Log in
    

Reklama - pod menu głównym, strona główna

Skrajna Baszta / Basztowa Igła

Na Basztowej Igle (Skrajna Baszta) w Tatrach Słowackich za sprawą Filipa Babicza i Wojtka Gąsienicy-Roja powstały dwie nowe drogi: Prow VII i Etyczne Dylematy VIII.

basztowa igla tatry slowackie

Filip Babicz na Prow VII. Fot. Wojciech Gąsienica-Roj

Długość:  ok. 20 metrów

Lokacja:  Tatry słowackie, Skrajna Baszta

Uroda: Sam oceń. Jeśli przeszedłeś to zaznacz ilość gwiazdek (Od 1 do 5), tak aby inni wiedzieli na co warto iść ;)

Charakter: sportowe wspinanie i tradycyjne

Okres do wspinania: lato

Dojście

Opis

Dwie nowości biegną północną ścianą Basztowej Igły i mają ok. 20 metrów długości. Pierwsza, Etyczne dylematy o trudnościach VIII jest ospitowana (7 przelotów) i oferuje „siłowe wspinanie w pionowej płycie”. Druga, Prow wymaga tkania własnej asekuracji w lekko przewieszonym kancie i sprawnego poruszania się w terenie VII. Wojtek o Prow napisał:     

Z dołu wyglądało na 8b, ale po zjechaniu i usunięciu luźnego materiału skalnego zrobiło się tatrzańskie siedem :), chyba troszkę psychiczne jak się idzie na własnej.

Zejście

Sprzęt

Zestaw standardowy

Historia zdobywania

Nikt jeszcze nie dodał historii. Wrzuć w komentarzach!

Ciekawostki

Znasz ciekawostki o tej drodze? Podziel się nimi.

Cytaty

Znasz wypowiedzi ludzi o tej drodze? Podziel się nimi

Topo

Masz topo? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Zdjęcia

Masz zdjęcia? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Filmy

Wyszperałeś w sieci filmy o tej drodze? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Jeśli zauważyłeś nieścisłości w tym opracowaniu, lub chciałbyś coś dodać od siebie, to możesz to zrobić przez nasz system komentarzy :-)

  • Damian

Poradnik wiązania ósemki do uprzęży - węzły wspinaczkowe

Ósemka (lub bardziej prawidłowo Podwójna ósemka) służy nam zazwyczaj do wiązania się do uprzęży wspinaczkowej, aczkolwiek może mieć inne zastosowania. Ósemka do wspinania trafiła wraz z pojawieniem się lin rdzeniowych. Aktualnie jest najbardziej popularnym węzłem we wspinaniu.

wiazanie liny do uprzezy wspinaczkowej

Fot. Damian Granowski

Zainteresowanych wspinaniem odsyłam również do zbioru poradników wspinaczkowych. Znajdziecie tam kilkanaście artykułów na temat wspinania i nie tylko. Jeśli jesteś tu pierwszy raz i strona ci się podoba to zajrzyj do artykułu "pierwszy raz na drytooling.com.pl" znajdziesz tam kilka wskazówek, co warto przeczytać na stronie :-). 

Polecam też zapisać się na newsletter, aby otrzymywać powiadomienia o podobnych artykułach. Możesz zapisać się pod tym linkiem lub w formularzu poniżej. Dostaniesz na maila potwierdzenie otrzymywania newslettera (sprawdź ew. folder spam). Klikasz i gotowe :-)

Zapisz się na newsletter z powiadomieniami o nowych artykułach

Wcześniej wiązano się za pomocą węzła skrajnego tatrzańskiego. Na początku lat 70tych Komisja Szkolenia DAV zaleciła nie używanie skrajnego, a zalecono (i promowano) wiązanie się podwójną ósemką lub kluczką. Wpływ na to miał wypadek w 1965 roku w Peilsteinie, gdzie podczas ćwiczeń ratowniczych zginęła jedna osoba i dwie zostały ranne. Przyczyną był węzeł skrajny tatrzański, który pod wpływem niekorzystnych obciążeń rozwiązał się. Po wypadku nastąpiła głośna rozprawa sądowa, a później seria badań. Zainteresowanych odsyłam do "Bezpieczeństwo i ryzyko" Pita Schuberta (tom I, str 127).

Poniżej poszczególne etapy wiązania ósemki do uprzęży wspinaczkowej

wiazanie wezla podwojna osemka do uprzezy1

Przeplatamy końcówkę liny przez dwa ogniwa (wzdłuż łącznika uprzęży)

wiazanie wezla podwojna osemka do uprzezy2

Końcówkę liny przeciągamy wzdłuż ósemki. Zwracajmy uwagę aby liny się nie krzyżowały

wiazanie wezla podwojna osemka do uprzezy3

Końcówkę liny przeciągamy wzdłuż ósemki. Zwracajmy uwagę aby liny się nie krzyżowały

wiazanie wezla podwojna osemka do uprzezy4

Na koniec zaciągamy węzeł

Kilka porad na temat wiązania się do uprzęży wspinaczkowej (ogólnie też wiązania wszystkich węzłów wspinaczkowych)

Zawsze wiąż węzły wspinaczkowe schludnie, tak abyś od razu widział, czy węzeł jest prawidłowo zawiązany.

Podczas wiązania się liną do uprzęży skup się tylko na tym. Nie daj się rozproszyć rozmową, nie przerywaj "na chwilę" wiązania. Było sporo wypadków związanych z tym. Chociażby legenda amerykańskiej wspinaczki, Lynn Hill. Tutaj znajdziecie więcej szczegółów: Błędy wspinaczkowe.

Po zawiązaniu ósemki sprawdź czy jest poprawnie zawiązana. Sprawdź również węzeł partnera!

NIGDY nie wiąż ósemki do uprzęży przy pomocy karabinka HMS (wspominam o dwóch karabinkach przeciwległych, ale jest to specyficzna sytuacja, nie spotykana na codzień).

Ósemka nie ma tendencji do rozluźniania / rozsuwania.


Ósemkę wiążemy na line (w odległości ok. metra od końca), następnie koniec liny przeciągamy przez ogniwa w pasie biodrowym i udowym. Koniec liny przeciągamy wzdłuż istniejącego węzła. Końcówka powinna mieć około 10 średnic liny, czyli ok. 10 cm (Ew. końcówka liny ma wystawać z jednej zaciśniętej dłoni, a w dwóch ma być schowana ;).). Zwracajmy uwagę, aby ósemkę wiązać starannie, dzięki czemu po jej obciążeniu, będzie ją łatwiej rozwiązać. Ciężko ją zawiązać jedną ręką.

Pętla od ósemki, powinna mieć wielkość łącznika uprzęży. Jeśli będzie mniejsze to uprząż będzie gorzej pracować. Z kolei za długie przeszkadza przy robieniu wpinek.

Na koniec zaciśnij ósemkę. Dotyczy to zwłaszcza sztywniejszych lin (np. statycznych).

Nie wiąż ósemki do łącznika w uprzęży. On nie służy do tego.

Przy tak zawiązanej ósemce nie trzeba wiązać węzła zabezpieczającego. Wręcz wiązanie takiego zabezpieczenia może być niebezpieczne w pewnych warunkach.

Gdy przewlekasz linę przez uprzaż to idealnie jeśli zaczniesz przewlekanie od pętli w pasie biodrowym, a następnie dopiero przez pas udowy. Zdarzało się, że roztargnieni wspinacze przewlekali linę tylko przez jedno "ogniwo". Jeśli to będzie przy pętlach udowych, to przy odpadnięciu obraca nas do góry nogami. Jeśli to będzie pas biodrowy, to ściśnie nas mocniej w brzuchu i nie obróci do góry nogami.

Poniżej filmik opisujący wiązanie ósemki do uprzęży wspinaczkowej.

Podwójna ósemka

podwojna osemka wiazanie wezlow wspinaczkowych

Podczas różnych zabaw integracyjnych, gdy trzeba często zmieniać się na linie (np. imprezy z dziećmi) to można rozważyć przypięcie do uprzęży za pomocą ósemki wpiętej do łącznika uprzęży za pomocą dwóch karabinków zakręcanych (albo lepiej twist-lock), ustawionych przeciwlegle zamkami.

Ósemka w taternictwie jaskiniowym, pracach wysokościowych często używana jest do zakładania poręczówek. Podwójną ósemkę wpina się w karabinek HMS, a jego do punktu asekuracyjnego.

Podwójna ósemka może też służyć jako węzeł do zabezpieczania końca liny.

podwojna osemka jak zawiazac

Podwójna ósemka

Zalety i wady ósemki:

+ korzystny rozkład sił i nie potrzeba go zabezpieczać

+ bardzo bezpieczny węzeł (nawet niedokończony często "zadziała" i nie rozwiązuje się)

- Na początku ciężko się go nauczyć

- mocno zaciska się po locie

Fot. Ania Resiak

Inne węzły wspinaczkowe:

Damian Granowski

  • Damian Granowski

Bad to the Bone na Alasce

Brytyjczycy Jon Griffith i Will Sim wytyczyli nową linię Bad to the Bone na dziewiczej północno zachodniej ścianie Mt. Deborah (3761m) na Alasce.

bad to the bone.resized

 Biwak. Fot. Jonathan Griffith

Pod ścianę dostali się za pomocą helikoptera i przez pierwsze dwa dni musieli walczyć z załamaniem pogody, które zmusiło ich do wykopania jamy śnieżnej.

Gdy pogoda wreszczie się poprawiła spędzili trochę czasu na obserwacji ściany i 23 kwietnia wbili się w ścianę. Potrzebowali dwóch biwaków na 2000 metrowej długości drogę. W 2/3 ze względu na spore lawiny schodzące ścianą, odbili na północno zachodnią grań. Na szczycie zameldowali się się 24 kwietnia i następny dzień upłynął im na ciężkim zejściu.

Mount Deborah został po raz pierwszy zdobyty w 1954 roku (południową granią) przez zespół: Fred Beckey, Henry Meybohm i Heinrich Harrer. Jest to trudny technicznie szczyt, a do tego w sporym oddaleniu.

Poniżej zamieszczamy film Jonathana Griffitha z tego przejścia.

Źródło: planetmountain.com, alpineexposure.com

  • Damian

Mont Blanc – notatki spod szczytu

W 2011 dzięki uprzejmości Jarosława Sobla zamieściłem na drytoolingu praktyczny poradnik na temat zdobywania Mont Blanc. Kilka osób pytało się mnie ostatnio w tym temacie, więc wrzucam ten tekst - stan na rok 2011. Miłej lektury i planowania :-). Polecam jeszcze tą krótką broszurę informacyjną firmy Petzl.

