Log in
    

Kazalnica Mięguszowiecka / Łapiński-Paszucha V+/VI- [M7-/M7]

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Droga Łapińskiego i Paszuchy V+/VI-, zimą M7-/M7 na Kazalnicy Mięguszowieckiej to niebanalny klasyk, który był pierwszą drogą pokonującą właściwą ścianę Kazalnicy. "Ła-Pa" stała się zimowym klasykiem i do dziś jest drogą wymagającą, a do szczytu to nie ma zmiłuj. Będzie przygodowo :) nawet jeśli sporo osób robi ją tylko do Turnicy nad Schodami, skąd trawersuje stokiem Kazalnicy do Szlaku.

Drogi nie należy oceniać po kluczowym wyciągu, który jest dość skomplikowany w przebiegu, miejscami kruchy, ale z całkiem niezłą asekuracją. Trudności mogą sprawiać łatwiejsze wyciągi gdy będą przysypane. Z kolei jak będzie mało wylodzenia to miejscami (patrz Górny Komin), może być niezła dupotłucznia. Podsumowując - alpinizm niebanalny... 

 
Lawina schodząca z Dolnego Komina

Wycena: V+/VI-, zimą M7-/M7, mogą być miejsca do WI3

Asekuracja: R2/3

Długość:

Czas przejścia: 6-10 godzin

Lokalizacja:  Kazalnica Mięguszowiecka

Uroda: Sam oceń jeśli przeszedłeś

Wystawa: N

Charakter: alpejski. Śnieg/lód/trawy/trawersy

Zagrożenia obiektywne: W przypadku załamania pogody lawiny pyłowe. Dół zagrożony lawinami deskowymi.

Pierwsze przejście letnie: 1942, 31 sierpnia. Zespół: Czesław Łapiński i Kazimierz Paszucha.

Pierwsze przejście letnie (klasyczne): przed 1956

Pierwsze przejście zimowe: 1957, 8 marca. Zespół: Jan Długosz, Czesław Momatiuk, Andrzej Pietsch i Marian Własiński

Drugie przejście zimowe: 1958, 27-29 kwietnia - Krzysztof Filasiewicz, Zdzisław Jakubowski, Jerzy Rudnicki, Adam Wojnarowicz i Jerzy Wojnarowicz.

Pierwsze przejście zimowe (klasyczne): lata 80. Zespół: Włodzimierz Derda i Krzysztof Dziubek

Pierwsze przejście (samotne): 1977, lipiec/sierpień - Konstanty Miodowicz.

Wprost przez sopel do Górnego Komina Jacek Fluder i Mariusz Kupś koniec zimy 1986 lub 1987

Dojście

Ze schroniska w Morskim Oku podchodzimy czerwonym szlakiem na próg Czarnego Stawu, skąd idziemy w prawdo pod ścianę Kazalnicy Mięguszowieckiej. Czas podejścia to około 1 godzina.


Z lewej strony zaczyna się droga

Opis

Drogę robiliśmy według Mastertopo GG (Kazalnica całość latem) i jeśli będziecie je mieli przed sobą, to opis będzie o wiele precyzyjniejszy.


Paweł Ramatowski na "podejściu"

Startujemy śnieżnym żlebem, a następnie łatwym zachodem podążamy około 60 metrów do stanowiska za pierwszymi trudnymi miejscami. Jeśli jest dobry warun to w sumie możecie iść nadal na lotnej pod wyciąg doprowadzający pod Hokeja. My tak zrobiliśmy. Stanowisko założyliśmy pod okapikiem.


Wyciąg doprowadzający do Półki pod Blokami

2. wyciąg to przejście w prawo śniegami i kilka prożków wycenionych latem na II-III. Mi sprawiły trochę problemów, bo były mocno zalepione śniegiem i musiałem się tam dość mocno natrudzić z zakładaniem asekuracji i odśnieżaniem chwytów. Pancerne stanowisko założyłem z prawej strony, pod Półką z Blokami.

