Log in
    

Virgin Orbit z sukcesem swojej rakiety

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Nie da się ukryć, że iście kosmicznie możemy poczuć się nie tylko w grach, filmach, kasynach oferujących nam automaty do gier. Coraz bliżej jesteśmy przełomowych podróży kosmicznych. Już teraz mówi się o ponownym lądowaniu człowieka na Księżycu, pierwszej załogowej misji na Marsa. Do tej pory liderem w innowacjach w tym zakresie było SpaceX. Najnowsza akcja Virgin Orbit stanowi jednak kolejny rozdział w podboju kosmosu.

Kolejna próba, tym razem skuteczna!

Virgin Orbit to siostrzana firma miliardera Richarda Bransona, która zajmować się ma w przyszłości turystyką kosmiczną. 17 stycznia rozpoczęła ona drugi test swojej małej rakiety LauncherOne zdolnej do wznoszenia w kosmos satelity. Po godzinie 13:00 czasu wschodniego specjalnie do tego zadania przystosowany Boeing 747 Virgin Orbit wystartował z kosmodromu Virgin Galactic na pustyni Mojave, a następnie wzniósł się na wysokość 35 000 stóp (11 km) z rakietą przymocowaną do skrzydła. Owa rakieta po dotarciu do określonej lokalizacji ulegnie zniszczeniu. Jednak zanim to nastąpi, umieści na orbicie małe satelity.

Virgin w przeciwieństwie do SpaceX nie zdecydował się na prowadzenie bezpośredniej transmisji wideo w sieci. Zamiast tego na Twitterze pojawiały się aktualizacje przez cały lot, a następnie zdjęcia i krótkie wideo po zakończeniu testu. Wiemy już, że cała misja zakończyła się powodzeniem, co oznacza kolejny przełom w podboju kosmosu.

Nie było to jednak takie proste. Virgin Orbit od lat bowiem opracowywało metodę wystrzeliwania rakiet z powietrza, a od 2018 roku przeprowadziło coraz bardziej złożone testy w warunkach rzeczywistych. W maju ubiegłego roku test zakończył się jednak niepowodzeniem. Początkowo wszystko przebiegało zgodnie z planem. Samolot wzniósł się prawidłowo na ustaloną wysokość, rakieta LauncherOne odłączyła się od skrzydła, a jej główny silnik zaczął pracować. W pewnym momencie jednak pojawił się problem z przewodem paliwowym ciekłego tlenu, który uniemożliwił rakiecie dotarcie na orbitę. Jednak przeprowadzone przez firmę liczne testy sprawiły, że kolejna próba zakończyła się już powodzeniem.

Mimo potencjalnego ryzyka Virgin Orbit po raz pierwszy spróbował od razu dostarczyć komercyjne ładunki dla klienta, którym była NASA. Agencja kosmiczna zleciła bowiem Virgin Orbit przeniesienie na orbitę 10 różnych małych satelitów dla różnych uniwersytetów. Każdy z nich odtąd będzie wykonywał różnorodne misje, jak choćby kontrola kosmicznych śmieci, obserwacja pogody. Virgin udało się przezwyciężyć sporo przeciwności, gdyż nawet ta próba musiała być kilkukrotnie przekładana. Na całe szczęście wszystko odbyło się zgodnie z planem.

Co to jednak oznacza dla całej branży? Przede wszystkim system stosowany przez Virgin Orbit daje nam o wiele większe możliwości wysyłania ładunków w kosmos. Obecnie SpaceX testuje w Stanach platformy startowe umieszczone zarówno na lądzie, jak i na morzu. Te drugie mają ograniczyć hałas i inne niedogodności dla mieszkańców. Rozwiązanie Virgin w teorii daje nam globalny zasięg misji. Boeing firmy w dobrych warunkach atmosferycznych jest w stanie wystartować z dowolnego lotniska na świecie. W teorii nic zatem nie stoi na przeszkodzie, aby Polska mogła kiedyś wynająć Virgin Orbit i z lotniska z naszego kraju wysłać samolot z rakietą zawierającą narodowe satelity.

Sukces Virgin Orbit sprawia, że firma dzięki nowym zleceniom, jak i inwestorom będzie mogła jeszcze bardziej rozwinąć prace nad kosmiczną turystyką, która jest największym obecnie marzeniem Richarda Bransona. Musimy zatem poczekać na dalszy rozwój wydarzeń.