Log in
    

Kto jest Kto - Tomasz Klimczak

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Dziś przedstawiamy Tomka "Klimasa" Klimczaka. Prawdziwy wyznawca zimy w górach. Zobaczcie co ma do powiedzenia na temat konsumpcjonizmu, Janówka, Tatr, for internetowych i paru innych rzeczy.

Rano na szczycie Tocllaraju 6032 po nocnym przejściu Direty wschodniej ściany D+, Peru. Fot. arch. T. Klimczak

D.G.: Data ur. i staż wspinaczkowy?

Tomek Klimczak: 06.10.1981. 12 lat wspinania

Fot. Maciej Ostrowski / maciejostrowski.com

Najlepszy OS w drytoolingu, oraz lodzie (Klasycznie-zimowo)?

W górach na własnej asekuracji robię M7+ OS. W lodzie jako takim wspinam się rzadko (o ile nie napotkam go w ścianie). Zdarzały się AI5 OS ze słabą asekuracją jednak  nie do końca orientuję się w wycenach lodowych bo nie mam tu dużego porównania. 

Najlepsze RP w drytoolu, oraz lodzie?

Drytoolig uprawiam głównie w podwarszawskim Janówku. Tam ciągle trwa spór o wyceny. O ile mi wiadomo robię M8+/M9 RP. Nigdy nie wspinałem się na tym samym lodospadzie dwa razy więc o RP w lodzie wypowiedzieć się nie mogę.

Jakie dziaby i raki?

Dziaby Nomici a raki Lynx i Stinger. Ważna jest lekkość i precyzja. Raki oczywiście tylko w monopoint.

Podczas przejścia drogi Jeagera ED1 na Chacraraju Oeste w Peru. Fot. Maciej Ostrowski / maciejostrowski.com

Sponsorzy?

Testuję sprzęt Montano

Najlepsze miejsce na zawodach, meetingach drytoolowych?

Nie cierpię zawodów. Zawsze fatalnie wypadam bo tracę koncentrację słuchając okrzyków za plecami. Ponadto wspinając się na obitych drogach nie czuję strachu przed lataniem i działam lekkomyślnie. Zwykle kończy się to spektakularnym odpadnięciem. Nie lubię ponadto rywalizacji i sądzę, że nie mam charakteru zawodnika.

Jak zacząłeś przygodę z dziabami? Czy najpierw wspinałeś się latem, czy zimą?

Zaczynałem od letniego wspinania w skałach. Potem był kurs skałkowy. Kiedy już całkiem nieźle mi szło i robiłem fajny progres, oberwałem na ulicy nożem po lewej ręce. To było w 2004r. Zbir przeciął mi dwa kluczowe nerwy u wspinacza: pośrodkowy i łokciowy. Dopiero rok później udało mi się podnieść kubek lewą ręką. Czucie w lewej dłoni nigdy nie wróciło. Funkcja ruchowa to około 50% przez co mam problem z wpinaniem liny lewą ręką. Nie napnę też frienda i nie osadzę nią kostki. O wymacaniu krawądek mogę zapomnieć. Jedyne co wypracowałem w lewej ręce to mocny małpi ścisk - dobrze nadający się do trzymania dziabki :-).

Na Wielkim Okapie podczas przejścia filara Kazalnicy Mięguszowieckiej. Fot. Maciej Bedrejczuk

Niektórzy zimą wspinają się z musu, bo jest to dla nich alternatywa od sklejki, inni po prostu to lubią. A jaki jest twój ulubiony rodzaj wspinu? Co cię przy nim trzyma?

Kiedy byłem dzieciakiem rodzice zabierali mnie czasem w Tatry na narty. Dobrze pamiętam kiedy za Rabką wyjeżdżaliśmy na wzniesienie i odsłaniał się widok skutych lodem tatrzańskich szczytów. Wyglądały tak groźnie i fantastycznie. Na ten widok od razu zapuszczałem w walkmanie jakiś dobry metal. Łażąc po szlakach pare razy widziałem ludzi z przypiętymi do plecaka czekanami. Nie miałem wtedy pojęcia do czego one służą i co się tam wysoko w górach tak naprawdę dzieje. Przeczuwałem jednak, że dzieje się tam coś bardzo ciekawego i chciałem to kiedyś odkryć

Co jest dla Ciebie najważniejsze we wspinaczce zimowej? Chęć przeżycia przygody, trudności, klimat zimy, czy może sława i kobiety;) ?

Trudne pytanie. Dla mnie wspinanie wielkościanowe jest ucieczką od wszechogarniającego nas konsumpcjonizmu i nadmiaru. Bierzemy maks sprzętu i żelaza, które umożliwią nam pokonanie drogi i minimum tego czego potrzeba nam do życia. Nagle odkrywamy, że można się obyć bez wszystkich wygód cywilizacji ciesząc się kubkiem roztopionego śniegu czy ogrzaniem rąk w śpiworze. Przy dłuższym wspinaniu wytwarza się ponadto wspaniały i unikalny stan umysłu, który jest dla mnie po prostu medytacją.

Wytyczając nową drogę Ursa Major TD+ na nienazwanym wierzchołku 5625m w Afganistanie. Fot. Maciej Ostrowski / maciejostrowski.com

Oczywiście nie możemy uciec od serii pytań w stylu "Naj", czyli jaki jest twój ulubiony rejon drajtulowy? Co ma takiego w sobie, że chcesz tam wracać?

Lubię Janówek. Jest niedaleko Warszawy, można tam dojechać w 30min, potrenować i wrócić na obiad. Ponadto czuję się tam jak w domu i znam na pamnięć niemalże każdy chwyt. Obiłem tam 11 nowych dróg z czego 7 przeszedłem jako pierwszy. Janówek jest fantastycznym narzędziem treningowym i kuźnią mocy niezbędnej do pewnego wspinania w górach.

Podczas załamania pogody, wytyczając nowa drogę White Surf na nienazwanym wierzchołku w Afganistanie. Fot. Maciej Ostrowski / maciejostrowski.com

Abstrahując od możliwości materialnych, to na jaką górę najchętniej byś pojechał powspinać się? Co takiego ma ona w sobie?

Moim marzeniem jest zrobienie trylogii Alpejskiej trzech północnych ścian (Jorassów, Eigeru i Matterhornu). Jak powiedział Ueli Steck: jeśli jesteś alpinistą po prostu musisz zrobić te ściany. To mi wystarczy. Pozycja obowiązkowa. W dalszej perspektywie chciałbym bardzo pojechać kiedyś w dziewicze rejony górskie Karakorum.

Najpiękniejsza droga którą przeszedłeś? Co złożyło się na to, że zasługuje na to miano?

Bardzo podobała mi się droga Długosza na Kazalnicy Mięguszowieckiej. Już na starcie oferuje konkretne trudności i wymusza wspinanie do samego końca. Nie jest przy tym zbyt ekstramalna. Kiedy kończyliśmy ją z Kajmanem księżyc był w pełni i wszystko zalewała kosmiczna poświata. Sanktuarium wyglądało zjawiskowo. Schodząc z wierzchołka nie używaliśmy czołówek. Ściany odbijały światło księżyca jak lustra, aż momentami raziło po oczach. Czułem się wtedy jak na innej planecie.

Sprzęt wspinaczkowy cały czas ewoluuje, umiejętności wspinaczy rosną. Jak myślisz w jakim kierunku w przyszłości pójdzie wspinaczka mikstowa?

Trudno powiedzieć. Na pewno pojawią się nowe uklasycznienia poważnych dróg hakowych w niezłych czasach. Będzie dominował styl fast and light aż do granic rozsądku. 

Kluczowy wyciąg na Superkuluarze, wschodnia ściana Mont Blanc do Tacul. Fot. Maciej Ostrowski / maciejostrowski.com

Ulubiony zestaw szpeju, który mógłbyś polecić każdemu?