Poradnik ten zawiera informacje przydatne w czasie przygotowywania się do wyprawy na najwyższy szczyt Europy jakim jest Mont Blanc. Dziękujemy autorom za możliwość zamieszczenie tego poradnika na naszej stronie. Wersję pdf poradnika znajdziecie na stronie http://wisproject.wordpress.com/

Autor tego poradnika dołożył wszelkich starań by jego informacje były rzetelne i sprawdzone, nie może jednak wziąć odpowiedzialności za jakiekolwiek skutki wynikające z podanych w nim informacji.

na szczycie Mt. Blanc

Od Autora

Niniejsza relacja nie ma być tylko opisem wejścia na Mont Blanc. Takich streszczeń można znaleźć mnóstwo w Internecie. Natomiast mi zależało na tym, aby oprócz samego opisu przejścia przekazać dodatkowo wskazówki praktyczne (informacje o schroniskach, o cenach oraz o potrzebnym wyposażeniu). Podczas planowania wyprawy szukaliśmy z Gosią przydatnych informacji w Internecie oraz wśród znajomych. W sieci znaleźliśmy tysiące relacji, jednak zazwyczaj były to tylko uogólnione opisy samego przejścia, np. osoby piszą: „wyszliśmy z Les Houches do Tete Rousse” (z którego miejsca dokładnie w Les Houches? jaką trasą? itp.). Nie znaleźliśmy również dość istotnych informacji o cenach, m.in. jakie są opłaty za nocleg w schroniskach, ile kosztuje butelka wody oraz czy można płacić kartą płatniczą.

Stąd też, podczas schodzenia ze szczytu, zrodził się pomysł, aby przygotować taki oto poradnik dla osób chcących zdobyć najwyższy szczyt Europy (kwestię tego, czy Mont Blanc czy też Elbrus jest najwyższym szczytem naszego kontynentu pozostawmy geografom i zwolennikom Messnera). Co więcej, w jednym ze sklepów w Chamonix widziałem przewodnik, w którym na zdjęciach zaznaczone były kolorowymi liniami przejścia poszczególnych odcinków trasy. Zainspirowało mnie to do tego, aby podobne ilustracje umieścić w swojej relacji.

Życzę miłej lektury.

Jarosław Sobel

Dojazd

Nasza wyprawa odbyła się w czerwcu 2011r. Początkowo plan zakładał wyście w dniu 18 czerwca. Niestety prognoza pogody, która zapowiadała burze, powstrzymała nas przed wyjściem i zmusiła do przesunięcia terminu na 22 czerwca. Wybraliśmy drogę „klasyczną” (francuską) od strony Chamonix, a konkretnie z Les Houches. Wiele osób, które dopiero przymierzają się do wspinaczki dowiaduje się, że u stóp masywu leży znany kurort narciarski (Chamonix) stąd też skojarzenie, że trasa rozpoczyna się właśnie tutaj. Jest to jednak błędne założenie, gdyż droga „klasyczna” rozpoczyna się 7 km dalej na zachód czyli w Les Houches.

Całą trasę, której długość to blisko 1500 km udało nam się pokonać w 12 godzin. Wybraliśmy przejazd przez Niemcy oraz Szwajcarię głównie ze względu na koszty (winietki i opłaty za tunele).

Dojazd pod M. Blanc

Dojazd pod M. Blanc, okolice Chamonix

Chamonix

Punkty kontrolne – wysokość oraz koordynaty GPS

Nazwa Opis Wysokość Koordynaty GPS Mapa
Les Houches ([Le Zusz] *) Camping   N45° 53' 29" E6° 47' 19" A
Les Houches Dolna stacja kolejki linowej 996 m N45° 53' 23" E6° 47' 21" B
La Chalette ([La Szalet] *) Górna stacja kolejki liniowej 1801 m N45° 52' 25" E6° 46' 45" C
Col du Mt Lachat ([Kol di mą Lasza] *) Przedostatnia stacja kolejki szynowej 2077 m N45° 52' 04" E6° 47' 44" D
Gare du Nid d’Agile ([Żar di Nid dAżil] *) Ostatnia stacja kolejki' szynowej – niedaleko schroniska 2362 m N45° 51' 30" E6° 47' 54” E
Baraque Forestiere des Rognes ([Barak Forestier de Roń] *) Awaryjny schron (barak) – darmowe noclegi 2768 m N45° 51' 48" E6° 48' 03" 1
Refuge de Tete Rousse ([Refusz dy Tet Rus] *) Schronisko Tete Rousse 3167 m N45° 51' 18" E6° 49' 03" 2
Le Grd Couloir ([Ly grą kulłar] *) Kuluar spadających kamieni - N45° 51' 16" E6° 49' 26" K
Refuge de l’Aiguille du Gouter ([Refusz dy lAgil di Guty] *) Schronisko Gouter 3817 m N45° 51' 11" E6° 49' 48" 3
Aiguille du Gouter ([Agil di Guty] *) Szczyt 3863 m N45° 51' 02" E6° 49' 52” -
Dome du Gouter ([Dom di Guty] *) Szczyt 4304 m N45° 50' 34" E6° 50' 36" -
Refuge Bivouac Vallot ([Refusz Biwak Valot] *) Schron ratunkowy Vallot 4362 m N45° 50' 22" E6° 51' 07" 4
Mont Blanc „Dach Europy” 4810 m N45° 55' 00" E6° 55' 00" 5

* Fonetycznie

Mapka szczegółowa wejścia na M. Blanc

Fragment mapy Kompass nr 85 (skala 1 : 50 000)

M. Blanc dojście szczegółowe - mapka

Fragment mapy IGN 3531 ET (skala 1 : 25 000)

Dzień przed ... (24.06)

Swoją wyprawę rozpoczęliśmy i zakończyliśmy na polu namiotowym w Les Houches (popularnie zwanym „u Babci”). Na camping dotarliśmy 24 czerwca wieczorem, około godziny 21:00. Aby o tak później porze nie nękać już właścicielki „przybytku” zdecydowaliśmy, że kwestię zapłaty uregulujemy rano. Poza tym chcieliśmy się dowiedzieć, czy i gdzie można zostawić samochód. Podczas rozbijania namiotu okazało się, że zaraz obok nocuje grupka Polaków z Lubawki (Mont Blanc ExXxpedition, Team J.D.P). Po krótkiej rozmowie dowiedzieliśmy się, że w dniu następnym planują wspinaczkę na szczyt podobnie jak my (najpierw jednak chcą się zaaklimatyzować na Aiguille du Midi). Ze względu na to, że taką aklimatyzację mieliśmy już za sobą, ustaliliśmy, że spotkamy się w okolicach schroniska
Tete Rousse.

Camping Bellevue w Chamonix

Warto wiedzieć, że na campingu kabiny prysznicowe otwarte są do godziny 20:00, więc jeśli ktoś ma ochotę na prysznic musi to zrobić albo przed godziną 20:00 albo z samego rana. Poniższe zdjęcia przedstawiają opisywany Camping.

Relacja

Dzień pierwszy (25.06)

Wstaliśmy wczesnym rankiem (około godziny 6:30), zjedliśmy śniadanie, uregulowaliśmy rachunki i przystąpiliśmy do pakowania sprzętu. Nasz plan zakładał zabranie namiotu oraz śpiworów aby zaoszczędzić na spaniu w schroniskach. Oczywiście, trasę można pokonać różnymi sposobami: totalnie „na lekko” (jeśli zabierze się odpowiednio wyposażony portfel można nawet nie zabierać ze sobą jedzenia ani śpiwora) lub „oblężniczo”, tak jak w naszym przypadku, z całym sprzętem. Około godziny 10:00 po spakowaniu plecaków ruszyliśmy do znajdującej się niedaleko stacji kolejki Telepherique Bellevue (5-10 minut piechotą od campingu).

Położenie Campingu w Chamonix

Na rysunku powyżej na niebiesko zaznaczyłem położenie campingu a na czerwono stację kolejki oraz trasę dojścia do niej. Wszystko to znajduje się w dzielnicy Les Trabets w Les Houches.

Kolejka wywiozła nas na wysokość 1801 m, a stąd piechotą ruszyliśmy po torach w kierunku schroniska Nid d’Agile (2372 m). Można również uniknąć chodzenia  po torowisku i od stacji kolejki skierować się na „legalny szlak” prowadzący również do tego samego schroniska. Jedyną wadą takiego rozwiązania jest fakt, że  najpierw trzeba zejść dość mocno w dół, by później ponownie wdrapać się na wcześniejszą wysokość.

Trasa na Mont Blanc

Powyższe zdjęcie przedstawia trasę pomiędzy dolną stacją kolejki (30 min. od wyjścia) w kierunku schroniska. Jak widać trasa biegnie obok torów kolejki Tramway du Mont Blanc (TMB). W sezonie, kiedy pociąg jeździ regularnie, należy bardzo uważać (szczególnie, gdy miniemy już przedostatnią stację i szerokość torowiska bardzo się zmniejszy). Na górze zdjęcia zaznaczyłem czerwoną kropką położenie schroniska Gouter.

Po drodze zrobiliśmy krótki postój na przedostatniej stacji kolejki szynowej – lewe zdjęcie (Col du Mt Lachat – 2077 m). Natomiast do ostatniej stacji – Gare du Nid d’Agile (która w tym czasie była w remoncie i jest małą budką położoną niedaleko schroniska Refuge du Nid d'Aigle) – dotarliśmy około 12:30 – prawe zdjęcie. Ponieważ pora zrobiła się obiadowa wypadało coś zjeść. Wyjęliśmy więc nasze Mleczne Starty i przygotowaliśmy sobie posiłek.

Col du Mt. Lachat 

Gare du Nid D'agile

Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy do schroniska Tete Rousse (3167 m) mijając na trasie znany wszystkim barak Forestiere (Baraque Forestiere des Rognes – 2768 m – godzina 15:00).

Ścieżka podejściowa na Mont Blanc

Ścieżka podejściowa na Mont Blanc

Jak się później dowiedzieliśmy, w baraku tym można spokojnie przenocować (jest tam pomieszczenie z łóżkiem piętrowym oraz poddasze, są dostępne koce i przeważnie jest czysto, choć zależy to od sezonu – podobno w roku poprzednim wewnątrz była bardzo duża liczba śmieci pozostawionych przez turystów, których oczywiście nikt nie sprzątał).

Barak Forestiere pod M. Blanc

Wnętrza baraku Forestiere pod Mt Blanc

Wnętrze baraku forestiere pod Mt Blanc

Zdjęcia powyżej przedstawiają budynek oraz jego wnętrze. Jak widać, w środku zbudowane jest prowizoryczne łóżko piętrowe oraz wyodrębnione jest miejsce na sprzęt.

Od baraku, krętą drogą, pomiędzy kamieniami dotarliśmy około godziny 19:00 do schroniska Tete Rousse.

Droga pod Mt Blanc

Powyższe zdjęcie zostało zrobione w połowie drogi, pomiędzy ostatnią stacją kolejki TMB a barakiem Foresteire. Czerwona kreska przedstawia trasę do baraku (czerwona kropka). Natomiast żółta linia to ścieżka od baraku do schroniska Tete Rousse. Dodatkowo, zieloną kropką zaznaczyłem lokalizację schroniska Gouter.

Trasa pod Tete Rousse

Kolejne zdjęcie powyżej prezentuje tę samą trasę z góry, ale już po jej przejściu. Było ono zrobione prawie pod schroniskiem Tete Rousse. Czerwona linia przedstawia przejście z baraku do schroniska, niebieska zaś zejście od baraku do stacji kolejki TMB (której już z tego miejsca widać nie było). Dodatkowo, żółtym kółkiem zaznaczyłem lokalizację górnej stacji wyciągu.

