Log in
    

Reklama - pod menu głównym, strona główna

Kolejna nowa droga Polaków w Dolinie Lachit

W dniach 18-21.09 zespół Tagas Expedition w składzie: Maciej Bedrejczuk, Maciej Janczar, Tomek Klimczak i Marcin Wernik wytyczył nowa drogę o nazwie Polish Couloir i trudnościach ED2, AI5, 90st, M7-, 1500 m na niezdobytej północno-wschodniej ścianie nienazwanego szczytu w dolinie Lachit w Karakorum. Droga powstała w stylu alpejskim, wszystkie wyciągi padły OS. Zespół zakończył wspinanie po osiągnięciu grani (wysokość 6004 mnpm) bez wejścia na wierzchołek ze względu na nadchodzące załamanie pogody.

Przypomnijmy, że wcześniej wytyczyli Rolling (D) Ice (długość drogi 1450 m, ED1/2 AI5, 80st, M5).

polish couloir lachit valley

Fot. arch. wyprawy

17 września po otrzymaniu nie najgorszych prognoz ruszyliśmy w pełnym 4 osobowym składzie do bazy wysuniętej na wysokości ok. 4500m n.p.m. Tam w rozbitych namiotach znajdowała się już większość naszego sprzętu. Baza wysunięta stała pod wspaniałą, ponad półtorakilometrową, północno-wschodnią ścianą nienazwanego szczytu, którego ze względu na strzelistość określiliśmy roboczo mianem Ogra. Z naszych obserwacji Ogr stanowił najpoważniejszy cel alpejski po wschodniej stronie doliny Lachit. Wszyscy bardzo chcieliśmy na niego wejść, stąd zapadła decyzja o wspinaniu w zespole 4 osobowym, który jest wprawdzie wolniejszy, jednak lepiej rozkłada obciążenie.

Następnego dnia wstaliśmy o 3.30 rano i po pokonaniu 100 metrowego stożka lawinowego, oraz dolnego nawisu lodowego wbiliśmy się w wybitny śnieżno-lodowy kuluar, którym biegła nasza droga. Tego dnia urobiliśmy 8 sztywnych wyciągów i dwa długie odcinki na lotnej. Wspinaliśmy się w przyjemnym, lecz niełatwym i często pionowym lodzie. Problematyczny okazał się przedostatni wyciąg z pionowym, twardym lodem na którym jakimś cudem naklejona była ok. 30 cm warstwa śniegu. Każdy ruch wymagał czyszczenia i był bardzo fizyczny. Dość wygodną platformę biwakową wykopaliśmy w śniegu na wysokości około 5380 m i po godzinie 23.00 leżeliśmy już w płachtach.

Drugiego dnia rano kontynuowaliśmy wspinaczkę na lotnej, aż do osiągnięcia terenu mikstowego, który skutecznie zmniejszył nasze tempo i wymagał sztywnej asekuracji. Tego dnia udało nam się dotrzeć do wysokości około 5700 m, kończąc wspinaczkę nocą. Znalezienie półki biwakowej nie było łatwe, gdyż teren był dosyć stromy, a płytko pod śniegiem kryła się skała lub twardy lód. Ostatecznie udało nam się wykopać wąską półkę na której z trudem się pomieściliśmy i spędziliśmy drugą noc w płachtach.

polish couloir start drogi

Start drogi. Fot. arch. wyprawy

Trzeciego dnia dość sprawnie podeszliśmy na lotnej pod spiętrzenie blisko grani. Następnie pokonaliśmy na sztywno dwa wyciągi w pionowym terenie lodowo-mikstowym, które odczuliśmy na M7- i M6. Był to niewątpliwie crux całej drogi. Kolejnym wyciągiem przebiliśmy się przez niewielki nawis śnieżny i wyszliśmy na grań. Znajdowaliśmy się na wysokości ok. 6004 m wg altimetru. Była już godzina 15.30. W międzyczasie rozpoczęła się zawieja śnieżna skutecznie ograniczając widoczność. Planowaliśmy oczywiście wejść granią na szczyt Ogra. Z drugiej strony wiedzieliśmy, że przy intensywnych opadach nasz kuluar zamieni się w koryto lawinowe i zjazdy nim będą bardzo ryzykowne. Innej sensownej alternatywy zejścia z góry nie widzieliśmy. Po nawiązaniu łączności z bazą dowiedzieliśmy się, że w miarę dobra pogoda utrzyma się jeszcze tylko jeden dzień po czym nastąpi jej wielodniowe załamanie. Na dotarcie do szczytu granią i powrót do przełęczy potrzebowalibyśmy dodatkowy dzień, a to oznaczałoby zjazdy kuluarem w załamaniu pogody. Na przeczekanie załamania na grani nie starczyłoby nam z kolei gazu. Z ciężkim sercem podjęliśmy, jak się potem okazało, jedyną słuszną decyzję o odpuszczeniu szczytu i rozpoczęciu zjazdów drogą po to aby wydostać się ze ściany przed załamaniem. Po 12 zjazdach dotarliśmy w nocy do naszego pierwszego biwaku na 5380 m, gdzie doczekaliśmy rana.