Nie ma idealnego zestawu. Jeśli chcesz się wbijać w poważną drogę w górach lepiej wypytaj tych którzy tam już byli, co na nią najlepiej zabrać. Przykładowo robiąc Diretę wschodniej ściany Rysów spodziewaliśmy się trudności A3 jak w schemacie. Na tą okazję zabraliśmy dodatkowe 1.5kg cienkich haków, głównie jedynek.

Niezależnie od porad kolegów zawsze zabieram:

·         4 taśmy 120cm, każda z karabinkiem (wieszam je na klacie)

·         12 ekspresów z cienkich taśm 60cm

·         6-10 różnych haków + młotek

·         Zestaw camów

·         Zestaw kości

·         Kontrfifkę na repie

·         Dwa HMSy i przyrząd

·         Jeśli planuję poruszać się na lotnej: zestaw lekkich krótkofalówek

·         Czołówkę i Kamerkę J

Nie używam szpejarki bo mocniej odciąga od ściany w przewieszeniu.

Podobno poza wspinaniem istnieją inne zainteresowania... Co najbardziej lubisz robić w wolnym czasie, gdy nie wspinasz się? (odpowiedź "czytam portale wspinaczkowe" nie jest prawidłowa)

Nic tak nie angażuje jak dobra jatka na forum :-). A tak na poważnie, lubię latać na paralotni, brzdąkać na pianinie, jeździć motocyklem i… łowić ryby.

Parolotnie w Dolomitach. Fot. arch. T. Klimczak

Najtrudniejsza górska droga, którą pokonałeś? Jakie czynniki składały się na jej trudności? Zachęcasz, czy odradzasz jej powtórzenie?

Niewątpliwie filar Croza na Jorassach. Jego trudności wynikały głównie z braku lodu w kluczowych miejscach wobec czego musieliśmy obchodzić je trudnym technicznie skalnym terenem. Podobno w dobrych warunkach  droga ta oferuje piękne i umiarkowanie trudne wspinanie lodowe.

Jaka jest według Ciebie najlepsza rada dla początkujących (i nie tylko) łojantów zimowych.

Porad napisano już wiele. W moim odczuciu sukces we wspinaniu zimowym jest w dużej mierze zależny od charakteru i nastawienia. Zauważyłem, że wielu młodych wspinaczy próbuje „walczyć z górami” i w efekcie góry walczą z nimi. Przekonani o czyhającym wszędzie zagrożeniu przy pierwszej sposobności biorą nogi za pas. Kiedyś Duduś powiedział mi po kilku głębszych sentencję, która do dzisiaj dźwięczy mi w uszach: „Bo wiesz Klimas, mi zawsze najlepiej wspinało się tego trzeciego dnia w ścianie. Byłem już wtedy rozwspinany i czułem, że góry mnie akceptują, tolerują moją obecność i nie mam się już czego obawiać”.

Wspinanie w przyjemnym alpejskim lodzie. Fot. Maciej Ostrowski / maciejostrowski.com

Co sądzisz o wycenach zimowych w Polsce. Czy uważasz, że trzeba by coś w nich zmienić?

Uważam, że nie mamy się czego wstydzić.

Zima się już powoli kończy. Wrzucisz szpej do szafy i wrócisz w skałki. Czy może nie poddajesz się i jeszcze będziesz gdzieś szukał warunków do łojenia?

Wspinanie zimowe w Alpach kończy się w kwietniu i z powrotem zaczyna we wrześniu. Nie ma więc tragedii i jest czas na roztrenowanie. Dużo jednak zależy od danego sezonu i warunków. Pozostaje mieć nadzieję i trzymać formę w gotowości.

Seria "Kto jest Kto?"

Maciek  Ciesielski

Marcin  Księżak

Jan  Kuczera

Artur  Paszczak

Marcin "Flower"  Poznański

Jakub  Radziejowski

Marcin  Tasiemski

Wojciech Ryczer

Robert Nejman

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież