Log in
    

Wywiad z Magdą Waluszek

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Magda Waluszek

Moc sama przychodzi, kiedy człowiek się dużo wspina

 

Zapraszamy serdecznie do przeczytania wywiadu z Magdą Waluszek, która w tegorocznym Memoriale Bartka Olszańskiego zajęła I miejsce wśród Pań.

Magda i jej Manager

Magda i jej "Manager" (fot. Damian Granowski)

 

Który raz startujesz w Memoriale?

Czwarty.

Ile z nich wygrałaś?

Trzy.

Jak oceniasz drogi z tegorocznego Memoriału? Która sprawiła ci najwięcej problemów?

Największą trudność sprawiały połogie płyty, które wymagały ode mnie dziwnych ustawień ciała. Są trudne zwłaszcza dla kogoś, kto na co dzień wspina się w pionie, lub przewieszeniu. Najbardziej podobała mi się droga nr 3 (skrajnie z prawej), ponieważ była charakterem zbliżona do trudności jakie pokonuję zazwyczaj, czyli pionowa, lub lekko przewieszona i bułująca. To jest takie wspinanie jakie lubię! Po płytach to średnio mi się wspina. Podobała mi się jeszcze droga nr 4. W tamtym roku była ona drogą finałową, lecz spadłam na dolnej płycie. Tym razem udało mi się pokonać próg i dojść do trawkowych rys, w które miło wbić dziabki.

Magda Waluszek na drodze nr 3

Start na drodze nr 3 (fot. Renata Niezbecka)

Jak Długo się wspinasz i gdzie głównie?

Właśnie zaczynam szósty sezon. A wspinam się w górach, skałkach zarówno sportowo jak i drytolowo.

Jak zaczęłaś się wspinać?

Chodziłam bardzo dużo po górach, głównie po Tatrach. Często nocowałam w różnych dziwnych miejscach i kiedyś wylądowałam na Taborze w Moku. Tam poznałam Asceta i ludzi z Bielska, którzy dziwili się, czemu się nie wspinam, skoro tyle chodzę po górach. I tak sobie pomyślałam, że w sumie to spoko, mogę się zacząć wspinać. Głównie zaczynałam z nastawieniem na góry, gdzie bardzo dużo się wspinałam.

Później stwierdziłam, że sportowe wspinanie też jest całkiem fajne! Pierwszy raz w skałkach byłam w zimie, więc zaczynałam od drytoolingu.

Jeszcze na prostych dziabkach? Może pulsarach?

Prostych i pożyczonych, nie pamiętam jakie to były, ponieważ nie znam się na markach sprzętu:) Poznaję je po kolorach: Pomarańczowe to Black Diamondy, czarne to Nomici, tyle wiem:) W końcu udało mi się zarobić na własne dziabki.

magda startuje na drodze nr 1

Wpinka na Drodze nr 1 (fot. Mariusz Lange)

Jak trenujesz?

Kiedyś bardzo dużo wspinałam się z dziabkami, ze względu na to, że byłam studentką, której nie było stać na ściankę. Dlatego chodziłam na Zakrzówek z Iwoną Soczyńską, jej mężem którzy zawsze pożyczali mi sprzęt. W ogóle to zawsze drytoolowałam na pożyczonym sprzęcie, ze względu na brak kasy na ściankę. Aczkolwiek odkąd zaczęłam ciężko pracować, już nie jako studentka, to się powoli dorabiam :)

Później z Marcinem Nowogródzkim bardzo dużo się wspinałam. Drytooling ma swoje dobre strony, bo można się poruszać na świeżym powietrzu. Generalnie jest to przyjemny sposób spędzania wolnego czasu. Oprócz tego Memoriał jest świetną motywacją, aby przyjechać na niego.

Dużo też wspinam się na Koronie.

Podciągasz się na dziabkach?

Nie, bo od tego rosną plecy, a ja wolałabym jednak zachować kobiecą sylwetkę ;) A i tak mam już grube ręce. Podciąganie i tak to nie daje efektów, bo ćwiczysz mięśnie, które słabo są wykorzystywane we wspinaczce

Ręce ci nie marzną?

Ja mam z tym problem. Zwykle po pierwszej drodze wciska mi ręce w imadła, ale po pięciu minutach już wszystko jest w porządku. Po pierwszej drodze, wyciągu zawsze mam tak samo, strasznie mnie wszystko boli. Dawno temu wspinałam się w Alpach zimą, niestety wspinaczka przy -20C spowodowała, że sobie trochę odmroziłam palce w stopach i niestety mam trochę z nimi problemów.

Masz jakąś radę dla wszystkich dziewczyn, które chciałyby zacząć drytoolować?

Trzeba się miłymi ludźmi dużo wspinać. I to właściwie wszystko. Moc sama przychodzi, kiedy człowiek się dużo wspina :)

Dzięki wielkie za rozmowę!

Ja również dziękuje.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież