane na stalowej lince lub pętli z taśmy lub liny (kewlar), pełniące tę samą rolę co haki, czyli służące zakładaniu punktów asekuracyjnych. Haka nie można czasem wybić, kostka natomiast lubi się zatrzeć i nie można jej wyjąć. Do wyjmowania krnąbrnych kostek służy jebadełko.

Krawądki - można się tego złapać, ale trzeba mieć silne palce. Dobrze się na tym stoi, ale nie za długo.

Kredens - nie jest to mebel, ale ogół pracownic kuchni w schronisku, z którymi czasem wspinacze nawiązywali bliższe kontakty. Określenie to wprowadziła pani Dziunia Łapińska.

Krzyż - Często podczas wspinania musimy łapać się tak, że ręce krzyżują się. To właśnie to.

Kursant - początkujący łojant, istota biedna i ze wszech miar godna współczucia.

Lampa – Stan pogody, wielce pożądany przez większość łojantów. Umożliwia akcję górską, a konsekwencji złapanie opalenizny, wielce pożądanej, już po zejściu do schronu.

Lina, Lano, sznurek - Element wyposażenia łojanta, uniemożliwiający mającym słabą psychę przedwczesny powrót do domu. Popularne powiedzenie związane z liną brzmi:

"po co dźwigasz linę chłopcze

lina ciężka że mój Boże

Jak się w schronie up....

Lina nie pomoże"

Lot - Szybkie podążanie łojanta w kierunku środka grawitacji którym w tym przypadku jest Matka Ziemia. W zasadzie wsipnanie można zdefiniować jako unikanie lotu za wszelką cenę.

Lotna - lotna asekuracja. Partnerzy idą związani liną, lecz nie zakładają stanowisk. Jedynie przeloty. Stosowana na graniach.

Lufa (czasem luft) - ekspozycja. Mówimy: eksponowana droga, eksponowany trawers.

Luz - zapas liny, który wytwarza się, gdy partner nie dostosowuje szybkości wybierania liny do tempa naszego wspinania. Niektórzy lubią mieć duży luz, inni wolą luz sportowy - wspinanie na granicy bycia wciąganym przez asekuranta. Luz się daje lub wybiera. LUUUZ! - to również tytuł pisemka o tematyce wspinaczkowej wydawanego swego czasu przez Zbigniewa Piotrowicza

Ława – Mała drewniana ławeczka, dająca ulgę naszym czterem literom w ścianie, od wpinającej się w nią uprzęży. Hakmeni bez niej się nie obejdą. Można wejść w ławy, lub wisieć w ławach. "Nie wychodziliśmy z ław" - takie zdanie wiele mówi o trudnościach pokonanej drogi. Ławy mogę też uratować życie - pewien zakopiański wspinacz doleciałby do samej ziemi, gdyby jego ławki nie zahaczyły się o występ skalny i nie sprawiły, że żywy zawisł nad przepaścią.

Łoić - Wspinać się.

Łojant - Wspinacz - osobnik świadomie decydujący się na wchodzenie do góry (możliwie najtrudniejszą drogą!) bez możliwości czerpania z tego wyraźnych korzyści materialnych.

Łopata:

a) mała łopata, będącą niemałą pomocą dla łojanta, który chce sobie umościć przytulne legowisko w jamie śnieżnej, tudzież w celu zrobienia płaskiej platformy. Albo dla odmiany wykopywania łojantów, którzy mieli bliskie spotkania trzeciego stopnia z lawiną,

b) mała łopatka mocowana do dziaby w różnorakich celach. Zazwyczaj w celu zdobienia się interesującymi bliznami na czole, jeśli jej nie zdejmą przed drytoolem.

Magnezja - Biały proszek, atrybut większości wspinaczy letnich. Wielce pożądana w trudnych miejscach, gdzie rączki się pocą, a perspektywa lotu nie jest zbyt miła.

Makaron z mielonką - zanim nadeszła era chińskich zupek, liofilizatów, kiełków i korzonków to właśnie jadało się w górach. Na początku pobytu, kiedy była jeszcze cebula, podsmażało się ją najpierw, dodawało tajemniczą mielonkę, pochodzącą na ogół z puszki bez etykietki (czasem była to radziecka tuszonka w puszkach z blachy czołgowej lub konserwa mięsno-tłuszczowa) i łączyło z makaronem, na ogół ugotowanym w breję. Awangardziści i prekursorzy zdrowego żywienia dodawali majeranek, aby potrawa nie zasłużyła na miano róży wiatrów. Można było całość uatrakcyjnić i wzbogacić o chemiczną nutę dodając koncentrat pomidorowy. Na deser zwykle występował kisiel zwany glutem (lub "wisiel" - zamiast wody tanie wino), którego spożycie rosło w czasie niepogody. Na pierwsze danie podawano zupę z proszku marki Winiary, która wtedy w ogóle nie kojarzyła się ani z dobrymi pomysłami, ani z dobrym smakiem.

Małpa – Nieodłączny atrybut łojantów przemysłowych, wart użycia również gdy żaden kumpel nie może pojechać w skały (patrz solo). Gdyby nie małpa, niektórzy nie pokonaliby w życiu ani jednej drogi (określenie B. Słamy: King-Kong jumara). Pewien himalaista na pytanie, co robił na wyprawie odparł: "posuwałem małpę".

Miś - Element życia towarzyskiego na taborze lub w schronie. Odwieczny podmiot mrożących krew w żyłach opowieści, np. takich : "Stary, budzę się skacowany - a tu ktoś grzebie w przedsionku namiotu. Widać tylko wypinające się płótno. Więc ja, stary, cichutko... i jak nie przyłożę z buta! A tu taki ryk potworny! Wyszedłem drugą stroną namiotu...".

Mlasnąć - to samo co dupnąć, czyli spaść

Młotek:

a) Młotek do wbijania różnego rodzaju żelastwa, zwanego popularnie hakami. Które w teorii wbija się w różne szczeliny, aż usłyszy się charakterystyczny dźwięk powodujący euforię na twarzy łojanta. W praktyce różnie z tym bywa...

b) Malutki młotek mocowany do naszej dziaby w zamierzeniu do dobijania żelastwa w ścianie. Często może służyć do czego innego (patrz. Łopata b))

Mohutne - ze słowackiego (języka, nie wieszcza) - wielkie, trudne.

Moko – Miejsce w którym każdy szanujący się Łojant (zwłaszcza zimowy) powinien spędzić co najmniej parę weekendów w ciągu roku. Bynajmniej nie na dojściu do schroniska i podziwianiu panoramy nad najbardziej znanym tatrzańskim stawem.

Monostrzał – Strzał do chwytu, połączony z rozcapierzeniem wszystkich kończyn poza ścianą. Kwintesencją jest monostrzał (a najlepiej kilka i jak najdalszych) do płytkiej dziurki na fakera.

Napieranie - dzielne i nieustające wspinanie. Można też napierać na jedzenie, na panienkę, na kino. No i oczywiście na flaszkę. Korzystnie jest napierać - powiedzenie Stanisława Piecucha.

Napój energetyczny - Wszystko co w swej tejże cudownej formule zawiera C2H5OH.

Oblak – Obłe zło konieczne, chwyt w swojej naturze sferyczny, wydaje Ci się że tego cholerstwa nie trzymasz, a tu jednak idziesz dalej, albo lecisz....

Oczko – Podwójna dziura w kształcie okularów, na której widok, zaczynamy się zastanawiać, jak to cholerstwo złapać!?

Odciąg - (nie mówi się "odciąg" tylko odciągnij?) - boczny chwyt.

Odpadnięcie - Faza wspinania kończąca ruch wspinacza do góry (lub w bok) i bezpośrednio poprzedzająca lot.

Okap - Duża przewieszka.

Onsajt – Vena, vidi, vici. Najhonorniejszy ze stylów: podchodzimy pod ścianę i łoimy drogę bez znajomości.

Ospitowana droga - droga z kompletem, a nawet nadkompletem spitów.

OZ - "Ociekający Zajebistością", z cyklu wspinacz, który ma o sobie duże mniemanie ;)

Paker - to nie to samo, co pakowacz. To człowiek, który pakuje, czyli dba o przyrost masy mięśniowej.

Pakować - Trenować bułę. Początkujący łojant musi dużo pakować aby stać się ekstremalistą. Ekstremalista musi pakować jeszcze więcej aby być lepszym od innych ekstremalistów.

Partner - Osoba która bardzo nieroztropnie zdecydowała się powspinać razem z nami.

Parch – Droga wyjątkowo marnej urody. Zachwyca jedynie nocą i to po kilku głębszych.

Paryski, Paryż - przewodnik Paryskiego.

Patent – Są skały na ziemi których nie znając patentu nie przełoisz… Innymi słowy przeważnie jedyna słuszna i możliwa kombinacja chwytów do wykorzystania, bądź ruchów dzięki której możesz pocisnąć daną drogę, lub miejsce na niej.

Patentowanie - nie jest to załatwianie spraw w urzędzie patentowym, lecz rozpoznanie drogi podczas wspinania się na wędkę, w celu ustalania optymalnego sposobu jej przejścia z asekuracją dolną lub na żywca. Opinie co do etyczności patentowania są podzielone - jedni twierdzą, że bez patentowania pewne drogi byłyby nie do przejścia, inni, że patentowanie sprzeczne jest z ideą i sensem wspinaczki.

Panel, Paździerz– Świątynia łojantów zimową porą. Wystrój wnętrza w większości ogranicza się do plastiku, sklejki, drewna, materacy.

Paździerzowcy - wspinacze wspinający się na sztucznej ściance. Również nie jest to określenie przepełnione podziwem.

Pedaliada - Nie jest to działalność, która uczyni z Ciebie bohatera serwisów internetowych. Ewentualnie możesz liczyć na prześmiewcze wzmianki na forach wspinaczkowych. W skrócie są to wszelakiego rodzaju działania mające osłabić styl wspinania, jak np. "druga wpinka bezpieczna", wspinanie tradycyjne (i chwalenie się tym) z uprzednio założonymi przelotami. Głownym orędownikiem tego terminu w środowisku wspinaczkowym jest Mariusz Biedruń Biedrzycki. Nie ma w każdym razie lekko i jeśli nie chcesz zostać posądzony o pedaliadę, to pozostaje ci zostać wspinaczkowym ortodoksem :-)

Piachy - skałki piaskowcowe.

Piątka - Dolina Pięciu Stawów Polskich, również schronisko.

Piąty lawinowy - Okres w którym lawiny zapierdalają pod górę.

Pierze żabami - bardzo pada, na ogół śnieg z deszczem.

Pik - (ang. - peak, ros. pik) - szczyt, wierzchołek, a więc na ogół cel wspinania.

Pipant - wyraźna, stercząca, ale nie istotna, formacja skalna. Zdecydowanie mniej znaczy niż wierzchołek. Nie zasługuje również na dumne miano iglicy.

Piździ - bardzo wieje. Można rozwinąć swoją wypowiedź i powiedzieć: "Piździ jak w Kieleckim".

Piździawa - zawierucha, ulewa.

Podchwyt (od co bardziej zboczonych osobników, możemy usłyszeć "pochwyt") - coś odwrotnego niż nachwyt, chociaż określenie "nachwyt" właściwie nie funkcjonuje.

Podciągnąć się ze szmaty, z pełnej szmaty - podciągać się na drążku ze zwisu. Ponieważ prawie każdy wspinacz ma w domu drążek do podciągania się, niemal każda impreza kończy się wiszeniem na tymże drążku i przechwalaniem się, kto ile razy się podciąga. Oczywiście ze szmaty. Obecnie doskonałym uzupełnieniem drążka jest chwytotablica.

Podejście - coś, co skutecznie potrafi zniechęcić do wspinania w górach. Podejścia są na ogół mordercze, trudne, długie i dalekie. Może to tłumaczy zwiększone zainteresowanie skałkami i ściankami, ze szkodą dla gór.

Przypak - Siła mięsni, duża buła.

Próba ognia - Próba dokonywana wyłącznie przez zaprawionego łojanta kontrolującego czy herbata posiada właściwą konsystencję składników ze szczególnym uwzględnieniem koncentratu energetycznego. Herbata właściwie zaprawiona winna się zapalić po przytknięciu do jej powierzchni płonącej zapalniczki. Jeśli herbata zapala się od samej iskry zapalniczki jest zbyt skoncentrowana. Należy wtedy upić co najmniej połowę i przystąpić ponownie do jej przyrządzania.

Przysiad - obsunięcie się podczas wspinania, gdy punkt przelotowy mamy na wysokości piersi.

Przebiśnieg - zwłoki człowieka zaginionego w górach, nie odnalezionego w zimie, za to z łatwością odnalezionego wiosną, gdy śniegi zaczynają schodzić z gór.

Przechwyt - to coś, co ma metafizykę i filozofię. Trzeba wiedzieć jak i w którym momencie dokonać przechwytu, trzeba mieć przechwyty obcykane, wyuczone na pamięć, bo często od ich znajomości zależy pokonanie drogi. Mówimy oczywiście o drogach powyżej pewnego stopnia trudności. Na drogach do piątki ani filozofia, ani metafizyka przechwytu nie występuje.

Przelot - punkt asekuracyjny (hak, kostka, pętla) zakładany podczas prowadzenia. Jeżeli źle po­zakładamy przeloty, kiedy odpadniemy to może­my wszystkie wyjąć. „Wyjął wszystkie przeloty" - takie zdanie określa klasę lotu. Kobiety lubią przeloty zostawiać, często dlatego, że po pros­tu nie mogą ich wyjąć. Koleżanki, aby uniknąć awantury na stanowisku, na pytanie  „Kochanie, a gdzie jest ta fajna kostka, którą przywiozłem z Francji?" odpowiadamy: „A była taka?".

Przerysa - szeroka rysa. Można też powiedzieć: "Rysa het ewidentna".

Przybułować - użyć siły mięśni.

Przyglebić, przyglebować, glebnąć - spaść na ziemię. Raczej z hukiem.

Przyłożyć wektora, przyłożyć newtona - użyć dużej siły mięśni.

Przypak - mieć przypak. Dysponować oszałamiającą siłą mięśni.

Przyratowniczka - osoba płci żeńskiej kręcąca się w pobliżu ratowników GOPR i TOPR i wyświadczająca im różne przysługi: robienie kanapek, herbaty... itp.

Przytaterniczka, przytaternik - osoby kręcące się w pobliżu i świecące światłem odbitym.

Psycha - Morale łojanta. Psycha może siadać. Tu pozwolę sobie zacytować słynne powiedzonko: "Gdy pogoda licha, gdy siada psycha, na Mnicha bracie, na Mnicha!"

Puchy - to nazwa ogółu odzieży puchowej, a nie puszek z mielonką i paprykarzem szczecińskim.

Rep, repsznur, repik – Z pozoru lichy kawałek sznurka, acz niejednemu dupę już uratował. Znienawidzisz go na kursie gdy będziesz musiał prusikować 30 metrów po linie dynamicznej.

Rest – Ponoć niema dni restowych, a są jedynie co najwyżej biegowe, jednak gdy z powodu braku skóry na palcach czy rąk wyciągniętych do kostek nie idzie łoić, wówczas się przydaje. Jeśli jesteśmy na tripie wspinaczkowym, lub w schronie to spędzamy go zazwyczaj, ładując w siebie przeróżne napoje energetyczne o znanym wszystkim wzorze chemicznym.

Rozchłamić - uporządkować chłam. Na ogół sprzęt po wspinaczce.

RP – Vena, vidi, wisi. Tym razem droga dała nam radę i dopiero za którymś razem udaje nam się ją pokonać.

Rycerze Błękitnego Krzyża - ratownicy TOPR

Rzęch - Górska odmiana syfu - czyli takie miejsce w ścianie gdzie łoić nie ma jak, rośnie trawa, kamory lecą na łeb, a iść trzeba dalej.

Roboty wysokościowe - Specjalny rodzaj treningu, często stosowany w naszym kraju.

Sałata (również makaron) - poplątana, nie sklarowana lina.

Samobieżny przyrząd asekuracyjny - określenie kobiety w zespole wspinaczkowym. Seksistowskie.

Samobieżna grzałka śpiwora - określenie kobiety na biwaku. Też seksistowskie.

Schłamiło się - poplątało, pomieszało nam się w sprzęcie. Należy pamiętać, że nigdy my nie schłamiamy, zawsze schłamia się samo.

Schron - Miejsce będące w marzeniach zakończeniem każdego łojenia. Najbardziej popularne życzenie związane ze schronem brzmi : "tyle wejść ile wyjść".

SD - z inglisza Sit Down. Start z dupy na balderach. W idealnej i dozwolonej opcji (reszta to pedaliada), wasze cztery litery opuszczają ziemię jako ostatnie.

Sęp - ktoś, kto stara się przeżyć wygodni i wesoło korzystając z dóbr i środków innych. Sępy występują głównie w większych skupiskach wspinaczy, ponieważ sępienie rozkłada się wtedy równomiernie po wszystkich i jego skutki nie rzucają się tak bardzo w oczy. Najczęściej sępi się jedzenie lub papierosy, zwłaszcza pod koniec pobytu, ale sęp z powołania sępi zawsze dla oszczędności i zasady. Można żyć na sępa, można zasępić i wysępić.

Siadanie - U łojantów siada buła lub psycha. Siadanie buły oznacza że łojant wyraźnie słabnie. Konsekwencje tego zjawiska są bardzo poważne - mogą doprowadzić do odpadnięcia, lotu i niekiedy glebowania. Siadanie psychy jest równie groźne. Łojant może odmówić współpracy i oświadczyć, że definitywnie kończy ze wspinaniem. Nie ma wtedy dla niego większego znaczenia, że akurat znajduje się w samym środku ściany.

Siadła psycha - znaczny spadek formy psychicznej, a co za tym idzie, fizycznej. Niektórym wystarcza odległy pomruk burzy, lub to, co tym pomrukiem się wydaje (samolot, wiatry partnera, dzwony w dolinie) innym do całkowitej degradacji psychicznej potrzebny jest współczynnik odpadnięcia 2.

Siklawa - Popularne określenie szlaku wzdłuż wodospadu o tej samej nazwie. Siklawa jest jednym z najładniejszych miejsc w Tatrach, przejście przez niełojantów bezpieczne jedynie w okresie letnim, stąd powiedzenie:

Raz tu poszła jedna baba

Rad niepomna między stawy

Bardzo szybko też spadała

Szlakiem wzdłuż Siklawy.

Skorupy - zewnętrzne, plastikowe buty zimowe.

Spręż – Inaczej parcie bądź po prostu ponadprzeciętna chęć do łojenia.

Strzał – Ruch przy którym niemal się posrałeś z wysiłku ale jest niezbędny by wgiełgać się wyżej.

Solista - wspinacz, który wspina soię bez partnera, ale z asekuracją. Nie mylić z żywcowaniem.

Solo – Samotne wspinanie z autoasekuracją. Uskuteczniasz gdy: jesteś za stary by znaleźć partnera do napierania lub wszyscy kumple się pożenili.

Spitowanie - osadzanie spitów.

Stanowisko - miejsce, w którym przytwierdzamy się do skały wszelkimi możliwymi sposobami, aby nie podążyć w otchłań samemu bądź z/za partnerem.

Stonka -Wszelakiej maści turyści dla których możliwe punkty programu w Tatrach to: Morskie Oko, Giewont, Kościeliska, Orla Perć i Rysy. A obowiązkowym jest zdobycie Wielkiej Grani Krupówkowej.

Strzepywanie buł - potrząsanie rękami (może i nogami?) w celu rozluźnienia zmęczonych mięśni.

Syte (czasem dzwoniące) łojenie, syta piątka, syta droga itd. - porządne, solidne, satysfakcjonujące.

Ścianka wspinaczkowa – Patrz: Panel (prawidłowe określenie tego przybytku. Chociaż możecie się spotkać z różnym nazewnictwem).

Śnieg po jaja - ogólnie rzecz biorąc głęboki śnieg, choć jego głębokość jest uzależniona od wzrostu mówiącego.

Śnieg po górne jaja - licentia poetica, choć wiele osób zadaje sobie pytanie, gdzie znajdują się górne jaja. Podobno autorką tego określenia jest pewna znana polska himalaistka. Żyjąca.

Śmigło – Czerwona blaszana puszka, z czterema łopatami i paroma kolesiami w środku, którzy lecą ratować albo stonkę, albo biednych łojantów którym spadła lina w ścianie.

Śpiwór - naturalne środowisko himalaisty.

Stefanowe obicie - Drogi wspinaczkowe obite, przez niejakiego "Stefana" z Krakowa. Z jednej strony Stefan obił mnóstwo dróg, włożył tysiące godzin pracy (i własnych pieniędzy), aby również inni wspinacze mogli się wspinać w wielu różnych rejonach. Z drugiej strony słynie z "oszczędnego" obijania dróg, problemów z dosięgnięciem do wpinki i sytych wycen (+ 0,5 do 1,5 stopnia skali kurtyki). 
W każdym razie nie zrażajcie się, bo większość (NAPRAWDĘ), jego dróg jest dobrze obita i można łoić!

Stefanowe wyceny - Wspomniany wyżej Stefan raczej nie wycenia lajtowo. Mówi się, że aby powiedzieć, że robisz np. VI.2 to musisz przejść takich dróg około 20tu. Stefana wystarczy tylko jedna :-)
Wracając do jego wycen, to do większości dróg możesz spokojnie dodać pół stopnia, a zdarza się, że 1,5 nie będzie przesadą ;)

Świnia – Znienawidzone przez wszystkich ciężkie wory z szpejem. Aby wór mógł być nazwany świnią musi spełnić przynajmniej jedną z niżej wymienionych cech:

trzeba przenieść ten szpej daleko

trzeba wciągnąć ten wór w ścianę

Szafa - wielki głaz, wanta.

Szczur - Podstawowy element do wytworzenia herbaty w górach składający się z herbaty w torebce + sznureczka. Nazwa prawdopodobnie pochodzi od starożytnego zwierzęcia lubującego się w pływaniu niekoniecznie w herbacie.

Szmata - Oprócz sponiewieranego kawałka materiału oznacza podciągnięcie się (zadanie) na jednej ręce.

Szpejówka - taśma, na której podczas wspinaczki mamy zawieszony sprzęt.

Sztand - stanowisko. Trochę po śląsku, trochę po niemiecku.

Szturmżarcie - jedzenie, które hołubi się i chroni przed własnym łakomstwem i zakusami kolegów, aby uratowało nam życie na wspinaczce. Głównym elementem szturmżarcia zawsze była czekolada (lub wyrób czekoladopodobny) i rodzynki, jako rzeczy najbardziej kaloryczne i sycące. Duże powodzenie miała też sucha kiełbaska (suszona zwyczajna). Potem w miarę rozwoju sytuacji politycznej w kraju struktura szturmżarcia zmieniała się i wzbogacała, aby obecnie osiągnąć różnorodność i przepych, choć racje zabierane na wspinanie zawsze okazują się za małe.

Szpej - Karabinki, lina, kości (do asekuracji), haki, pętle, oraz inne żelastwo jakie bierze ze sobą łojant na wspinanie.

Tabor – Mekka dla każdego tatrzańskiego łojanta. Obozowisko wolne od stonki, w którym spotkamy wielu łojantów. W zależności od pogody możemy się wybrać na wspin, albo przesiadywać w namiocie. Niezależnie od pogody możemy spożywać napoje energetyczne. Taboriska w Polsce to: Rąbaniska na Hali Gąsienicowej (aktualnie nieistniejące), Szałasiska w Morskim Oku, Polana Rogoźniczańska (dla speleologów), pole namiotowe w Górach Sokolich (Sokolikach) koło Jeleniej Góry.

Tarciówka - droga, na ogół po płytach, bez wyraźnych stopni i chwytów, na której możemy wykorzystać tarcie, czyli: dać nogi na tarcie (można też ręce lub co się da).

Telegraf - Łojant który szarpnął się na więcej niż powinien zaczyna dostawać (ze zmęczenia) niekontrolowanych skurczów w nodze w związku z czym ww. zaczyna się trząść jak telegraf. Często zjawisku temu towarzyszą żałosne okrzyki łojanta " -Kur..! Już nie mogę!" .

Torba - Masa własna, mierzona w kilogramach u kursanta a w gramach u ekstremalisty.

Topo – Niczym mapa skarbu wiedzie łojanta po drogach na danym kawałku skały.

Toprówka - dyżurka ratowników TOPR, choć niektórzy uważają, że to, to samo, co przyratowniczka (patrz hasło). Dyżurka jest często centrum życia towarzyskiego, zwłaszcza dyżurka na Kasprowym Wierchu w sezonie narciarskim. Najbardziej magiczna i kultowa jest dyżurka w Morskim Oku, choć utraciła nieco ze swej czarowności odkąd wstawiono tam telewizor; upada sztuka konwersacji, a i polityka wdziera się w tę enklawę transcendencji i magiczności, jaką jest Morskie Oko.

Trawki, trawy - formacje charakterystyczne dla Tatr Zachodnich, zwłaszcza dla Giewontu; stromy teren składający się z kępek trawy poprzeplatanej kamieniami, a może na odwrót. W dobrze zmarznięte trawy można wbijać igły i dziabki. Cudzoziemcy nie chcą uwierzyć, że po tym można się wspinać - podobne formacje występują w Szkocji.

Tricam – Siada w skale tam gdzie nic nie siada.

Tulowanie – Patrz drytooling.

Uchwyt - ulubione przez polskich tłumaczy literatury wspinaczkowej określenie chwytu. Oprócz tego często występuje karabińczyk (karabinek) i lina bezpieczeństwa (lina asekuracyjna).

Uprząż - Element psychologiczny łączący łojanta ze szpejem. Używają jej osobniki pozbawione potrzeb fizjologicznych w ścianie.

Waletowanie (a właściwie Waletowanie w Morskim Oku) - spanie w obiektach do tego przeznaczonych bez meldowania się i płacenia. Na dobrą sprawę waletować można nawet w hotelu Hilton, ale najbardziej legendarnie waletowało się w M. Oku. W dawnych czasach waletowało się głównie z powodu braku pieniędzy, braku miejsc oraz dla zasady. Nawet teraz, kiedy wszyscy już obrośli w piórka, są tacy, którzy nadal waletują dla podtrzymania tradycji. W sezonie (zwłaszcza zimowym), kiedy schronisko było pełne i personel tracił orientację, kto w nim właściwie mieszka, a kto tylko wpadł, waletowanie nie było specjalnie skomplikowane. Trzeba było zachowywać się czujnie i nieostentacyjnie, a można było tygodniami pozostać niezauważonym. Jednak kierownictwo schroniska (w rozkwicie waletowania - pani Dziunia Łapińska) też miało swój honor i nie lubiło być robione w konia, dlatego co jakiś czas organizowano naloty. Aby nalot był skuteczny, trzeba było poczekać, aż wszyscy ludzie gór ułożą się do snu, wpaść z hukiem na górę i sprawdzić, czy ilość noclegowiczów odpowiada ilości łóżek i wykupionych "podłóg". Złapani waleci albo przebłagiwali ("Ja dopiero przyszedłem!") i zostawali, albo byli wyrzucani na bruk, byli też tacy, których usuwano przy pomocy WOP-u. Nikt się tym jednak specjalnie nie zrażał i odczekawszy taktycznie jakiś czas zaczynał waletować znowu.

Ważka śmierci - poetyckie określenie śmigłowca TOPR.

Wędka – Metoda odgórnej asekuracji liną. Polecana szczególnie w trakcie wspinania z płcią piękną, nie umniejszając możliwościom owej lecz jedynie dbając o doznania estetyczne asekurującego.

Wielka Galeria Gankowa - Najbardziej wyczerpująca łojantów galeria w Tatrach. Zasadnicza trudność polega na wejściu bez szpeju następnego ranka po kiblowaniu w schronie i nocnym uzupełnieniu energii poprzez napoje o wysokiej zawartości kalorii (np. C2H5OH). Galeria znajduje się na lewo patrząc od wejścia do schronu w Piątce.

Wielka Grań Krupówek - Rejon najczęściej zdobywany przez wszystkich nie będących łojantami, a twierdzących iż byli w Tatrach.

Wkaszalne, wkaszalnie - do przejścia.

Wkosić - załoić, przejść, zdobyć, pokonać.

Wór - plecak, duży i ciężki.

Wpinka - Moment wpięcia liny w kolejny punkt asekuracyjny. Czynność ta zmniejsza prawdopodobieństwo obciążenia spodni łojanta zbędnymi produktami przemiany materii.

Wspinacz pięciostawiański - endemiczny gatunek taternika występujący w Dolinie Pięciu Stawów Polskich i ograniczający swoją działalność wspinaczkową do Zamarłej Turni i filara Koziego Wierchu. Wspinacze pięciostawiańscy, traktowani przez resztę środowiska z przymrużeniem oka, tworzyli oryginalną i barwną społeczność, nosili też fantazyjne przezwiska: Ogór, Heliios, Krzyżak, Moryc itp. Niektórzy ze wspinaczy pięciostawiańskich zostawali dobrymi wspinaczami w ogóle, inni przestawali się wspinać. Obecnie model wspinacza pięciostawiańskiego nie istnieje.

Wyciąg - odcinek drogi wspinaczkowej nie dłuższy od długości liny. Mówimy np. droga dwuwyciągowa, zwalił się z pierwszego wyciągu itp.

Wycof - rezygnacja ze wspinania na skutek załamania pogody, psychy, zgubienia raka, buta, dziabki, motywacji, z powodu kłótni itd. Wycof następuje na ogół, gdy jesteśmy w ścianie, więc należy go wykonać zjazdami. Mianem "wycof" określamy również miejsce, które umożliwia nam bezpieczną ucieczkę ze ściany; np. zachód czy grzędę.

Wyłozować kogoś, łozowanie - wystawić do wiatru. Łozuje się na coś: "na klamkę" (zabiera się klamkę do pokoju, w którym śpimy, partner nie może wejść i molestować nas, żebyśmy wstali), "na pogodę" (mimo słonecznej pogody wmawiamy partnerowi, że zaraz nastąpi gwałtowne załamanie), "na chorobę" (udajemy chorego). Jeżeli nie daj Boże, będziemy zmuszeni do wyjścia, możemy wyłozować kogoś w trakcie wspinania. Do legendy przeszło łozowanie "na żyłkę"; wmawiamy partnerowi, że pękła nam pewna tajemnicza, niewidoczna żyłka i zaraz wykrwawimy się na śmierć, zarządzamy więc wycof. Po powrocie do schroniska stan naszego zdrowia ulega gwałtownej poprawie.

Wypałować (do góry) - energicznie posuwać się do góry. Można wypałować po linie.

Zadać - Dokonać, uczynić. (np: podciągnąć się) np.: zadać 30 razy na drągu - podciągnąć się 30 razy na rękach. Łojant powinien zadawać solidnie lub masywnie .

Za dupą zawiewa - taka zadymka, że śnieg zaciera ślady.

Zaklamić - Złapać się takiego chwytu (klamy) że nawet traktorem cię od niego nie oderwą .

Zakosić - patrz Zasiekać. Można też zakosić komuś panienkę, projekt, lub coś ze sprzętu.

Zapieraczka - nie znaczy to "iść w zaparte" ani kłopoty z wypróżnieniem, ale technika pokonywania kominów (skalnych, nie fabrycznych). Technikę pokonywania kominów fabrycznych nazywamy "robotami wysokościowymi".

Zapych, zapchać się - podczas wspinaczki dostać się w nieprzewidziane trudności, bądź miejsce, z którego nie można podążać dalej. Zapychowa droga, zapychowa rysa itd. - miejsca w których łatwo się zapchać.

Zasiekać - pokonać drogę, przejść, przełoić, zakosić, wkosić.

Zbułować się, zbulić - bardzo zmęczyć buly, które trzeba potem strzepnąć.

Zerwa, zerwunia - Kazalnica Mięguszowiecka.

Żyła - połowa liny podciągowej. Mówimy: wspinać się na jednej żyle.

Żywcować, żywczyk, żywcowanie, na żywca - Łoić bez asekuracji. Są ofiary.

"Żywiec" - Piwo (oczywiście BEZALKOHOLOWE).

Leksykon powstał na podstawie tekstu znalezionego gdzieś w sieci, dodatkowo uzupełniony przez Damiana Granowskiego, Łukasza Siekierkę, oraz Krisa.

Oraz o "Słowniczek taterników i taterniczek. Czyli bez pardonu używamy żargonu" Beaty Słamy (Taternik 4/1999, nr 1/2 2000)

Wypałować (do góry) - energicznie posuwać sie do góry. Można wypałować po linie.

Komentarze   

0 #10 Roman Paszko 2016-11-23 12:51
Dzięki za słowniczek :)
Cytować
0 #9 DamianG 2016-10-24 16:19
Cytuję Beata:
Miło, że mnie cytujecie. Ale może byście poprawili literówki i błedy ortograficzne, oraz staranniej wyedytowali? Służę pomocą. A hasła na "ł" pochodzącego od nazwiska jednego pana nie radze zamieszczac, bo już kiedyś pozwał za to "Taternika" do sądu.

Cześć Beata, poprawiłem literówki i nieco styl.

Dzięki za uwagi i pozdrawiam serdecznie!
Damian
Cytować
+1 #8 Beata 2016-10-23 23:06
Miło, że mnie cytujecie. Ale może byście poprawili literówki i błedy ortograficzne, oraz staranniej wyedytowali? Służę pomocą. A hasła na "ł" pochodzącego od nazwiska jednego pana nie radze zamieszczac, bo już kiedyś pozwał za to "Taternika" do sądu.
Cytować
+1 #7 Piotr Surmacki 2016-10-23 22:33
Blok - okrzyk łojanta dolnego na chwilę przed lotem.

Maliniak - olbrzymi głaz pod którym najczęściej znajdziesz szczelinę na kibel. Zlekceważony może być przyczyną przyglebienia z otarciem tego i owego a najczęściej kinola

Piotr Surmacki - Facior
Cytować
+1 #6 Piotr Surmacki 2016-10-23 22:25
Dupka nerwówka - stan nerwowości u łojanta najczęściej bezpodstawny ale uniemożliwiając e dalsze logiczne działanie. Najlepiej zalecany dalej to wycof.

Piotr Surmacki - Facior
Cytować
0 #5 Piotr Surmacki 2016-10-23 22:19
Wyłozować - słowo pochodzi od nazwiska Łoziński. Sławny ten łojant często wpuszczał w maliny swoich partnerów. Jeden z jego numerów polegał na tym, że polewał wodą namiot sąsiadów by ci uwierzyli, że leje i nie wyszli na drogę.
Cytować
+1 #4 Piotr Surmacki 2016-10-23 22:15
Proszę dodać słowo: bularka - podkoszulka z dłuższym rękawkiem noszony przez bulanta z dużymi bułami.

P Surmacki - Facior
Cytować
0 #3 Damian Granowski 2015-01-29 02:24
Dzięki, Przemek. Poprawione

Cytuję Przemo:
Lotna- chyba bez zakładania stanowisk, a nie przelotów? ;) Czy też dobór naturalny ma zacząć działać?
Cytować
+2 #2 Przemo 2015-01-26 11:16
Lotna- chyba bez zakładania stanowisk, a nie przelotów? ;) Czy też dobór naturalny ma zacząć działać?
Cytować
+2 #1 Magda 2013-11-21 17:04
"bezalkoholowe" piszemy przez samo "h"
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież