Log in
    

Piwa bezalkoholowe podbijają rynek

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Kiedyś picie w Polsce klasycznego piwa było czymś takim codziennym jak bonus bez depozytu w kasynie czy u bukmachera. Z roku na rok jednak zmienia się to. Obecnie nie tylko zamieniliśmy nasze nawyki, gdzie mniej pijemy mocnego alkoholu, ale także zwiększa się udział piw bezalkoholowych w całej branży. Chcieliśmy zatem przyjrzeć się samej idei takich napoi, tego, skąd bierze się ich popularność.

Piwna rewolucja w Polsce

Mniej więcej od 2010 i 2011 roku w Polsce nastała rewolucja piwna podobna do tej, która wydarzyła się w Stanach Zjednoczonych. Zaczęto bowiem stawiać na piwa kraftowe. Różnią się one tym od koncernowych, że najbardziej stawia się tu na jakość, a nie oszczędności. Nawet dziś wiele osób powie, że Tyskie czy Żywiec 10-15 lat temu smakowały zdecydowanie lepiej niż dziś. Wiąże się to z faktem, że koncerny stosują sporo tańszych zamienników, które obniżają koszta, lecz także i walory smakowe. Tymczasem piwa kraftowe to jakość, ciekawe eksperymenty, jak i wyższa cena. Ta rewolucja piwna przyczyniła się także do tego, że systematycznie w Polsce spada ilość spożywanych mocnych trunków. Sporo osób woli napić się dobrego piwa niż wódki czy whisky. Jesteśmy w Europie w czołówce pod względem ilości litrów piwa spożywanych na jednego dorosłego mieszkańca.

Sporo z nas nie jest w stanie wyobrazić sobie meczu reprezentacji czy Ligi Mistrzów bez kilku piwek, wyjścia na miasto do pubu czy choćby picia w plenerze. Dlatego też piwa są najczęściej spotykanym asortymentem w sklepach spożywczych czy marketach. Od kilku lat zauważalny jest także systematyczny wzrost popularności piw bez alkoholu.

Nie tylko dla kobiet

Przez lata piwa bezalkoholowe uchodziły za styl dla kobiet. Popularne było zwłaszcza Karmi. Później zaś pojawiły się radlery, choć te mają zwykle po 2%. Z biegiem czasu zaczęto jednak stawiać na piwa, które zawierają śladowe ilości alkoholu. Wedle prawa i norm piwa do 0.5% klasyfikuje się do bezalkoholowych. Dzięki temu można je sprzedawać bez koncesji, kupować i spożywać w wielu miejscach. Problemem początkowo był jednak smak. Pierwsze takie piwa smakowały źle. Ich odpowiednikiem była woda chmielowa, gdzie po prostu mamy wymieszany ekstrakt chmielowy z wodą. Z czasem jednak zaczęto tworzyć radlery 0.0 czy 0.5%. Te zaczęły mieć owocowe smaki, co przypadło do gustu wielu osobom. Można powiedzieć, że takie radlery 0.0 często w ogóle nie smakują jak piwa. Dziś na rynku mamy piwa 0.0 od najważniejszych producentów - Lech, Tyskie, Żywiec, Carlsberg, Heineken. Do tego dochodzą piwa marketowe. Sporo browarów kraftowych i regionalnych zaczęło stawiać na piwa bez alkoholu w różnych stylach. Od lat bardzo ceniona jest choćby bezalkoholowa Ipa, którą tworzy browar Miłosław.

Skąd ta popularność?

Zmiana smaku, jakości piw bezalkoholowych sprawiła, że coraz chętniej sięgamy po takie trunki. Piwa 0.0 są wybierane przez kierowców, kobiety w ciąży, osoby biorące leki. Choć smakują często jak klasyczne pilsy czy lagery, to jednak nie zawierają alkoholu bądź też mają go bardzo śladowe ilości. Można zatem na imprezach, spotkaniach, koncertach czy choćby podczas kolacji spożywać takie piwo zamiast soku czy wody. W 2019 roku ogólny udział piw 0.0% wyniósł ponad 5%, zaś w 2020 roku był jeszcze większy. Dzięki temu cała branża stała się niezwykle istotna, a my należymy do europejskiej czołówki pod tym względem. Jedynym minusem jest to, że w związku z polityką firm czy też procesami produkcyjnymi, piwa bezalkoholowe są droższe od zwykłych. Często może to być złotówka bądź więcej względem klasycznej wersji.