Po dotarciu do schroniska Tete Rousse szukaliśmy miejsca na rozbicie namiotów. Na pierwszy rzut oka nie mogliśmy go nigdzie zlokalizować. Z pomocą przyszła nam jedna z turystek, od której dowiedzieliśmy się, że „pole namiotowe” znajduje się około 50 m powyżej schroniska (tuż za niewielkim wzniesieniem). Lewe zdjęcie zrobione zostało około 100 m przed schroniskiem Tete Rousse (budynek jest akurat za plecami). Natomiast na prawym widzimy schronisko zbudowane na skałach (kwadratowa ramka) oraz „pole namiotowe” (owalna ramka).

Okolice Tete Rousse

Pole namiotowe w pobliżu Tete Rousse

Poniższe zdjęcia przedstawiają wygląd „pola namiotowego”. Jak widać ludzi i namiotów było dość dużo (my naliczyliśmy około 12 „domków”). Na drugim zdjęciu po prawej stronie ze skał wyłania się drewniana toaleta.

Pole namiotowe Tete Rousse

toaleta na Tete Rousse

Mieliśmy szczęście, bo wolna była „platforma” po poprzednim namiocie, w której mogliśmy się usadowić. Po rozbiciu namiotu oraz zabezpieczeniu przed wiatrem (który akurat w ten dzień był bardzo mocny) przygotowaliśmy sobie jedzenie (liofilizaty). Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że toaleta, która znajduje się na tym prowizorycznym polu namiotowym służy nie tylko w jednym celu. W jej przedsionku można gotować wodę, gdyż pomieszczenie to jest dość dobrze osłonięte od wiatru (dzięki temu zaoszczędzamy zarówno czas jak i pieniądze – gaz). Po obiedzie oraz po krótkich oględzinach tego, co nas czeka dnia następnego, przygotowaliśmy sobie posłanie i poszliśmy spać. Była godzina 21:30.

Namiot pod mt Blanc

Widok na wielki Kuluar pod Mt. Blanc

Toaleta na Mt. Blanc

Powyższe zdjęcia przedstawiają (od lewej strony): nasz namiot oraz toaletę; inny namiot (ekspedycyjny) na tle sławetnego kuluaru; ponownie toaletę, ale tym razem z widokiem w przepaść. Należy dodać, że środkowe zdjęcie zrobione było około godziny 22:00 (czerwono-pomarańczowe skały rozświetlone zachodzącym słońcem robią ogromne wrażenie na widzach  tego przedstawienia).

Dzień drugi (26.06)

[przyp. dg (sugestie z FB czytelnieka Jakub Badelek - Bardzo fajny opis niestety niestety mocno nieaktualny o bardzo ważną informację n/t nowego schorniska Gouter - warunki się zmieniły i w schronisku oficjalnie można przebywać tylko i wyłącznie po zrobieniu rezerwacji (co się udaje jedynie z około miesięcznym wyprzedzeniem) - tamtejsza załoga jest niemiła i robi problemy jesli się takowej rezerwacji nie ma (oficjalnie odmawiają noclegu bez rezerwacji - nawet na podłodze), albo kasuje 80euro od osoby jak mają gorszy humor. Dodatkowo jest zakaz spania gdziekolwiek na dziko, za wyjątkiem pola namiotowego pod schroniskiem Tete Rousse, pod groźbą surowej kary wysokości paru tysięcy euro. Miłego wchodzenia na Blanca przez Gouter :-) ]

Budzik ustawiliśmy na godzinę 5:30, jednak wstaliśmy dopiero około godziny 6:00. Szybkie śniadanie, przepakowanie (gdyż dnia poprzedniego stwierdziliśmy, że owszem, wejdziemy, ale bez dodatkowego obciążenia, jakim był namiot i zapas jedzenia, które miało posłużyć na wypadek złej pogody) oraz zweryfikowanie trasy, którą pójdziemy. Pomocni okazali się być wspinacze, którzy wyszli wcześniej. Dzięki nim szybko zorientowaliśmy się, jak przebiega trasa.

Linia przejścia przez Wielki Kuluar pod Mt. Blanc

Na samej górze widoczne schronisko Gouter. Na czerwono trasa przejścia. Natomiast na niebiesko zaznaczyłem miejsce przekraczania kuluaru.  Przy czym klasyczna trasa (ubezpieczona liną poręczową) zaznaczona jest na zielono i chodzą nią głównie przewodnicy. Natomiast większość wspinaczy wybiera „nowe” przejście (kolor niebieski) - trochę trudniejsze, bo trasa nie jest płaska tylko pod górę (trudniej się „przebiega”), ale też nie trzeba się dodatkowo wspinać po kamieniach na końcu tego przejścia.

Przedstawiam ją na  zdjęciu powyżej.  Namiot zabezpieczyliśmy kamieniami oraz obsypaliśmy śniegiem. (który w ciągu dnia trochę stopniał natomiast wieczorem zamarzł co stanowiło dodatkowe ubezpieczenie) i wyruszyliśmy na trasę o godzinie 7:30.

Linia przejścia przez Wielki Kuluar Mt. Blanc

Niestety popełniliśmy błąd, nie sprawdziliśmy aktualnej prognozy pogody, ta w Tete Rousse była nieaktualna (z piątku, a była już niedziela). Dodatkowo, wcześniejsza prognoza, którą dostaliśmy z Polski (SMSem od znajomych) zapowiadała wichury i burze lada dzień, a żadne nowsze wieści do tej pory nie dotarły.
Jednak pomimo to, postanowiliśmy, że spróbujemy przynajmniej podejść do schroniska Gouter. Dojście do kuluaru zajęło nam około godziny (samo podejście
nie jest trudne, jednak miejscami śniegu było dużo i nie był on zbyt stabilny, co powodowało osuwanie się i utrudniało wspinanie). Po dojściu do kuluaru odczekaliśmy około 5 minut, aby skonfrontować to co widzieliśmy wcześniej na zdjęciach i filmikach na YouTube, z tym jak wyglądało to w rzeczywistości.

Wybraliśmy „nową” trasę. Fakt, trudniej biegnie się pod górę niż po płaskim, ale tak jak już wcześniej pisałem, nie trzeba się od razu po przekroczeniu kuluaru  wspinać na skały. Przejście to zajęło nam może 2 minuty. Od tego momentu naszym celem stało się schronisko Gouter, widoczne już coraz wyraźniej.

Spękany lodowiec poniżej Goutera

Widok na schronisko Gouter pod Mt. Blanc

Powyżej, na zdjęciu po lewej stronie, widać spękany lodowiec, który opływa płaskowyż, na którym znajduje się schronisko Tete Rousse. Na zdjęciu po prawej widoczne w oddali schronisko Gouter z wyznaczoną do niego trasą. Jak widać jest to wspinaczka po kamieniach, w dodatku nieubezpieczona. Dopiero na ostatnim odcinku pod samym schroniskiem mamy fragment zabezpieczony linami poręczowymi (niebieska linia).

Około 200 m poniżej schroniska (godzina 11:00) pojawiły się wątpliwości dotyczące pogody, które po chwili sięgnęły zenitu. Spotęgował je fakt, że dwa dni wcześniej miał miejsce wypadek, w którym zginął Polak (z powodu silnych podmuchów wiatru i braku zabezpieczenia spadł spod schroniska Gouter). Po dłuższym zastanowieniu postanowiliśmy zawrócić do naszej „bazy”. O godzinie 14:00 dotarliśmy do namiotu. Przygotowaliśmy obiad i dyskutowaliśmy, czy podjęta decyzja była dobra. Właśnie wtedy dotarł do nas długo wyczekiwany SMS na temat pogody. Prognoza poprawiła się i pokazało się okno pogodowe, które miało trwać do wtorku po południu (później warunki miały się dość mocno pogorszyć). Dawało nam to w sumie dwa dnia na atak i ostatnią szansę na zdobycie góry w tym terminie. Co więcej, dotarli do nas nasi znajomi z campingu (którzy notabene nocowali w baraku Forestiere). W związku z tym, po dokończeniu obiadu (znów te smaczne liofilizaty) ruszyliśmy ponownie w górę. Szliśmy dokładnie taką samą trasą jak rano. Do schroniska dotarliśmy około godziny 19:00. Na zdjęciu poniżej widać trasę, którą przeszliśmy (jak zwykle zaznaczona na czerwono, kuluar – kolor niebieski). Widok z tarasu pod schroniskiem Gouter w dół na nasz namiot.

Samo schronisko to „blaszak”, w którym nie ma oświetlenia (w nocy trzeba się posługiwać latarkami), a spanie bez rezerwacji możliwe jest tylko w kuchni na podłodze (jeśli oczywiście w miarę szybko znajdziemy sobie dobrą miejscówkę).

Schronisko Gouter - Mt. Blanc Schronisko Gouter Mt Blanc

Schronisko Gouter Mt. Blanc

Trzy zdjęcia powyżej przedstawiają (od lewej): wejście do budynku, barierkę nad trasą, którą wchodziliśmy oraz widok jadalni.

Po opłaceniu noclegu oraz zakupieniu wody w butelce (nie mieliśmy już czasu na topienie śniegu) poszliśmy rozejrzeć się po okolicy (to znaczy ustalić, w którą stronę będziemy szli – w końcu wychodzimy w nocy). Dla zainteresowanych toaleta jest w osobnym budynku zaraz obok schroniska.

Gouter Przedsionek

Na zdjęciu widać przedsionek, w którym należy zostawić swój cały „ciężki” sprzęt (plecak, raki, czekan, kask oraz szpej)

Gdy już wszyscy zjedli kolację (nie można wcześniej zajmować miejsc w jadalni) poszliśmy znaleźć sobie dogodną „miejscówkę” na nocleg oraz przygotować sprzęt na wyjście.  Przed wejściem do schroniska buty należy wymienić na gumowe papcie w których chodzi się po całym obiekcie. Swoje buty najlepiej związać sznurówkami (żeby w nocy nie zabrać przypadkowo czyjegoś buta). Wszystko najlepiej przygotować wieczorem (o 2:00 w nocy panuje tutaj chaos, poza tym, po ciemku trudno się szuka swoich rzeczy i najlepiej wszystko mieć dobrze poukładane).

Kupiliśmy jeszcze wody do termosów na rano (oraz do kubeczka na wieczorny kisiel). Zabraliśmy ze sobą do jadalni jeden termos, kaszki na śniadanie, rzeczy wierzchnie, śpiwór oraz czołówki i poszliśmy spać. Na początku było strasznie gorąco, ale w nocy zrobiło się dość zimno – dobrze, że mieliśmy śpiwór pod ręką bo mogliśmy się nim okryć.

Dzień trzeci (27.06)

Tej nocy sen był bardzo krótki. Położyliśmy się spać około godziny 22:00, budzik nastawiony mieliśmy na 1:15. Jednak samo podekscytowanie, zmęczenie oraz  warunki panujące na jadalni nie pozwalały nam zasnąć. Budzik zadzwonił o zaplanowanej godzinie, ale poleżeliśmy jeszcze 15 min zanim wstaliśmy. Poza tym około 1:30 obsługa schroniska zaczęła wszystkich budzić, bo o godzinie 2:00 było wydawanie śniadania dla osób, które je sobie wykupiły. Zebraliśmy więc nasze legowisko, ubraliśmy rzeczy wierzchnie, zjedliśmy śniadanie i przeszliśmy do przedsionka aby zabrać pozostałe rzeczy. Tak jak pisałem wcześniej, panował tam dość duży rozgardiasz ze względu na to, że część osób już wychodziła a inni dopiero co rozpoczynali pakowanie. Z naszymi znajomymi (którzy nocowali w namiocie) byliśmy umówieni około 2:30. Spakowaliśmy więc potrzebne rzeczy, schowaliśmy te, których nie zabieraliśmy ze sobą na górę i poszliśmy nad  schronisko, gdzie (podobnie jak pod Tete Rousse) zlokalizowane było „pole namiotowe”.

Pole namiotowe w pobliżu schroniska Gouter, pod Mt. Blanc

Dome du Gouter

Na zdjęciu po lewej stronie widać schronisko i toaletę oraz trasę przejścia,  która mija pole namiotowe (zaznaczone niebieską linią przerywaną). Na drugim zdjęciu (ta sama lokalizacja, tylko już w kierunku marszu) widać  pierwsze wzniesienie (zakręt ponad grupką wspinaczy), którym jest Aiguille du Gouter (3836 m). Trasa podąża dalej i dochodzi do kolejnego wzniesienia – Dome  du Gouter (4304 m) – z którego widoczny jest już schron Vallot oraz Mont Blanc.

Planowo mieliśmy ruszyć o 2:30 jednak naszym znajomym przygotowania trochę  się przeciągnęły, co w ogólnym rozrachunku opóźniło naszą wspinaczkę o 15 minut. Zaletą tego było to, że dużo ekip szło już przed nami, dzięki temu, ścieżka była dość dobrze wydeptana i widzieliśmy, gdzie mamy iść (w ciemności widać było światło ich czołówek). Noc była całkowicie bezchmurna. Zapowiadało to dobrą  pogodę. Efektem ubocznym tego faktu była dość niska temperatura (nie było jednak konieczności ubierania – przynajmniej na początku – dodatkowej warstwy odzieży). Około godziny 4:00 dotarliśmy na wzniesienie Dome du Gouter z którego widzieliśmy szczyt Mont Blanca. Powoli zaczęło się robić widno. Niestety,  otwarty teren nie chronił przed wiatrem i trochę nas przewiało (musieliśmy ubrać kurtki puchowe).

Widok na Mt. Blanc

Linia wejścia na Mt. Blanc

Powyżej, zdjęcie po lewej stronie zrobione zostało podczas ataku  o godzinie 4:03. Natomiast na zdjęciu po prawej (zrobione w drodze powrotnej mniej więcej w tym samym miejscu) zaznaczona została trasa do schronu Vallot  (czerwona linia) oraz trasa na szczyt (niebieska linia)

Do schronu Vallot dotarliśmy około 5:30. Zakładaliśmy tam postój 10 minutowy, jednak musieliśmy zostać trochę dłużej (około 45 min). Spowodowane było to  moimi problemami z krążeniem w palcach kończyn dolnych (prawdopodobnie ze względu na przemrożenie ich podczas trekkingu na Arktyce – wystarczy więc lekkie przewianie aby zaczęły dawać o sobie znać). Na szczęście, przy pomocy rozgrzewacza chemicznego oraz łapawic puchowych (tak tak, przydają się również na nogi) udało się je odpowiednio ogrzać. Po całej „akcji ratunkowej” zjedliśmy po batonie, wypiliśmy kubek gorącej herbaty i ruszyliśmy dalej.

Schron Vallot pod Mt Blanc

Schron Vallot pod Mt. Blanc

Jak widać na załączonych zdjęciach powyżej, w schronie nie ma zbyt wiele miejsca, a przy 20 osobach robi się tłok

Trzeba uważać na sprzęt, żeby nikt nam rakami nie pociął  liny, bo wchodzi się do środka bez zdejmowania czegokolwiek (niektórzy nawet nie rozwiązują się z liny). W środku niestety nie ma zbyt dużego porządku,  pozostawione są srebrne koce a śmieci upchane są w kąt i przykryte folią. W schronie znajduje się jedna toaleta w której można się było załatwić, natomiast o  toalecie na zewnętrz nie będę nawet wspominał. Po ogrzaniu się i odpoczęciu ruszyliśmy dalej.

Widok na schron Vallot pod Mt. Blanc

Linia wejścia na wierzchołek Mt. Blanc

Na prawym zdjęciu (zrobionym pod Vallotem) zaznaczyłem trasę,  która pozostała do szczytu. Kolejny krótki postój mieliśmy około godziny 7:00 na wypłaszczeniu (widoczne na prawym zdjęciu powyżej – gdzieś w połowie trasy).

Zrobiliśmy kilka zdjęć, zjedliśmy kolejnego batona, wymieniliśmy kilka uwag ze znajomymi i ruszyliśmy dalej.

na szczycie Mt. Blanc

alt

alt

alt

alt

„Dach Europy” zdobyliśmy 27 czerwca 2011 roku o godzinie 8:40. Na niebie nie było ani jednej chmurki a słońce bardzo ładnie oświetlało wszystko w około. Na szczycie spotkaliśmy może 5 wspinaczy (tłoku nie było, raczej rotacja – co chwilę ktoś albo przychodził albo już zaczynał schodzić). Zrobiliśmy trochę zdjęć (zarówno sobie jak i produktom naszych sponsorów), kilka łyków szampana. Tak to prawda, bowiem jedna z polskich ekip, którą minęliśmy podczas wchodzenia powiedziała, że zostawiła butelkę z szampanem na szczycie i jeśli mamy ochotę możemy się napić – wiadomo, grzechem było nie skorzystać z propozycji. Resztą znakomitego trunku poczęstowaliśmy pozostałych wspinaczy, którzy akurat przyszli. Zaczekaliśmy na znajomych z Lubawki (którzy dotarli może po 20 minutach) i niestety, trzeba było się powoli zbierać w drogę powrotną.

Trzeba przyznać, że widoki zapierają dech w piersiach. Świadomość tego, że stoi się na najwyższym szczycie Europy i wszystko w około jest niższe daje ogromną satysfakcję. To, że dokonało się tego samodzielnie, bez niczyjej pomocy (chodzi mi oczywiście o te wszystkie grupki, który wynajmują przewodnika „wciagajacego” ich na sam szczyt) dodatkowo ją potęguje.

Droga powrotna do Vallota upłynęła dość szybko. Nie obyła się jednak bez „przeszkód”. Było to mijanie się z innymi wspinaczami idącymi w przeciwnym kierunku. O ile podczas naszego wejścia osób schodzących nie było jeszcze dużo, o tyle podczas naszego zejścia liczba ta zdecydowanie wzrosła. Szczególnie trzeba było uważać na grani pod samym szczytem, gdyż jest ona w tym miejscu najwęższa i łatwo o pomyłkę. Przy schronie (godzina 10:20) zrobiliśmy 15 minut przerwy – standardowo: toaleta, zdjęcia i jedzenie, po czym ruszyliśmy w dalszą drogę. Było upalnie. Do schroniska Gouter dotarliśmy w pełnym słońcu około godziny 12:30. Na miejscu odpoczęliśmy 2 godziny, zjedliśmy obiad, dopakowaliśmy resztę rzeczy, które czekały na nas w schronisku i przygotowaliśmy się do schodzenia. I tak zrobiła się godzina 15:00. Mieliśmy tylko dwie obawy: czy nie schodzimy zbyt późno (przejście przez kuluar) i czy ktoś jeszcze będzie o tej godzinie schodził.
Okazało się jednak, że nie byliśmy ostatnimi, którzy szli ta trasą (zarówno w górę jak i w dół).

O godzinie 18:00 doszliśmy do kuluaru i odczekaliśmy 10 minut aby się upewnić, że ilość spadających kamieni nie zwiększy się. Tym razem przechodziliśmy przez kuluar osobno. Najpierw szła Gosia (ja obserwowałem żleb) a po upewnieniu się, że jest po drugiej stronie, przeszedłem ja. To było dobre rozwiązanie, gdyż z racji pory dnia cały śnieg był dość mocno rozgrzany i niestabilny. Do namiotu dostaliśmy się pół godziny później. Pierwszą rzeczą było udanie się do schroniska. Kupiliśmy tam po małej puszeczce piwa (wiadomo, trunek ten w górach jest rewelacyjny zwłaszcza po wysiłku, głównie ze względu na swoją kaloryczność). Co więcej, okazało się, że kilka osób, które poznaliśmy w schronisku Gouter poprzedniej nocy, zeszło i zatrzymało się, podobnie jak my, na wysokości Tete Rousse. Mieliśmy więc okazję porozmawiać i wymienić opinie dotyczące wspinaczki. Po degustacji piwa wróciliśmy do namiotu, zrobiliśmy sobie szybką kolację, wypiliśmy coś regenerującego i poszliśmy spać. Nie wiadomo jak, a zrobiła się już godzina 20:30. Jeśli mam być szczery, to nawet nie pamiętam kiedy zasnąłem - to była dosłownie chwila.

Dzień czwarty (28.06)

Obudziliśmy się około godziny 7:30 (tak tak, 11 godzin spania). Pewnie nie dlatego, że byliśmy już wyspani ale dlatego, że w namiocie robiło się coraz cieplej. Okazało się, że pogoda w dalszym ciągu jest rewelacyjna – nieskazitelny błękit. Czuliśmy lekkie zmęczenie dnia poprzedniego, ale nie dawało się ono zbytnio we znaki. Przygotowaliśmy sobie śniadanie i trzeba było się powoli zbierać. Poza tym, czekaliśmy na naszych znajomych, którzy nocowali w namiocie pod schroniskiem Gouter i musieli do nas dotrzeć.

Osobiście cieszę się, że dnia poprzedniego wykrzesaliśmy z siebie jeszcze trochę energii i zeszliśmy na dół. Podczas składania namiotu okazało się, że jest on bardzo dobrze zakotwiony w śniegu (tak jak już wcześniej pisałem, śnieg w ciągu dnia się lekko stopił natomiast w nocy zamarzł tworząc trudną do usunięcia zmarzlinę). Wiadomo, można było użyć czekana, jednak przecież nie chodziło o to, żeby zniszczyć sobie namiot. Przed godziną 11:00 byliśmy już spakowani i gotowi do drogi. Nasi towarzysze dołączyli po kilkunastu minutach. Ostatnie spojrzenie na kuluar i ruszyliśmy w drogę.

Dojście do baraku Forestiere zajęło nam około 40 min. Po drodze mijaliśmy wspinaczy, którzy podobnie jak my wcześniej, chcieli zdobyć Mont Blanc. Nie wiem, czy wszystkim się udało, gdyż prognoza pogody na dzień następny była już fatalna (burze i bardzo silne wiatry) co na tej wysokości w górach powinno sugerować odwrót. Pod barakiem byliśmy około godziny 11:45. Zrobiliśmy kilka fotek, dojedliśmy resztki słodkości i ruszyliśmy dalej. Pomimo tego, że został nam już nie duży odcinek drogi do pokonania, śpieszyliśmy się, nie chcieliśmy się spóźnić na ostatni wagonik kolejki zjeżdżającej do Les Houches. Nasze obawy okazały się bezzasadne. Do stacji kolejki dotarliśmy przed godziną 14:00, a już o 15:00 stanęliśmy ponownie na campingu.