Czwartego dnia z godnie z zapowiedzią pogoda utrzymywała się jeszcze dobra. Wykonaliśmy kolejne 15 zjazdów docierając do podstawy ściany. W trakcie zjazdów Ogr pokazał pazura posyłając nam na głowy lawinę. Szczęśliwie wyjątkowo w tym momencie byliśmy schowani za występem skalnym i poczuliśmy jedynie jej silny podmuch. Wykonaliśmy łącznie 27 długich zjazdów głównie z Abalakowów i haków pozostawiając w ścianie 45 m repa. Około godziny 16.00 byliśmy już w bazie wysuniętej i stamtąd od razu zeszliśmy do bazy.

polish couloir lachit valley topo

Schemat drogi. Fot. arch. wyprawy

Tej samej nocy rozpoczęło się silne załamanie pogody, które trwało nieustannie przez kolejne dni i noce, skutkując prawie metrową warstwą śniegu. Ogra nie było widać, jednak z bazy słyszeliśmy nieustannie schodzące lawiny. Cieszyliśmy się, że choć pogoda nie pozwoliła zdobyć wierzchołka, to jednak udało się wydrzeć ścianie naprawdę piękną, alpejską linię.

Dziękujemy za wsparcie naszym sponsorom, a w szczególności Polskiemu Związkowi Alpinizmu, Fundacji Kukuczki oraz darczyńcom z PolakPotrafi.

Schemat drogi wrysowany jest orientacyjnie, duża część drogi jest zasłonięta, podaliśmy maksymalne nachylenie trudności lodowych.

ekipa tagas expedition

Fot. arch. wyprawy

Pozdrawiamy

Zespół Tagas Expedition 2015

Nasza wyprawa nie odbyłaby się bez wsparcia Polskiego Związku Alpinizmu, Fundacji Kukuczki i darczyńców z portalu PolakPotrafi. Dziękujemy!

  • Damian

Powrót The North Face Summit Series - Z dala od schematów

Po rocznej przerwie na rynek powraca kultowa linia odzieży wysokogórskiej The North Face Summit Series. Od 15 października w wybranych sklepach, w ograniczonej ilości i przez określony czas, dostępne będą produkty, przy których tworzeniu marka wykorzystała swoje najbardziej zaawansowane technologie i rozwiązania. W przypadku nowej linii Summit Series The North Face w zdecydowany sposób zrywa z rynkowymi schematami związanymi z designem, procesem rozwoju i dystrybucji produktów.

„Stworzyliśmy to dla siebie i naszych sportowców. Podeszliśmy do projektu w nowy, kreatywny sposób. Naszym celem było wybranie najmniej wydeptanej ścieżki na każdym etapie rozwoju produktu. Ta niezwykła linia odzieży to efekt końcowy tego podejścia.” – tłumaczy Joe Vernachio, wiceprezes do spraw produktu The North Face.

Linię Summit Series, wprowadzoną na rynek w 2000 roku, od samego początku tworzą topowe produkty The North Face, projektowane z myślą o wspinaczce wysokogórskiej. Rozwój technologii stał się dla marki okazją do stworzenia tej klasycznej linii od podstaw, w zupełnie nowatorski sposób.

Inspirowane potrzebami sportowców

Członkowie działu badań i rozwoju The North Face przy projektowaniu linii Summit Series kierowali się trzema wytycznymi:

- Poszanowania dla kultury środowiska wspinaczkowego i otoczenia, w którym się rozwija

- Inspirowania sportowców poprzez design i funkcjonalność produktów

- Rozwoju dzięki innowacji i wykorzystaniu najnowszych technologii

We wszystkie etapy rozwoju produktów zaangażowani zostali wspinacze wspierani przez

markę. Wszystko zaczęło się od pytania: Co wchodzi w skład idealnego zestawu odzieży?

„Zwróciliśmy się bezpośrednio do sportowców, by określili co potrzebne jest im w czasie większości wypraw. Odpowiedź była prosta - potrzebują sześciu warstw, które wykorzystywane są w zależności od warunków panujących w wyższych partiach gór.” - tłumaczy Vernachio.

Te sześć warstw oznaczonych odpowiednio nazwami L1, L2, L3, L4, L5 i L6 tworzy w sumie 8 produktów dostępnych w wersjach męskich i damskich.

L1

M Summit L1 Top

M Summit L1 Pant

Męska bielizna

Koszulka i spodnie warstwy podstawowej, przylegającej do ciała. Na poziomie samego materiału w odpowiednich miejscach rozmieszczone zostały strefy o większej zdolności do odprowadzenia wilgoci z powierzchni skóry. W połączeniu z zaawansowanym procesem tkania pozwoliło to na stworzenie produktów z minimalną liczbą szwów i o doskonale dopasowanym kroju.

L2

W Summit L2 Jacket

Damska kurtka

To kurtka warstwy pośredniej wykonana z materiału Polartec® Thermal Pro® z niezwykle wytrzymałą warstwą zewnętrzną Hardface®. Dzięki współpracy z Polartec® w odpowiednich miejscach stworzone zostały strefy o zwiększonej zdolności do odprowadzania pary wodnej, bez konieczności łączenia elementów z materiałów o zróżnicowanych właściwościach.

L3

M Summit L3 Jacket

Męska kurtka

Ultra – lekka kurtka warstwy pośredniej z wypełnieniem puchem o sprężystości 800 cui (z certyfikatem RDS). Dzięki wykorzystaniu opracowanej przez The North Face technologii FuseForm™ warstwa zewnętrzna wykonana została z materiału, w którym wybrane miejsca cechują się zwiększoną wytrzymałością. Liczba szwów jest przy tym sprowadzona do minimum. W procesie nadrukowywania koloru na materiał zużywana jest znacznie mniejsza ilość wody niż w przypadku tradycyjnych technik farbowania.

L4

W Summit L4 Jacket

Damska kurtka

Kurtka warstwy pośredniej z syntetycznym wypełnieniem ThermoBall™, które zachowuje swoje właściwości izolacyjne nawet po zamoknięciu. Innowacyjny kształt komór zapobiega przesuwaniu się włókien ThermoBall™ i pozwala na stosowanie jedynie horyzontalnych przeszyć. Takie rozwiązanie zdecydowanie zmniejsza liczbę tzw. „zimnych punktów”, a wraz ze zwiększoną ilością materiału izolującego sprawia, że jest to najcieplejsza kurtka ThermoBall™ jaką dotychczas wyprodukowano.

L5

M Summit L5 Shell Pant

Męskie spodnie

Najbardziej zaawansowane kurtka i spodnie warstwy zewnętrznej jakie stworzone zostały kiedykolwiek przez The North Face. Przy ich produkcji wykorzystany został wodoodporny i oddychający materiał z membraną DryVent™ 3L, w którym - dzięki zastosowaniu nowatorskiej technologii FuseForm™ - już na etapie produkcji stworzone zostały strefy o zróżnicowanej odporności na rozdarcia i przetarcia. Zarówno kurtka jak i spodnie wykonane zostały z jednego, wyciętego w odpowiedni sposób kawałka materiału, a nie kilku połączonych ze sobą jak w przypadku typowych produktów tego typu. W ten sposób liczba szwów sprowadzona została do minimum, co korzystnie wpływa na wagę, krój i właściwości kurtki.

L6

W Summit L6 Jacket

Damska kurtka

Kurtka „zjazdowa” z wypełnieniem puchem o sprężystości 800 cui (z certyfikatem RDS). Komory są stapiane, a nie przeszywane, a ich kształt zapewnia jeszcze lepsze właściwości izolacyjne. Dzięki technologii FuseForm™ warstwa zewnętrzna wykonana została z materiału, który ma zwiększoną wytrzymałość w wybranych miejscach.

Summit Series – nowa droga

Głównym założeniem przy tworzeniu nowej linii Summit Series było pójście całkowicie nową drogą. Projekt wymyka się tradycyjnym schematom obowiązującym na rynku, zarówno jeżeli chodzi o czas poświęcony na jego rozwój, jak i liczbę produktów tworzących linię, czy ich dostępność.

  • Informacja prasowa

Kilka słów o kościach wspinaczkowych i ich wyborze

Jednym z podstawowym elementów służącym do asekuracji na drogach tradycyjnych - od ponad 50 lat - są kostki. W tym artykule skupię się na kostkach klinowych dwupozycyjnych, służących do asekuracji w zwężających się szczelinach. Możesz spotkać się z nazwą Rocksy, Stoppery. Angielska nazwa to Nuts (od nakrętek na śruby).

gosia tomik wspinanie trad kobylany

Gosia Tomik zakłada przelot z kostki na kursowej czwórce na Wroniej Baszcie. Fot. Damian Granowski


Ten artykuł jest jednym z szerszego cyklu, pt. "Szkoła wspinania" mającego na celu popularyzację bezpiecznych metod wspinania oraz usprawnienie, a co za tym idzie wzrost ogólnego poziomu wspinania. Celem tego "projektu" jest przekazanie/utrwalenie podstawowej wiedzy dla początkujących jak i również różnych patentów dla bardziej zaawansowanych. Uprzedzam jednak, że nie jest to internetowy kurs wspinania, a jedynie uzupełnienie takich kursów + ewentualne przypomnienie. Jeśli myślisz o kursie/sekcjach wspinaczkowych i podoba ci się mój sposób przekazywania wiedzy to zapraszam do kontaktu.

Jeśli jesteś tu pierwszy raz i strona ci się podoba to zajrzyj do artykułu "pierwszy raz na drytooling.com.pl" znajdziesz tam kilka wskazówek, co warto przeczytać na stronie :-). Polecam również zapisać się na newsletter (będziesz dostawał na niego powiadomienia o nowych, wartościowych artykułach. Spamu... nie będzie. Zapraszam też do polubienia profilu FB ;).


Z grubsza kostki dzielimy na klinowe (utrzymywane w szczelinie na zasadzie sprzężenia kształtu) i mimośrodowe (utrzymywane za pomocą tarcia z wykorzystaniem efektu mimośrodowego). Do tego mimośrodowe możemy podzielić na pasywne (np. Tricamy) i aktywne (np. friendy, ballnuty).

Taka kostka składa się z metalowej pryzmy (duralluminium, mosiądz lub stal), przez które przechodzi cięgło (zazwyczaj stalowa linka), do którego wpinamy ekspres. Zazwyczaj zakłada się taką kostkę w pionowych zwężających się szczelinach.

Kostki dwupozycyjne mają kształt zakrzywionej pryzmy. Są różne wariacje. Np. Wallnutsy firmy DMM mają trapezowy przekrój poprzeczny. Specjalistyczne offsetowe kości mają nierównoległe do siebie wszystkie płaszczyzny. Na rynku są też mikrokostki, czyli kostki o bardzo małych rozmiarach, dedykowane do hakówki (najmniejsze rozmiary mają wytrzymałość 2 kN). Chociaż niektórym wspinaczom zdarza się asekurować z takich kostek na wymagających asekuracyjnie drogach.

Główni producenci kostek (Black Diamond, DMM, Rock Empire, Wild Country) oferują nam kilkanaście modeli. Pytanie jakie wybrać, aby spełniały nasze oczekiwania?

kosci black diamond stoppers

Kostki firmy Black Diamond

Poniżej standardowo: historia, omówienie różnych modeli i na koniec porady co do kupna

Chyba pierwszymi „kostkami“ wykorzystującymi efekt klinowania się w zwężających się szczelinach, były kamienie już zastane w rysach. Wspinacze owijali wokół nich pętle i był to całkiem niezły przelot. Z czasem niektórzy postanowili pomóc naturze i przed wspinaniem zabierali kilka otoczaków, które następnie umieszczali w rysach (nierzadko przy pomocy młotka).

Według źródeł, pierwszym wspinaczem, który asekurował się w ten sposób, był Anglik Morley Wood w 1927 roku. Rzecz działa się na drodze Pigott w Clogwyn du'r Arddu.

Na stronie Needle Sport (muzeum kostek) można znaleźć artykuł historyczny, w którym pojawia się ciekawa anegdotka. W 1954 roku Joe Brown i Don Whillans używali kamieni na bardzo trudnej rysie na zachodniej ścianie l'Aiguille de Blaitière (nowa droga). Powtarzający po nich drogę zespół Paragot-Bérardini nie znali tej techniki i stwierdzili, że Angliby byli "mutantami".

Inną ciekawostką była metoda na usztywnianie linek, taśm, tak aby łatwiej było je przepchnąć przez szczeliny. Wystarczyło włożyć takie taśmy do mocno osłodzonej wody i zagotować. Znając życie, pewnie takie taśmy były też prowiantem na czarną godzinę ;).

Pierwowzorami dzisiejszych kostek były nakrętki do śrub. Sprytnym Anglikom wpadły w oko nakrętki z podkładu linii kolejowej do Snowdon. Szybko znaleźli dla nich właściwe zastosowanie. W połączeniu ze sznurkiem stawały się całkiem dobrym przelotem.

pierwowzory kostek wspinaczkowych

Pierwowzory dzisiejszych kostek. U góry z lewej: nakrętka z linii kolejowej Snowdom. Fot. Needle Sport

kostki nawlekane na sznurek

Kilka nakrętek (różnych rozmiarów i wariacji) było nawlekanych na jeden sznurek. Z tego co domniemuję, to osadzało się najbardziej odpowiednią nakrętkę i wpinało karabinek do sznurka. Takich zestawów pewnie miało się kilka. Fot. Needle Sport

W 1959 roku powstaje pierwsza kostka na stalowym cięgle - Cloggy.

Pierwszymi kośćmi wprowadzonymi oficjalnie do sprzedaży (1961 rok) były kostki kowala Johna Brailsforda, produkowane w trzech rozmiarach. Największa z nich miała rozmiar 5/8 cala. W tym czasie większość pokonywanych dróg miała rysy o szerokości dłoni. Potrzebne były większe kostki. Ponownie  pojawia się Brailsford, który robi odpowiedniego rozmiaru kostki z drzewa.

Zmyślny kowal wpadł również na genialny pomysł, żeby nawiercić równolegle otwory w takiej "piradmice", dzięki czemu będzie mniejsza szansa na ścięcie liny. Tak powstaje Moac i Acorn.

kostka moac acorn

Od lewej: Moac i Acorn. Fot. Needle Sport

acorn tasma cieglo

Acorn na cięgle i taśmie. Fot. Needle Sport

W latach 60-tych na potęgę zaczęły powstawać różne typy kostek (m. in. stożkowe, romboidalne, mimośrodkowe, heksagonalne).

Dzisiaj kostki w wyniku kilkudziesięcioletniej ewolucji mają kilka różnych kształtów, które najlepiej się sprawdzają.

Występują w kilkunastu rozmiarach, pogrupowanych w tzw. „sety“. Taki set zazwyczaj ma 7-11 kostek, których rozmiary nachodzą na siebie. Dzięki czemu mając cały taki set, to jesteśmy wstanie założyć przelot w każdej szerokości szczelinie (oczywiście zawierającej się w szerokości naszego zestawu kostek).

kosci wspinaczkowe dmm wallnut

Typowy set kości - tutaj kości DMM Wallnuts  (1-11)

Producenci również zaczęli oznaczać kostki różnymi kolorami, dla łatwiejszej identyfikacji podczas wspinania.

Na rynku występują też kostki innych kształtów. Dobrze pokazujące to, są tak zwane kostki offsetowe, czyli o jednej krawędzi znacznie węższej. Takie kostki często znacznie lepiej siadają w nietypowych miejscach (Dobra opcja na wapień).

kosci wspinaczkowe DMM Alloy Offsets

Kości offsetowe marki DMM

Ciekawe kostki dużych rozmiarów ma w swojej ofercie Wild Country. Może to być ciekawe wsparcie przy wspinaniu w nieregularnych rysach (jeśli na myśl przychodzi ci nasz rodzimy wapień, to jesteś na dobrym tropie ;).

 kosci wild country duze

Kości Wild Country (9-14). W rzeczywistości są całkiem duże ;)

Myśląc o zakupie kostek musimy sobie odpowiedzieć, gdzie będziemy się wspinać (rodzaj skały), jaki jeszcze będziemy mieć sprzęt (czy sporo friendów, czy wręcz przeciwnie).

Na polskim rynku spotkacie się z produktami firm BD, CT, DMM, Rock Empire Wild Country. Które z nich są najlepsze?

 

Według mojej opinii, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Pierwszymi kośćmi, które kupiłem były Granite Set, które dobrze spisują się w granicie. Zauważalnie lepsze w zacieraniu w wapieniu są DMM Wallnuts. Osobiście mam teraz DMM Wallnuty i bardzo sobie je chwalę w wapieniu i granicie. Używałem kilka razy kostek Black Diamonda i też zrobiły na mnie dobre wrażenie.

Nie używałem kostek Climbing Technology i Wild Country, więc się nie wypowiadam.

Jeśli jesteś osobą początkującą to raczej kup set 11 kości. Zazwyczaj na początku naszej drogi wspinaczkowej asekurujemy się gęściej, więc 11 kostek powinno być w sam raz. Nie bez znaczenia jest cena. Kości to jedne z najtańszych rzeczy do asekuracji. Za ok. 300 zł masz 11 potencjalnych przelotów. Przykładowo jeden friend kosztuje około 200-300 zł. Dokupisz do tego kilka heksów, pętli i masz zestaw na wspinanie na Jurze i w Sokołach po drogach tradycyjnych do V+. Przykładową listę ciekawych tradów pod Krakowem znajdziesz tutaj: "Przyjazne" Trady pod Krakowem.

Dodatkowo osadzenie kostki jest bardziej intuicyjne i zazwyczaj od razu widać, czy kostka będzie solidnym przelotem. Friendy są pod tym względem bardziej wymagające w wapieniu.

Kostki produkowane są z różnych stopów, co ma wpływ na „zacieranie“ kostki w szczelinach. Im bardziej miękki stop, tym kostka będzie się mocniej zacierać. Znowu ma to znaczenie w śliskiej skały (Jura…), gdzie musimy mocno szarpnąć. W twardszej, bardziej szorstkiej wystarczy tą kostkę obciążyć.

Z czasem, jeśli poczujesz, że musisz wzbogacić swój sprzęt asekuracyjny o nietypowe kostki, to możesz zastanowić się nad kupnem kości offsetowych, dużych kości lub mikrokostek.

zacieranie kostki wspinaczkowej

Zacieranie kostki wspinaczkowej. Fot. Damian Granowski

Kiedy wycofujemy kostki z użycia?

Kostki dwupozycyjne jako takie są dość wytrzymałym sprzętem. Jeśli prawidłowo je przechowujemy (suche, ciemne, w miarę ciepłe pomieszczenie) to nie powinno dojść do korozji części metalowych.

Przy częstym używaniu mogą wystąpić uszkodzenia mechaniczne. W przypadku kostek są to zazwyczaj pęknięcia stalowych drucików w cięgłach. Jeśli zauważymy kilka takich pęknięć, to należy wycofać taką kostkę z użycia. Co ciekawe, słyszałem o tym, że kilka osób w Polsce zajmuje się wymianą cięgieł stalowych na nowsze. Firmowi producenci raczej nie dają takiej możliwości.


Podsyłam również propozycję sprzętu na wspinanie trad w skałkach "Zestaw standardowy sprzętu wspinaczkowego na TRADY" oraz w Tatrach "Zestaw standardowy - sprzęt na wspinaczkę w Tatrach". Warto zajrzeć tutaj: 10 porad na temat wspinania trad dla początkujących. Może też zaciekawi was artykuł o tym ile mniej więcej kosztuje cały ten majdan do wspinania na własnej "Jakiego sprzętu wspinaczkowego potrzebujesz? Ile to wszystko kosztuje?".

Damian Granowski

  • Damian

Pure Powder Tour 2015 - najlepsze filmy freeride'owe na ekranach kin

Już 2 października w Krakowie rozpocznie się druga edycja cyklu Pure Powder Tour – festiwali dedykowanych entuzjastom jazdy na nartach i snowboardzie poza trasą. Oprócz Krakowa imprezy odbędą się także w Warszawie, Katowicach, Rzeszowie oraz Zakopanem. W tym roku na widzów czeka jeszcze bogatszy program filmowy, wystawy sprzętu freeride’owego oraz spotkanie z Andrzejem Bargielem.

LOS Passenger Sam Smoothy Alaska c.Pally Learmond

Zjazd na Alasce. Fot. Pally Learmond

Seria festiwali Pure Powder Tour adresowana jest do wszystkich fanów jazdy na nartach i snowboardzie poza wyznaczonymi trasami. Cykl zostanie zainaugurowany 2 października w krakowskim kinie Kijów.Centrum, a następnie odwiedzi Warszawę (3 października, kino Luna), Katowice (8 października, kino Kosmos), Rzeszów (9 października, Wojewódzki Dom Kultury) oraz Zakopane (10 października, kino Sokół).

Program Pure Powder Tour podczas edycji 2015 będzie dużo bardziej zróżnicowany niż w poprzednich latach. Widzowie zobaczą produkcje autorstwa wiodących światowych wytwórni (Teton Gravity Research i Legs Of Steel) prezentujące najbardziej nieprawdopodobną akcję sportową w najbardziej śnieżnych górach całego świata (filmy „Paradise Waits” czy „Passenger”), a także ekranizacje niesamowitych projektów łączących podróże z jazdą poza trasą. Do tej grupy należy francuski film „Sedna” pokazujący historię narciarsko-żeglarskiej wyprawy na Grenlandię oraz austriacki „Altai: An Unexpected Fortune” opowiadający o freeride’owej eksploracji dzikich gór Ałtaju w południowej Rosji.

Zaprezentowane zostaną również dwa autorskie projekty filmowe za którymi stoją czołowi freeriderzy na świecie. Będzie to „Masquerade”, firmowany przez jednego z najbardziej kreatywnych narciarzy jakim jest Sean Pettit, oraz charakteryzujący się niesamowitymi zdjęciami „Conquering The Useless” Cody’ego Townsenda.

Dodatkowo, podczas krakowskiego i warszawskiego przystanku Pure Powder Tour (odpowiednio 2 i 3 października) będą miały miejsce dwa wydarzenia specjalne. Pierwszym z nich będzie pokaz filmu „Degrees North”, za którego stworzeniem stoi legendarny snowboardzista Xavier de le Rue, słynący z niezwykle widowiskowego stylu jazdy i realizowania najbardziej śmiałych projektów filmowych. Polscy widzowie zobaczą film jako pierwsi na świecie – oba pokazy będą miały charakter pokazów przedpremierowych.

Drugie wydarzenie specjalne, to spotkanie z polskim skialpinistą Andrzejem Bargielem, który 25 lipca 2015 dokonał pierwszego na świecie zjazdu na nartach ze szczytu ośmiotysięcznika Broad Peak w Karakorum. Andrzej nie tylko opowie o swojej ostatniej wyprawie, ale także nakreśli plany następnych celów jakie chce realizować w ramach swojego zakrojonego na wiele lat projektu skialpinistycznego „Hic Sunt Leones”.

Poza filmami na przybyłych widzów w kinach czekać będą wystawy sprzętu freeride’owego wiodących producentów. Każdy będzie mógł obejrzeć najnowsze kolekcje nart, snowboardów, wiązań, butów narciarskich oraz specjalistycznej odzieży czy ekwipunku związanego z bezpieczeństwem w górach. Ponadto, swoją ofertę szkoleń zaprezentują organizatorzy kursów lawinowych czy doświadczeni przewodnicy górscy organizujący wyprawy freeride’owe.

Pure Powder Tour – lokalizacje i bilety

  • Kraków – 2 października 2015, kino Kijów.Centrum, al. Krasińskiego 34, start 17:00

Bilety: http://bit.ly/PPT_Bilety_Kraków 

  • Warszawa – 3 października 2015, kino Luna, ul. Marszałkowska 28, start 17:00

Bilety, http://bit.ly/PPT_Bilety_Warszawa

  • Katowice – 8 października 2015, kino Kosmos, ul. Sokolska 66, start 17:00

Bilety: http://bit.ly/PTT_Bilety_Katowice

  • Rzeszów – 9 października 2015, kino WDK, ul. Stefana Okrzei 7, start 17:00

Bilety: http://bit.ly/PPT_Bilety_Rzeszów

  • Zakopane – 10 października 2015, kino Sokół, ul. Orkana 2, start 17:00

Bilety: http://bit.ly/PPT_Bilety_Zakopane

PROGRAM FILMOWY CYKLU PURE POWDER TOUR 2015

ALTAI: AN UNEXPECTED FORTUNE (pokaz w Krakowie i Warszawie)

Film opowiadający o narciarskiej wyprawie w góry Ałtaju w południowej Rosji.

BALANCE (pokaz w Rzeszowie i Katowicach)

Niezwykle plastyczny film starający się spojrzeć z pewnego dystansu na społeczności związane ze snowboardem, deskorolką i surfingiem. Okazuje się, że te różne na pierwszy rzut oka sporty mają wiele wspólnych cech, a ludzie je uprawiające kierują się podobnymi wartościami w życiu. Zwiastun: http://bit.ly/BalanceTrailer

CONQUERING THE USELESS (pokaz w Zakopanem)

Projekt filmowy Cody’ego Townsenda, narciarza, którego przejazd przez niezwykle wąską szczelinę skalną w górach Tordrillo na Alasce obejrzało w Internecie ponad 50 milionów ludzi! Film charakteryzuje się niezwykłymi zdjęciami oraz pokazuje historię pionierskiej narciarskiej eksploracji pasma gór Boundary Mountains.

FROM THE ROAD (pokaz w Katowicach i Rzeszowie)

Film opowiada historię Erica Hendersona, przewodnika górskiego z Alaski, który powraca w dzikie góry po wypadku jakiemu uległ w 2009 roku. Ekipa, która mu towarzyszy próbuje wraz z nim wspiąć się i zjechać ze szczytu Meteorite. „From The Road” to próba pokazania, że na Alasce, będącej światową mekką heliskiingu, da się osiągać ambitne cele narciarskie bez użycia śmigłowca.

PASSENGER (pokaz w Krakowie i Warszawie)

Najnowsza produkcja uznanej europejskiej wytwórni Legs Of Steel, której nakręcenie zajęło aż dwa lata. Na ekranie pojawi się absolutna śmietanka zawodników ze Starego Kontynentu, którzy potrafią zawstydzić umiejętnościami swoich kolegów po fachu zza oceanu!

MASQUERADE (pokaz w Zakopanem)

Najnowsze dzieło wytwórni Super Proof Inc., będące autorskim projektem filmowym Seana Pettita , jednego z najbardziej kreatywnych i uzdolnionych narciarzy freeride’owych. Poza głównym bohaterem na ekranie zobaczymy takich tuzów freestyle’u jak Noah Bowman, Torin Yater-Walllace czy Joe Schuster oraz freeride’owych wyjadaczy jak Mark Abma, Callum Pettit czy nieobliczalny Richard Permin.

PARADISE WAITS (pokaz w Katowicach, Rzeszowie i Zakopanem)

Tegoroczny film prawdziwych gigantów kinematografii narciarskiej i snowboardowej, słynnej wytwórni Teton Gravity Research. Stojąc w obliczu najgorszej zimy w historii istnienia wytwórni i walcząc z frustracją wywołaną nieodpowiednimi warunkami, ekipa musiała wznieść się na wyżyny kreatywności. Czy wyszli z kryzysu pogodowego obronną ręką? Na ekranie tradycyjnie zobaczymy najlepszych narciarzy i snowboardzistów zza oceanu oraz przekrój lokalizacji – od Gór Skalistych przez Japonię aż po bałkańskie Kosowo.

SEDNA (pokaz w Katowicach i Rzeszowie)

Tytuł filmu pochodzi od imienia bohaterki starej grenlandzkiej legendy. Francusko-szwajcarska grupa narciarzy i snowboardzistów przy pomocy przystosowanego do arktycznych warunków jachtu eksploruje góry położone nad fiordami Grenlandii. Niesamowite krajobrazy dalekiej północy, tajemniczy klimat inuickich osad oraz jazda na nartach na najwyższym światowym poziomie to składniki ciekawej historii!

WYDARZENIA SPECJALNE (KRAKÓW I WARSZAWA)

DEGREES NORTH

Będą to jedyne na świecie, przedpremierowe pokazy najnowszego projektu filmowego sygnowanego nazwiskiem słynnego snowboardzisty Xaviera de le Rue. Film przedstawia snowboardową i narciarską eksplorację położonych na dalekiej północy, najbardziej niedostępnych gór na świecie.

SPOTKANIE Z ANDRZEJEM BARGIELEM

Prelekcja polskiego skialpinisty realizującego wieloletni projekt „Hic Sunt Leones”, który polega na zjazdach narciarskich z najwyższych gór świata. Andrzej opowie o swoim ostatnim wyczynie, pierwszym na świecie zjeździe z ośmiotysięcznika Broad Peak, idei całego projektu oraz kolejnych planach. Strona Andrzeja Bargiela: www.andrzejbargiel.com

Więcej szczegółów: www.pure.powder.pl

  • Damian

Spodnie El Cap Montano - wrażenia użytkownika

Spodnie El Cap nowotarskiej firmy Montano to ciekawa propozycja do wspinaczki i górskich wędrówek. Chociaż sama nazwa modelu wtajemniczonym nie pozostawia wątpliwości do czego bardziej są dedykowane. Te trzysezonowe spodnie miałem okazję testować już bodajże od 1,5 roku (może 2 lata). Czas na małe podsumowanie.

DG na pierwszym wyciągu (od rampy) Wielkiego Zacięcia. Fot. Kacper Tekieli

Nie jest to typowy test/recenzja produktu (podobnie jak bluzy Cortina), raczej bliżej mu kategorii „reklama”, ponieważ wspólnie z Tadkiem Grzegorzewskim działamy w górach i Montano wspiera mnie sprzętowo. Zapraszam do lektury i być może zakupu tych spodni ;).

Dla osób, które nie są pewne co potrzebują w góry z odzieży, to polecam ten artykuł: Ubiór na letnie wypady w góry (wspinaczka, trekking np. w Tatrach).

Opis producenta

spodnie el cap montano

Całoroczne spodnie wspinaczkowe wykonane z materiału Soft Shell Singtex. Dopracowany krój, klin wszyty w kroku oraz profilowane kolana, zapewniają swobodę ruchów podczas wspinania. Spodnie posiadają rozpinane nogawki oraz pasek, zapinany na wysokiej jakości klamrę YKK. Wyposażone są w dwie otwarte kieszenie oraz trzecią, zasuwaną na zamek. 

Bezmembranowy materiał Soft Shell Singtex łączy w sobie wysoką oddychalność, niezwykłą wręcz trwałość oraz bardzo dobrą odporność na wiatr ( 98% ) i wilgoć. To materiał na trudne górskie warunki, sprawdzony na niejednej tatrzańskiej drodze.

Takie właśnie są wyroby z technicznej serii EL CAP, przeznaczone do zastosowania w szerokim spektrum warunków, a jednocześnie lekkie, wygodne i odporne. I jak zwykle wykonane z dbałością o szczegóły.

Produkt z serii LMW.

Ideą produktów spod znaku LMW jest połączenie lekkości i funkcjonalności. To produkty przeznaczone dla tych, którzy nie chcą nosić w góry ciężkich plecaków i oczekują od swojego ubrania maksymalnej użyteczności: ochrony przed wiatrem i deszczem, przy jednoczesnym zapewnieniu komfortu termicznego.

Wrażenia

Model ten jest wyprodukowany z materiału Soft Shell Singtex. Ogólnie materiał jest elastyczny i w miarę dobrze oddycha. Przyjemny w dotyku i pomimo nie rozczulania się nad nim, to sporo wspinania przetrwał bez większych dziur (dosłownie 3 naruszenia materiału, które od biedy można nazwać dziurami). Warto dodać, że zrobiłem w nich kilka kilometrów wspinania górskiego (sporo kominów i niekorzystnych dla ubrań formacji (czyt. sporo ciorania). Dodajmy do tego skały, a otrzymamy solidną próbę na materiału Singtex.

soft shell singtex nowy spodnie el cap

Zdjęcie materiału z miejsc, gdzie nie jest narażony na obtarcia. Fot. dg

soft shell singtex uzywany spodnie el cap

Zdjęcie materiału z okolic kolan, czyli tam, gdzie intensywnie trze o skałę. Fot. dg

Z tego co się orientuję, to popełniłem błąd piorąc te spodnie w temperaturze powyżej 40 stopni. Spowodowało to delikatne mechacenie spodni. Cóż warto czytać metkę ;).

Ogólnie są dość ciepłe i korzystałem z nich wiosną, latem i jesienią. Czasem też działałem w nich w zimie w skałach (drytooling). Na pewno nie są najcieplejsze i na zimę nie polecam samych El Capów. Można oczywiście spróbować, ale są lepsze (czyt. bardziej izolujące) modele (np. Extreme II Softshell Montano).

fragment faktury spodnie el cap

Logo, nieco wytarte. Fot. dg

Dość szybko namakają podczas deszczu i chodzenie w mokrych El Cap nie należy do przyjemnych ;).

Krój spodni jest przystosowany raczej do wysportowanych osób. Zapomnijcie o nich, jeśli macie 20 kilogramów nadwagi. Materiał jest dość elastyczny, więc spodnie w miarę dobrze dopasowują się i siedzą na nogach.

Wydaje mi się, że część w okolicach pasa mogłaby być nieco wyższa i szersza. Być może uda nieco szersze. To w każdym razie moje osobiste odczucia. Dla innych osób może być lepiej (lub gorzej). Sugeruję przed zakupem przymierzyć.

Na Fuczoku. Fot. Magdalena Dudek

W okolicach kolan mamy krój z nadmiarem materiału, co docenią wszyscy, podczas wysokiego wstawiania nóg. U mnie nieco łapie mnie materiał na udach, ale to drobiazg.

Spodnie posiadają 3 kieszenie zamykane na zamek. Dwie po bokach w miarę pojemne i jedną na udzie, która jest w sam raz na topo. Wyposażone są w zamki YKK z małymi tasiemkami, które ułatwiają złapanie zamka.

spodnie el cap montano kieszen

Kieszeń boczna. Fot. dg

Nogawki na dole można poszerzyć (zamki YKK). Plus jeśli mamy duże buty lub podczas podchodzenia gdy chcemy mieć lepszą wentylację. W razie czego nogawki można podwinąć do kolan. W miarę się trzymają przy takim patencie.

spodnie el cap zamek

Zamek przy nogawkach. Fot. dg

Rozporek zamykany jest na zamek i mamy dodatkowy guzik. Tutaj niestety patent z jednym guzikiem nie sprawdza się u mnie. Guzik lubi się rozpinać. Co prawda zamek trzyma mocno, ale jest to uciążliwa wada. Myślę, że lepszym rozwiązaniem byłoby zamontowanie dwóch guzików lub – może – jednego większego, bardziej pancernego. Ewentualnie innej firmy. 

Spodnie posiadają szlufki na pasek (syntetyczny z klamerką YKK. Leciutki). Same spodnie ważą 360 gram.

Podsumowując – Spodnie Montano El Cap to model dla osób, które cenią sobie lekką, funkcjonalną i ciepłą odzież. Produkt z segmentu „zakup na lata”. Zadowolieni będą z nich wspinacze, miłośnicy trekkingów i ci co używają ich na codzień w mieście.

Damian Granowski

Inne testy odzieży Montano

Wrażenia z używania plecaka Torre firmy Montano

Bluza Cortina Stretch Montano - wrażenia użytkownika

DG na pierwszym wyciągu (od rampy) Wielkiego Zacięcia. Fot. Kacper Tekieli

  • Damian

Newsletter z praktycznymi poradami dla tych, którzy nie lubią fb, g+ i twittera

Dla osób, które chcą być na bieżąco z wartościowymi treściami z drytooling.com.pl przygotowałem specjalny newsletter, na który wysyłam linki o ciekawszych artykułach, które ukazały się na stronie. Zachęcam do zapisania się, zwłaszcza osoby, które z różnych powodów nie przepadają za serwisami społecznościowymi typu fb, g+, twitter.

podejscie dol wielicka

Czy otrzymam jakiś gratis z tego powodu? Czy powiązany jest z tym jakiś konkurs w którym mogę wygrać coś fajnego?

Nic z tych rzeczy. Zapisujesz się po prostu na newsletter. Nie ukazuje się on regularnie, lecz tylko wtedy gdy na stronie pojawi się wartościowa treść. Wtedy wysyłam krótką wiadomość z kilkoma linkami (zazwyczaj 1-2). Nie dostaniesz tam tony reklam. W sumie w ogóle, aczkolwiek nie wykluczam kiedyś małych reklam.

Zawsze możesz się wypisać jednym kliknięciem :-). Polecam również: Know How dla nowych czytelników.

Przykładowy newsletter z 18 września:

Cześć xxxxxx,

Dziś opublikowałem artykuł na temat karabinków HMS we wspinaniu. Zapraszam do lektury
http://drytooling.com.pl/serwis/art/szpej/7430-karabinki-hms-we-wspinaniu

Ostatnio też wrzucałem porady TRAD dla początkujących ;)
http://drytooling.com.pl/serwis/art/patenty/989-10-porad-we-wspinaczce-trad-dla-poczatkujacych

Pozdrawiam serdecznie
Damian Granowski

Nie chcesz już otrzymywać tych wiadomości? Wypisz się z newslettera

Sprawy techniczne

Na newsletter możesz zapisać się pod tym linkiem lub w formularzu poniżej. Dostaniesz na maila potwierdzenie otrzymywania newslettera. Klikasz i gotowe.

Zapisz się na newsletter z powiadomieniami o nowych artykułach

Weź pod uwagę, że mail aktywacyjny może wylądować w skrzynce spam. Dlatego, jeśli po 5 minutach nie zobaczysz wiadomości to przejrzyj swoją skrzynkę spam. Zwłaszcza niech zrobią to posiadacze gmaila (na 90% właśnie tam wyląduje).

Ogólnie serwer na którym jest nie jest najwyższych lotów (zamierzam wkrótce zmienić), więc może się zdarzyć, że wiadomości będę lądować w spamie. Warto wtedy zatwierdzić opcję w stylu „To nie jest spam”.

Damian Granowski

  • Damian

Goryonline.com

Źródła nie znaleziono