K. Korn na KazalnicyStart trawersu pod Hokejem. Fot. Piotr Sułowski

3. wyciąg to łatwe dojście do Półki, a następnie trawers w lewo, który oceniłbym na czujne M6/6+ w końcówce. Skorzystaliśmy ze stanowiska (pod Hokejem) z projektu Maćka Tertelis. Nie jest ono na torze pyłówek spadających z Kominów na Łapie, co jest całkiem miłe.


DG na stanowisku na trawersie. Fot. Paweł Ramatowski


Wspinanie na trawersie

4. wyciąg M4 to nawet w miarę łatwe wspinanie, ale asekuracyjnie wymagająco. Nie wiedziałem jak będzie dalej ze stanowiskiem, więc założyłem stanowisko po około 25 metrach wspinania.

5. wyciąg ciężko mi wycenić, ze względu na polewę lodowo/śnieżną. Letnio ma V, zimą to było M4 WI3. Stanowisko założyłem na początku Dolnego Komina.


Początek Dolnego Komina

6. wyciąg to krótkie podejście za WI2 pod kluczowy wyciąg Łapy.


Widok na kluczowy wyciąg z góry

7. wyciąg M7/7- jest kluczowy na drodze. O ile trudności techniczne nie są zbyt duże, tak mamy do czynienia z wymagającą asekuracją, skomplikowanym przebiegiem wyciągu i czujnym wspinaniem. Początkowo idziemy filarkiem do góry, następnie czeka nas długi trawers w prawo (w jednym miejscu obniżamy się). Mamy przewinięcie do zacięcia. Nim kilka metrów do góry, trawers w prawo i zakładamy stanowisko na dobrej półce u wylotu kominka.


Wspinanie na kluczowym wyciągu. Fot. Paweł Ramatowski

8. wyciąg M3 to łatwy kominek. Po wyjściu z niego mamy śnieżny zachód, doprowadzający nas do Nyży ze Świeczką. Bardzo wygodne stanowisko i jedno z lepszych miejsc na biwak, jakie widziałem w Tatrach :). Świeczki nie znalazłem...


Widok na Nyżę ze Świeczką

9. wyciąg M4 to trawers w lewo pod wylot Górnego Komina. Zakładamy pod nim dobre stanowisko.


Łatwy trawers w lewo. Fot. Paweł Ramatowski

10. wyciąg (40 m, IV [M5+]) to wyjście nad stanowisko do zacięcia, a następnie w lewo rampą, aby wejść do Górnego Komina. Stanowisko zakładamy wyżej po prawej stronie (kilka haków).

Tym soplem (jeśli będzie lepiej wylany) jest możliwość wyprostowania wyciągu. Co najmniej raz został w ten sposób pokonany


Wejście w zaciątko

11. wyciąg (50 m, V [M5+ W/R]) to przejście Górnego Komina, który jeśli jest wylodzony, to mamy przyjemne WI3. Jeśli jest cienka warstwa lodu, to może być ciężko :). Jeśli jest sucho to są chwyty na dłonie/dziabki i pozytywne stopnie. Niestety asekuracja nie rozpieszcza. Na koniec komina mamy piątkowy prożek, który potrafi sprawić nieco problemów jeśli jest słaby warun. Stanowisko zakładamy po wyjściu, z prawej strony.

Nocne wspinanie w Górnym Kominie. Fot. J. Kuczera


Pablo na końcówce wyciągu z Górnego Komina

12. wyciąg (70-100 metrów) można iść na lotnej (teren II-III), w zależności od warunków. Podchodzimy pod Komin Wyjściowy, skąd możemy wyjść trawersem do Bańdziocha. My tak zrobiliśmy ze względu na warunki i ogólnie słaby czas + zmęczenie/kontuzje.


Trawers do Turnicy nad Schodami

Konkretniej oczywiście jest iść do samego szczytu Kominami Wyjściowymi. Tutaj wrzucam fragment opisu z przejścia Superdirrettissimy.

13. wyciąg to pokonanie prożku doprowadzającego pod Komin Wyjściowy. Trudności około M5+. W trawniku z prawej strony znajduje się “stała” igła do trawek ;). Ew. warto mieć swoją. Wyżej w trudnościach siada żółty Cam. Po przejściu progu zakładamy stanowisko.


J. Kuczera na prożku doprowadzającym do Kominów Wyjściowych

Dalszą część Komina Wyjściowego można pokonać na lotnej, wychodzimy na grańkę i żlebem (ringi) na szczyt Kazalnicy (ok. 200 metrów terenu max II-III do szczytu).

Zejście

Z Kazalnicy szlakiem do schroniska (2 godziny). Warto uważać na zejściu, bo sporo fragmentów jest eksponowanych i zagrożonych poderwaniem się lawiny.

Jeśli robimy trawers za Turnicą nad Schodami to musimy najpierw wspiąć się nieco wyżej (miejsce za III), a następnie śnieżnymi półkami kierujemy się mniej więcej poziomo. Raczej jest to teren, gdzie jeśli warunki są lawiniaste, to musimy się asekurować na lotnej. My tak zrobiliśmy, bo teren wyglądał słabo.

Gdy zaczęło robić się łatwiej (wklęsłe pole śnieżne), to doszliśmy do jego skraja, następnie się obniżyliśmy, a za jakieś 50-100 metrów poszliśmy do góry i później przetrawersowaliśmy jakieś 150 metrów do szlaku.

Poniżej mniej więcej opis wspinania na drodze Łapy + delikatne ujęcia filmowe.

Sprzęt

Zestaw standardowy. Warto mieć haki, 2 buldogi, 1-2 igły do traw. My mieliśmy jedną śrubę lodową, ale finalnie nie korzystaliśmy.

Historia zdobywania

Pierwsze próby zdobycia Ściany Kazalnicy to 1933 rok. Dopiero rok później udaje się to zespołowi Jan Korosadowicz i A. Pochwalski. Przeszli prawą depresję, droga jednak omija główne trudności ściany i trudności nie przekraczały stopnia III.

Na kolejną drogę należało czekać ponad 10 lat. 31 sierpnia 1942 roku słynny duet taternicki Czesław Łapiński i Kazimierz Paszucha przechodzą środkową depresję. Droga zajęła im tylko jeden dzień, a główne trudności pokonali hakowo. Ła-Pa należała do największych osiągnięć taternictwa przed 1945 rokiem i musiała czekać na pierwsze powtórzenie 10 lat (Stanisław Biel i Zbigniew Jaworowski). 

Co ciekawe, powtórzenie drogi uznane zostało, za początek wyrównania poziomów między pokoleniem przedwojennym, a powojennym.

Pierwsze klasyczne przejścia drogi datuje się na lata piećdziesiąte, ale nie wiadomo kto dokładnie to zrobił.

Za to zimowe, to już możemy śmiało powiedzieć, że nie byli to przypadkowi napieracze. Zespół: Jan Długosz, Czesław Momatiuk, Andrzej Pietsch i Marian Własiński. Przechodzą drogę 8 marca 1957 roku.

Pierwsze przejście zimowe - klasyczne to lata 80. Włodzimierz Derda i Krzysztof Dziubek.

Ciekawostki

Znasz ciekawostki o tej drodze? Podziel się nimi.

Cytaty

Znasz wypowiedzi ludzi o tej drodze? Podziel się nimi

Topo

 

Schematyczny przebieg Długosza (czerwona linia) i Ła-Py (żółta linia) na Kazalnicy Mięguszowieckiej. Zdjęcie z gigapan.org. Źródło: gmpza.pl

Masz topo? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Zdjęcia

Masz zdjęcia? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Filmy

Wyszperałeś w sieci filmy o tej drodze? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!