Nasi znajomi przybyli trochę później (udało im się również zdążyć na wagonik), gdyż zrobili sobie jeszcze przerwę na posiłek (mieli trochę większy odcinek do pokonania – szli przecież ze schroniska Gouter). Po obiedzie i kąpieli (która naprawdę była wspaniała po takiej przerwie) nadszedł czas na wymianę kontaktów oraz pamiątkowe fotografie.

alt

Na zdjęciu uwieczniliśmy naszą piątkę (która poznała się przypadkowo na campingu) - od lewej strony: Jarek, Gosia, Darek, Paweł i Janek. W tle widoczny masyw Agile de Gouter na szczycie którego chowa się, spowity chmurami, budynek schroniska.

Dopiero wtedy tak naprawdę uświadomiliśmy sobie na jakiej wysokości byliśmy i jaką trasę udało nam się przejść.

Zapraszamy do przeczytania poradnika na temat wyposażenia na następnej stronie:


Poradnik

Wyposażenie

1. Ubiór:

a. Bielizna termo - koszulka i spodenki – w zależności od własnego komfortu cieplnego (miałem bieliznę syntetyczną, natomiast Gosia bieliznę z wełny merino)
b. Skarpety - jedna lub dwie pary
c. Buty wysokogórskie – teoretycznie można iść w zwykłych trekkingach, jednak my nikogo takiego nie spotkaliśmy – co więcej, jak wychodzi się o godzinie 2 w nocy, to palce u stóp mogą dość konkretnie zmarznąć
d. Spodnie membranowe lub softshellowe
e. Bluza polarowa lub z Power Strecha
f. Kurtka membranowa
g. Kurtka lub sweter puchowy
h. Chusta na głowę oraz grubsza czapka (np.: polarowa z WindStoperem).
i. Rękawice (łapawice)

2. Akcesoria osobiste - obowiązkowe:

a. Raki – w zależności od sposobu mocowania do butów (od paskowych do automatycznych)
b. Czekan – klasyczny, turystyczny (tutaj raczej „dziabki” wspinaczkowe się nie przydadzą)
c. Stuptuty – przydają się już od schroniska Gouter, poniżej można sobie je podarować (oczywiście, w zależności od warunków śniegowych)
d. Kask wspinaczkowy – potrzebny ze względu na zagrożenie spadającymi kamieniami oraz przy ochronie głowy podczas upadku np.: na lodowcu
e. Czołówka – generalnie, dowolne źródło światła, które rozświetli nam drogę podczas ataku szczytowego o 2 w nocy; jednak, do takiego zastosowania czołówka wydaje sie mieć przewagę nad klasycznymi latarkami ze względu na to, że można ją ładnie zamocować na kasku
f. Okulary – ze względu na bardzo dużą jasność słońca oraz odbijanie się promieni od śniegu najlepsze są okulary przeciwsłoneczne z przeznaczeniem na lodowiec - (kategoria 4), ważne jest, aby dość dobrze przylegały do twarzy i nie pozwalały, aby promienie słoneczne wpadały bokami, dodatkowo, takie okulary dość dobrze chronią oczy przed wiatrem oraz pyłem śnieżnym
g. Uprząż wspinaczkowa – klasyczna uprząż biodrowa (ważne jest to, że musimy mieć w niej tyle luzu, żeby można ją było założyć na całe nasze ubranie – na kurtkę wierzchnią i spodnie)
h. Lina wspinaczkowa do asekuracji lotnej na lodowcu – w zależności od ilości osób w zespole od 20 do 50 m; ważne jest to, żeby była to lina dynamiczna; ostatnimi czasy pojawiły się liny dedykowane do asekuracji na lodowcach (są to liny bliźniacze – kupujemy jedną żyłę), zaletą takich lin jest ich średnica i waga (30m lina o średnicy 8mm waży niecałe 1,2 kg), co w zespole 2-3 osobowym ma dość duże znaczenie Karabinki zakręcane (HMS) – trzy sztuki (np.: do dowiązania liny do uprzęży – poza wpięciem się „ósemką” należy zostawić sobie trochę luzu na ewentualne zbudowanie stanowiska w przypadku wpadnięcia drugiego członka zespołu do szczeliny)
j. Ekspres – jedna sztuka (zawsze może zostać rozłożony na części i odzyskujemy z niego 2 karabinki)
k. Pętle osobiste – dwie sztuki (2 i 2,5m powinno wystarczyć); te pętle to nic innego jak rep sznur (lina pomocnicza o średnicy 5-6mm); będzie służyła do zawiązania prusika (na linie głównej), przy pomocy którego będziemy mogli wydostać się ze szczeliny lodowej
l. Taśmy – jedna sztuka (11mm x 120 cm) i dwie sztuki (16mm x 60-80cm), które pomogą nam zarówno w zbudowaniu stanowiska jak i w wydostaniu się ze szczeliny lodowej (poprzez zawiązanie stopera taśmowego na linie głównej)
m. Śruba lodowa – nam się na szczęście nie przydała, ale można zabrać (na allegro można dostać tanie śruby irbis, które do tego typu asekuracji będą bardzo dobre)
n. Termos – to chyba jest dość oczywisty element, o którym jednak warto przypomnieć, bo w wysokich górach uzupełnianie wody jest bardzo ważne
o. Kubek i łyżka – wiadomo
p. Pojemnik na wodę – można zabrać ze sobą bukłak (camelbag) lub zwykłą butelkę plastikową po wodzie
q. Krem z filtrem + sztyft do ust – my mieliśmy krem z filtrem 50+ (zostawialiśmy lekką warstwę na twarzy aby dodatkowo chroniła skórę a po mimo tego mieliśmy dość mocno spalony nos i usta)

3. Akcesoria osobiste – opcjonalne:

a. ABC lawinowe (detektor lawinowy, sonda i łopata) – pomimo tego, że dla Polaków detektory nie są jeszcze podstawowym wyposażeniem podczas wypraw  górskich, polecamy ich zabranie; owszem, wiem, że cena detektora jest dość duża, ale na rynku pojawia się coraz więcej firm, które umożliwiają wypożyczenie tego sprzętu na kilka-, kilkanaście dni za niewielkie opłaty (zazwyczaj jest to już cały zestaw z sondą i łopatą)
b. Śpiwór – jeśli wybieramy opcję na lekko (czytaj „spanie w schroniskach”) może się nie przydać (zawsze można się okryć kurtką lub czymś, co mamy w plecaku), jeśli jednak planujemy spanie pod namiotem, to powinniśmy rozważyć zabranie śpiwora, który będzie miał komfort termiczny na poziomie min. -5 (-10) stopni Celsiusa
c. Karimata – j/w; przy czym polecamy maty samo pompujące o grubości min 3-4 cm (na wyprawie mieliśmy zarówno matę – spała na niej Gosia, jak i karimatę – ja na niej spałem – niestety, w nocy musiałem pod moją karimatę dodatkowo podłożyć kurtki i spodnie, gdyż izolacja od zmrożonego podłoża była niewielka)

4. Sprzęt wspólny (w przypadku większej liczby osób w zespole)

a. Namiot – jak już wcześniej pisałem, nie przydaje się w opcji „na lekko”; warto, aby namiot miał w miarę zwartą budowę i łatwo się rozkładał nawet podczas silnego wiatru; w namiocie przydają się również fartuchy śnieżne, można je jednak pominąć i obłożyć namiot kamieniami oraz obsypać śniegiem
b. Folia NRC – poza tą, którą mamy w apteczce, powinniśmy mieć jedną do wyłożenia na spodzie namiotu w celu izolacji od podłoża (może to nie daje za dużo, ale jednak, jest to dodatkowa warstwa izolacji, która chroni nas przez przeziębieniem)
c. Łopata – jeśli nie bierzemy zestawu lawinowego, to warto zabrać przynajmniej łopatę, przy pomocy której przygotujemy sobie „platformę” pod namiot a następnie
go okopiemy i zabezpieczymy przed wiatrem
d. GPS – jeśli mamy dostęp do GPSa (nawet takiego najprostszego – ale turystycznego a nie samochodowego) warto go zabrać ze sobą; a jeśli GPS ma dodatkowo funkcję powrotu po zapisanym śladzie, to już bardzo dobra opcja, która może nam uratować życie w przypadku załamania pogody i konieczności powrotu w gęstej mgle (nam, podczas wyprawy na Blanca taka funkcja się nie przydała, natomiast podczas wspinaczki na Grossglockner żałowaliśmy, że go nie mieliśmy ze sobą, bo mieliśmy problem z powrotem do schroniska we mgle, która pojawiła się w przeciągu 30 min)
e. Mapa – generalnie, jeśli na wyprawę wybieramy się w sezonie (lipiec/sierpień) to mapa nie będzie nam aż tak przydatna, gdyż cały czas widzi się innych wspinaczy na szlaku (nawet o 2 w nocy podążamy za kawalkadą światełek na szczyt); jednak sama mapa wiele nie waży i warto zastanowić się nad jej zakupem.
f. Aparat fotograficzny – wiadomo :-P
g. Zestaw kuchenny:
i. Menażka - na dwie osoby wystarczy jedna litrowa; dodatkowo, zamiast pokrywki można zastosować złożoną 3-4 krotnie folię aluminiową (waży o wiele mniej niż klasyczna pokrywka)
ii. Palnik – w zależności od typu kartusza, nakręcany lub przebijany
iii. Kartusz – nam na dwie osoby, na całą wyprawę, wystarczył kartusz 450g (po wyprawie jeszcze trochę gazu w nim zostało); możliwe, że wystarczył by mniejszy kartusz 230g, gdyż w schronisku Gouter kupiliśmy wrzątek do termosu i do kubków (ale zależy to od wielu czynników – temperatury, itp.)
iv. System uzdatniania wody – my osobiście nie stosowaliśmy, tylko topiliśmy lód i uzyskaną wodę gotowaliśmy przez 2-3 minuty, jednak poznane tam osoby miały dodatkowo pastylki do uzdatniania wody

5. Jedzenie i picie:

a. Śniadanie – osobiście na śniadanie polecam kaszki (np.: Mleczny Start) z musli oraz suszonymi owocami (rodzynkami, żurawiną, bananami, itp.); kaszki takie bardzo szybko się przygotowuje a wymienione dodatki bardzo fajnie smakują i dostarczają potrzebnej podczas wspinaczki energii
b. Obiad – najlepsze i najbardziej pożywne są pokarmy zliofilizowane (czyli odwodnione), można je kupić w postaci zestawów jedno lub dwuosobowych; na rynku
jest bardzo duży wybór dań, które możemy zjeść
c. Przekąski – podczas wspinaczki najlepiej raz na jakiś czas przegryźć sobie batonika z dużą zawartością cukru (np.: moje ulubione Snickersy); jednak należy pamiętać, aby z wyprzedzeniem włożyć baton do ubrania w miarę blisko ciała, gdyż w przeciwnym wypadku będzie on twardy i trudny do ugryzienia
d. Napoje – ze względu na to, że na takiej wysokości ważne jest odpowiednie nawodnienie organizmu nie możemy zapomnieć o piciu; standardowo, do termosu
możemy sobie zaparzyć gorącą herbatę, natomiast do butelki napój izotoniczny (najlepiej przygotować go z tabletek lub koncentratu); nie powinniśmy pić samej wody stopionej ze śniegu, gdyż jest ona całkowicie „jałowa” i może powodować ubytek elektrolitów w organizmie
6. Apteczka – opisana poniżej

Apteczka górska

1. Materiały opatrunkowe

a. Gaza wyjałowiona 1m2 – 1 szt.
b. Kompresy jałowe z gazy 9 x 9cm, 5 x 5cm – 2 szt. / (1 op. = 3 szt.)
c. Plastry z opatrunkami różne rozmiary (np. zestaw turystyczny Viscoplast)- wybrać około 8 szt. z 1 op.
d. Plaster bez opatrunku (przylepiec) szer. 2,5cm x 5m – 1op.
e. Opaska dziana (bandaż) szer. 5cm, 10cm – 2op.
f. Steri-Strip (łączenie brzegów ran ciętych lub tłuczonych) – 1 op.
g. Plastry na otarcia (np. na pięty) – 2 szt.
h. Plaster na odciski – 2 szt.
i. Opcjonalnie można się pokusić o Opatrunek Granuflex – 1 szt.

2. Materiały usztywniające

a. Opaska elastyczna 15cm i 8cm – 2 szt.
b. Opcjonalnie: opaska dziana elastyczna - np. Codofix (numeracja: 1 - na palec; 2 – na dłoń; 3 – na dłoń, stopę; 4 – na stopę, ramię; 6 – na kolano, głowę; 8 – na głowę, udo,
10 – na brzuch, biodra; 14 – na klatkę piersiową)

3. Środki odkażające, przyspieszające gojenie oraz inne do stosowania zewnętrznego

a. Peroxygel 3% (woda utleniona w żelu) – 1 op.
b. Dermatol (proszek) – na drobne krwawienia, rany sączące – 1 op.
c. Neomycinum (maść) – 1 op.
d. 2 plastry rozgrzewające (bez kapsaicyny) np.: Ketonal Termo lub Voltaren Thermal
e. Arcalen (maść) lub Ibalgin Sport (krem) – (stany pourazowe-stłuczenia, bóle mięśniowe) – 1 op.
f. Talk (zasypka) lub Maść cynkowa – na odparzenia – 1 op.
g. Alantan Plus (maść), Panthenol (pianka/spray) lub Bepanthen (maść) – coś na lżejsze oparzenia, otarcia – 1 op.
h. Oxycort (aerozol) [TYLKO Z PRZEPISU LEKARZA!!!] - na cięższe oparzenia, odmrożenia, uczulenia, ukąszenia owadów – 1 op.
i. Krople do nosa w postaci żelu - Xylogel – 1 op.
j. Krople do oczu i uszu – Dicortineff (zawiesina) [TYLKO Z PRZEPISU LEKARZA!!!] – 1 op. (tylko do -5 st. C, później krople mogą zamarzać)
k. Opcjonalnie Leko (chusteczki nasączone spirytusem w saszetkach) – 5 szt.
l. Opcjonalnie repelenty (środki odstraszające komary, meszki, kleszcze itd.) –
w zależności od miejsca wędrówki, pory roku itd. np. Off Active (aerozol)

4. Leki do stosowania wewnętrznego

a. Leki przeciwbólowe
i. Aspiryna (tabl.) – ból głowy, gorączka, przeziębienie (jeśli nie jesteśmy uczuleni na salicylany i nie mamy astmy) – 1 op.
ii. Pyralgin (tabl.) – wysoka gorączka, ból głowy, bóle menstruacyjne – 1 op.
iii. Ketonal forte (tabl.) – bóle kostno-stawowe, działanie przeciwzapalne [TYLKO Z PRZEPISU LEKARZA!!!] – 1 op.
iv. Ibuprofen (tabl.) lub ewentualnie Apap (tabl.) – 10 szt.
b. Leki przeczyszczjące (jeśli zajdzie potrzeba)
i. Radirex (tabl.), Alax (tabl.) lub Xenna (tabl.) – 1 op.
c. Leki rozkurczowe
i. No-Spa (tabl.) – bóle brzucha, bóle menstruacyjne – 1 op.
d. Leki stosowane w stanach zapalnych dróg moczowych (zwłaszcza kobiety)
i. Furaginum (tabl.) [TYLKO Z PRZEPISU LEKARZA!!!] – 1 op.
e. Leki przeciwbiegunkowe, stosowane w ostrym nieżycie żołądkowo-jelitowym
i. Loperamid (tabl.) lub Stoperan (kaps.) – 1 op.
ii. Nifuroksazyd (tabl.) – 1 op.
iii. Elektrolity (nawodnienie organizmu) np.: Gastrolit [TYLKO Z PRZEPISU LEKARZA!!!] – 5 sasz. lub Orsalit – 5 sasz.
f. Leki stosowane w stanach zapalnych dróg oddechowych
i. Antybiotyk szeroko zakresowy – (Azitromycinum np. Azitrox, Sumamed lub Cefuroxinum np. Zinant, Xorimax itp.) – [TYLKO Z PRZEPISU LEKARZA!!!] – 1 op.
ii. Leki przeciwkaszlowe: Neoazarina (tabl.) lub Thiocodin (tabl.) oraz wykrztuśne: Mucosolvan (tabl.) lub Flavamed (tabl.) – po 1 op.
iii. Tabl. do ssania (uśmierzające ból gardła) – Tantum Verde, Halset lub Sebidin – 1 op.
iv. Tabl. w leczenie nieżytu nosa i zatok przynosowych – np.: Claritine Activ, Cirrus lub Sudafed – 1 op.
v. Opcjonalnie, indywidualnie jeśli komuś szybko pomagają i będziemy mieli gdzie rozpuścić, można zabrać kilka saszetek typu Fervex lub Gripex Hot Active – 1 op.
g. Leki przeciwuczuleniowe
i. Zyrtec (tabl.) lub Flonidan (tabl.) – 1 op.
ii. Clemastinum (tabl.) (zwłaszcza przy uczuleniach skórnych) [TYLKO Z PRZEPISU LEKARZA!!!] - 1op.
h. Leki stosowane pomocniczo w chorobie wysokościowej
i. Diuramid (Acetazolamidum) – łagodny lek moczopędny w profilaktyce farmakologicznej ostrej i podostrej choroby wysokogórskiej, obrzęku płuc
i obrzęku obwodowego

5. Dodatkowo

a. Zapas leków stosowanych przez podróżującego w chorobach przewlekłych
b. Folia ratownicza NRC (ochrona przed wychłodzeniem organizmu)
c. Rękawiczki z lateksu (podczas opatrywania ran)
d. Nożyczki, scyzoryk
e. Pęseta (wyjmowanie ciała obcego, np. drzazgi)

Sprzęt wypróbowany na wyprawie

Sprzęt, który używaliśmy i który chętnie moglibyśmy polecić innym. Jest to:

  • Namiot Vaude Space Explorer – dwuosobowy namiot wyprawowy, waga około 3,4kg, posiada fartuchy śnieżne, które w tego typu warunkach sprawdzają się  rewelacyjnie, co więcej, sypialnia jest już przymocowana do tropika co ułatwia rozbijanie go w niesprzyjających warunkach; obszerniejsza recenzja oraz test namiotu ukaże się na portalu Ceneria.
  • Łapawice puchowe Guide Pro – łapawice wykonane z nieprzemakalnej tkaniny Thermoactive wypełnione naturalnych puchem gęsim; sprawdzają się w niskich temperaturach oraz w przypadku mocnego wiatru; ja miałem okazję testować je na nogach (przemarzły mi palce u stóp i w schronie Vallot siedziałem z tymi łapawicami założonymi na nogach, pomogło i dzięki temu mogliśmy kontynuować wspinaczkę); obszerniejsza recenzja oraz test łapawic ukazała się na portalu Ceneria.
  • Śpiwór puchowy Cumulus Alaska 1300 – techniczny śpiwór puchowy, którego temperatura komfortowa to -32 stopie C; oczywiście, w naszym przypadku nie był on całkowicie wykorzystany, jednak nie jest to nasza ostatnia wyprawa, więc będziemy mogli go jeszcze dodatkowo przetestować.
  • Termos Fjord Nansen Horner/One Touch – termosy, które zostały zwycięzcami w testach przeprowadzonych przez czasopisma górskie: „n.p.m.” oraz „Magazyn Górski”; ich jakość możemy potwierdzić po naszej wyprawie (do tej pory zawsze się sprawdzały i tym razem nas również nie zawiodły).

Potrzebne umiejętności

Wiadomo, że na Mont Blanc nie można wybrać się od tak po prostu z drogi. Pewne minimalne umiejętności są w tego typu wyprawach wymagane. Trzeba do nich zaliczyć:

  • Dobrą kondycję fizyczną – nawet jeśli wybieramy opcję z wyjazdem kolejką na 1800m to i tak pozostaje nam do pokonania różnica wysokości 3000m; dodatkowo sprzęt, który ma się w plecaku również waży (w zależności od wybranego wariantu może to być od 5-7 do nawet 15kg na plecach); co więcej, nie należy  zapominać o zmęczeniu organizmu spowodowanym dużymi różnicami temperatur pomiędzy dniem a nocą, niewyspaniem oraz dość dużą wysokością.
  • Umiejętność posługiwania się sprzętem zimowym – umiejętność chodzenia w rakach zarówno po śniegu (lodzie) jak i po skale (są odcinki, które trzeba w ten sposób pokonać);
  • Umiejętność posługiwania się czekanem (w przypadku ujechania na śniegu).
  • Umiejętność posługiwania się sprzętem asekuracyjnym – znajomość podstaw asekuracji lotnej, umiejętność wiązania się liną w zespole wspinaczkowym, znajomość techniki wychodzenia ze szczelin lodowych oraz umiejętność budowania stanowisk oraz wyciągarek.
  • Dobrą orientację w terenie – generalnie ważne jest, aby członkowie zespołu wspinaczkowego byli w stanie ocenić w którym miejscu się znajdują (np. na podstawie mapy) oraz w którymkierunku należy iść. Widomo, że warunki w górach mogą się zmieniać bardzo szybko i ważnejest, aby umieć odnaleźć się np.: we mgle czy też śnieżycy.

Miejsca – informacje praktyczne

Pole namiotowe

Adres:
136 Route du Nant Jorland
Les Trabets
74310 Les Houches
+33 (0) 4 50 54 42 30 (telefon jest podany, ale generalnie ciężko się tam dodzwonić, a jeśli już
nam się uda, to rozmowa może być prowadzona tylko w języku francuskim)
GPS: N45° 53' 29" E6° 47' 19"
Ceny:
Osoba dorosła – około 4-5 euro / dobę (w zależności od terminu)
Namiot – 1,6 euro / dobę
Samochód – 1,6 euro / dobę
Jest możliwość zostawienia samochodu na campingu (oczywiście po uiszczeniu opłaty oraz ustaleniu miejsca z właścicielką campingu), ale jest to dobre rozwiązanie biorąc pod uwagę ceny innych parkingów w mieście, poza tym, po powrocie można skorzystać z sanitariatów oraz przygotować sobie coś do zjedzenia.

Inne:
Rozmowa tylko i wyłącznie w języku francuskim (Starsza Pani uważa, że jeśli jest się we
Francji, to trzeba umieć posługiwać się tym językiem) więc warto sobie przyswoić kilka słówek
(namiot, samochód, liczebniki).
Dodatkowo na czas naszego pobytu na campingu możemy otrzymać darmowe vouchery na
przejazdy komunikacją miejską w całym rejonie, czyli możemy wybrać się na zwiedzanie
Chamonix już po powrocie z Mont Blanc.

Kolejka Telepherique Bellevue

Adres:
88 Place de la Fruitière
74310 Les Houches
Tel: +33 (0) 4 50 54 40 32
GPS: N45° 53' 23" E6° 47' 21"
Godziny pracy:
11 czerwiec – 1 lipiec
2 lipiec – 28 sierpień
29 sierpień – 25 wrzesień
8:00 – 17:30
7:30 – 18:00
8:00 – 17:30
Ceny:

Bilet dla osoby dorosłej: w jedną stronę – 10,70 euro, w dwie strony – 13,30 euro (powrót
może być w inny dzień niż wyjazd w górę)

Schornisko Tete Rousse

Adres i kontakt:
Tel: +33 71 06190290 (od 15 kwietnia do końca maja)
Tel: +33 (0) 4 50 58 24 97 (od 1 czerwca do końca września)
GPS: N45° 51' 18" E6° 49' 03"
Ceny:
Nocleg: 26 euro (50% zniżki dla członków klubu)
Śniadanie: 8,50 euro
Obiad: 23 euro
Woda butelkowa: 2-3euro
Małe piwo w puszce: 4 euro
Istnieje możliwość płacenia kartami płatniczymi/kredytowymi (Visa/MasterCard).
Inne:
Schronisko czynne jest od 1 czerwca do 30 września.
W czasie zimy (poza sezonem) udostępnione jest pomieszczenie z 16 miejscami do spania (dostępne są koce) w cenie 6 euro za dobę.
W schronisku są 74 miejsca noclegowe. Konieczna jest wcześniejsza rezerwacja telefoniczna.
Istnieje możliwość spania na jadalni (bez konieczności rezerwacji). W schronisku akceptowane są zniżki dla członków Francuskiego Klubu Alpejskiego oraz Alpenverein.
Powyżej schroniska jest możliwość rozbicia namiotu (oficjalna informacja ze strony schroniska). Jest tam również polowa toaleta. Każda osoba chcąca się rozbić na tym polu powinna zarejestrować się w schronisku (ze względów bezpieczeństwa i dla celów statystycznych – informacje ze strony).

Schronisko Gouter

Adres i kontakt:
Tel: +33 (0) 4 50 54 40 93
GPS: N45° 51' 11" E6° 49' 48"
Ceny:
Nocleg na podłodze w jadalni: 32 euro (50% zniżki dla członków klubu)
Śniadanie: 9 euro
1,5 litrowa butelka wody: 5 euro
Wrzątek do termosu: 3 euro (za 5 euro można dostać wrzątek do termosu oraz 2 kubków)
Istnieje możliwość płacenia kartami płatniczymi/kredytowymi (Visa/MasterCard).
Istnieją zniżki dla członków Francuskiego Klubu Alpejskiego oraz Alpenverein.
Inne:
Schronisko jest czynne od połowy czerwca do końca września.
W schronisku jest około 100 miejsc noclegowych dostępnych jedynie po telefonicznej rezerwacji (bardzo trudno jest tutaj zarezerwować miejsce – najłatwiej jest zarezerwować tutaj nocleg osobom, które idą na szczyt z przewodnikiem). Pobudka dla osób śpiących w jadalni jest już o 1:30 bo o godzinie 2:00 jest śniadanie dla osób, które je wykupiły. Nocleg wygląda tak, że już po zakończeniu kolacji każdy szuka sobie dogodnego miejsca do spania (nam udało się wcisnąć w mały korytarz prowadzący do pomieszczeń gospodarczych). Generalnie na samym początku w jadalni jest bardzo gorąco (duszno – ze względu na gotowane w kuchni posiłki) natomiast im później tym temperatura coraz bardziej spada. W schronisku jest zakaz używania kuchenek gazowych (o tym że tutaj prądu dla turystów nie
ma, to nie muszę pisać). Można gotować przed budynkiem (jest miejsce z ławeczką). Toaleta jest na zewnętrz budynku (w osobnym pomieszczeniu).
Aktualnie budowane jest nowe schronisko (około 300m od istniejącego).

Informacja turystyczna w Les Houches

Adres i kontakt:
51 Place de la Mairie
74310 Les Houches
Tel: +33 (0) 4 50 55 50 62
GPS: N45° 53' 22", E6° 47' 51"
Inne:
Możemy tutaj dowiedzieć się wszystkiego o regionie, otrzymać informacje o noclegach oraz wyżywieniu jak również sprawdzić ceny na usługi turystyczne, np.: cenę za wyjazd kolejką. Najważniejszą jednak sprawą, z punktu widzenia wspinacza, jest to, że w informacji turystycznej codziennie wywieszana jest prognoza pogody (zarówno w języku angielskim jak i francuskim). Jest to informacja ze stacji meteo w Chamonix (link poniżej), która raczej dość dobrze się sprawdza.

Supermarket w Les Houches

Adres:
znajduje się on zaraz obok informacji turystycznej
Ceny:
Produkty nieznacznie droższe niż w Polce, jednak da się tam coś wybrać co nie obciąży zbytnio naszego budżetu. Należy tylko wspomnieć, że francuzi piją głównie wina stołowe (do obiadu) co przekłada się na nasze wina wytrawne (i są one dość tanie). Natomiast dla osób, które tego typu win nie lubią pozostaje zakup droższych win półsłodkich lub słodkich. Wina stołowe można już kupić w baniakach 5 litrowych (to oczywiście w przypadku bardziej licznej wyprawy) za kwotę około 3-5 euro.

Pomysły na trasę

Poniżej przedstawiam kilka pomysłów na to, jak podzielić trasę na kolejne odcinki. Nasza trasa to Wariant 1. Nasi znajomi, jako że wyszli tego samego dnia co my, ale po południu, szli tak jak to jest przedstawione w Wariancie 2. Wariant 3 zakłada bardzo dobrą kondycję, natomiast samo wejście na Mont Blanc jest „robione na lekko”, gdyż atak szczytowy rozpoczynany z pod schroniska Tete Rousse (o północy) i tam też musimy wrócić. W przypadku 3 można po zdobyciu szczytu nocować w/pod schroniskiem Gouter, jednak, jeśli zostawiliśmy namiot niżej, to musimy do niego wrócić.

Pomysły na trasę na Mont Blanc

Fakty i mity

1. Widoczność Mont Blanc z Chamonix lub Les Houches

Niestety, szczyt Mont Blanc nie jest widoczny z żadnego miejsca w dolinie, w której leży Chamonix. Aby go zobaczyć trzeba wyjechać kolejką na szczyt Aiguille du Midi.

2. Potrzebne wyposażenie – raki, czekan

Tak jak już napisaliśmy wcześniej wyposażenie typu raki i czekan są wymagane tak jak w przypadku każdej innej górskiej wyprawy zimowej. Owszem, na podejściu do Tete Rousse w okresie letnim ten sprzęt jest całkowicie nieprzydatny (nawet na podejściu do schroniska Gouter widzieliśmy osoby bez raków) jednak powyżej schroniska raki są już zalecane (można iść bez, ale nie będzie to ani bezpieczne ani wygodne).

3. Spanie w namiotach

Na temat spania w namiocie znaleźć można w Internecie mnóstwo informacji. Wiadomo, chodzi o dwie lokalizacje – schroniska Tete Rousse i Gouter. Znaleźliśmy takie opcje. Można rozbić namiot w obu miejscach. Można rozbić się tylko pod Tete Rousse natomiast powyżej jest to zabronione. Nie można rozbijać się nigdzie i w ogóle jest prowadzona kontrola, czy ktoś niesie namiot czy też nie. Jaka jest prawda, tego nie wiemy, bo nigdzie nie ma takich informacji. Natomiast jeśli chodzi o nas, to zarówno w okolicach jednego jak i drugiego schroniska były rozbite namioty i nikt nie robił z tego afery. My mieliśmy rozstawiony namiot pod Tete Rousse natomiast wyżej już go nie braliśmy ze względu na ilość pozostałego sprzętu do zabrania.

4. Orientacja w terenie

Generalnie w sezonie w czasie dobrej pogody ciężko się zgubić (jest tak dużo ludzi, że nie sposób pomylić drogi). Jednak gdy warunki pogodowe pogorszą się (mgła, śnieżyca) dobrze jest wiedzieć gdzie się jest i dokąd się idzie. Przydaje się GPS z funkcją śledzenia trasy (Track-Back). W przypadku zgubienia drogi przestawiamy urządzenie w tryb powrotu i wracamy po śladzie do miejsca startu (należy pamiętać o zapasowych bateriach).

5. Zasięg sieci komórkowych

Praktycznie wszędzie na trasie jest już zasięg telefonii komórkowej. Owszem, nie sprawdzałem tego cały czas podczas wspinaczki, ale w tych ważniejszych punktach (schroniska, schrony) możliwe było wykonanie połączenia telefonicznego. Również na szczycie jest zasięg telefonii komórkowej.

6. Kuluar – sposoby przechodzenia, itp.

Na jego temat napisano już bardzo wiele. W Internecie można znaleźć filmiki, które pokazują spadające kamienie (stąd też wzięła się inna nazwa kuluaru – „The Rolling Stone”). My, podczas naszej wyprawy, przechodziliśmy przez kuluar 4 razy (rano, w południe i wieczorem).
Wiadomo, że najlepszą porą jest czas kiedy słońce nie zaczęło jeszcze bezpośrednio oświetlać żlebu, gdyż wtedy kamienie są zmrożone i w miarę stabilne. Im później, tym może być gorzej. Ten 30 metrowy odcinek trasy należy pokonywać w możliwie jak najszybszym tempie. No i nieodzowne jest użycie w tym miejscu kasku (powinno się go mieć ubranego już od wyjścia z Tete Rousse). Dodatkowo, należy wspomnieć, że nad kuluarem rozciągnięta jest lina poręczowa do której można się wpiąć. To czy powinno się to robić i w jaki sposób zostawiam już czytelnikowi (na YouTube jest bardzo dużo filmów na który widać, co może się stać, gdy
lina, którą się wpinamy jest za krótka).

7. Woda – topienie śniegu

Ze względu na to, że woda potrzebna jest nam do życia, konieczne jest jej pozyskanie na wyprawie. Można to zrobić na kilka sposobów. Pierwszy – zabranie całej wody ze sobą (nie słyszałem jednak, że ktoś tak postępował). Drugi – zakup wody w schronisku (nie jest ona jednak tania). Trzeci – topienie śniegu. Już od schroniska Tete Rousse śniegu mamy pod dostatkiem. Trzeba go tylko stopić a tak uzyskaną wodę uzdatnić. Do stopienia potrzeby będzie nam palnik z kartuszem. Jeśli mamy możliwość powinniśmy osłonić naszą menażkę od wiatru. Pod schroniskiem Tete Rousse możemy wejść do przedsionka ubikacji (może jest to śmieszne, ale jest to miejsce dość dobrze osłonięte przed wiatrem). Gdy już uzyskamy wodę powinniśmy ją zdezynfekować. Sposobów jest kilka – poczynają od mechanicznego uzdatniania wody na dezynfekcji ultrafioletem kończąc. Ja nie będę tutaj prezentował tychwszystkich metod. Mogę napisać tylko, że nasi znajomi używali do tego celu tabletek (zaleta – waga, wada – długi czas oczekiwania).

8. Załamanie pogody

Wybierając się na taką wyprawę należy pamiętać o odpowiednim ubiorze. Nawet jeśli prognoza wskazuje na to, że mamy 3 dni ładnej pogody zawsze należy pamiętać o tym, że warunki mogą się błyskawicznie pogorszyć. Taką właśnie sytuację miał nasz kolega, który wyruszał na szczyt podczas bezchmurnej pogody (prognoza była obiecująca). Niestety w okolicy schronu Vallot warunki drastycznie pogorszyły się i musiał schronić się pod dachem „blaszaka”. Okazało się, że w środku siedziała już trójka wspinaczy, którzy także czekali na poprawę pogody. Niestety, szli oni totalnie „na lekko” (nie mieli nic ciepłego do ubrania, nie mieli jedzenia i wody). Gdyby nie to, że nasz znajomy (i jego kolega) mieli przy sobie butlę z gazem, parę batoników i śpiwory, to mogło by być z nimi nie wesoło. Tą historyjkę piszę tylko ku rozwadze, aby nie zapominać, że wybieramy się w góry wysokie i pomimo tego, że po drodze mamy schroniska i zawsze możemy zadzwonić po pomoc, należy być rozważnym w tym co się robi (do schroniska możemy nie trafić – w przypadku śnieżycy, a ratownicy nie wyruszą nam na pomoc w przypadku bardzo złych warunków pogodowych).

9. Służby ratownicze

Tak jak w innych rejonach Alp tak i tutaj działają służby ratownicze. Pamiętać należy tylko o jednym. Nigdy nie wolno zakładać, że w sytuacji awaryjnej zadzwonimy  po pomoc, która „ściągnie” nas na dół. Owszem, służby ratownicze zostały powołane po to, aby nieść pomoc osobom, które takiej pomocy potrzebują. Jednak nie będą oni narażali swojego życia podczas niebezpiecznej akcji ratunkowej.

10. Czy trzeba mieć ubezpieczenie

Jak najbardziej tak. Wiadomo, ubezpieczenie nie jest obowiązkowe ale są to góry i do tego wysokie i należy się liczyć z tym, że każdemu może się coś przydarzyć. Jest kilka wariantów ubezpieczenia. Można pójść do agencji i wykupić polisę na określoną ilość dni (polisa turystyczna). Trzeba jednak sprawdzić, czy obejmuje ona wspinaczkę wysokogórską oraz pokrywa koszty ratownictwa śmigłowcem. My mieliśmy wykupione ubezpieczenie euro26 (podniesiono wiek ubezpieczonego do 30 lat) z polisą SPORT.

Karta euro26 SPORT kosztuje obecnie 136 zł. Można je wykupić w dowolnym momencie i ważne jest przez okres roku. Inną opcją jest wykupienie członkostwa w klubie Alpenverein w ramach którego dostajemy ubezpieczenie do wysokości 6000m n.p.m. na całym świecie. Jedynym mankamentem jest cena – 65 euro. Zwraca się to jednak w przypadku korzystania ze schronisk leżących w masywie (są dość duże zniżki zarówno na noclegi jak na wyżywienie).

11. Czy warto mieć ze sobą mapę

Tak jak już pisałem wcześniej, jeśli na wyprawę wybieramy się w sezonie wspinaczkowym (lipiec/sierpień) to mapa jako taka nie jest zbytnio przydatna. Warto jednak rozeznać się dokąd się idzie, jakie jest ukształtowanie terenu. My zakupiliśmy w Polsce mapę niemieckiego wydawnictwa Kompass. Mapa ta ma numer 85 a jej skala to 1 : 50 000. Ważne jest to, że rejon Mont Blanc (Monte Bianco) pokrywa również inna mapa wydawnictwa Kompass (inny numer) jednak nie ma tam zawartego obszaru, który nas interesuje. Mapa ta kosztowała około 25 zł. Dodatkowo chcieliśmy zakupić mapę francuskiego wydawnictwa IGN (1 : 25 000) jednak był problem z dostępnością (cena tej mapy to około 75zł). Numer mapy to 3531 ET. We Francji w kiosku niedaleko dolnej stacji kolejki udało nam się kupić mapę IGNu (w cenie 11 euro). Map tych na miejscu mają bardzo dużo (wiadomo dlaczego). Mapa ta jest dokładniejsza (ale niestety również dużo większa i czasami sprawia trudność jej rozłożenie). Jednak osobiście bardziej przypadła mi do gustu niż wydanie niemieckie.

Przydatne linki

Podziękowania

Chcieliśmy bardzo podziękować poniższym firmom oraz organizacjom zarówno w przygotowaniu nas do tej wyprawy (szkolenia, treningi) jak i we wsparciu materialnym (głównie w formie zniżek na sprzęt).
Dodatkowo, chcieliśmy podziękować Mateuszowi M. oraz Andrzejowi G. za cenne informację dotyczące wspinaczki.

Fundacja im. Anny Pasek

Fundacja, której jednym z celów jest działalność profilaktyczna, informacyjna i promocyjna w zakresie bezpiecznej eksploracji górskiej ze szczególnym naciskiem na eksplorację wysokogórską i polarną.
http://www.annapasek.org/

alt

Ceneria – outdoorowa porównywarka cen - Ceneria to outdoorowa porównywarka cen sprzętu z szeroko pojętej branży sportowej (turystyka, wspinaczka, sprzęt górski, narciarski, rowerowy, wodny, ogólnosportowy, elektronika dla turysty). Jest to pierwszy tego typu projekt w polskiej sieci.

alt Cumulus - Producent śpiworów puchowych
alt Pracownia Sprzętu Alpinistycznego Małachowski - Producent odzieży puchowej
alt Laboratorium Kosmetyczne Floslek - Producent wysokiej jakości preparatów kosmetycznych
alt Polskie Stowarzyszenie Twórców Noży i Broni Białej - Organizacja zrzeszającą osoby zajmujące się wytwarzaniem noży oraz innej broni białej. Celem Stowarzyszenia jest rozpowszechnianie wiedzy o Twórcach, będących niejednokrotnie nie tylko rzemieślnikami lecz wręcz artystami tworzącymi w swych  warsztatach noże, szable, miecze oraz inne elementy historycznego uzbrojenia.
alt WISPORT - Polski producent wysokiej jakości sprzętu outdoorowego
alt Wyszywany Kot - Firma zajmująca się haftem komputerowym
alt Sklep górski Alpamayo - Sklep ze sprzętem górskim i wspinaczkowym. Kraków.
alt Kolba.pl - Sklep ze sprzętem outdoorowym. Będzin.

Uwagi końcowe

Tak jak już pisałem na początku tego tekstu, nasza wyprawa odbyła się w czerwcu 2011r. Jest to dobry czas na wspinaczkę z dwóch powodów. Po pierwsze ludzi nie ma wtedy jeszcze zbyt wiele (owszem, spotkaliśmy kilkadziesiąt grup wspinaczy idących na szczyt), jednak nie było jeszcze „kolejek”, które podobno można spotkać w szczycie sezonu (lipiec/sierpień). Po drugie, na podejściu do schroniska Gouter było jeszcze trochę śniegu a sam kuluar był „wyłożony” śniegiem a co za tym idzie, do południa był dość dobrze zmrożony.

Rybnik, 2011
Numer wydania
1
Mont Blanc – notatki spod szczytu
Spis treści
Od Autora
Dojazd
Punkty kontrolne – wysokość oraz koordynaty GPS
Dzień przed ... (24.06)
Relacja
Dzień pierwszy (25.06)
Dzień drugi (26.06)
Dzień trzeci (27.06)
Dzień czwarty (28.06)
Poradnik
Wyposażenie
Apteczka górska
Sprzęt wypróbowany na wyprawie
Potrzebne umiejętności
Miejsca – informacje praktyczne
Pomysły na trasę
Fakty i mity
Przydatne linki
Podziękowania
Uwagi końcowe

Autor

Jarosław Sobel (jarek.sobel [at] gmail.com)

Zdjęcia

Jarosław Sobel, Małgorzata Kucyniak

Korekta

Małgorzata Kucyniak

Wyposażenie apteczki górskiej

mgr farm. Małgorzata Kucyniak

Copyright © Jarosław Sobel, 2011

Wersja pdf poradnika :)

WiS Project

Sprawdź warunki pogodowe na kamerach internetowych z okolic Mont Blanc

  • Jarosław Sobel

#Evolve. Historia długiej podróży Jacopo Larchera

Jacopo Larcher swoją wspinaczkową podróż rozpoczął w wieku 11 lat. To wtedy ojciec zasugerował mu, by spróbował swoich sił na lokalnej ściance. Wkrótce młody Włoch zaczął startować w zawodach na poziomie krajowym i międzynarodowym, a wraz z rozwojem sportowej kariery przyszły podróże po całym świecie.

reunion jacop larcher

Jacopo Larcher. Fot. Damian Levati

Jak jednak przyznaje - odwiedzając tak wiele miejsc, rzadko miał okazję zobaczyć coś więcej niż tylko wnętrze sali, w której rozgrywane były imprezy wspinaczkowe.
W pewnym momencie potrzeba doświadczenia czegoś więcej przeważyła. Tak właśnie rozpoczął się nowy etap jego podróży, który zaprowadził go w jeszcze ciekawsze miejsca, pozwolił poznać nowych ludzi i nowe dla niego obszary wspinaczki.

jacop larcher

Jacopo Larcher. Fot. Damian Levati

Historia wyjątkowej podróży Jacopo pokazana została w najnowszej produkcji The North Face:

  • Damian

Kinga Baranowska gościem outletu Salewa w Piasecznie

13 czerwca gościem outletu SALEWA w centrum Fashion House w podwarszawskim Piasecznie będzie niezwykła postać polskiej i międzynarodowej sceny wspinaczkowej. SALEWA zaprasza na spotkanie na wysokości z Kingą Baranowską!

 kinga baranowska kowalksi

Kinga Baranowska (fot. Marek Kowalski/marekkowalski.com)

Kinga Baranowska to pochodząca z nizinnych Kaszub pasjonatka najwyższych gór świata. Związana z górami już od czasów studenckich, od dwunastu lat konsekwentnie realizuje swój projekt Korona Himalajów, mający na celu skompletowanie wszystkich ośmiotysięczników. Na swoje konto zapisała już osiem z nich. Po to, co dla wielu niewyobrażalne i nieosiągalne Kinga sięga z mądrością i coraz większym doświadczeniem, co niezmiennie spotyka się z uznaniem międzynarodowego środowiska alpinistów. Już w sobotę 13 czerwca, laureatka licznych nagród i wyróżnień, w tym nagrody Ministra Sportu odwiedzi pierwszy w Europie Środkowo-Wschodniej outlet SALEWA, by spotkać się z pasjonatami gór i każdym, kogo ciekawi, jak wygląda życie powyżej 8000 m n.p.m. W planie jest m.in. pokaz zdjęć z wypraw Kingi, a na wszystkich klientów czekać będą promocje przygotowane przez sklep specjalnie na tę okazję. Serdecznie zapraszamy na inspirujące spotkanie z Koroną Himalajów w tle!


    Outlet SALEWA

    Fashion House Outlet Centre
    ul. Puławska 42E, Piaseczno

    Start: 12:00

Więcej o Kindze przeczytacie tutaj: Kinga Baranowska

  • Informacja prasowa